Drobiazgi, Zofia Bałdyga

Listy od sąsiadów I. Olga Stehlíková – wiersze

AUTOR

Olga Stehlíková

poetka, redaktorka, korektorka, publicystka literacka. Współpracowała z pismem literackim „Pandora” oraz internetowym „Almanachem Wagon”, tworzy internetowy dwutygodnik literacki pisma „Tvar” – „Ravt”. Jedna z redaktorek dwutomowej Antologii poezji czeskiej (wydawnictwo dybbuk, 2007). W 2014 roku wydawnictwo Dauphin wydało jej debiutancki tomik poetycki Tygodnie (Týdny), za który otrzymała prestiżową nagrodę Magnesia Litera. Jej drugi tom, Vejce (Jajka), ukazał się w grudniu 2017, autorka pracuje już nad kolejnym. Publikowane wiersze pochodzą z tomiku Tygodnie (Týdny).

Listy od sąsiadów (I)

Na pierwszy rzut oka Polska wydaje się być północnym rajem dla bohemistów, czechofilów i młodej literatury czeskiej. Świeża, młoda czeska proza często wydawana jest u nas zaledwie pół roku czy rok po rodzimej premierze. Istnieją wydawnictwa (tak, jest ich więcej niż jedno), które stawiają sobie popularyzację kultury naszych południowych sąsiadów za główny cel. Trzeba też przyznać, że do jej realizacji zatrudniają świetne tłumaczki i świetnych tłumaczy. Brzmi to idyllicznie. I to wszystko prawda, tyle że nie cała.

Bo jest jeszcze poezja, o której czasami się zapomina, bo podobno mało osób ją czyta, a jeszcze mniej kupuje. Wymieciono ją więc z rynku do ciasnej bramy w bocznej uliczce. A raczej próbowano wymieść, ona wciąż powraca na sam środek głównego placu i domaga się uwagi, która, głęboko w to wierzę, naprawdę jej się należy.

Problem w tym, że bardzo niewiele świetnych tłumaczek i świetnych tłumaczy chce ją przekładać. Powodów jest wiele, od tych materialnych przez kwestie upodobań, kończąc na rozbieżnych wizjach dotyczących kompetencji tłumacza. Niezależnie od tego, jakie są motywacje, efekt jest opłakany – współczesnej poezji czeskiej, autorów urodzonych w latach 70., 80. i 90., tłumaczy się bardzo mało. Chwała tym, którzy to robią, jak Franciszek Nastulczyk czy Michał Tabaczyński.

Czeskie wiersze pojawiają się w polskich pismach literackich, ale marzę o tym, by ten głos stał się silniejszy, by biały kontur mapy Czech i Moraw zapełnił się nazwiskami, tytułami, by nie pozostawał dla nas obszarem egzotycznym lub też postrzeganym wyłącznie poprzez popularne filmy z lat 90. i prozę ostatnich lat, którą importuje dla nas Wydawnictwo Afera czy Książkowe Klimaty.
Skąd takie dziwaczne marzenie? Po prostu stąd, że myślę, że ta poezja jest dobra i że dialog pomiędzy dyskursem PL i CZ byłby interesujący i inspirujący dla obu stron. Rozliczamy się z podobnymi doświadczeniami, nękają nas podobne teoretyczne i formalne rozterki. Mielibyśmy sobie wiele do powiedzenia.

Marzę o tym na tyle poważnie, że zdecydowałam się sama popularyzować młodą czeską poezję.

Przez kilka kolejnych miesięcy znajdziecie w NP listy od sąsiadów, o których myślimy, że świetnie ich znamy, ale chyba jednak tak nie jest. W każdym numerze pojawią się 3 wiersze innej autorki lub autora. Wybór biorę na siebie ja. Stawiam sobie za zadanie pokazanie różnorodności najnowszej poezji czeskiej. Nie zostanę w literackiej kawiarni przy jednym stoliku, podejdę do wszystkich. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Pierwszą autorką jest Olga Stehlíková (1977), której tomik Týdny (Tygodnie) z roku 2014 uważam za jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat. Jej rozgadane, często jakby wykrzyczane teksty to wspaniały zapis pętanych konwencjami związków międzyludzkich, zarówno tych partnerskich, jak i rodzinnych. Zebrane w tomie monologi i rozmowy z wielką gracją rejestrują (kodyfikują?) soczysty, potoczny język. Poetycka codzienność to niby nic nowego, ale Stehlíková gra z nią bardzo świadomie, wykorzystując ją do cennych obserwacji społecznych. Jej podmiotka liryczna to ja-każda, rzeczniczka pewnego pokolenia, które o wielu z tych problemów wolało milczeć, zamiast je deklamować.

Przyznaję, że chciałam, by cykl otworzyła autorka. Jako tłumaczka chcę dawać przestrzeń poetkom, których głos bardzo często ginie w przekładzie, zazwyczaj niesprawiedliwie. W ostatnich latach czeska poezja pisana przez kobiety naprawdę kwitnie. Warto tworzyć dla niej małej rezerwaty, by została zauważona przez czytelników i za jakiś czas była w stanie poradzić sobie w zagranicznym życiu literackim na własną rękę, na własny wers. . Chciałam też, by cykl otwierały wiersze, które zapraszają do dialogu, otwierają się na świat; raz go głaszczą, a raz szturchają. Myślę, że wiersze Olgi takie właśnie są. Za miesiąc postaram się importować zupełnie inny głos. Mam nadzieję, że zgadzacie się na takie zasady.

 

Babcie

(felieton)

 

Wiemy to jako pierwsi

W końcu!

Tego jeszcze nie widzieliście

zmienne napięcie

jeszcze mnie pożądasz i wydzielasz ciepło

ale już na jutro zostanie z tego tylko podstępna skryta kopia, na długość

                                                                                                    przedłużacza

z tłumioną energią wiadomości, telefonów i maili

za szybami ochronnymi monitorów

nie wynagradzam, ale zastępuję

– poprawisz się wściekle i odetchniesz tchem klimatyzacji

jesteś w moim typie, tyle że na chwilę obecną jesteś młodszy

Musisz mieć oczy dookoła głowy: ale tam gdzie nie trzeba wygrać

                                                                                 tam najlepiej jest

          być przewodem

O włos! tulimy się do siebie, uporządkowani według danych

                                                                             z książki telefonicznej

Szczodry rozwód: ocieramy się o siebie zgodnymi nazwiskami

               chronicznie tym poruszona zawinięta małpka

Te trójki są naturalne: umiemy się bawić skrótami

               wybieramy z oferty zaprogramowanych zdań

Pozwól sobie na urlop marzeń: mamy to ściągnięte i zapisane

                wszystko na świecie jest bezdiakrytyczne, nieodmienne, bezrodzajowe

I już! perkusyjne przepychanie palców przez klawisze

                lękliwa perystaltyka naszych koszy

                która je regularnie opróżnia, tak jakby

                                                                             były czegoś pełne

zjadłszy wcześniej całe menu użytkownika

Znów działa…

Popatrz natychmiast!

Szybciutko otwieraj!

jesteśmy z mężem przyjaciółmi na facebooku

nasz kolega pavel jest w związku z użytkowniczką

to przyjdzie dopiero później, dopiero później…

z uduchowionego spamu już-już się leje:

być może kiedyś zobaczymy, jak głośno starzeją się nasze twarze

jak zapadają się w zagłębienia zmarszczek

następnie zauważymy znamionka, których wcześniej nie było

dostrzeżemy pieprzyki, które wcześniej po cichu spały

zaświecą łysiny, które do tej pory czekały na swoje szanse

które dostają od wszystkich wiadomości, telefonów i maili

będziemy w kontakcie. zdzwonimy się. pa.

 

***

 

jakie nadzieje muszą żywić sukienki wiszące w twojej szafie

staram się chłonąć ich tajemniczy zapach

w tych oto drzwiach zderzają się o poranku twoi synkowie

delikatne, jeszcze nieuczesane głowy

odsypiasz nocną zmianę

niemal je czuję, to brzemię twojego ciała

szukają torby na wf

tymczasem z kuchni czyjąś delikatną ręką

układają się plasterki sera

tutaj jesteś?

w kapciach pod łóżkiem, tych z odciskami palców

w wydechu piżamy przerzuconej przez oparcie krzesła

w wąsach strząśniętych nad umywalką

wśród bieliźnianych kół

które uprała powiesiła zdjęła uprasowała złożyła

twoja żona twoja córka twoja matka albo ja

 

***

 

popijamy zadbane gospodarstwo domowe

przekonujące placebo rodziny

jeszcze jedna dawka

i kolejna

i…

…już jest nam dobrze

ciepło rozlewa się po podniebieniu jak odgrzana zupa

oczy przesłania bielmo szczęściarzy

dobra gospodyni wszędzie widzi brud

doskakuje

dobry gospodarz naprawia

marszczy brwi

dobre dzieci uczą się na blaszkę

wbiegają

korytarz, na którym zawsze gasi się światło

kończy się

na siódmym stopniu

tam przycupnęła cierpliwa wyrozumiałość, zrozumienie

miód i cebula

w odpowiedniej temperaturze

bardzo się kochamy

na ścianach powieszono wesołe obrazki z dziećmi

dokładnie po dwóch latach niezauważalnie wyrzucane

boże, przede wszystkim niech nikomu nic się nie stanie

rocznica jest właśnie dziś, domowe fanfary

po ogrodzie kroczą krokusy

za płotem jest zapłocie

w lecie lecą lemoniady

córka po raz pierwszy wyraża sprzeciw, syn ma obce oczy

otworzymy sobie butelkę wina, palce

zanurzymy w fałdach albumów

są w nich zdjęcia ludzi

 

aniołek

 

noc podobna do poprzednich

boisz się jej już od południa

zaryje ci się w uszy pazurem dręczącej częstotliwości i natężenia

krzyk wypełni fugi pokoju jak piana montażowa

jak stoliku nakryj się w całym domu

nie możesz nie wolno ci uciec

ten krzyk boli

nie śpi, nie będzie spać, nie śpi

ironiczne nocne światełko nie gaśnie

nie śpi – krzyczy

może coś go męczy

może męczy go, że od roku nie śpicie

a przecież w nocy należy spać

a nie nadaremno wytrząsać ciążący węzełek jak oparzony

dopiero podczas tych nocy poznasz siłę prawdziwej agresji

jesteś cyckiem

będziesz nienawidzić samej siebie

rano będziesz go kochała prawie tak jak wieczorem

aniołek

aniołek nie śpi snem

 

nikogo nie ma w domu

(etiuda kryminalna)

 

nikogo nie ma w domu

i co zrobisz?

sofa skostniała jak grudniowa noga

klamki sztywnieją trupio

żarzą blaty ścian

wszystkie kose kąty

takie też posyłasz im spojrzenie

drapiesz się pod nosem i po brzuchu

zmiatasz ze stołu smutne okruchy

lęk i chłód z lodówki w towarzystwie papierków

kwiaty wyciągają ku tobie liście

jakby chciały wyssać z ciebie całą wilgoć

oczy leżą w spiżarni

wraz z trzema gatunkami mąki

głośne spłukanie

tłuczesz ciszę szufladkami

nigdy nie szukasz na darmo

wietrzysz resztki tych, którzy odeszli

nikogo nie ma w domu

kot!

mówisz do niego

ale twój głos brzmi jak dubbingowany

nikogo nie ma w domu

połykasz coś w biegu

jeszcze ciepłe buty i już szybko zamykasz

 

tłum. Zofia Bałdyga

Ilustracja: Emilia Ptak-Gwiazda, przerwała studia, aby podróżować. Nie przyniosło jej to pieniędzy. Rysuje od lat. Ostatnio widziała wronę siwą, która w dziobie trzymała opakowanie po margarynie Delma.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *