OBSERWATORIUM SPOŁECZNE

Talkoot sto lat po Dąbrowskiej, czyli fińska spółdzielczość dzisiaj

AUTOR

Ruta Śpiewak

pracuje w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, zajmuje się rozwojem obszarów wiejskich w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem zmian społecznych na obszarach wiejskich. Ponadto zajmuje się kwestiami związanymi z rolnictwem wysokiej jakości jako czynnikiem rozwoju wsi. Aktywna działaczka Kooperatywy Grochowskiej.

Początek fascynacji Marii Dąbrowskiej problemem spółdzielczości przypadł na czas studiów w Brukseli, kiedy poznała Edwarda Abramowskiego. Fascynacja ta zaowocowała wówczas między innymi uzyskaniem w 1913 roku stypendium Towarzystwa Kooperatystów w Anglii i niewielką broszurą zatytułowaną Finlandja: wzorowy kraj kooperacji.

Książka stanowiła pochwałę sformalizowanej i nieformalnej współpracy Finów. Autorka pisała o kraju, który – jak wtedy Polska – pozostawał pod panowaniem rosyjskim. Finowie cieszyli się jednak znacznie większymi od Polaków swobodami. Rosjanie postrzegali tę część imperium jako krainę nowoczesną, zaś Finom udało się utrzymać własną walutę, język i administrację. Nie było tutaj feudalizmu, a ciężkie warunki klimatyczne i mała gęstość zaludnienia wymusiły konieczność współpracy, dla nazwania której Finowie mają specjalne słowo: talkoot. W trudnych warunkach ludzie musieli na sobie polegać, bo często decydowało to życiu i śmierci. Pomagano sobie przy budowaniu domów, pracach rolnych, przy pracy na rzecz wspólnej infrastruktury, np. drogowej. Finowie „od zawsze” łowili i polowali w grupach, dzięki czemu obniżano poziom ryzyka związanego z takimi wyprawami, szczególnie w czasie surowych zim. Społeczności funkcjonowały w oparciu o poczucie odpowiedzialności za całą grupę, szczególnie za słabszych. Dąbrowska pisała: cały naród pojął, że najpiękniejsze pomniki ludzkiej zbiorowej działalności powinny powstawać w walce z trudnymi warunkami.

W 1900 roku 90% Finów było związanych z rolnictwem, a większość z nich zmagała się z biedą. Miejska inteligencja, chcąc polepszyć byt ekonomiczny i poziom kulturalny rolników, rozważała zakładanie, na wzór innych krajów, spółdzielni spożywców, by – jak pisała Dąbrowska – poprzez skasowanie pośredników zabezpieczyć oszczędności chłopskie i umożliwić im korzystanie z własnego kredytu. Inaczej niż miało to miejsce m.in. w Wielkiej Brytanii to właśnie wysiłki wykształconych mieszkańców miast doprowadziły do założenia w roku 1889 roku pionierskiego towarzystwa Pellervo. To również nie uszło uwadze Dąbrowskiej: w Finlandii na usługach kooperacji są wszyscy najinteligentniejsi w społeczeństwie ludzie i co najważniejsze, nie szli oni do wsi i miasteczek Finlandii z jakimś z góry powziętym programem, z chęcią narzucenia go ludności ubogiej. Nieśli oni idee kooperacji jako tę, która ma przede wszystkim budować ludowe dobro.

Założycielami Pellervo (którego nazwa pochodzi od mitycznej postaci, która opiekowała się wegetacją wszystkich roślin na świecie) było małżeństwo Hannesa i Hedvig Gebhardów. W czasie podróży po Europie Gebhardowie zdali sobie sprawę z tego, że aby poprawić sytuację najbiedniejszych, należy rozwijać współpracę, także tę sformalizowaną, i że to w oparciu o nią rolnicy mogą poprawić swoją produktywność. Towarzystwo stało się instytucją wspierająca zakładanie spółdzielni, ich forum i lobby, a także ośrodkiem swoistej propagandy spółdzielczości.

Finowie postrzegali kooperację jako sieć łączącą lokalne społeczności z centrum i vice versa. Zdawali sobie sprawę, że poza rozwiązywaniem kwestii ekonomicznych trzeba podnosić poziom wykształcenia i kultury wśród najuboższych Finów. Z wielkim entuzjazmem pisze o tym Dąbrowska: nie tylko na czysto ekonomiczne sprawy zwrócili uwagę dzielni Finlandczycy, towarzystwo Pellervo również starało się podnieść i umocnić moralność ludową, starało się wyrabiać i wzmacniać w ludziach ufność we własne siły i pomysłowość.

Tworzeniu się ruchu kooperatywnego sprzyjało dążenie Finów do niepodległości, zaś Gebhard nie tylko angażował się w rozwijanie ruchu spółdzielczego, ale także działał w partii propagującej język fiński. Towarzystwo Pellervo sięgało do tradycji edukacji ludowej w duchu Nikolaia Grundtviga [I], stawiającej na samokształcenie i samowystarczalność. Ruch kooperatywny miał budować pomosty miedzy ludźmi wykształconymi i tymi gorzej wyedukowanymi, a przy tym służyć zintegrowaniu podzielonej politycznie inteligencji wokół kwestii niepodległości.

Dla założycieli Pellervo spółdzielnie był jednak przede wszystkim formą ekonomicznej współpracy obywateli. Staraniem tej organizacji już w roku 1901 wprowadzono pierwszą ustawę dotyczącą spółdzielni i uzyskano dla nich wsparcie rządu. W tym samym mniej więcej czasie ukazują się pierwsze podręczniki do rachunkowości spółdzielczej. O tym, jak efektywnie działały spółdzielnie, świadczy fakt, ze w 1902 w Finlandii było 28 mleczarni spółdzielczych, a siedem lat później już 354. W 1910 roku było już około 100 000 członków spółdzielni, z czego 75% na wsiach. Średnia liczba spółdzielców zrzeszonych w jednej organizacji wynosiła 210, choć jak podkreślała pisarka, członkami byli ojcowie, a z kooperatyw korzystała cała, nieraz liczna rodzina. Warto tu wspomnieć, że Hedvig Gebhard widziała potrzebę zmian także w sytuacji kobiet. Miedzy innymi dzięki jej staraniom Finki jako pierwsze na świecie uzyskały bierne i czynne prawo wyborcze, a pierwsza posłanka została wybrana w roku 1907.

Pellervo, jak pisze Markku Kuisma [III], chciało podążyć „trzecią drogą”, tworząc system społeczno-ekonomiczny oparty na wolnej woli obywateli i moralnej ewolucji. Twórcy towarzystwa zakładali, że ruch kooperatywny powoli zmieni gospodarkę, dążąc do zabezpieczenia praw pracowniczych i ograniczenia zysków kapitałowych. Efekty ekonomiczne tej przemyślanej strategii spółdzielców fińskich nie umknęły Dąbrowskiej, która odnotowała, że w 1910 roku finlandzkie kooperatywy spożywcze połowę swego czystego zysku złożyły na kapitał rezerwowy, czego nie spotyka się w innych krajach. Warto wspomnieć, że od początku w ruchu spółdzielczym w Finlandii, zresztą podobnie jak m.in. w Polsce, ujawnił się głęboki podział. Pellervo reprezentowało nurt bardziej umiarkowany i rolniczy. Obok istniał ruch tzw. „progresywny” związany z socjaldemokracją, którego liderem był późniejszy premier – Väinö Tanner.

Przez lata spółdzielnie spożywców w Finlandii korzystały z polityki kontroli cen i ochrony rynku. Lata 60. XX wieku przyniosły okres ograniczania polityki protekcjonizmu, co spowodowało narastanie wewnętrznych napięć miedzy biznesową efektywnością a realizacją społecznych i ideowych celów. Jedną z prób wyjścia z tej sytuacji było przyspieszenie procesu konsolidacji spółdzielni spożywców przy równoczesnym odchodzeniu od zasad spółdzielczych. Takie tendencje, jak twierdził fiński badacz spółdzielczości Kai Ilmonen, pojawiły się już po wojnie domowej w latach 1917-1918. W czasie II wojny światowej spółdzielczość została silnie podporządkowana państwu – rodził się model ściśle scentralizowanej fińskiej gospodarki. Ilmonen pisze: Finlandia znalazła się w trakcie podstawowych zmian strukturalnych w latach 60. Stworzyło to podwaliny pod nowe formy fińskiego kapitalizmu, całkowicie zorganizowanego, o szczególnych cechach narodowych, jak: centralizacja gospodarki i koncentracja przedsiębiorstw, zubożenie wsi, wzrost znaczenia korporatywizmu społecznego, rozwój państwa opiekuńczego itd. Spółdzielnie upodobniły się do zwykłych przedsiębiorstw – z dominującą rolą menadżerów, wielką skalą, centralizacją i minimalną rolą członków. W latach 80. wiele z nich przekształciła się w spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a część z nich zaczęła być notowana na giełdach [II].

Przyjechałam do Finlandii w roku, w którym kraj ten obchodzi swój setny jubileusz – akt niepodległości Finlandii został podpisany przez Lenina w grudniu 1917. Jak mają się spółdzielczość i zasady talkoot wiek później? Jak na ich funkcjonowanie wpłynęły zasadnicze zmiany, które zaszły w latach 70. i 80. Minionego wieku? Czy Dąbrowska nadal oceniałaby ruch kooperatywny w samych superlatywach? By odpowiedzieć na te pytania, spotkałam się z profesorem Henry Hagenem, badaczem i działaczem spółdzielczym. Rozmawiałam z pracownikami Pellervo, odwiedziłam również poświęconą spółdzielczości wystawę w Tampere.

Obecnie w kraju, w którym mieszka 5,5 miliona ludzi, działa pond 5000 spółdzielni, a rocznie powstaje ich 200, choć nie znaczy to, że wszystkim uda się przetrwać. Przeciętny Fin należy średnio do 2,1 spółdzielni, a 84% mieszkańców jest członkami przynajmniej jednej z nich. Pellervo zrzesza dziś spółdzielnie największe, a więc około 2500 podmiotów. Działają spółdzielcze banki i mleczarnie, elektrownie i sklepy. Funkcjonują szpital spółdzielczy i wielka sieć handlowa. Spółdzielnie zakładają studenci, drobni przedsiębiorcy, pielęgniarki, uchodźcy i nauczyciele, leśnicy i rolnicy. Słowem – byłam w spółdzielczym raju.

Profesor Hagen sprowadził mnie jednak na ziemię, mówiąc, że trudno dzisiaj odróżnić spółdzielnie od innych formy przedsiębiorczości. Od dówch lat, aby powołać spółdzielnię, wystarczy jedna osoba (wcześniej były to 3 osoby, a jeszcze wcześniej 7). Zdziwiłam się, że nie potrzeba drugiej osoby, by założyć organizację, która ma w nazwie współpracę. W Pallervo tłumaczą, że ma to być zachęta do wybierania spółdzielczego modelu biznesowego: jeżeli jakiś pomysł „chwyci”, zawsze znajdą się chętni do włączenia się w jego działania. Ile w tym idei współpracy, a ile zwykłej biznesowej kalkulacji?

Z dotychczasowych moim rozmów wyłania się obraz spółdzielni, które są po prostu przedsiębiorstwami, niekiedy ogromnymi. Na przykład S-group można określić jako spółdzielnię konsumentów – prowadzi 1600 sklepów w całej Finlandii, a także w Rosji, zatrudniając 47 tys. osób. W skład grupy wchodzi też wiele innych przedsiębiorstw. Kto powiedział, że spółdzielnia musi być mała i że wszyscy muszą się w niej znać? Tu jednak skala i rozmach zaskakują.

Na wystawie dotyczącej spółdzielni Tradeka – jednej ze starszych, założonej w roku 1917 – mowa jest o tym, że wspiera ona ruch spółdzielczy poprzez tworzenie przedsiębiorstw działających w dziedzinie nowoczesnych technologii informacyjnych. Wystawa ma przekonywać, jak ważne są dla nich zasady ONZ dotyczące odpowiedzialnego biznesu, można również dowiedzieć się, że w związku z tym należą do założycieli Finland’s Sustainable Investment Forum. Spółdzielnia ta, jak wynika ze zdjęć i ich opisów, wspiera różnego rodzaju działalność charytatywną, a w 2012 roku – dla uczczenia roku spółdzielczego – założyła Fundację Kooperatyw Konsumenckich. Chyba sami Finowie dostrzegają, że tego rodzaju spółdzielnie odeszły od pierwotnych założeń państwa Gebhard.

Jednakże wraz z kryzysem państwa opiekuńczego powracają idee i wartości stojące za ruchem spółdzielczym. Jeszcze kilka lat temu w sklepach sieci S-group nie używano słów takich jak spółdzielczość, a konsumentów nie określano współwłaścicielami. Niedawno nastąpiła zmiana. Dzisiaj przy kasach tych sklepów pytają o kartę właścicielską, by podkreślić że kupujący są również współwłaścicielami. Profesor Hagen ma jednak wątpliwości, czy wszyscy posiadacze karty mają świadomość, czym jest spółdzielczość i jakie wartości jej przyświecają. Sam przyznaje, że nigdy nie był na zebraniu tej spółdzielni, choć jest jej członkiem od lat.

Inaczej jest z rolnikami. Dla nich przynależność do spółdzielni ma ogromne znaczenie, zdają sobie sprawę, że ich głos się liczy, że spółdzielnia działa w interesie ich gospodarstw, a od tych działań zależy często być albo nie być ich rolniczej działalności. Mleczarnie spółdzielcze zapewniają odbiór mleka. Obowiązuje zasada, że niezależnie od wielkości produkcji gospodarstwa, a także od tego, jak daleko od mleczarni jest położne (przy niskim zagęszczeniu ludności mogą to być znaczne odległości), spółdzielnia mleko odbierze. Spółdzielnie wspierają też inwestycje w gospodarstwa. Obecnie cztery kooperatywy mleczarskie obejmują 85%, a 22 spółdzielnie drobiarskie 97% rynku krajowego. Wysyłają również swoją produkcję za granicę.

Choć w krajobrazie dzisiejszych spółdzielni dominują te wielkie, przypominające korporacje, to wydaje się, że następuje powolny powrót do spółdzielczych korzeni, a w fińskich spółdzielniach tkwi nadal coś niesamowitego. Wiele z nich w ciągu stulecia istnienia przetrwało poważne kryzysy ekonomiczne. Hagen mówi, że wynika to z większej łatwości przystosowywania się do zmiennych warunków. Zarządy muszą wsłuchiwać się w głosy ludzi o różnych potrzebach i perspektywach, bo spółdzielnia wymaga tego, by brano pod uwagę głosy inne niż tylko prezesa czy szefa rady nadzorczej. Zasada, w myśl której w działalności spółdzielni chodzi o współpracę, a nie konkurencję, pozostała, przynajmniej do pewnego stopnia, żywa.

Przy tym społeczna aktywność Finów jest nadal ogromna. Spędzają średnio godzinę dziennie na działaniach społecznych, takich jak pomoc sąsiedzka czy działalność wolontaryjna. Jak wynika z badań, w ciągu ostatniego miesiąca 30% ankietowanych było wolontariuszami (w różnego rodzaju instytucjach), a 60% (osoby powyżej 10. roku życia) pomagało innym gospodarstwom domowym bezpłatnie lub za minimalną opłatą. Jeśli chodzi o poziom aktywności społecznej, przewyższają Finów tylko Niemcy i Szwedzi. Profesor Hagen powiedział mi, że nawet w miastach ludzie nadal pomagają sobie w czasie budowy domów, co było odwieczną zasadą i jedną z podstaw talkoot.

[I] Dziewiętnastowieczny pastor duński, inicjator ruchu uniwersytetów ludowych.
[II] M. Kuisma, We have no Rockefellers, but we have cooperatives. w: The Pellervo Story. A Century of Finnish Cooperation 1899-1999, red. M. Kuisma, A. Henttinen, S. Karhu, M. Pohls, Tampere 1999
[III] M. Kuisma, We have no Rockefellers, but we have cooperatives. w: The Pellervo Story. A Century of Finnish Cooperation 1899-1999, red. M. Kuisma, A. Henttinen, S. Karhu, M. Pohls, Tampere 1999
Korzystałam z następujących źródeł:
M. Dąbrowska, Finlandja: wzorowy kraj kooperacji, Towarzystwo Kooperatystów, Warszawa 1913

K. Ilmonen, Moralne dylematy spółdzielczości, w: Problemy spółdzielczości we współczesnym świecie, red. A. Piechowski, J. Stolińska-Janic, Warszawa 1992
M. Kuisma, We have no Rockefellers, but we have cooperatives. w: The Pellervo Story. A Century of Finnish Cooperation 1899-1999, red. M. Kuisma, A. Henttinen, S. Karhu, M. Pohls, Tampere 1999
H. Pääkkönen, Volunteering, neighbourly help and socializing w: L. Iisakka (red.), Social capital in Finland: Statistical review. Helsinki: Tilastokeskus [Statistics Finland] 2006

Zdjęcie z kolekcji Muzeum Miejskiego w Helsinkach, autor nieznany, 1950.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *