„Oburzone południowe peryferie” – miesiąc protestów w Hiszpanii

Sama szłam w tym marszu z pewnym powątpiewaniem. Efektowny – myślałam, ale czy na pewno efektywny? Widziałam takie kolorowe tłumy już nieraz, pamiętałam też, że w demonstracji przeciwko liberalizacji przepisów antyaborcyjnych uczestniczyło około miliona osób. Jestem na południu, a tutaj lubią manifestacyjne karnawały, po których wszystko wraca do normy.

Last Minute Upheaval

Pękły kryształowe kieliszki i dna basenów, aż krew trysnęła. Turyści w popłochu robią pamiątkowe zdjęcia płonącego dworca kolejowego, polskie biura podróży tracą, a Barack Obama gratuluje. Takimi analizami przewrotu tunezyjskiego uraczyła mnie polska prasa…

Prawdziwe oblicze proletariackiego peep – show

Oświadczam, że Was okłamałam. Nie nazywam się Andaluzyjka, w przeciwieństwie do mojego Facebookowego wizerunku nie jestem dwuwymiarowa, ani nawet czarno – biała i tak szczerze powiedziawszy, nie mieszkam na plaży z palmami. Te słowa przyszły mi na myśl, kiedy czytałam rozważania Kai Malanowskiej o Facebooku, który wypacza ludzkie charaktery przekształcając skrytych nieśmiałych i powściągliwych ludzi w ekshibicjonistów wirujących w wirtualnym peep – show

Szwecjalizm i zapateryzm jako źródło cierpień

No i jak tam jest? Czy tam naprawdę jest taki terror poprawności politycznej? Pytali liberatariańscy znajomi. Nie wiem, odpowiadałam, wracając do rozpakowywania walizek. W Szwecji, to by było nie do pomyślenia, nie chciałabyś żeby zostali po potopie? Pytali lewicowi znajomi.Tego, no nie wiem. Próbowałam coś wycisnąć z moich wspomnień obejmujących głównie starówkę i zamarznięty Bałtyk, w rzeczy samej turystyka pokonferencyjna nie sprzyjała dogłębnym badaniom terenowym. Jako osoba o poglądach lewicowych rozczarowywałam pierwszą grupę znajomych, których cała wiedza o Szwecji ograniczała się do lektury tekstów Macieja Zaremby. Z drugiej strony, jako osoba niereligijna, nie potrafiłam modlić się do Szwecji i jej modelu tak jak moi lewicowi znajomi. A JEDNAK SAMA PRZYZNAJESZ, ŻE LEWICA NIE MA RACJI! – krzyknęli liberatarianie. MÓWISZ JAK ZIEMKIEWICZ! – krzyknęli lewicowcy. A ja jęłam przeprowadzać porządną samokrytykę.