Filip Leśniewicz, idee

Leśniewicz: Walczmy o „naród”

AUTOR

Filip Leśniewicz

Absolwent socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie studiuje ekonomię i filozofię na tej samej uczelni.

„Kto więc sądzi, że krocząc na prawo, służy Narodowi przez wielkie N, ten wybiera drogę prowadzącą do jego paraliżu. (…) Czyż trzeba przypominać, że przedwojenny sojusz Kościoła z endecją odsuwał od niego ludzi twórczych i poszukujących, że wytworzył przedział: z jednej strony świat literatury i sztuki, czyli tzw. intelektualiści itp., z drugiej kruchta i nacjonalistyczne hece”1. Te słowa Czesława Miłosza są skondensowanym obrazem tego, co wyłania się w Polsce A.D. 2015.

W publicznej debacie ostatnich miesięcy warto zwrócić uwagę na dwie sprawy. Z jednej strony na wielokrotnie udostępniane na portalach społecznościowych zdjęcie flagi z krzyżem celtyckim z tegorocznych obchodów 1 sierpnia, jako wyraz przerażenia i obaw przed nadchodzącymi „nacjonalistycznymi hecami”. Z drugiej strony na głosy przedstawiające tłumy witających nowego prezydenta, jako bez mała religijnych obskurantów. Dobrym tego przykładem są słowa Agnieszki Wiśniewskiej: „Stojący na ulicach Warszawy tłum z biało-czerwonymi flagami przypominał ten, który znamy z pielgrzymek papieskich, ale też z obchodów rocznic wybuchu powstania warszawskiego. Obok flag można było zobaczyć i krzyże, i koszulki z odniesieniami do żołnierzy wyklętych. W zasadzie można by pomyśleć, że to ten sam tłum, który tydzień wcześniej przystawał na chwilę, gdy wyły syreny, a za tydzień pójdzie na uroczystości z okazji Wniebowzięcia NMP”2. To utożsamianie udziału w obchodach powstania z zajmowaniem konkretnego stanowiska politycznego jest nie tylko daleko posuniętym i oburzającym uproszczeniem, pozbawianym znamion choćby podstawowej analizy. Jest również kreacją nowego porządku, który autorka chciałaby widzieć. Porządku w których przystający podczas „Godziny W” czy uczestniczący w uroczystościach kościelnych stoją po przeciwnej niż ona stronie barykady.

Z tych dwóch sytuacji wyłaniają się dwie charakterystyczne postawy: myślenia życzeniowego i fatalizmu. Życzeniowość oparta jest na wierze w jakąś kosmiczną siłę, która sprawi, że nacjonaliści przestaną być nacjonalistami, a prawica prawicą, zniknie faszystowska symbolika i patriarchalno-militarystyczne pojmowanie historii. Fatalizm polega natomiast na przekonaniu, że nawet jeśli posiadamy jakąś zdolność wytwarzania społecznej energii, to albo jest ona zbyt mała, by cokolwiek zmienić, albo nie warto angażować jej w obchody PW czy walkę o symbole narodowe. Obie postawy dobrze ze sobą współgrają.

ilustracja pochodzi z portalu lewicowo.pl
ilustracja pochodzi z portalu lewicowo.pl

Może lepiej zadać inne pytania. Dlaczego na różnego rodzaju lewicowych manifestacjach nie pojawiają się flagi narodowe? Dlaczego na obchodach PW nie pojawiła się grupa ludzi, która nie dopuściłaby do demonstrowania flagi z krzyżem celtyckim? Dlaczego patriotyzm i pojęcie narodu utożsamiane jest z prawicą? I ile jest w tym naszej winy?

Jednym z powodów jest strach związany z samym pojęciem narodu. Strach, który utożsamia „naród” z różnego rodzaju nacjonalizmami i potencjałem społecznej agresji. Nie dostrzega się przy tym, że agresja i prymitywny egoizm grupowy nie są logiczną konsekwencją posługiwania się tym pojęciem. Równie dobrze możemy wyobrazić sobie ksenofobię czy prymitywną plemienność opartą na pojęciu obywatelstwa europejskiego czy we wspólnotach miejskich.

Drugim powodem jest fatalistyczne przekonanie, według którego w polskim społeczeństwie naród zawsze będzie skręcał w kierunku prawicowym bądź nacjonalistycznym.

Trzecią kwestią jest ciężar pojęcia narodu, jego wymiar wspólnotowy, narzucający pewne ramy, a więc potencjalnie likwidujący pewne obszary dowolności kreacji własnego „ja”.

Problem pojęcia narodu, niechętnie przyjmowanego przez „tzw. umysłowość postmodernistyczną”, która „preferuje tożsamość ‘konstruktywną’, ‘wymyślaną’, ‘przypadkową’ i ‘chwiejną’ tożsamość, którą można świadomie kształtować i zmieniać”3 wydaje się być również uwarunkowany klasowo. Ci, którym udaje się wcielać w życie indywidualność „de facto”4 a więc uprzywilejowani „ludzie sukcesu (…) nie potrzebują wspólnoty”5. „Integralną częścią wspólnoty jest «braterska powinność» «podziału korzyści pomiędzy członków, niezależnie od ich talentów i znaczenia»”6. Naród czy też własne „ja” nie dla wszystkich są pojęciami dowolnie kreowanymi. To, co dla jednych jest tożsamością wymyślaną i dowolnie tworzoną przez jednostkę7, dla innych jest w dużej mierze czymś danym, od czego uciec nie można. Możliwość samookreślenia nie dla wszystkich jest czymś cenniejszym niż mocna (a przy tym w dużo mniejszym zakresie modyfikowalna), dająca poczucie pewności tożsamość. Warto zwrócić na to uwagę i nie brać za pewnik, że doświadczenia jednej ze stron są z definicji bardziej wartościowe.

Przy tym wszystkim nie bierze się pod uwagę siły, z jaką pojęcie narodu jest zakorzenione w polskim społeczeństwie. Tego, że nie można go usunąć w jednej chwili ani że usuwać go nie warto. „We współczesnym świecie nie ma wspólnoty szerszej, a jednocześnie równie spójnej, umiejscawiającej jednostkę w równie długim historycznym czasie i w równie szerokiej kulturowej przestrzeni”8.

Zamiast kreślić kasandryczne wizje, warto, żebyśmy poświęcili swoją energię nie tylko na dyskusję o pojęciu narodu, ale i na walkę o jego definicję.

Walczmy o obchody Powstania Warszawskiego i innych świąt patriotycznych. Zamiast narzekać na powiewające celtyki, zerwijmy je i podrzyjmy, a w ich miejsce wstawmy PPS-WRN i Pużaka. Zamiast narzekać na podkreślanie wyłącznie militarnych aspektów narodowej historii, podkreślajmy te, które mówiły o sprawiedliwości społecznej. Chociażby tak jak zrobił to ostatnio Michał Gauza9 czy jak od zawsze robi Nowy Obywatel. Mamy ‘swoich’ narodowych bohaterów. Mamy Kościuszkę, Pużaka czy Daszyńskiego (warto też pomyśleć nad dyskusją o tym, kim dla lewicy jest dziś Piłsudski, który bardziej niż postacią historyczną jest mitem, a który mógłby być „spoiwem” akceptowanym przez większość stron). Symbole narodowe nie muszą być kojarzone z kościołem i prawicą jeśli będziemy z jednej strony partycypować w świętach patriotycznych, z drugiej jeśli będziemy wykorzystywać te symbole na ważnych dla nas wydarzeniach.

Ale patriotyzm to nie tylko symbole. Także podział na patriotyzm ‘romantyczny’, poszukujący duchowej istoty narodu i wspólnotowego uniesienia, i ten pozytywistyczny, widzący swoją rolę w oddolnej pracy, jest podziałem fałszywym. Dobrze i całościowo rozumiany patriotyzm nie może obyć się tak bez symboli czy duchowych momentów uniesienia, jak i bez doświadczalnych dla członków społeczeństwa jego materialnych efektów.

Walczmy o definicję narodu. Niech naród będzie wspólnotą pluralistyczną, opowiadającą się za wartościami uniwersalistycznymi, włączającą i egalitarną. Egalitaryzm ten jednak musi być egalitaryzmem w pełnym tego słowa znaczeniu. Musimy zrozumieć, że poza równością ekonomiczną musi istnieć równość kulturowa, której nie zbudujemy praktykując arystokratyczną ekskluzję wysokiego kapitału kulturowego.

Walczmy o naród, bo nie mamy innego wyjścia. Nie ma drugiej takiej ponadindywidualnej kategorii, który byłaby zdolna poruszyć tyle energii i uczuć a zarazem mieć tak ogromny potencjał wspólnotowo-uniwersalistyczny.

Niech nie sprawdzą się cytowane na początku słowa Miłosza. Wybierać między „nacjonalistyczną hecą” a „światem literatury i sztuki”, to wybierać zawsze nieszczęśliwie. Zamiast patrzeć na polskiego noblistę, przyjrzymy się temu, co o narodzie do powiedzenia mieli chociażby Kazimierz Kelles-Krauz czy Stanisław Brzozowski.

„Wyrzec się bytu narodowego, to znaczy wyrzec się wpływu na ukształtowanie rzeczywistości ludzkiej (…) Wiemy, że w Polsce jest klasa pracująca kochająca byt swój narodowy i godność własną, wiemy więc, że mamy trwały, twardy grunt pod nogami”10.

Filip Leśniewicz, Sierpień 2015

 

 

1 http://wyborcza.pl/1,76842,8893282,Rozpacz_Milosza.html

2 http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150808/wisniewska-duda-dla-ludu

3 A.Walicki, „Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny?” [w] Znak nr 3/1997

4 Z. Bauman, Dwa źródła komunalizmu [w] Wspólnota, Kraków 2008

5 Ibid.

6 Ibid.

7 http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150314/majmurek-czy-ladnie-mi-w-sukmanie

8 Walicki, „Czy możliwy jest nacjonalizm liberalny?” [w] Znak nr 3/1997

9 http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/historia/20150807/gauza-o-co-walczyl-narod-polski

10 S. Brzozowski, Prolegomena filozofii pracy [w] Idee, Warszawa 2011

drukuj

KOMENTARZE

  1. Eu creo que si, ainda que tardemos moitos anos en conseguir contactar ou dar con alguén doutros planetas aqui seguirá habendo científicos que sabrán que lle mandamos algo o espacio pa intentar contactar con outras posibles vidas.

  2. O anônimo das 17:02 tem toda razão.É bom mesmo avisar a dona Hillary que esse Vigarista Cachaceiro não fala pelo povo; e sugiro inclusive mandar essa foto pra ela explicando direito as circunstâncias em que ela se deu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *