Czego nas uczy Beppe Grillo?

Specyfika włoskiej ordynacji wyborczej i procedur tworzenia rządów sprawia, że 25 procent głosów daje tym politycznym Marsjanom – jak często bywają nazywani, z mieszaniną zdumienia i obawy przez dziennikarzy – moc blokowania procedur związanych z tworzeniem rządu i w ogóle paraliżowania systemu, który wszak wedle deklaracji chcą zniszczyć. Dotychczasowe próby wciągnięcia 5 Gwiazd w pośrednią choćby formę większości wspierającej rząd spaliły na panewce, chociaż centrolewicowa Partia Demokratyczna była gotowa sformułować program takiego krótkotrwałego gabinetu zasadniczo podobny do postulatów wyborczych Ruchu. Wejście na drogę realizacji konkretnych zmian w prawie i ustroju zakłada bądź co bądź działania w obrębie systemu, a więc klasyczne dogadywanie się z innymi graczami – przynajmniej do czasu, kiedy w następnych wyborach zostanie osiągnięty cel „100 procent“, jakie chciałby zgarnąć Grillo.

Udacity – przyszłość akademii?

Tak właśnie postąpił Thrun. Nie rozpoczął serii debat uniwersyteckich, na których ludzie w praktyce zgadzający się na obecny system będą podawać kolejne argumenty wskazujące na jego słabości, dzięki czemu będą mogli zdobyć wewnątrz niego lepszą pozycję. Nie, Thrun po prostu stworzył nowy model studiowania

antyczerski

Potrzebujemy bardziej radykalnego opisu sieci i jej użytkowników. Zamiast formułować apologie sieciowego status quo i redukować internautów do „jednostek nadawczo-odbiorczych”, warto myśleć o tym, jaki model uczestnictwa w sieci będzie najbardziej korzystny z punktu widzenia dobrobytu mas.

Czyj bunt ma znaczenie?

Okazuje się, że samo zdobycie formalnego wykształcenia nie stało się dla tych ludzi przepustką do nowego, wspaniałego świata polskiego kapitalizmu. Duża część z nich żyje w faktycznej nędzy – bo jak inaczej określić stan braku stałego zatrudnienia (a często nawet i regularnych dochodów), pomieszkiwania w wynajętych mieszkaniach (najczęściej w wiele osób) oraz trwałego pijaństwa, przedstawianego jako „życie towarzyskie”?

Anonimowy Redaktor: Piractwo = Kradzież?

„Piractwo internetowe to kradzież!” – slogan ten unosi się jak złowrogi duch ponad wszelkimi dyskusjami na temat „obrony praw autorskich”, odgrywając rolę kategorycznego zakazu myślenia. Jest to doskonale podły szantaż moralny, ustawiający ściągającą seriale dobroduszną personę z Biurowej Klasy Średniej na jednym poziomie z ponurym włamywaczem, zabierającym ostatni worek ziemniaków z komórki schorowanej rencistki. Oczywiście rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana…

O Jaronie Lanierze, czyli zapłać za ten tekst

Witaj, jesteś na stronach Nowych Peryferii i czytasz ten tekst zupełnie za darmo. Możesz go skopiować i zapisać na dysku, możesz go wysłać znajomym, możesz go zamieścić na własnym blogu i podpisać swoim nazwiskiem. Ja, jak i wszyscy autorzy tekstów zamieszczonych na tej witrynie nie zarobiliśmy na pracy włożonej w Nowe Peryferie ani grosza.

O programie „Komputer dla ucznia”

Cały program „Komputer dla ucznia” skwitowałbym jednym słowem: skandal. Reforma jest wprowadzana zbyt szybko, bez należytych przygotowań, bez przemyślenia możliwych negatywnych skutków. Omawiany tu program prawie na pewno nie wpłynie pozytywnie na kondycję polskiego szkolnictwa.

Wikileaks, czyli przecieki zmieniające świat

Wikileaks zmienia oblicze świata. I nie chodzi tu o dotychczas ujawnione dokumenty. Cóż, poznaliśmy wiele ciekawych informacji; zobaczyliśmy dość dobrze, jak działa amerykańska dyplomacja; wiemy, co sądzą Amerykanie o Putinie, sytuacji na Bliskim Wschodzie, czy o wojnie w Gruzji – nie są to jednak dane, które diametralnie zmienią nasz sposób postrzegania rzeczywistości. Po prostu dostaliśmy do ręki nowe fakty, które pomagają wyrobić sobie bardziej adekwatny pogląd na sytuację międzynarodową. Jednakże Wikileaks jest czymś znacznie większym – jest obietnicą i początkiem.