Koniec końca historii

Demokracja to także poczucie sprawczości. Jeśli prawa obywatelek i obywateli są teoretyczne, a politycy i polityczki działają na rzecz banków i korporacji (jak choćby Hillary Clinton), to bezsilność prowadzi do głosowania negatywnego. Wiele wskazuje na to, że to właśnie głosy osób chcących skorzystać z okazji dokopania establishmentowi zadecydowały o wyniku wyborów.