AUTOR

Katarzyna Michalczak

Poetka, redaktorka, doktorka socjologii, masażystka twarzy. Współredaktorka „Drobiazgów”. Jej pierwsza książka z wierszami, „Pamięć przyjęć”, wydana dzięki Nagrodzie Głównej w Konkursie im. Jacka Bierezina 2016, otrzymała 1 miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Artura Fryza na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2017. Jej zbiór opowiadań „Klub snów” ukaże się w roku 2019 nakładem Wydawnictwa Cyranka. W sprawie drugiej książki z wierszami o wstępnym tytule „Tysiąc saun” jest po słowie z innym wydawnictwem.

niedziela

„Bóg istnieje, mamo” – powiedział trzy sekundy

przed wyjściem, kiedy śpieszyliśmy się

na pociąg. „Bóg istnieje”. wolałam

 

leżeć na balkonie, jeść truskawki i być

ładna, ale

 

musieliśmy wychodzić natychmiast. w drodze na stację

po raz tysięczny tłumaczyłam mu naturę zjawisk:

alergie pokarmowe. atopowe zapalenie skóry. „nie,

nie możesz. tak, nawet jedna

truskawka. całe ciało

 

w czerwonych kropkach, zmiłuj się!”. „nienawidzę

cię” – powiedział. mijaliśmy właśnie

Ursus Niedźwiadek.

 

 

 

 

szary kubku termiczny

 

paskowany cienkopisie filiżanko w panterkę

mydelniczko z Puńska talerzyku z lisem

biała lampko z papieru nigdy

nienapoczęty makaronie papardello na źle

przytwierdzonej półce

 

czyli kochacie mnie. no patrzcie.

 

 

 

Farmina karma nowość bez zbóż!

 

jakoś tak myśleliśmy, że lato nie minie.

i teraz leżymy, powaleni,

a wiaderka naszych dzieci wilgotnieją w piachu.

i nie wierzymy w kwadratowy zapach grzybów i pleśni, od którego

trzeci dzień już trzyma cię katar.

 

mój syn wchodzi na drzewo, trzeba go podziwiać.

nie chce nam się. w alejce na prawo ktoś rozdaje

karmę dla psów. „chodźmy tam!” – mówię. pies rwie się

w drugą stronę. „dlaczego? dlaczego?”

 

– w kółko powtarza twój syn, zaciskając pięści.

w kwietniu jeszcze nie mówił. zima to nie żarty.

 

 

 

pomysły podróżują pomiędzy naszymi snami

 

całuj mięso, ciach, ciach – jeśli chcesz uciekać,

będziesz kuleć. w Srebrzeszynie jest tak cicho o tej porze roku.

muszę zjeść czekoladę, wafelki, mnóstwo ciasta. dlaczego ktoś tu nasrał,

czy ktoś potrafi mi to wytłumaczyć?

na waszą wyobraźnię działa sztuczne imię.

Monika Richardson dawno wyszła za mąż.

jest we mnie pamięć przyjęć na których nigdy nie byłam.

 

 

 

 

Cmentarz Żołnierzy Radzieckich

 

szczęk menażek. to sprzączka suwaka uderza o materiał bluzy. jak tu równo.

jakbym biegała po koszuli w kratę. wdech przy każdym grobie. wiatr mi liże czapkę,

moją czapkę w gwiazdy. latarnie przypominają sobie o moim istnieniu jedna po drugiej.

 

co to za gruba faza, urodzić się w kraju Polska

mieszkać w mieście Warszawa i mówić

„idę biegać”.

 

jakiś facet mnie mija, patrzy w ekran. świeci na niebiesko

koszulka z trupią czaszką. księżyc i Facebook słyną z otwartości.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *