Chłopski futurysta

Myślę, że szlachecki świat dostał swoje pożegnanie (i to jeszcze jakie!) w „Panu Tadeuszu” i dawno powinien był odejść. A przecież trwał i jemiolił się, wypuszczał dzikie pędy na organizmie nowoczesności polskiej. Naród w swoim pochodzie dziejowym, miast wchłonąć tę narośl i przepoić ją zdrowym sokiem organicznej nowoczesnej woli, sam się niebacznie zatruwał wierzchnimi narowieniami i paniał.

Obrazki

U babci układałam wierszyki z tęsknoty i wiele filozofowałam. Największym moim zdziwieniem było to, że ziemia jest ograniczona. Więc jak wygląda ten jej kraniec? Ten koniec świata?! I co dalej, przepaść? Aż kiedyś leżę sobie na łące, patrzę w niebo, huśtawka dynda u wierzby i… wiem! odkryłam! Ziemia kończy się pod moimi plecami, a powietrze wyznacza jej granice.

Wymiana

Ta dziewczynka, którą kiedyś byłam, na pewno zaoferowałaby na wymianę nowemu przyjacielowi także najbardziej ekscytującą ze wszystkich zabaw: buszowanie w tajemnicy przed dorosłymi po budowanych w sąsiedztwie domach.

Na zachodzie

Kim był młody Aleksander Sola? Był chłopem, urodzonym ma Lubelszczyźnie, który powrócił z Dolnego Śląska w rodzinne strony, by spędzić tam resztę życia. Był też robotnikiem, który ze względu na swoją pracowitość – jak wynika ze jego wspomnień – cieszył się uznaniem w swojej fabryce. Był również pilnym uczniem – żeby zdać egzamin wkuł alfabet rosyjski i wierszyk w jedną noc.

Pieśni do śmierci jeszcze żywe

Siedzenie przy ciele, żegnanie zmarłego, śpiewanie pieśni jest zbyt ciężkim doświadczeniem, ludzie nie chcą się w tej żałobie tak zagłębiać. Więc szybciej wszystko formalizują i chowają zmarłego. Pytanie, czy rzeczywiście przechodzą żałobę. A przecież to był jeden z obrzędów przejścia, w których uczestniczyła duża część społeczności.

Bieżeństwo: historia w trzech wymiarach

W 1915 r. z terenów dzisiejszej Polski, głównie z ziem wschodnich, mogły wyjechać prawie dwa miliony ludzi. Ci, którym udało się przeżyć podróż, osiadali na wschodnich i południowych obrzeżach Imperium Rosyjskiego. Autorka odtworzyła drogę kilkuletniej tułaczki swoich przodków i ich sąsiadów; tułaczki, w której często tracili cały majątek, godność, rodzinę, zdrowie.

Modryń. Wspomnienia Aleksandra Soli (Część III)

Z czasem akcja przesiedleńcza nabrała jednak charakteru przymusowego. Do listopada 1946 roku z Polski do ZSRR wyjechało ogółem ponad 480 tys. osób (Ukraińców, Rusinów, Rosjan, Białorusinów), w tym z województwa lubelskiego (gł. z powiatów hrubieszowskiego, tomaszowskiego i chełmskiego) 190 tys. Pozostawione przez nich gospodarstwa zostały ogołocone i spalone ‒ częściowo w wyniku wcześniejszych działań wojennych, częściowo przez dokonujące wysiedleń polskie wojska, częściowo także w odwecie przez samych przesiedlanych. Opuszczone tereny zaludniają Polacy – wśród nich rodzina Aleksandra Soli, do którego wspomnień wprowadza niniejszy tekst.