Konkrety, nie komplementy

Proponuję jednak następujące ćwiczenie intelektualne: proszę porównać, jaką część doniesień w prasie francuskiej i amerykańskiej zajęły te sprawy symboliczne z tym, ile na podobne tematy w kontekście Polski rozpisywał się nasz komentariat. Myślę, że nawet na podstawie tej powierzchownej analizy dobrze widać, że gdy Francja gra w szachy, nasze elity zatrzymały się na poziomie warcabów.

Pamięć Rewolucji 1905 – nie tylko dla lewicy

Rewolucja jest złożoną opowieścią – gęstą od zagadnień, mniejszych lub większych walk o godność oraz postulaty socjalne, polityczne i narodowe. Naszym zadaniem było i jest wybranie tych wątków, których absencja jest dziś mocno widoczna, szczególnie na polach państwowej czy szkolnej narracji o historii Polski. Tam dominuje militaryzm i rozgrywki polityczne elit, ale brakuje wątków społecznych.

A lewicy nie było…

Musimy umieć opowiedzieć świat, w którym ciężka praca pielęgniarki jest powodem do dumy, a bycie przedsiębiorcą zatrudniającym na śmieciówkach jest powodem do wstydu. Bo tak jest. Tu i teraz. I ludzie zasługują na to, żeby to usłyszeć. Czasami po prostu trzeba powiedzieć, co jest dobre, a co złe, zamiast spekulować o przyszłości czy też pisać programy, które czytamy głównie my sami.

Polemika z polemiką, która była polemiką z inną polemiką – czyli znowu o jaszczurach.

Tymczasem liberałowie mają po swojej stronie nie tylko media obsadzane przez wielki kapitał, lecz także pozostałe zależne od kapitału agendy. Dlatego ta rasa jaszczurów nie musi aż tak bardzo starać się o przychylność wyborców. Nie tylko nie muszą działać dla dobra społeczeństwa, ale wręcz nie mogą, gdy jest to sprzeczne z interesami kapitału i innych grup nacisku nie pochodzących z wyborów.

Mroki pod latarnią, czyli o polskiej edukacji zarządzania

Magiczne formułki zarządzania, których recytacji nauczyć się można zarówno w szkołach biznesu, jak i na uniwersytetach (przymiotnikowych bądź nie), władzy nad rzeczywistością nie dają, nie powodują, że wreszcie pomieści się ona w dyscyplinie nauk zarządzania. Co najwyżej pomogą uprawomocnić pomiatanie podwładnymi i mile łechtać poczucie wyższości menedżera.