Pies ofiarny

Sceny nie są wyrazistymi kadrami o klarownych czasowo-przestrzennych ramach, lecz przechodzą niespodziewanie i płynnie jedna w drugą: postacie przemieszczają się, znikają, spotykają kogoś albo przypominają sobie coś z przeszłości. Strategicznie albo niechcący autor umieścił nas więc w poetyce snu. Albo narkotycznego odlotu.

W morzu sentymentu

Gdy zaakceptowałam, że Szczerek jest turystą, a nie antropologiem, że środkowo-wschodnie osobliwości go pociągają, ale nie na tyle, aby w nie wejść i pozwolić im się pobrudzić, odniosłam jednak wrażenie, że to nieprawda, aby zadowalał go sam przepływ wrażeń. Z turystycznej pozycji wygłasza bowiem zupełnie serio komentarze historyczno-polityczne.

Dyskretny dół na zremiksowanej wojnie

Akcja książki toczy się niedługo po tym, jak ekipa prezydenta Busha decyduje się wykorzystać zburzenie World Trade Center jako pretekst do inwazji na Bliskim Wschodzie. Wojna nie jest jeszcze tak niepopularna, jak stanie się za kilka lat, kiedy na jaw wyjdą wszystkie kłamstwa Białego Domu.

W niewoli u polskiego widza – Miłoszewscy i inni

Trudno po przejściu pokuty polegającej na obejrzeniu wszystkich dziesięciu odcinków serii nie odnieść wrażenia, że zamiast oczekiwanego serialu kryminalnego, trzymającego w napięciu od pierwszych do ostatnich chwil, dostaliśmy telenowelę przywodzącą na myśl historię, która przed trzema dekadami wyludniała ulice polskich miast i wsi. Bracia Miłoszewscy, wzorem „Niewolnicy Isaury”, stali się niewolnikami… oczekiwań widzów.

Skandal russowski. Przyczynek do genealogii

W wieku XIX Russów kilkakrotnie zmieniał właścicieli, którzy, zdaje się, mieli podobny pomysł na jego użytkowanie, jak magnaccy właściciele z czasów upadku I Rzeczypospolitej, nie tylko zresztą w Russowie i nie tylko w tej części Polski: rabunkowa gospodarka ziemią, ludzką pracą i życiem, wyciskanie przez rządców z folwarku za wszelką cenę pieniędzy, aby przesłać je właścicielom zamieszkującym z dala od wiejskiego brudu i smrodu.

Pokot bez pokuty

Miałam wrażenie, że oglądam pięknie nakręconą opowieść, która prezentuje karykaturę wartości mi bliskich, takich jak minimalizowanie krzywdy wobec zwierząt czy poszanowanie przyrody. I nie dziwmy się, jeśli ten zniekształcony obraz się utrwali. Szkoda tylko, że pokolenie, które miało zmieniać świat, nie wydaje się zdolne do autorefleksji, a zamiast tego wystawia sobie pomnik, który ociera się o autokarykaturę.

Szlaga na polskich dróżkach

Szlaga mówi, że chciał pokazać Polskę piękną i egzotyczną. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autor dokumentuje otoczenie z pozycji turysty zwiedzającego nieznaną krainę. Wybór zdjęć wskazuje, że w tej krainie zwiedzający wyłapuje kadry, które nie trafiłyby do rodzinnych albumów mieszkańców. Wyłapuje sytuacje znane spoza kontekstu galerii i wystaw. Pokazuje sytuacje wstydliwe, czasem trudne, i rehabilituje je w oczach odbiorców.

„Powidoki” w czerni i bieli

Zapamiętujemy z widzenia to, co jest zgodne z naszym uprzednim doświadczeniem i wiedzą. W takim właśnie kontekście odczytywać można ostatni film Andrzeja Wajdy, w którym konfrontuje on swe młodzieńcze i dojrzałe widzenie świata, ludzi, historii. Tak oglądane Powidoki nie są po prostu filmem biograficznym, który opowiada przy okazji o pewnej epoce, ale także opowieścią autobiograficzną z pewnym politycznym przesłaniem.

Ja, Olga Hepnarova, czyli opowieść o niezwykłej dziewczynie

O prawdziwej sile tego obrazu stanowi jednak wspomniany na początku dualizm treści i formy. Jeśli przymknąć oko na to, że niekonsekwencja, rwanie wątków fabularnych, podnoszenie pewnych kwestii i pozostawianie ich bez wyjaśnienia to wynik nieudolności pracy całej ekipy filmowej, można zrozumieć dość nieoczekiwanie tkwiący pod powierzchnią potencjał, zamierzony bądź uzyskany mimowolnie. Drażniąca momentami maniera opowiadania historii dziewczyny będącej, jakby nie było, masową morderczynią, musi być właśnie taka.