Drobiazgi

Irena Šťastná – wiersze

AUTOR

Zofia Bałdyga

Urodzona w 1987 roku w Warszawie. Absolwentka Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej UW. Autorka tomików poezji „Passe-partout” (Warszawa 2006), „Współgłoski” (Nowa Ruda 2010) oraz „Kto kupi tak małe kraje” (Warszawa 2017). Współtworzyła poetycko-muzyczny projekt Elektroliryka. Tłumaczka młodej poezji czeskiej i słowackiej. Prowadzi fotobloga The Picktures (www.thepicktures.net).

Kiedy w styczniu zaczynałam prowadzić ten cykl, obiecałam sobie, że dołożę starań, by był reprezentatywny dla poezji czeskiej, a nie tylko dla sceny praskiej, z którą jestem najbardziej związana. Chciałam uniknąć pragocentryzmu, chociaż boję się, że trochę dopadł mnie po drodze. Niezupełnie udało mi się to, co sobie zaplanowałam, ale z tym większą radością przedstawiam wam mieszkającą pod Ostrawą Irenę Šťastną i wiersze z jej ostatniego tomu Sen o třetí plíci („Sen o trzecim płucu”), który ukazał się w tym roku nakładem ostrawskiego wydawnictwa Protimluv. Šťastna jest niesamowicie uważną, wrażliwą obserwatorką, zarówno otoczenia czy przyrody jak i człowieka (i ciała, i duszy). Notuje upływający czas, porównuje teraz i kiedyś, przepowiada nigdy. Zatrzymuje chwile i obrazy, przewijając je przed naszymi oczami niczym taśmę filmową. Ze swoich obserwacji buduje surowe mikronarracje, świadectwa stanu rzeczy pełne mocnych metafor i bezlitosnych diagnoz. Podoba mi się sposób, w jaki w tych tekstach przeplata się siła i kruchość. I ta surowość, jedno z pierwszych słów, które przyszło mi do głowy po lekturze ostatniej książki autorki. Jakie są wasze skojarzenia?

Ahoj,
Zofia

 

 

***

Chciała coś zdeformować
siebie wyłączając
chciała na przejażdżkę
zabytkowym tramwajem
przedsiębiorstwa komunikacyjnego
za granice miasta
i nigdy nigdzie
kochała kogokolwiek na zawołanie
kiedy siadała przy stole
najpierw kładła na blat piersi
potem pozostałości
całe akwaria
bez zdolności samooczyszczania
bez filtra
ociekająca własnym kształtem
dawna przyjaciółka
w naczyniu fantazyjnej mitomanii
o ojcu w Izraelu
maniach małżonka
wygranej na loterii.
A przecież wystarczyłby
cały dzień pochylania się
na polu ryżowym.
Niech lepiej milczy.

 

Niemy i Petrof
(Němý a Petrof)

Zasiadam
do jego błyszczącego
nabierającego ciężaru ciała
w pokoju z tyłu
zanim się pochylę
obraz za oknem:
owinął smukłe pnie drzew
w czerwony plastik. Nie oddychać.
Kazał jabłkom wisieć
pomarszczonym krągłym
dla kogokolwiek. Wisieć.
Wrócił do niej
po sześciu latach. Karel.
Z iskrą mawiała matka.
Ten co to kiedyś wprosił się
do nas do domu z trójką dzieci.
Warianty szczęścia
leżą rozpłaszczone
na przeciwległym zboczu.
Wałkiem do ciasta
z matczynej czarnej kuchni.
Znowu ściągam wargi.
Nadymam policzki.
Ogromna bezszelestna ryba
przygotowana na długie muzykowanie.
Wiatry nad stokiem niosą
moją świadomość.
Jak kuglarz z koszem na plecach
toczy się po zboczu.
Splatam palce stawy
głaszczę czarno-białe warianty
swojego życia pod sobą
i znowu skądś dobiega głos matki
omotanej ogranym
bielusieńkim łachem niewinności.
Przestępuję prawą nogą.
Ty też? – rozdźwięczy się
jakby leżała pod skrzydłem
w tym samym nieumeblowanym pokoju
gdzie ścian nie obejmuje nikt tylko czysty rytm
i choć rumieńce ich policzków
od zeszłego roku pozostają na cmentarzu
wciąż są tutaj obecne w drobinkach kurzu
od spodu przyssanych do pianina
które tak bardzo przypomina jej ojca
z którym mogła rozmawiać
przekomarzać się wykłócać
podczas gdy ja bywałem do niczego.
Chcę już wreszcie grać.
Uciec przed jej głosem
którego nigdy nie zagłuszę
nieczułymi ustami
ale ona raptem
padnie na parkiet
strapiona podcięta
przyszłym drganiem strun.
Zostawiam ją szybko przemierzam palcami
kość słoniową drzewo hebanowe.
Pianino błyskawicznie mnie pochłania
i ciska mną przez okno. Opadam
ale nuty w wietrznym wirze
natychmiast wynoszą całe moje ciało
ponad zbocze ponad matkę.
Jak grom z jasnego nieba krzyczę
wrzeszczę wyję
a ręce pracują precyzyjnie
jakby gładziły
ogromną ludzką szyję
ciążącą ciemną chłodzącą
doskonalszą od głosów
wszystkich mówiących matek.

 

Sytuacja tłoczona
(Extrudovaná situace)

Dam im
jakiś tam numer telefonu
pod który będą mogły zadzwonić.

Moje dzieci.

Zostawię w lodówce
zasoby mleka i bitej śmietany.
Żeby przez czas jakiś
nie musiały się niczym martwić.

Moje dzieci.

Kiedy umrę.

 

Pic Carlit

Pniesz się.
Oddech zanika.
Kamulce stukają o siebie.
Ciepło ścieka po krągłościach.

Chód pod górę posypuje rytm żwirkiem.
Wiele godzin. Szelest porostów.

Pochodzisz z rodziny siercinkowatych. Zanurzasz rękę w rzadkim powietrzu.
Starasz się wymacać flagi modlitewne. Chwila wzdryga się
przed jamą z pustki. Zachwiać się. Dotoczyć.

Na szczycie leżą wypluwki. Trzepot.
W kucki czekamy na kamieniu
aż ciepło rozchyli
muszle. Odzywa się
owalność i blizna
potu na plecach.
A tymczasem wicher
pożera kości.

Kiedy południe
rozpali oczodoły
wolno będzie zejść.
Przez kamienne morze. Ku szkieletom pozostałych ryb.

 

 

Staruszki

Jak tylko jesień zacznie serwować dymne przekąski mglisty steak – na Zaduszki – choćby i ostatkiem sił – wygrzebią się z głębin – mozolnie drobią na cmentarz – wytworzyć złudne ciepło zniczem – wszystkim już od dwudziestu lat martwym mężczyznom swojego życia – niemal dla siebie

 

***

Idziemy do starego kamieniołomu.
Trawę
kosić trawę.
siec dzień na minuty.
Po wszystkim oczyścić ostrze osełką.
Być w mokrych nogach. Być.

 

Autorką wierszy jest Irena Šťastná. Wiersze pochodzą z tomu „Sen o třetí plíci” („Sen o trzecim płucu”). Z czeskiego przetłumaczyła je Zofia Bałdyga. 

Irena Šťastná wydała pięć tomów poezji. Najnowszy zbiór zatytułowany „Sen o třetí plíci („Sen o trzecim płucu”) ukazał się w 2018 roku w ostrawskim wydawnictwie Protimluv. Wspólnie z Milanem Šťastnym napisała książkę dla dzieci „Na Mamuta” (Běžíliška, Praga 2016). Jej wiersze zostały przetłumaczone na angielski, niemiecki, portugalski, hindi i polski. W Polsce jej teksty ukazały się w „Fabulariach”.

 

Ilustracja: Emilia Ptak-Gwiazda.

Emilia Ptak-Gwiazda, przerwała studia, aby podróżować. Nie przyniosło jej to pieniędzy. Rysuje od lat. Ostatnio widziała wronę siwą, która w dziobie trzymała opakowanie po margarynie Delma.

 

 

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *