Chłopski futurysta

Myślę, że szlachecki świat dostał swoje pożegnanie (i to jeszcze jakie!) w „Panu Tadeuszu” i dawno powinien był odejść. A przecież trwał i jemiolił się, wypuszczał dzikie pędy na organizmie nowoczesności polskiej. Naród w swoim pochodzie dziejowym, miast wchłonąć tę narośl i przepoić ją zdrowym sokiem organicznej nowoczesnej woli, sam się niebacznie zatruwał wierzchnimi narowieniami i paniał.