Brunei

Scena jest literacko seksowna a nawet mocna: Leszek Miller i Tadeusz Iwiński w szczycie formy, a więc w szczycie władzy, siedzą na bambusowym tarasie nad czerwonawą rzeką w państwie sułtana Brunei i popijają whisky z lodem. Tyle wiedziałem o tym kraju, gdy wjeżdżałem, a raczej wpływałem, łodzią motorową, która kładła się na meandrach rzeki jak […]

Stancje

Wiatr odrywa strzęp folii i nabija go na drut wystający z ogrodzenia. Cynga wyjmuje z czarnego etui komórkę centertel i podjadając kebaba, rozmawia z kimś niespokojnie. Zerkam na jego ogorzałą, nieogoloną twarz, a potem na peron: właśnie odjeżdża pociąg, którym mogłabym wrócić do domu.

Decyzja

To z głodu taka nerwowa. Ja też. Na zegarek patrzę. Wiadomo, która godzina, jak nie mogę spać. Zawsze o tej samej godzinie patrzę, zerwę się, ręka do oka i już. Ani minuty później. Człowiek tajemnica. Ale o takich sprawach nie rozmawiamy.

Echo

Nawet zdjęcia swojej mamy nie miała. Ciotka jej żadnego nie dała, a po śmierci ciotki Irena żadnego nie znalazła. Z tego czasu, kiedy mama żyła, Irena zapamiętała tylko kawałek granatowej sukienki w drobne czerwone kwiatuszki, kształt mocnego uda pod sukienką, miękki brzuch, wyciągnięte ręce. A i tego nie była pewna, czy naprawdę pamięta, czy tylko sobie wymyśliła.

Brexit

Większość przyjeżdżała z postanowieniami. Jedni próbowali rzucić palenie, inni picie. Skolonizowaliśmy całą wyspę. Najpierw miasta, a potem wsie. Słyszałem, że w wielu z nich żyje już więcej Polaków niż miejscowych. Wydeptywaliśmy własne ścieżki. „Widzisz ten skrót przez park?” – zapytał mnie stary wiarus spod Sącza. „Albo to ścięcie zakrętu – o metr?”. Nie zrobili tego ani Hindusi, ani Turcy.

Jak zrobić

Oddajemy w wasze ręce trzy pomysły na to, jak bawić się tym, co macie w domu. Są to zarazem trzy pomysły na to, jak rozzłościć dokumentnie rodziców, albo przynajmniej znacznie wyprowadzić ich z równowagi.

Samolocik i bałwanek

Na jednym z wierzchołków Samolocik dostrzegł czerwoną plamkę. Plamka bardzo szybko przesuwała się w dół zbocza. Samolocik pomyślał: „Ciekawe, co to?” i zapikował w tamtym kierunku.

Motyl niemyty

Dzieckiem jest się krótko, potem człowiek dorasta i się starzeje. Staje się nieporadny i słaby. Stwórca posmutniał. Postanowił dać dzieciom radość, aby uczynić zadość przyszłym trudom starości. Otworzył szeroko magiczną torbę i zaczął wrzucać do niej promienie słońca, kolorowe liście, kwiaty, niebo, śpiew ptaków.