Schabowski

Kiedy Google z bezradnością zasugerowało, że proza bałtycka, poza mitotwórstwem historii, utworami ściśle marynistycznymi czy związanymi z Trójmiastem, w zasadzie nie istnieje, zamówiłem opracowanie Stanisława Teligi (brata Leopolda) „Odkrycie Bałtyku w literaturze”.

Laurita

Na zdjęciach z młodości pozowała z perfekcyjną fryzurą, w pięknych sukienkach i, jak zwykła mówić, z talią osy, ale dla mnie zawsze, odkąd pamiętam, była grubą kobietą. Co wydawało mi się zagadkowe, bo nigdy nie widziałam, aby jadła bez umiaru czy bez ustanku.

Hufiec

Ten rząd to hufiec. Jest hufcowy, są drużynowi i druhowie, którzy zdobywają kolejne sprawności. Żadna to metafora. Jeśli ktoś tam z harcerstwa się nie wywodzi, to z nim sympatyzuje. Ze Związkiem Harcerstwa Rzeczpospolitej, katolickim ZHR-em, rzecz jasna. W ZHR-ze już w latach dziewięćdziesiątych wiedzieli, gdzie skierować czułki. Pewnego dnia zjawili się u nas na wsi […]

Dzieci

MODRZEWIOWE DZIECI Moja babcia Moja babcia była malutka. Nosiła proste sukienki z grubych materiałów i „pantofle” – czarne, trumienne, brzydkie. Moja babcia miała krótkie, trochę siwe, trochę czarne, trochę złote włosy. Moja babcia była taka jako mała dziewczynka i jako staruszka. Zawsze miała na imię Helenka. Dawno temu, jeszcze przed wojną, Helenka straciła mamę (mamę, […]

USA

Jadwiga – Jadziu, pobudka. – Wstajemy. – Jadziu wstajemy. – Nie chce pani na śniadanie? Wstajemy. Czekaj, uważaj. Nie tak ostro siostro. Au. Co za idiotka. Nie umie tak pomóc wstać, żeby nie zabolało. Nie chcę. Obóz koncentracyjny, nikogo nie obchodzi, że przez całą noc nie spałam, bo ta wariatka pięć godzin jęczała, potem zaczęła […]

Fabryka marcepana

Szukanie własnej kreski to prawdopodobnie projekt niemożliwy, dożywotni. W najlepszym przypadku delikatne przybliżanie się do ciągle umykającego celu. Podobnie jak pisanie niepokojących, tropiących absolut poematów. Chyba że ktoś na serio uwierzył w głowę konia, potrafi ją zarejestrować stopami i znalazł na nią tzw. klientelę, czyli marszandów o sercach zimnych jak lód (żeby zabrzmiało nam nagle bardziej może poetycko).

Aleksandra Jerzmanowska – wiersze

Nad ranem Zimna pora. Samotna. Nad ranem w czyjejś kuchni piszę poemat. Za oknem latarnie przypominają znicze. Są same w tej mgle, nic więcej w niej nie ma. Dalej jest styczeń. W chłodnej szybie każde światło odbija się chłodem. Niebo nad nami jest fioletowe. Do H. Spadł pierwszy śnieg i cienką warstwą zakrył park. Noc […]

Brunei

Scena jest literacko seksowna a nawet mocna: Leszek Miller i Tadeusz Iwiński w szczycie formy, a więc w szczycie władzy, siedzą na bambusowym tarasie nad czerwonawą rzeką w państwie sułtana Brunei i popijają whisky z lodem. Tyle wiedziałem o tym kraju, gdy wjeżdżałem, a raczej wpływałem, łodzią motorową, która kładła się na meandrach rzeki jak […]

Stancje

Wiatr odrywa strzęp folii i nabija go na drut wystający z ogrodzenia. Cynga wyjmuje z czarnego etui komórkę centertel i podjadając kebaba, rozmawia z kimś niespokojnie. Zerkam na jego ogorzałą, nieogoloną twarz, a potem na peron: właśnie odjeżdża pociąg, którym mogłabym wrócić do domu.