Kacper Leśniewicz, OBSERWATORIUM SPOŁECZNE

Pamięć Rewolucji 1905 – nie tylko dla lewicy

AUTOR

Michał Gauza

Rocznik 1983, magister informatyki na Uniwersytecie Łódzkim oraz scenarzysta z PWSFTViT. Pracuje jako programista. Należy do klubu Krytyki Politycznej w Łodzi. Popularyzator wiedzy o Rewolucji 1905 roku, współautor tekstów do książki "Rewolucja 1905. Przewodnik Krytyki Politycznej" i organizator obchodów rocznicy Powstania Łódzkiego; prowadzi stronę internetową http://rewolucja1905.pl/

Kacper Leśniewicz: Dlaczego zajęliście się akurat rewolucją 1905 r.?

Michał Gauza: Przez lata widoczna była luka, która w narracji o historii Polski istniała między powstaniem styczniowym a odzyskaniem niepodległości. Ta luka właściwie od transformacji ustrojowej nie jest wypełniona treścią. Rewolucja 1905 roku nie istnieje w naszej świadomości społecznej i historycznej, choć była wydarzeniem o wielkim znaczeniu, bo pokazała szeroki ruch demokratyczny, który miał zarówno oblicze niepodległościowe, jak i społeczne. Bardzo ważne jest to, że w latach 1905-1907 doszło do masowego zaangażowania obywateli i obywatelek, niespotykanego w powstaniach listopadowym i styczniowym. Liczba osób, które w ten czy inny sposób włączyły się w zmianę rzeczywistości, była większa niż w obu powstaniach łącznie, a skutki Rewolucji na wielu polach okazały się pozytywne, w przeciwieństwie do konsekwencji poprzednich zrywów.

Czy organizowana przez was kolejna rocznica rewolucji 1905 r. ma aktualny wymiar, czy niesie jakieś uniwersalne wartości, do których moglibyśmy się jako społeczeństwo dzisiaj odwołać?
Rewolucja ma w sobie silny element emancypacji klas ludowych. Postulaty socjalne i godnościowe były bardzo ważne dla jej uczestników. Stanowią też rodzaj łącznika ze współczesnością. Domaganie się praw, o które wówczas walczono – ośmiogodzinnego dnia pracy, godnych warunków zatrudnienia czy wpływu pracowników na zarządzanie przedsiębiorstwem – staje się na powrót aktualne. Dodajmy do tego kwestie płatnych urlopów czy ubezpieczeń społecznych, których dzisiaj pozbawione są osoby zatrudnione na umowach śmieciowych. Zależy nam, żeby namysł nad ówczesnymi postulatami i walką socjalną toczoną w czasie rewolucji posłużył jako przyczynek do refleksji nad dzisiejszymi warunkami pracy i życia. W tym sensie upamiętnianie Rewolucji nigdy nie było tylko prostym przypomnieniem ważnego wydarzenia z historii Polski. Skupienie na wątkach społecznych i perspektywie klas ludowych powoduje też, że chcąc nie chcąc wchodzimy w konflikt z panującą polityką historyczną i jej światem wartości. Gdy naczelna opowieść o historii Polski staje się z ducha militarystyczna, szowinistyczna i ideologicznie bliska skrajnej prawicy, my opowiadamy o równości i wspólnocie ponad podziałami.

Jak więc opowiadać tę historię? Do jakich jej aspektów należy się odwoływać, by ta narracja spełniła swoje zadanie?
Historia ruchu emancypacji, głęboko demokratycznego ruchu walczącego o postulaty socjalne, może stanowić alternatywę dla opowieści o historii Polski, która skupia się na bitwach i armiach oraz politycznych rozgrywkach elit. Zależy nam na przedstawieniu dążeń szerokich mas ludowych i pokazaniu, że tzw. zwykły obywatel i zwykła obywatelka mieli i mają wpływ na rzeczywistość. Ta opowieść może stać się powszechna wyłącznie wtedy, gdy będzie żyła nie tylko na kartach starych tekstów, okazjonalnie publikowanych i czytanych, lecz gdy zaistnieje również na ulicy czy w miejscach pamięci, przybierając formę rytuałów – działań wspólnotowych, w których istotną, a może i podstawową wartością są emocje. Nasza związana z tematem Rewolucji praca popularyzatorska, która dzieje się w Internecie i na ulicy, może służyć ruchom pracowniczym jako inspiracja. Tłumaczy, że przeszłość może być powodem do dumy i stać się oparciem w dzisiejszych działaniach, a w końcu pokazuje, że wszyscy możemy czuć się kontynuatorkami i kontynuatorami działalności ważnych patronów i patronek oraz dawnych ruchów politycznych.

Pamięć o rewolucji 1905 jest w środowiskach lewicowych powszechna, ale już poza nimi ten temat nie rozgrzewa do czerwoności wyobraźni obywateli. Czy wasza aktywność wykracza poza takie środowiskowe hołdowanie pamięci o naszych ideowych przodkach, czy ma też jakieś szczególne znaczenie w kontekście obecnego kształtu pamięci historycznej?
Nie chcemy, żeby temat Rewolucji pozostał zamknięty w lewicowym getcie, aby stał się sztandarowym punktem tzw. lewicowej polityki historycznej. Takie instrumentalne traktowanie wydarzeń z lat 1905-1907 spowodowałoby, że temat krążyłby między kilkuset osobami w całej Polsce i nie znalazł szerszego oddźwięku. Warto przy okazji dodać, że Rewolucja 1905 roku jest zbyt złożonym zjawiskiem, aby dała się sprowadzić tylko do ruchu robotniczego i partii rewolucyjnych. Mówiąc o tzw. getcie pamięci można zauważyć, że osoby czy instytucje promujące skrajnie prawicową wersję historii nie twierdzą, że jest to „prawicowa polityka historyczna”. Ta opowieść jest określana po prostu jako patriotyczna, ważna dla każdego Polaka i Polki. W tym kontekście „strzałem w kolano” byłoby twierdzenie, że Rewolucja 1905 roku jest lewicową odpowiedzią na panującą politykę historyczną. To z miejsca ograniczyłoby grono odbiorców i odbiorczyń. Język jest istotny. Wydarzenia z lat 1905-1907 powinny stać się ważne dla każdego obywatela i obywatelki – nie tylko dla grup i partii lewicowych.

Obok popularyzowania pewnego sposobu myślenia o historii, wydobywania aktualności problemów społecznych, uzupełnienia czy przeciwstawienia się prawicowej wizji historii, kształtowania tożsamości i grupowych rytuałów wasza działalność ma również pewien aspekt lokalny. Jakie miejsce zajmuje pamięć o Rewolucji 1905 w świadomości mieszkańców Łodzi, a jakie – pamięć o łódzkiej rewolucji w świadomości mieszkańców Polski?
Nasze miasto ma krótką, ale intensywną historię. Łódź rozkwitła w połowie XIX wieku i stanowiła wielokulturowy poligon, na którym nieustannie dochodziło do starć kapitału z pracą. Dlatego nie da się opowiedzieć o mieście bez przywoływania Buntu Łódzkiego czy Rewolucji 1905 roku oraz innych wielkich strajków i demonstracji, często o charakterze ekonomicznym, które wybuchały tu w całym XX wieku. Rewolucja, oprócz oblicza społecznego, miała także charakter polityczny. Jej ważną częścią była zbrojna walka niepodległościowa. Mimo to do niedawna, mniej więcej od czasu transformacji ustrojowej, konfrontacja z zaborcą oraz Strajk Szkolny z lat 1905-1907 były marginalizowane i zwykle pomijane w narracji o Łodzi. Próbowano natomiast sztucznie windować udział mieszkańców miasta w powstaniu styczniowym, a od zrywu z 1863 r. przechodzono płynnie do I wojny światowej i Legionów. Nawet pamięć o Bitwie pod Łodzią z 1914 r. zdawała się „przykrywać” Rewolucję, choć to w wydarzeniach z lat 1905-1907 mieszkanki i mieszkańcy wzięli masowy udział. Podejmując się popularyzacji tematu Rewolucji, chcieliśmy, z jednej strony, przywrócić jej właściwie znaczenie, tj. wzbogacić lokalną tożsamość o niesłusznie zapomniane wątki, a z drugiej strony, uczynić Rewolucję istotnym elementem dziejów Polski oraz wydarzeniem kluczowym dla kształtowania się naszego społeczeństwa i podziałów politycznych w XX wieku. Trudno jednoznacznie stwierdzić, na ile udaje się ta ponadsześcioletnia praca, bo nie dysponujemy narzędziami do oszacowania jej rezultatów. Na pewno temat zaczął żyć w Łodzi i w coraz większym stopniu mieszkańcy oraz mieszkanki mają świadomość, że Rewolucja 1905 r. była dla miasta ważna, ale wciąż nie do końca wiedzą dlaczego. To postęp, bo dawniej co najwyżej przywodziła skojarzenia z „komuną”. Wydarzenia lat 1905-1907 stały się natomiast ważną inspiracją dla światka artystycznego. Spektakl Teatru Powszechnego „Tango Łódź” był w dużym stopniu poświęcony Rewolucji. Pewne nawiązania znalazły się w „Ziemi obiecanej” Teatru Nowego w reżyserii Remigiusza Brzyka. Powoli udaje się wyrwać Rewolucję z kontekstu PRL-u, gdzie zresztą również nie była szczególnie nagłaśniania. Z roku na rok rośnie liczba uczestników organizowanych przez nas obchodów rocznicy Powstania Łódzkiego z 1905 r. i zmienia się ich przekrój wiekowy. Gdy rozpoczynaliśmy w 2013 roku, dominowały osoby starsze, dzisiaj zaś ten temat staje się ważny dla rosnącej grupy młodych ludzi. Ich obecność na obchodach potwierdza, że udało nam się sięgnąć poza własne środowisko.

Obecność młodych ludzi na obchodach może być sygnałem, że praca na lokalnym gruncie się udaje. Jak wygląda walka na froncie lokalnej polityki historycznej, która zogniskowana jest wokół początków kapitalistycznej Łodzi fabrykantów? Czy samorząd pod wpływem waszych działań włączył temat rewolucji do swojej polityki?
Samorząd wciąż ma problem z Rewolucją 1905 roku, choć udaje nam się pozyskać środki na realizację obchodów rocznicy Powstania Łódzkiego. Bez wsparcia instytucji miejskich na pewno nasza siła przebicia byłaby mniejsza, ale miasto – z wyjątkiem okazjonalnych działań Muzeum Tradycji Niepodległościowych – nie czyni poza tym konsekwentnych kroków w celu popularyzacji tematu Rewolucji 1905 roku. Najczęściej w narracji o Łodzi sięga się do fabrykanckiego mitu o „budowniczych Łodzi”, idealizując bohaterów tej opowieści, czego przykładem jest ustanowienie rodzin fabrykanckich patronami ulic Nowego Centrum Łodzi. To przejaw swoistej schizofrenii – inny stosunek mamy do tłumienia wystąpień robotniczych po 1945 r., a inny do rozlewu krwi sprzed 1939 roku lub z czasów zaborów, kiedy to fabrykanci potrafili wezwać na zakład wojsko do tłumienia strajków. Tak czy inaczej wkładamy dużo wysiłku, aby temat Rewolucji 1905 roku stał się ważnym składnikiem łódzkiej tożsamości, ale pozostaje to wciąż działaniem niemal całkowicie oddolnym.

Jakiś czas temu wydaliście poświęconą rewolucji 1905 r. grę karcianą. Czy trafia ona do ludzi niekoniecznie zainteresowanych polityką i niemających lewicowych poglądów?
Od początku zależało nam na tym, aby wyjść z tematem poza organizację obchodów. Udało nam się wydać książkę – przewodnik po Rewolucji 1905 roku, zrealizowaliśmy mural, a w 2016 r. grę karcianą. Choć znalazła ona oddźwięk głównie w tzw. lewicowej bańce, jej oddziaływanie wykracza poza granice środowiska. Zainteresowali się nią fascynaci i fascynatki gier planszowych, ale też pasjonaci oraz pasjonatki historii i tożsamości Łodzi. Sama gra jest gęsta od tematów: mówi o strajkach, demonstracjach czy walce o polską szkołę Jest to duży zastrzyk wiedzy, który może zachęcić do dalszego zgłębiania tematu. Próbujemy działać na różnych płaszczyznach, bo popularyzacja musi trwać nieustająco na wielu polach. Obchody rocznicy Powstania Łódzkiego to wydarzenie jednodniowe i niestety znika w całorocznym zalewie eventów. Dlatego musimy stale, nie tylko w Internecie i nie tylko na ulicy, upowszechniać wiedzę o wydarzeniach z lat 1905-1907.

Na ile skutecznym narzędziem w opowiadaniu o współczesnych problemach jest odwoływanie się do historycznych analogii i przywoływanie dawnych postulatów? Czy rzeczywiście przemawia to do społecznej wyobraźni?
Rewolucja jest złożoną opowieścią – gęstą od zagadnień, mniejszych lub większych walk o godność oraz postulaty socjalne, polityczne i narodowe. Naszym zadaniem było i jest wybranie tych wątków, których absencja jest dziś mocno widoczna, szczególnie na polach państwowej czy szkolnej narracji o historii Polski. Tam dominuje militaryzm i rozgrywki polityczne elit, ale brakuje wątków społecznych. Okazuje się jednak, że to właśnie kwestie społeczne czy ekonomiczne rozpalają największe emocje, bo uczestnicy i uczestniczki obchodów Powstania Łódzkiego mają poczucie przenikania się dwóch światów. Choć ich doświadczenie ma często skrajnie inny charakter od niedostatku z początku XX wieku, to jednak sami są często skazani na „śmieciowe” warunki zatrudnienia oraz trudne warunki mieszkaniowe. Postulaty ludzi z epoki Rewolucji zaczynają grać jako hasła aktualne w obecnej rzeczywistości. Do wyobraźni przemawia to, że ponad 100 lat temu ludzie wykrwawiali się na ulicach, walcząc o prawa pracy czy prawa człowieka, które dziś powoli tracimy. W ten sposób zaszczepiamy w ludziach potrzebę tzw. historii ludowej, to się udaje i z tego jesteśmy szczególnie dumni.

Czy jako „weteran” walki o pamięć o konkretnym wydarzeniu jesteś w stanie udzielić rad osobom, które chciałyby działać w obszarze popularyzacji takiej historii?
Przede wszystkim popularyzatorzy i popularyzatorki muszą mieć świadomość, że jest to praca całoroczna. Działanie nie może być punktowe, bo jeden event, artykuł czy złożenie kwiatów raz na kilka miesięcy to zdecydowanie za mało. Ludzie są zarzucani masą informacji, a przekaz historyczny nie pełni w nich najważniejszej roli. Należy bezustannie podtrzymywać zainteresowanie i tworzyć lub wzmacniać w odbiorcach potrzebę zdobywania wiedzy z danego tematu, choćby przez odwołania do lokalnego patriotyzmu czy sugerowanie nawiązań do współczesności. Bolączką lewicy są debaty akademickie, dyskusje i spory na łamach kilku pism czy portali, które budzą zainteresowanie co najwyżej odsetka osób z marginesu niszy. Szczególnie niechętnie odnoszę się do kolejnych rozmów o tzw. polityce historycznej lewicy, których temat stanowi pretekst do wodolejstwa, bo wnioski są znane powszechnie. Ucieczka od „świata debat” w praktykę pozwala nam tworzyć spójną opowieść – jak ta o Rewolucji 1905 roku, dzięki której osoby spoza lewicowego środowiska mogą uznać, że opowiadamy o wydarzeniu ważnym, a nie tylko ważnym dla lewicy. Największym problemem jest jednak ryzyko wypalenia, bo praca popularyzatorska nie daje łatwej i szybkiej gratyfikacji i nie przynosi z miejsca widocznych rezultatów. To żmudna robota czyniona najczęściej rękoma kilku zapaleńców, bez wsparcia instytucjonalnego i osobowego osób z wykształceniem historycznym, z nielicznymi wyjątkami. Niestety, obchody rocznicy Powstania Łódzkiego, choć są duże w skali środowiska lewicowego, są zarazem małe w skali kraju. To pozorny paradoks, który pokazuje, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia.

Dziękuję za rozmowę.

Łódź, czerwiec-lipiec 2017

Zdjęcie: Wikipedia

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *