Drobiazgi

LISTY OD SĄSIADÓW VI. Adam Borzič – wiersze

AUTOR

Zofia Bałdyga

Urodzona w 1987 roku w Warszawie. Absolwentka Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej UW. Autorka tomików poezji „Passe-partout” (Warszawa 2006), „Współgłoski” (Nowa Ruda 2010) oraz „Kto kupi tak małe kraje” (Warszawa 2017). Współtworzyła poetycko-muzyczny projekt Elektroliryka. Tłumaczka młodej poezji czeskiej i słowackiej. Prowadzi fotobloga The Picktures (www.thepicktures.net).

„Pogoda w Europie” – taki tytuł nosi zbiór wierszy czeskiego poety Adama Borziča, z którego pochodzą prezentowane teksty. Został wydany pięć lat temu, ale obecnie pogoda na naszym kontynencie jest dość podobna, może nawet zmienia się na gorsze. I to zarówno ta za oknem, jak i ta ujęta metaforycznie. Autor stara się uchwycić obie. A nawet więcej.
W swoich tekstach Borzič wraca do dzieciństwa w Jugosławii lat dziewięćdziesiątych, komentuje sytuację ekonomiczno-polityczną regionu, wplatając w swoją narrację również strofy pełne pierwszoosobowych wyznań, lirycznych introspekcji. Wszystkie te komponenty wiszą przecież w powietrzu, współtworząc kosmiczny klimat „naszej Europy”. Dzięki tej wielowymiarowości, swoistemu dialogowi perspektyw wiersze Borziča wymykają się popularnej nalepce poezji zaangażowanej, testując jej granice. Jednocześnie jednak pozostają w samym środku wydarzeń, obserwują i komentują. Niczego się nie boją; ani polityki, ani liryki, ani seksu, ani patosu.
Ten tom to jedna z moich ulubionych czeskich książek poetyckich ostatnich lat. Jest jak soczewka skupiająca panujące w Europie nastroje, za co niezwykle ją cenię. Nie próbuje stawiać jasnych diagnoz, jednak zawiera prognozy pogody w skali globalnej, lokalnej, przenośnej. Przez chwilę kontemplowałam możliwość użycia słowa wizja, ale jakoś udało mi się od tego powstrzymać. Nie zawsze chcę, by się spełniły, ale chcę je czytać, bo uważam, że są świetne poetycko.
Tłumaczyłam te teksty niemal rok temu, pomiędzy Erywaniem, Hamburgiem a Pragą. Pogoda w Europie bardzo mi wtedy doskwierała. Potrzebowałam ucieczki. W taki sposób wróciłam do systematycznego tłumaczenia poezji. A teraz dzielę się tą prognozą z Wami. Jest tu coś na rzeczy, gdziekolwiek jesteście.

Ahoj,
Zofia

 

 

W WIETNAMSKIM SPOŻYWCZAKU

 

Nie poezji szukałeś
kiedy pewnego wieczora wstąpiłeś do wietnamskiego spożywczaka
z zamiarem kupienia sobie papierosów.
Poezja to anarchistka,
przychodzi i odchodzi w swoim czasie.
Podszedłeś więc do kasy i zobaczyłeś kobietę
z dzieckiem na ręku, jak urzeczona wisi
na jaśniejącym monitorze, z którego bucha sitcom
albo talk show, a może reality show
albo coś w ten deseń w jej ojczystym języku
a jej twarz taje pod pierwszym uśmiechem tropikalnego lasu.

 

 

TO NIE JEST WIERSZ O POLITYCE

 

Na skraj mojej świadomości
na leśnej ławeczce
przypłynęła łódeczka
z której wysiadł
ubrany w biały mundur
– wtedy staliśmy już na księżycowej czaszce –
Marszałek Tito

Rozejrzał się
Skinął na mnie grubym palcem wskazującym
z którego wyleciało znienacka komando robali
i zaczęło wydawać rogate dźwięki

I ja się rozejrzałem
Krater księżycowy promieniał
Pokrywała go różowa folia
Przelatywały przez niego fale
Baranki

W tym momencie
Rozpołowił się orzech dzieciństwa
A z jego wnętrzności wynurzyła się
Naga, tłusta polityka Południa

 

SEKWENCJA Z MORZA

 

Gad na piasku,
grzbiet przetykany turkusowymi żyłkami.
Śródziemnomorze w oku.
To oko w dziurze nocy
wysyła swoich szpiegów do stu zatok,
szepcze ich.

*
Z tego winogrona się narodziłem.
Kuleczki syczącej ciszy.
Łaskotane brzegi.
Łaskotliwe drzewa.

*
/Teraz burza pod ostrym kątem
miota klasztorem głazów./

*
Wróciłem, by ukroić sobie żółty cień niebieskiej łodzi.
Wróciłem, bo moja krew głośno upomniała się o to u mojej śliny.
Wróciłem, by zmierzyć się z komiksowo potwornym Ojcem.

Wróciłem jako ten, kto wie, kto zna, kto spróbował
przynęty księżycowego jabłka

Kto rzucił się w fale.

 

 

POGODA W EUROPIE

 

Pod koniec lipca
na wyspie Krk przez cały tydzień
obserwowałem niebo
Namiętności goniły po letnim firmamencie
Kamienie, zwierzęta, rośliny, plemiona, ludzie
Bogini na łożu
Barka bladego słońca
I burzowy koncert
Dyrygowany przez wyrzutków
Wysokiego napięcia
We dnie w nocy

W tym samym tygodniu Norweg
Zastrzelił innych Norwegów
Z jasnej
I pewnej partii
Nienawiści

W tamtym tygodniu
Lało i grzmiało
Nie tylko
Na chorwackiej
Północy

 

 

KONIEC TYGODNIA

 

Łuki mostu
Wypełnił miód
Wieczornego słońca
Rzeka opiła się maślanej wody
W mieście
W którym umierał właśnie stary tydzień

Szczęśliwie

 

 

 

Autorem wierszy jest Adam Borzič. Publikowane teksty pochodzą z tomu Počasí v Evropě (Pogoda w Europie). Tłumaczyła Zofia Bałdyga. 

Adam Borzič (ur. 1978) – poeta, eseista, terapeuta. Współzałożyciel grupy poetyckiej Fantasía, z którą wydał wspólny tom Fantasía (Dauphin, 2008). Opublikował również zbiory wierszy Rozevírání (Dauphin, 2011), Počasí v Evropě (Malvern, 2013) za którą w 2014 roku otrzymał nominację do nagrody Magnesia Litera oraz Orfické linie (Malvern, 2015). Jego wiersze zostały przetłumaczone na kilka języków europejskich. Poza literaturą zajmuje się psychoterapią i duchowością. Od 2013 roku pełni funkcję redaktora naczelnego dwutygodnika literackiego Tvar.

 

Ilustracja: Emilia Ptak-Gwiazda.

Emilia Ptak-Gwiazda, przerwała studia, aby podróżować. Nie przyniosło jej to pieniędzy. Rysuje od lat. Ostatnio widziała wronę siwą, która w dziobie trzymała opakowanie po margarynie Delma.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *