Alicja Palęcka

Uniwersytet może naprawić świat II: Zemsta prekariusza

AUTOR

Alicja Palęcka

badaczka społeczna

Kilkanaście miesięcy temu Michał Zabdyr-Jamróz na łamach „Nowych Peryferii” opublikował tekst o najbardziej chyba optymistycznym tytule 2015 r.: Uniwersytet może naprawić świat!. Pisał o tym, że Krajowe Ramy Kwalifikacji wcale nie są tak bardzo złe oraz że uniwersytet ma swoją rolę w kształtowaniu postaw studentek i studentów, zatem nie ma co obrażać się na odpowiadającą im kategorię KRK (obecnie nazwaną „kompetencjami społecznymi”).

Pozwalam sobie wykorzystać ten tytuł ponownie, ponieważ zgadzam się, że uniwersytet może naprawić świat – powoli, co nieco i po trochu. Miałam okazję uczestniczyć w takiej małej zmianie, współtworząc kurs prawa pracy dla studentów i studentek Instytutu Socjologii UJ. Kurs będzie teraz integralną częścią obowiązkowych praktyk studenckich.

W swym tekście Michał Zabdyr-Jamróz wskazał umiejętność pracy w grupie i przewodzenia zespołowi jako postawy (kompetencje społeczne), które mogą i powinny być nauczane w szkołach wyższych. To m.in. te kompetencje mają później przełożenie na kulturę pracy w Polsce. Pozostaje ona niestety zła, „folwarczna”, z autorytarnym wodzem jako najbardziej rozpowszechnionym typem kierownika. Oczywiście, opisy przedmiotów i efektów ich nauczania często zawierają właśnie takie punkty, jak potrafi pracować w grupie, przyjmując w niej różne role (to ustawowo wskazana kompetencja dla wszystkich kierunków i profili). Jednak nie będzie to miało znaczenia dla rzeczywistego przebiegu zajęć, jeśli KRK traktowane będą przede wszystkim jako rubryczki do wypełnienia. Powinny więc być rodzajem kontraktu wykładowczyni z jej studentami i studentkami. Wymuszany przez nie opis efektów kształcenia pozwala ocenić, czy kurs został należycie zrealizowany.

Przejrzałam wyrywkowo USOS-owe (Uniwersytecki System Obsługi Studiów – system informatyczny służący do zarządzania tokiem studiów w szkole wyższej) opisy studenckich praktyk zawodowych na kilku uniwersytetach, szukałam też kursów prawa pracy na wydziałach innych niż prawa i administracji lub zarządzania. Znalazłam zaledwie dwa – z czego jeden przeznaczony jest dla studiów III stopnia (Prawo pracy dla nieprawników. Rozszerzenie kompetencji doktorantów na Uniwersytecie Warszawskim. Jest to kurs online, podobnie jak ten współtworzony przeze mnie). Przyjrzyjmy się zatem standardowemu opisowi praktyk: mają kształtować umiejętności niezbędne w przyszłej pracy zawodowej, stworzyć dogodne warunki do aktywizacji studenta czy absolwentki na rynku pracy. Wygląda więc na to, że uczelnie, pomijając prawo pracy jako przedmiot nauczania, nie wywiązują się z umowy.

Wobec tego wraz z koordynatorką praktyk w IS UJ, Magdaleną Ślusarczyk, zaproponowałyśmy utworzenie internetowego kursu prawa pracy. Dyrekcja Instytutu podchwyciła propozycję, właśnie w tym duchu: skoro uczymy studentów i studentki tego, jak się pracuje, róbmy to kompleksowo i jak należy. Uczmy prawa pracy. Jeśli absolwentka studiów ma być przygotowana do wejścia na rynek, niech potrafi także odróżnić umowę o pracę od umowy-zlecenia, będzie świadoma należnych jej ubezpieczeń czy też praw i obowiązków pracodawcy związanych z wypowiedzeniem. Niech wie, że związki zawodowe mogą działać nie tylko w sektorze publicznym i że strajk – wbrew temu, co wynika z przekazów medialnych – nie może być organizowany z dnia na dzień, ku zaskoczeniu pracodawcy. Natomiast Strajk Kobiet był całkowicie legalny, ponieważ wykorzystano w nim prawo do urlopu na żądanie, przysługujące większości pracownic i pracowników.

Planując treść kursu obawiałyśmy się obarczenia studentów i studentek kolejną porcją reguł i informacji, których mogą po prostu nie chcieć przyswajać. A my chcemy, żeby chciały. Albo inaczej: nie chcemy, aby to praktyczne i potrzebne przez całe życie narzędzie, jakim jest prawo pracy, było nauczane w sposób nudny i odstręczający. Wolałyśmy więc zrezygnować z pewności, że każdy student i studentka wyuczy się określonych formuł i przepisów, na rzecz względnej swobody i wygody uczenia się oraz, przede wszystkim, przystępności. Naszym nadrzędnym celem było to, aby każda osoba spędzająca trzy tygodnie w firmie lub instytucji na praktykach miała do czynienia także z przepisami określającymi jej przyszłe życie zawodowe. I to w formie ukazującej natychmiast ich praktyczne zastosowanie. Starałyśmy się więc wykorzystać formę anegdoty z zagadką, taką jak na przykład tutaj:

Podczas studiów zaczynasz pracę w małej restauracji, w której serwowane są Twoje ulubione dania. Właścicielka proponuje, że część wynagrodzenia będzie Ci wypłacać w obiadach, które możesz zjeść w restauracji każdego dnia. Ich koszt potrąci później z miesięcznego wynagrodzenia. Co o tym myślisz?
a) Zgadzasz się, ale żeby mieć kontrolę nad ostatecznym wynagrodzeniem, umawiacie się dokładnie, jakie dania możesz zamawiać, aby nie były za drogie i jaką kwotę może ostatecznie potrącić właścicielka. Listę dań zapisujesz w swoim notesie.
b) To dobry pomysł, i tak nie masz czasu na gotowanie.
c) Nie zgadzasz się, chcesz otrzymywać pełne wynagrodzenie w gotówce.

Z rozwinięcia odpowiedzi na to pytanie student lub studentka dowiadują się, że wynagrodzenie musi zostać wypłacone w formie pieniężnej, a z wypłaty nie mogą zostać potrącone żadne kwoty, oprócz przypadków ściśle określonych Kodeksem pracy lub umową prawa cywilnego. Uczą się poprzez test – jeśli znają odpowiedzi, tym szybciej go przejdą, jeśli nie znają – nic nie szkodzi, zaraz ich udzielimy. Test nie jest oceniany, jego rozwiązanie jest jednak obowiązkowe. Postarałyśmy się też o współpracę z ilustratorkami, kolektywem Palce Lizać, które przygotowały obrazki w stylistyce zaskakującej w kontekście akademickim.

Pomysł zorganizowania na uczelniach kursów prawa pracy narodził się podczas kongresu Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej („Kryzys uczelni – kryzys nauki – kryzys pracy: Diagnozy, postulaty, rozwiązania”, 3 lutego 2015 r.). Następnie został zapisany pośród postulatów szczegółowych KKHP w punkcie Zmiana modelu współpracy uczelni z otoczeniem społecznym. W punkcie tym chodzi o uwzględnienie podmiotów niekomercyjnych w planowaniu i promowaniu współpracy uczelni z partnerami zewnętrznymi. Obecnie w dokumentach rządowych, np. w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, używa się sformułowania „otoczenie społeczno-gospodarcze”, a nacisk wyraźnie pada na komercjalizację badań i współpracę z pracodawcami podczas tworzenia programów kształcenia. KKHP chce oczywiście wzmocnienia społecznego elementu tego równania, z administracją publiczną i organizacjami pozarządowymi, w tym związkami zawodowymi. Na te ostatnie zwraca się szczególną uwagę, postulując „sojusz wiedzy”. Zawarty ze związkami zawodowymi alians ma dotyczyć stworzenia platformy współpracy obejmującej m.in. obowiązkowe kształcenie w zakresie praw pracowniczych, wspólnej troski o nie realizowanej w ramach Biur Karier, think-tanków i dotowanych projektów badawczych.

rozmowa-o-prace

Nie jest tu moim celem ocena programu KKHP jako całości, ani też krytykowanie czy wychwalanie polityki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego aktualnego czy poprzedniego rządu. Odnoszę się do tego jednego punktu, który nie jest przecież sprzeczny z obecnym podejściem ministerstwa i ową „społeczno-gospodarczą” zbitką. Więcej nawet, w nowoczesnym państwie, które ma rozwijać się „odpowiedzialnie”, w którym polityki społeczne organizowane są w modelu korporatystycznym, powinien być zupełnie niekontrowersyjny. Dbałość o standardy zatrudnienia w instytucjach publicznych jest przecież jednym z narzędzi wpływu państwa na warunki na rynku pracy. Wiedza o prawach i obowiązkach pracowniczych jest natomiast jednym z podstawowych elementów przygotowania do pracy zawodowej. Tymczasem na większości uniwersytetów prawo pracy nie jest częścią praktyk zawodowych, co wynika zapewne z inercji i przyzwyczajenia ukształtowanego przez dyskurs przystosowywania uczelni do wymagań rynku zatrudnienia. Te z kolei rozumiane są jako wymagania pracodawców. A z nich domyślnie wyklucza się temat prawa pracy.

Współpraca z otoczeniem społecznym w zakresie nauczania prawa pracy już się zresztą odbywa. Jest jednak sporadyczna i doraźna, daleka od „obowiązkowego kształcenia” postulowanego przez KKHP. Na Uniwersytecie Jagiellońskim brałam udział w fakultatywnych szkoleniach z prawa pracy, raz prowadzonych przez prawnika NSZZ „Solidarność”, innym razem odbywających się dzięki współpracy Biura Karier z Państwową Inspekcją Pracy. Zajęcia prowadzone przez profesjonalistki i praktyków to doskonały pomysł, można jednak podobne organizować także własnymi siłami i środkami uczelni. Póki brak takiego wsparcia dla współpracy związków zawodowych i szkół wyższych, jakie postulowane jest przez KKHP, te okazyjne zajęcia prowadzą do smutnego wniosku. Choć praktyki studenckie/zawodowe są obowiązkowe na większości kierunków jako przygotowanie do wykonywania zawodu i orientacja na rynku pracy, poznanie podstaw Kodeksu pracy uchodzi zaledwie za dodatek dla dociekliwych i ambitnych.

Twierdzę więc, że przygotowanie do życia zawodowego musi uwzględniać nie tylko rozumienie konieczności podnoszenia kompetencji zawodowych i osobistych, uczenia się przez całe życie albo myślenie i działanie w sposób przedsiębiorczy, czy też odpowiedzialność za powierzone zadania, ale także znajomość praw i obowiązków obu stron umowy o pracę lub prawa cywilnego, świadomość korzyści i kosztów wiążących się z różnymi rodzajami umów oraz rozeznanie w otoczeniu instytucjonalnym rynku pracy. Wszystko to jednak do tej pory wywodziłam właśnie z perspektywy mitycznych „potrzeb rynku pracy”, które każą wysyłać studentów i studentki na praktyki zawodowe.

Podczas wspomnianego kongresu KKHP Adam Mrozowicki, socjolog pracy z Uniwersytetu Wrocławskiego, mówił o obywatelstwie w miejscu pracy. Obywatelstwo bywa zazwyczaj sprowadzane do sfery politycznej, podczas gdy – postuluje Mrozowicki – absolwenci i absolwentki powinni być przygotowani do podejmowania decyzji w miejscu pracy, jako pracownicy i pracownice na różnych szczeblach. Pierwszym i niezbędnym krokiem w tym kierunku jest znajomość uwarunkowań prawnych, instancji, które regulują rynek pracy, a także instytucji, do których można zwrócić się, kiedy prawo jest łamane. Przyda się także orientacja w bieżącej sytuacji. Studenci i studentki Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu w Porto co miesiąc otrzymują mailowo informację o aktualnym poziomie bezrobocia w Portugalii. Większość z nich pewnie tylko rzuca na nią okiem. Jednak mają te dane pod ręką, wraz ze wskazaniem urzędu statystycznego, na którego stronach można poszukiwać rzetelnych informacji, zanim zostaną one przetworzone i zniekształcone na potrzeby przekazu medialnego czy politycznego. Zatem pomysł, by młodzi ludzie byli na bieżąco informowani o istotnych wskaźnikach społeczno-gospodarczych, jest bardzo ciekawy. I jest też, podobnie jak kształcenie w zakresie praw pracowniczych, elementem wychowania obywatelskiego.

Dziękuję Dominice Winogrodzkiej za uwagi do omawianego tu kursu i pomoc w jego ulepszeniu.

Ilustracje: kolektyw Palce Lizać

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *