AUTOR

Krzysiek Posłajko

Urodzony w 1981. Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ. W idealnym świecie nauki interesuje się analityczną filozofią języka i ontologią. Używa słowa „socjolog” w liczbie pojedynczej na oznaczenie Pierre’a Bourdieu. Pracował jako tłumacz i leksykograf. W wolnych chwilach publicysta-amator. Nieuleczalny socjaldemokrata. Z lewackiego tłumu wyróżnia go negatywny stosunek do jazdy na rowerze, mieszkań w zapuszczonych kamienicach i psychoanalizy.

W Polsce wyrasta nam nowa klasa – ludzi, którzy żyją, jak sami lubią to określać, „bez tarcia”. Nie jest to może grupa nazbyt liczna, ale z pewnością ważna. Są to ludzie, których omija fundamentalny problem, z jakim zmaga się nieomal każdy obywatel kraju nad Wisłą – problem niskich zarobków oraz braku bezpieczeństwa zatrudnienia. Oni tego nie odczuwają. Chodzi tutaj oczywiście o wysoko wykwalifikowanych pracowników branży IT (oraz zawodów powiązanych – grafików, ekspertów od UX, SEO). W państwie, w którym mediana zarobków „na rękę” wynosi około 2,5 tysiąca złotych (czyli połowa ludności zarabia mniej), przedstawiciele omawianej tu grupy bez większych przeszkód osiągają zarobki rzędu kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, a jeśli są dość obrotni, osiągają je pracując kilkanaście dni w miesiącu, bez konieczności siedzenia w biurze), do tego mają możliwość bezbolesnego przeskakiwania z jednej pracy do drugiej, nie obawiając się widma bezrobocia.

Wydawać by się mogło, że z istnienia grupy bądź co bądź pracowników najemnych, która odnosi sukces na współczesnym rynku pracy, należałoby się cieszyć. Sęk w tym, że ich sukces powoduje, jak się zdaje, straty w budżecie państwa i atrofię nie tylko prawa pracy, ale w ogóle struktury społecznej. Poza pracownikami korporacji informatycznych (którzy wydają się należeć do niższego kręgu wtajemniczenia), znaczna część najznakomitszych pracowników branży zarabia pieniądze w sposób, który przynosi minimalne korzyści podatkowe państwu.

Po pierwsze, w obrębie bardzo popularnej w sektorze informatycznym kultury start-upów umowa o pracę nie jest uważana za sensowną formę zatrudnienia – stąd normą są ogłoszenia „o pracę” w stylu „6000 pln na rękę, praca na cały etat, preferowana forma zatrudnienia – faktura, ewentualnie umowa o dzieło”.

Jak wyjaśnia mi Piotr – przedsiębiorca z branży IT z Warszawy, start-upy „nie mogą sobie pozwolić” na zatrudnianie ludzi na umowy o pracę. I nie chodzi tu wcale o kwestie finansowe, ale o to, że forma start-upu niejako z definicji wiąże się ze znacznym prawdopodobieństwem tego, że trzeba będzie zwalniać ludzi z dnia na dzień, co zgodnie z polskim prawem jest niemożliwe przy zastosowaniu umowy o pracę. Zdaniem mojego rozmówcy, nasze prawo utrudnia również bardzo praktykę płacenia za pracę udziałami w przedsiębiorstwie, która także stanowi niezwykle ważną część kultury start-upów. Aby ominąć ten problem, rejestruje się firmy w Wielkiej Brytanii albo w Delaware. Niezależnie od tego, czy taki sposób działania start-upów jest rzeczywiście kwestią niedostosowania polskich przepisów do realiów (co jest bardzo możliwe, bo choć z jednej strony mamy często do czynienia ze „słabym państwem”, to nie brakuje też dowodów na jego skłonność do przeregulowywania niektórych sektorów gospodarki), czy po prostu złej woli i lenistwa przedsiębiorców, efekt jest taki, że względnie dochodowe i innowacyjne gałęzie polskiej gospodarki rozwijają się w zasadzie poza polskim systemem prawnym i podatkowym.

To właśnie owo poczucie całkowitego odcięcia się od lokalnego systemu Piotr nazywa „życiem bez tarcia”. I podaje inne przykłady faktycznej realizacji tej zasady . Możliwe jest na przykład – jeśli jest się dobrym programistą – zarejestrowanie spółki LTD (czyli mniej więcej odpowiednika spółki komandytowej) w Wielkiej Brytanii i zarejestrowanie się w specjalnym internetowym serwisie ze zleceniami dla programistów; następnie zarabia się za pracę dla międzynarodowych klientów według stawki godzinowej. Jedyne podatki płaci się w UK jako brytyjska firma – choć udziałowcy centrum interesów życiowych mają w Polsce.

Co więcej, powstają już firmy, których jedyną funkcją jest „sprzedawanie” polskich programistów zagranicznym kontrahentom w zamian za stawkę godzinową i zarabianie na marży arbitrażowej (co oczywiście jest dużo ładniej i w bardziej profesjonalny sposób opakowywane).

Fenomen „życia bez tarcia” jest dla naszego kraju nie tylko niekorzystny finansowo; o wiele groźniejsze wydaje się to, jakie zmiany powoduje w mentalności istotnej grupy społecznej. Wytwarza się u niej mianowicie poczucie braku łączności nie tylko z państwem i jego instytucjami, ale również z otaczającą ją rzeczywistością społeczną. Piotr mówi wręcz o podobieństwie do świata przedstawionego w filmie Dystrykt 9, w którym przywiązani do tego, co lokalne „zwykli ludzie” traktowani są jak obcy, od których najlepiej jest się odgrodzić, a jeśli w ich życiu jest źle, to dominuje postawa „no cóż, to nie mój problem, nie mogę czuć się winny, że mi jest dobrze”. Jeśli „normalsi” w ogóle pojawiają się w świecie tych „cyfrowych nomadów”, to jedynie jako pomoc w załatwianiu podstawowych funkcji życiowych – w charakterze pracowników usług, którzy, gdy będzie trzeba, ugotują obiad w restauracji bądź wysprzątają mieszkanie. Jednak nie ma żadnego problemu z ich praktyczną dehumanizacją, przejawiającą się choćby w opracowywaniu szczegółowych algorytmów zarządzania ich pracą, służących do jak najbardziej efektywnego „wyciskania soków” z siły roboczej.

Jeśli ten obraz jest prawdziwy, to stanowi on dość mocne oskarżenie wobec polskiej transformacji ustrojowej (choć problem wyobcowanych elit – co trzeba przyznać – dotyczy całego świata „rozwijającego się”). Zazwyczaj krytycy transformacji podkreślają dolę, jaka przypadła jej „ofiarom”, czyli ludziom, którzy w wyniku przekształceń gospodarczych ulegli materialnej i społecznej deprywacji. Równie dobrze można byłoby jednak atakować transformację, wskazując na przemianę jej „zwycięzców”. Bo przecież grupa, o której tu mówimy, stanowi modelowy przykład tych, którym miało się udać – młodzi, dobrze wykształceni, z wielkich miast, obywatele świata, odnoszący sukces dzięki talentowi i ciężkiej pracy (w przypadku tej akurat grupy nawet ten ostatni punkt jest prawdziwy). Okazuje się, że „nasza transformacyjna krwawica” wyhodowała grupę wygranych, która nie czuje żadnego związku z krajem, który im – było nie było – jakieś warunki do awansu stworzył. Być może w innych warunkach społeczno-politycznych ludzie ci – autentycznie zdolni i pracowici – staliby się prawdziwą elitą: przemysłowcami, twórcami nowych technologii i tak dalej. Tymczasem, realizując transformację w imię interesów wyobrażonej klasy średniej, rzeczywiście dorobiliśmy się „nowych wygranych”, lecz ci wygrani interesują się niemal wyłącznie własnym rozwojem i konsumpcją, nie poczuwając się do oddania niczego „temu krajowi” w zamian.

Rodzi się zatem pytanie – czy walcząc z patologiami polskiej transformacji nie powinniśmy się również przyjrzeć tym „wygranym” i zastanowić się, czy możliwe jest odzyskanie ich dla polskiego społeczeństwa i jakiś rodzaj reintegracji z lokalnością – i to reintegracji zarówno na poziomie symboliczno-emocjonalnym, jak i realnym: tak, aby nasi wygrani z jednej strony czuli że warto, a z drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.

drukuj

KOMENTARZE

  1. Gratulacje, świetny artykuł.
    Dwa komentarze: próby wyobcowania – uniezależnienia się od państwa mają jedną prostą przyczyne. Państwo Polskie jest w dużej mierze wrogie obywatelom („predatory state”) i pełne bezprawia (np. można dowlonego człowieka zamknąć na wiele lat bez wyroku) – więc kto może, ten stara się zabezpieczyć przed zakusami naszego niefukcjonalnego acz ciągle niebezpiecznego aparatu państwowego. Najłatwiej maja informatycy, ale robią też tak przedsiębiorcy, lekarze (ci ostatni są codziennie świadkani niesprawności państwa) i szeroko pojęta „warszawska elita korpotacyjna”. Zresztą jakbym mieszkał w Polsce też starałbym się zabezpieczyć byt materialny swojej rodziny, poprzez opakowanie majątku w Polsce zachodnimi paragrafami (Ltd. Gmbh itd). W zasadzie w Polsce mamy dwa problemy: duży – bezprawie i mały – smog.

    Natomiast nie jest tak, że wyalienowanie „towarzystkie” wyżej klasy średniej od niższych warstw społecznych jest polskim fenomenem – występuje wszędzie na świecie – zwłaszcza jeśli chodzi o środowisko w dużej mierze merytokratyczne jakim jest IT. Jeśli jest się informatykiem w USA, znaczy że sie kończyło studia wśród takich samych ludzi jak ty. Więc ostatnie miejsce gdzie się było wyeksponowanym na „świat zewnętrzny” była szkoła średnia. Z resztą często też taka „dla powyżej średniej”. W Polsce nie jest aż tak źle, bo w dużej mierze podstawówka jest ciągle międzyklasowa, choć już gimnazjum niekoniecznie. Więc pomijając środowisko rodzinne i „kolegów z podstawówki”, kiedy człowiek idzie do pracy i nawiązywanie nowych znajomości poza pracą staje się dużo trudniejsze nie ma praktycznie szans na „integrację z normalsami”. Jak to powiedział mój znajomy Amerykanin: „mieszkając w Dolnie Krzemowej można żyć w przekonaniu że ludzie zarabiający mniej niż 100tyś $ nie istnieją”.

    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że we wszystkich krajach w których mieszkałem jedynym miejscem nawiązywania międzyklasowych znajomości były polskie parafie. Ale co ciekawe ten fenomen dotyczy przede wszystkim kościoła katolickiego, bo już amerykańskie badania kościołów protestanckich pokazują, że każdy decyl bogactwa ma swój własny odłam protestantyzmu.

  2. „drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.” – rozumiem, że mając umowę o pracę i płacąc podatki nie dokładam się. A jakie Ty płacisz podatki Krzysiek?

  3. Bartosz – nie mazesz? Po czym? Po tablicy? A PiS co ma do tego?

    A tak BTW – przedstawiciele IT potrafia myslec i budowac logiczny wywod, wiec z duzym prawdopodobienstwem mozna stwierdzic, iz podszywasz sie pod przedstawiciela grupy, do ktorej nie nalezysz.

  4. Załóżmy, że pracuję jako informatyk dla amerykańskiej firmy, która postanowiła zbudować laboratorium w Polsce i zatrudnia część osób na zasadzie kontraktu. Zarabiam 100 pln na h + VAT co w wymiarze miesięcznym 21 dnibroboczych daje 16800 + 3864 VATu. Calym vat zasila budzet plus dochodowy 19% z 16800=3192 pln. 13608 jest dla mnie, oczywiście z tego płacę zus ale to standard. Budzet jest zasilony dzieki mnie kwotą 3864+3192=7056. Czy gdybym pracowal w Polsce na umowę o pracę za 2.5 k pln to bylaby to dla państwa lepsza sytuacja? Gdzie jest błąd w moim rozumowaniu?

    1. Błąd w obliczeniach – zarówno firma amerykańska jak i informatyk na działalności gospodarczej są firmami – a te są neutralne VATowo. Czyli VAT, który firma amerykańska zapłaci informatykowi (i który on przekaże do US), firma amerykańska sobie odliczy od sprzedanych przez siebie usług, lub po prostu wystąpi o zwrot podatku – więc państwo wyjdzie na tym na zero.

      Jeśli już liczyć VAT, to ten, który informatyk zapłaci od produktów i usług nabytych za te ~12500, które mu zostanie w kieszeni. Średni VAT w Polsce to 16% (przypominam, że oprócz stawki 23% jest jeszcze 5% i 8%), więc budżet będzie miał z tego jakieś ok. 2000 złotych.

      Nadal więcej niż z osoby zarabiającej 2500 złotych brutto, ale liczmy zgodnie z prawdą.

      1. Państwo zawsze wyjdzie na plus – wystarczy podstawowa wiedza z zakresu ksiegowosci, zeby wiedziec, ze ostatnie ogniwo łańcuszka (konsument, w tym wypadku zleceniodawca) musi odprowadzić VAT. Jesli sobie odliczy od sprzedanych usług, to zapłaci go wtedy ich klient, ale zawsze ktoś ten należny VAT zapłaci.

        Tyle sam VAT – osoba zarabiajaca 2500 brutto na umowe o prace VATu w ogole nie odprowadza, wiec tego nie mozna porownywac.

        No i jeszcze podatek dochodowy sobie policzmy…

        1. Państwo wyjdzie na plus w VAT zapłaconym przez klienta końcowego, który nie jest firmą.

          Firma jako firma, jest neutralna podatkowo – czyli tak jak napisałem wyżej – w tym scenariuszu VAT od faktury (3864 złote) jest dla państwa zerowy, bo te 3864 złote, które wpłynie od naszego informatyka na działalności, firma amerykańska sobie odliczy.

          Nasz informatyk VAT dla państwa zapłaci dopiero wtedy, gdy już opłaci podatek dochodowy, składki itp. i swój zysk netto zacznie wydawać już jako obywatel, a nie firma.

      2. Ze co sobie odliczy ta firma amerykanska? Ty tak na powaznie? VAT zaplaci informatyk, jako ostatnia osoba w lancuszku (conajwyzej sobie wymieni nowego laptopa i wtedy odliczy); gdzie takich bzur ucza?

        1. Odliczy sobie VAT zapłacony od VATu, który przyjmie, za usługi, które sprzeda. Ew. wystąpi o zwrot do Urzędu Skarbowego.

          Informatyk nie „zapłaci” VATu, bo VAT nie jest jego własnością – VAT jest przekazywany przez firmę amerykańską naszemu informatykowi w celu zapłacenia go Urzędowi Skarbowemu. Informatyk, jako firma, służy tylko jako pośrednik – stąd firmy wszystkie ceny zawsze ustalają „netto”.

          Podam przykład – płacę Ci 1000 złotych za wykonaną dla mnie usługę i daje Ci jeszcze 200 złotych, żebyś przekazał je twojemu znajomemu, któremu wiszę pieniądze. Czy ty zarobiłeś 1200 złotych i jesteś stratny 200? Nie, zarobiłeś 1000, 200 tylko przekazujesz dalej.

          Więc nie wypominaj ludziom bzdur, skoro nie wiesz nawet jak działa system podatkowy w Polsce.

      3. @rzep Robiłeś kiedykolwiek jakieś usługi IT dla firmy amerykańskiej? Po Twojej wypowiedzi, wnioskuję, że albo nie robiłeś, albo rozliczałeś to źle. Usługi wykonane poza granicami UE nie podlegają VAT. Informatyk w Polsce wystawia takiej firmie fakturę z pseudo-stawką VAT NP (Nie Podlega) z dopiskiem „obciążenie zwrotne”, nie nalicza VATu i nie odprowadza VATu do Urzędu Skarbowego. W związku z tym klient sobie nic nie odlicza i nie występuje o żaden zwrot, bo nie ma czego zwracać. Klient musi rozliczyć VAT wg zasad obowiązujących w jego kraju (zwykle wychodzi on i tak 0). Na koniec programista składa w polskim US deklarację VAT-7 lub VAT-7K, gdzie wykazuje zarobioną kwotę netto w rubryce, obok której okienko na VAT jest wyszarzone i nie można nic wpisać. Rubryka ta istnieje tylko do celów statystycznych aby prawidłowo eksport usług policzyć.

        1. Piotr – scenariusz nie ja wymyślałem – napisane tam jest jasno, że nasz informatyk pracuje dla firmy z USA, która ma laboratorium w Polsce i wystawia fakturę z VATem – czyli można założyć, że amerykańska firma ma oddział w Warszawie (skoro naliczany jest VAT). Pretensje miej do „janek bananej”.

          Gdyby rzeczywiście firma nie miała polskiego oddziału i fakturowalibyśmy firmę z USA, wtedy jest tak jak piszesz – wystawiamy fakturę bez VATu. I wtedy nadal to co napisałem jest prawdziwe, bo państwo polskie nadal nie ma ani złotówki z VATu z transakcji pomiędzy firmami.

    2. To jeszcze nic. Dolicz ZUS i NFZ oraz VAT i akcyzę z pieniędzy jakie wydasz na konsumpcję, energię i usługi. Spokojnie zostawisz w kasie Państwa ponad 10 tys. zł. No ale wdg „niedoszłego socjologa ze stajni UJ” to źle, bo lepiej, żeby jak nauczał Marks proletariat wprowadził dyktat i wszyscy zarabiali po 2000 zł brutto w kraju-raju.

    3. ” Gdzie jest błąd w moim rozumowaniu?”
      W tym, że amerykańska firma otrzymuje zwrot VATu zapłaconego Tobie, więc ta kasa nie trafia do budżetu.
      Rozumiem, że Twoja amerykańska firma to laboratorium, które nic w Polsce nie wytwarza i nie płaci VAT, ale w takim wypadku raczej nie zaproponują Ci bycie płatnikiem VAT, bo to się im nie opłaci

      1. wojtekm -> VAT jest podatkiem przechodnim płaconym przez ost. osobę w kolejności. W tym przypadku przez informatyka, bo ile taki informatyk może kupić laptopów w ciągu roku? Czy faktycznie nie ma go od czego odliczyć i w 95% to on jest ostatnim ogniwem płacącym VAT do US.

        1. Piotr – ale ty błędnie zakładasz, że podatek VAT płacony przez informatyka jest jego własnością – a nie jest. Nasz informatyk pobiera tylko podatek i go dalej przekazuje do US, on więc go nie płaci – służy tylko za pośrednika.

          A budżet wychodzi na tym na zero, bo te 3864 złote, które dostanie od informatyka, będzie musiał zwrócić amerykańskiej firmie (o ile ta nie odliczy tej kwoty, od VATu, który sama przyjmie).

          VAT płaci tylko konsument.

      2. Jak Vat nie trafia do budżetu? Firma, z którą ja mam kontrakt odzyskuje mój vat??? Czy ja jestem ślepy, czy Ty jesteś niezbyt wyedukowany ale postanowiłeś zabrać głos w dyskusji? Ja też jestem samozatrudniony i co miesiąc odpalam naszemu państwu kilka tysięcy złotych z tytułu podatku dochodowego, vatu i zusu. I jeżeli ktoś coś z tego odzyskuje to tylko ja, jak np. muszę wymienić komputer i mogę go wpisać w koszty działalności, obniżając tym samym podatek należny państwu, ale to jest trochę i co jakiś czas, a co miesiąc moje podatki utrzymują jakichś dwóch urzędników albo budują gdzieś drogę czy chodnik. Domyślam się, że płacę tych podatków sporo więcej niż Ty więc mogę założyć, że mam więcej do gadania w kwestii sprawiedliwości społecznej czy patriotyzmu.

        1. zenek – oczywiście, firma, z którą ty masz kontrakt jak najbardziej może odzyskać VAT, który Ci zapłaciła. Albo poprzez odliczenie go od VATu, który przyjmie od swoich klientów, albo występując do Urzędu Skarbowego o zwrot.

      3. Dlaczego mieliby nie zaproponować? Co znaczy „nie opłaci”. Jeżeli mają w budżecie zaplanowane 20k na pracownika to im to ganz egal w jakiej formie mu zapłacą.
        Nie musi to być laboratorium, wystarczy firma o profilu finansowym – tam vat jest kosztem.

    4. Świetny komentarz i trafna analiza!
      Szkoda, że do takich „czerwonych humanistów”, jak autor tego artykułu, i tak nie trafią żadne logiczne argumenty.

    5. Wszyscy się mylicie. Robiąc usługi dla firm z poza UE nie ma VAT, faktura jest wtedy ze stawką zw – zwolniony, z dopiskiem „odwrotne obciążenie”. Więc w PL płacisz tylko dochodowy. Wiem to z własnego doświadczenia, od kilku lat pracuję właśnie dla firmy z USA posiadając w PL działalność i wystawiając faktury dla zleceniodawcy.

      1. Tak w ramach podsumowania wszystkich komentarzy o VAT: zdanie „Wszyscy się mylicie” chyba świetnie świadczy o naszym systemie podatkowym. Każdy z nas się z tego rozlicza, a jak przychodzi co do czego to każdy opowiada inną historię jak to z tym VATem jest. I to nie świadczy o tym systemie dobrze. Tzn. fajnie, że jest dzięki temu popyt na księgowych, to mili ludzie i w ogóle, zasługują na pracę itd., ale ten system jest tak zagmatwany, że nawet zwykła jednoosobowa firma próbując rozliczyć VAT bez pomocy księgowego podejmuje wyzwanie podobne do przejścia przez pole minowe bez wykrywacza metalu.
        I to chyba jest też częściowa odpowiedź dla autora artykułu na pytanie dlaczego ludzie z IT starają się szukać jak najmniej opodatkowanych form pracy – system podatkowy jest przekomplikowany i służy do utrudniania człowiekowi życia.

      2. Gwoli ścisłości – nie ze stawką ZW, tylko NP. Zwolniony, to co innego niż nie podlega. Stawkę ZW stosuje się do pewnych usług *wykonywanych w kraju* zwolnionych z VAT określonych w ustawie. Jest też zwolnienie podmiotowe, wtedy w ogóle się VATu nie pisze na fakturze, ale raczej większość programistów na DG spokojnie przekroczy limit 50 tys. rocznie i prawo do zwolnienia traci. No i oczywiście co innego niż stawka 0%. To tylko pokazuje jak absurdalne są przepisy o VAT.

  5. „próby wyobcowania – uniezależnienia się od państwa mają jedną prostą przyczyne” – tak zdecydowanie chcę być jak najmniej uzależniony od państwa. Dokładnie tak.

    1. Siedzisz na działalności. Opłacasz wszystkie składki – jeżeli poważnie zachorujesz, nadal otrzymujesz część miesięcznych obrotów. Dodatkowo na takie wypadki można się dogadać z firmą więc całkiem możliwe że przez krótki okres będą Ci płacić. Lepiej żeby dać troszkę czasu tobie żebyś doszedł do siebie niż szukać kogoś innego. Bo to kolejna rzecz.

      Grupa specjalistów IT jest mniej liczna niż Wam się wydaje. Potrafimy szukać miesiącami JEDNEGO pracownika który ma głowę na karku. Pieniądze nie mają znaczenia – liczą się umiejętności.

  6. Czytając ten artykuł niemal oniemiałem. Według autora (przynajmniej Ja tak to zrozumiałem) zaletą jest nawet to, że znaczna część pracowników sektora IT pracuje na umowę o dzieło, gdzie nie ma składek np. na ubezpieczenie zdrowotne itd. Czy utrata pracy z dnia na dzień bez żadnego okresu wypowiedzenia czy odprawy to nie jest żadna wada tego rozwiązania ? Moim osobistym zdaniem, jest kilka „zawodów” w których zarabia się więcej od innych : górnik, lekarz, prawnik, architekt itd. Oprócz górników wszystkie te zawody łączy kilka cech, które pozwolę sobie wymienić (trzy moim zdaniem najważniejsze) : po pierwsze długie i żmudne lata nauki (nie tylko tej w szkole czy na uczelni, ale też książkowej czy godzinami zdobywanej w Internecie), po drugie to samo zdobycie wykształcenia w jednym z tych zawodów jest trudne już przez samo dostanie się na uczelnie (wysokie progi punktowe) czy utrzymanie się na uczelni (zdarza się, że po pierwszym roku uczelni technicznych odpada nawet ok 40% przyjętych!), trzecią i ostatnią cechą jest wiedza, którą posiadają Ci ludzie. Lekarz nim skończy się uczyć ma ok. 30 lat, a mam tu namyśli skończenie studiów, odbycie potrzebnych praktyk i stażów oraz zdobycie specjalizacji (na bardziej renomowane specjalizację trzeba też swoje odczekać). Programista zaś (weźmy sobie go jako przykład) ma do czynienia z ogromną liczbą języków i technologii, które poznaje już na studiach oraz te, które poznaje dopiero w późniejszej pracy zawodowej. Technologie zmieniają się praktycznie co kilka lat, a wersje bibliotek programistycznych czy frameworków nawet co roku. Ponadto studenci Informatyki i kierunków pośrednich bardzo często (na ostatnich latach studiów jest to nawet ponad połowa studentów pracujących w zawodzie) łączą studia (mowa tu o studiach dziennych) z pracą zawodową. Myślę, że tyle wystarczy, żeby jednak docenić, że ktoś poświęca lata nauki, żeby w końcu zostać docenionym. Na koniec odniosę się jeszcze do zarzutów zupełnie niezrozumiałych dla Mnie, posłużę się tutaj cytatem „dobrze wykształceni, z wielkich miast, obywatele świata, odnoszący sukces”. Większość studentów to nie są ludzie z wielkich miast, a zdolna młodzież często z mniejszych miejscowości i wiosek. Nie zostają też oni obywatelami Świata, bo często sami organizują sobie pracę (startupy czy też praca zdalna np. dla firmy z Wielkiej Brytanii mieszkając w Polsce – ogromny zysk dla kraju, bo przecież to dopływ gotówki do Polski), a odnoszący sukces, bo sobie na niego zapracowali i wykazali się jednak też odpowiednimi cechami (nie każdy jest przystosowany do zmiany pracy co powiedzmy rok, 2 czy 3 lata, co jest często nieodłączne w tym zawodzie), a sukces i to we wszystkim może odnieść każdy.

    1. Z tą pracą na umowę o dzieło idzie dogadać się z pracodawcą żeby ugrać jakiś okres wypowiedzenia i tym podobne bonusy – zaletą takiej umowy jest to, że jest bardzo elastyczna i można negocjować różne rzeczy. Jakby nie było to pracodawcy nie opłaca się umowa bez okresu wypowiedzenia, bo jedną z najgorszych rzeczy jakie mogą przydarzyć się projektowi to programista zmieniający pracę w połowie projektu – problem z przekazaniem wiedzy, znalezieniem zastępstwa, reorganizacją pracy – ogólnie niemały ból czterech liter.
      Natomiast jeżeli chodzi o samą relację między pracą zawodową w IT, a studiami informatycznymi – znam sporo osób, które całkiem daleko zaszły w IT nie skończywszy studiów informatycznych, a w niektórych przypadkach nawet ich nie zacząwszy. Ogólnie to sporo ludzi w tej branży zaczyna swoją przygodę z programowaniem już na etapie późnej podstawówki lub gimnazjum i niekiedy próbuje złapać pierwsze zlecenia już pod koniec liceum. Oczywiście dopiero w okresie policealnym da się ogarnąć porządną pracę (ponownie: umowa o dzieło jest wtedy preferowana), na którą można poświęcić należną ilość czasu, ale to nie zmienia faktu, że sporo programistów nie jest nawet zainteresowana studiami ponieważ mają już mocno wykształconą tendencję do samokształcenia się w swojej dziedzinie.
      No i podpisuję się oboma rękoma pod spostrzeżeniami/uwagami wymienionymi przez Ciebie na koniec wypowiedzi :)

  7. Piękny artykuł. Duch Robin Hooda nie umiera!

    Tylko dlaczego nie pozwolić tym, których autor nazywa ‚bogatymi’ wzbogacić się jeszcze bardziej – np. do poziomu zachodniej klasy średniej?
    Dlaczego nie pozwolić sobie zobaczyć, co wtedy się stanie. Po prostu im nie przeszkadzać – a nuż kapitał wróci pod postacią polskiej firmy dającej zatrudnienie większej grupie ludzi.

    Jasne, doraźne działanie typu ‚jak zrobić, by płacili więcej podatków i nie narzekali’ da efekt szybciej i bardziej… doraźnie. Powodzenia w tym myśleniu. Szkoda, że tak wygląda polska elita intelektualna po lewej stronie mediany zarobków.

      1. chyba przez twoją starą.

        ‚zdebunkowane’ => lewica uznała, że trickle down economics nie zamienił państwa kapitalistycznego w czysty socjalizm, więc nie zadziałało. To, jaki polityka reagana miała wpływ na wzrost, orgraniczenie biedy, to już nieistotne, bo bogaci nadal są bogaci, a to ZŁO.

  8. Zawiść to słowo na miejscu. A sponsorem moich studiów byłem ja sam i moi rodzice, więc nikomu nie jestem winny.

    PS. Trzabyło iść na polibudę doktorku ;)

  9. Zawiało lewactwem i niespoełnionymi marzeniami o karierze po europeistyce. Tak jesteśmy lepsi i tak mamy w d… co się dzieje tam na dole i co nam zrobisz ;P

  10. Jestes informatykiem, man 25 lat, w tym roku zarobiłem do tej pory > 100tys zł. Prowadzę działalność i państwo odbiera mi w podatkach ponad 42% tego co zarobię. Gdyby nie one zatrudniłbym sobie kogos do pomocy. Zamiast tego nie moge dac pracy, tylko płace podatki z których pieniądze idą na walkę z bezrobociem i z których wypłatę dostanie jakiś urzędnik i menel który wyłudza rentę zamiast człowiek który mógłby dalej napędzać gospodarkę. Jest sens? Czy miałbym płacić jeszcze wyższe podatki na to marnotrastwo? W zyciu. Poza tym mam kolegę który po 30tce z księgowego zmienił branże na informatyka i po 2 latach zarabia 5-6 tys zł miesięcznie. Miał po prostu trochę pokory wobec zycia, poszedł do pracy na staż jak 20 latek, uczył sie wszystkiego od podstaw. Mozna? Mozna. Trudniej to zrobic niz narzekać? Trudniej.

    1. Gdybyś zatrudnił kogoś do pomocy, razem pewnie zdążylibyście zarobić dwa razy więcej. Podatku od jego pracy też nie zapłacisz, więc nie widzę – na co tu sobie nie możesz pozwolić?

      1. Wzrost przychodów nie byłby natychmiastowy. Natomiast wzrost wydatków byłby natychmiastowy. Teraz odrobina rachunkowości: zarobił ponad 100k w tym roku, 42% z tego poszło na podatki, składki, itd. Więc zarobił jakieś 60k. Minęło 10 pełnych miesiący w tym roku. Więc zarobił jakieś 6k na miesiąc. Ma do opłacenia typowe koszty życia jakie człowiek musi ponieść w trakcie miesiąca (mieszkanie, jedzenie, woda, takie tam). Nie stać go na to żeby natychmiastowo zatrudnić kogoś i zaproponować mu stawkę, której nie dałoby się w tym biznesie uznać za śmieszną, ponieważ funkcja wzrostu przychodów (przyrost rozłożony w czasie) nie zdążyłaby dogonić funkcji wzrostu wydatków (przyrost skokowy). Z drugiej strony mógłby wziąć kredyt na rozwój firmy. Ale kredyty wiążą się z tym, że ciągnie się za człowiekiem większy lub mniejszy syf i tylko czeka by człowieka pochłonąć ;)

  11. Szanowny Panie Doktorze,
    Z jednej strony, zakładanie spółki w innym kraju w celu bogacenia się może być negatywne odebrane przez niektórych ludzi, zwłaszcza takich, co uzurpują sobie prawo do czyichś pieniędzy w imieniu sprawiedliwości społecznej (dlaczego mojemu sąsiadowi się udało, a mi nie?). Z drugiej, może warto zadać sobie pytanie, że skoro brytyjskie warunki sprawiają, że informatycy się bogacą, to może znaczy to, że brytyjski system jest dobry i każdy powinien pójść w tę stronę, aby bogacić się wspólnie? W polskich warunkach człowiek mógłby się nie wypromować, nie rozwinąć, nie wzbogacić. Wówczas byłoby patriotycznie, solidarnie, sprawiedliwie i biednie. Tylko po co ciągle tkwić mentalnie w tym polskim piekiełku?

  12. A jaka korzyść daje doktor socjologii państwu? Muszę płacić podatku na utrzymanie takiego dziadostwa, które tylko pochłania kasę i produkuje tysiące bezrobotnych.

  13. To uczucie, gdy pracujesz w IT bezpośrednio dla firm z USA, masz odłożone ponad 400 tysięcy złotych na czarną godzinę i tbw na wywody jakiegoś przegrywa xD

  14. Krzysiu… skończ pierdolić i weź się do roboty może, po takich tekstach nagrody Kisiela nie dostaniesz a wstydu matki nie zmażesz.

  15. „Krzysiek Posłajko – urodzony 1981. Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ.” Tja, kolejny zakompleksiony, głupi lewak z wielkim bólem dupy, że ktoś – w przeciwieństwie do niego – potrafił się w życiu postarać i ciężką pracą „ustawić” finansowo :) Weź się do roboty, nieudaczniku, zamiast pluć z zawiści na pracowitych i ambitnych ludzi!

      1. Misiu, nawet sobie nie zdajesz sprawy ilu idiotów robi doktoraty. W tej chwili nie trzeba być mądrym i inteligentnym – to nawet przeszkadza. Doktoraty dostaje się za durnowate artykuliki i jeżdżenie po nikomu niepotrzebnych warsztatach i konferencjach. A z filozofii to już doktorat mógłby mój pies zrobić. Ale mu zabraniam żeby go ktoś na ulicy z tymi baranami nie pomylił bo by wstyd był.

  16. Hahaha, ale się uśmiałem. Nie tylko pieniądze się liczą w życu „Lepiej jechać z inteligentną osobą autobusem , niż z debilem w mercedesie „. Nie tylko pieniążki się liczą :)
    Tak btw: polecam dla autora: http://goo.gl/7TuH2r

  17. Trzeba było studiować pseudonaukowe kierunki dla plebsu jak socjologię a potem płakać że nikt takiej pierdoły nie bierze poważnie? Przecież ten bełkot nie ma nic wspólnego z nauką.

  18. Drogi Krzysztofie… jest mi przykro, że urodziłem się kilka lat później i pewnie zarabiam dziennie tyle ile Ty miesięcznie ale takie jest życie… Jak masz ból d… to kup sobie książki o programowaniu, zacznij od javy (jest chyba najprostsza), po 2-3 latach przeskocz na Androida i za ok. 5 lat dostaniesz ofertę 5-6k na rękę spokojnie, jak się wkręcisz i douczysz iOS, to w przeciągu 9-10 lat spokojnie osiągniesz te kilkanaście tysięcy na kontrakcie i nie będziesz miał takiego bólu jak obecnie.

    Tymczasem pozdrawiam.

    1. Taaa, tyle zarabiasz i jakimś cudem czytasz takie artykuły, uważaj bo ktos uwierzy :p.
      Jak ktoś się w internecie się majątkiem chwali, to trzeba te przechwałki orzez kilka podzielić.
      Im bardziej się chwali, tym przez więcej trzeba podzielić xD

      1. Ten artykul stal sie dosyc slawny w swiecie IT i krazy wiec byc moze nie trzeba niczego dzielic. Swiat IT zaczyna drzec lacha z biednych lewakow ktorzy nie potrafia sie znalezc w tym trudnym swiecie.

    2. A czymże się java od androida różni – bo z tego co wiem to POD androida programuje się własnie w JAVIE (choć już nie tylko). Na androida się nie da przerzucić z Javy bo to tak jakbym się przerzucił z jazdy na rowerze na picie mięty. Ni przypiął ni przyłatał.

  19. typowy lewak. Zwalczanie problemu który sam wykreował

    „czy możliwe jest odzyskanie ich dla polskiego społeczeństwa”
    Czego ? Tzw. Polskie społeczeństwo od dawna istnieje tylko teoretycznie,w praktyce nie istnieje.

    „byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty”
    Zmuszeni ? Jak tacy jak ty zaczną kogokolwiek zmuszać,to ten ktokolwiek wyniesie się gdzie indziej zgodnie z diagnozą którą napisałeś. A dwa: akcje w przedsiębiorstwie zamiast wypłaty… Poczytaj Kaddafiego doktorku – to jest bardziej socjalistyczny postulat,niż ci się wydaje. Prawie jak oddanie zakładu w ręce pracowników. I co definiujesz jako „wspólnotę” ? Ciebie ? Filozofa/socjologa czy innego doktorka nauk niezbyt potrzebnych ?

    „reintegracji zarówno na poziomie symboliczno-emocjonalnym, jak i realnym: tak, aby nasi wygrani z jednej strony czuli że warto”
    Po prostu wniosek z tego taki,że choćby pod względem prawa trzeba nadgoni zachodnie,by i u nas mogły normalnie funkcjonować te całe startupy. Prawo pracy i tak jest w dużej mierze fikcją (o ile chodzi o prawa pracownika) niestety w Polsce,więc wszystko jedno.

  20. Człowieku – zastanów się co piszesz.

    Jeśli opodatkujesz tą grupę bardziej – to uciekną do innego kraju – wszyscy.
    Nie muszą tego robić fizycznie – wystarczy wirtualnie. Żaden problem. Pieniądze które dostają (w większości od zagranicznych firm) trafią też na polski rynek. Ci ludzie muszą jeść, spać, mieszkać gdzieś. Kupują mieszkania itp.

    Mam wrażenie że narzekasz bo takie skończyłeś studia.
    Powiedzmy sobie szczerze – każdy ogranięty nastolatek jest w stanie nauczyć się programować – trzeba tylko siedzieć po nocach i chcieć. Nic więcej. Ale Tobie się nie chciało i teraz narzekasz.

  21. Drogi Krzysztofie – jesteś moim równolatkiem, więc pozwolę sobie zwracać się na Ty.
    Dokonałeś wyborów w życiu niż ja – moje okazały się trafne, Twoje nie (ja zostałem programistą i żyję bez „tarcia”, bez stresu, bez strachu o jutro).. Dlaczego ja mam czuć się teraz źle z tego powodu ? Sam wybrałeś sobie zawód ? Sam wybrałeś to co chcesz robić. Dlaczego zazdrościsz innym dokonania lepszego wyboru ?
    Poza tym nie jest dla Ciebie za późno: trochę książek, morze kawy, setki nieprzespanych nocy i nawet z Ciebie może coś być- tylko pamiętaj, że w tym zawodzie nie wystarczy się raz nauczyć – nastaw się, że wciąż setki godzin rocznie będziesz bezpłatnie spędzał na uzupełnianiu własnej wiedzy, dokształcaniu i dochodzeniu do rozwiązań samemu.

  22. Drogi panie Posłajko, doktorze filozofii, a ja jestem inżynierem, bez magistra i urodziłam się w 1988 i tak, pracuję w branży IT i tak zarabiam kilkanaście tysięcy złotych na rękę. A wie pan dlaczego? Bo programowaniem zajmuję się od 9 roku życia, wolałam iść na studia zaoczne i pracować by zdobyć doświadczenie i ciągle się kształcę (prawdopodobnie jak większość dobrych programistów) bo w IT nowe rozwiązania pojawiają się co miesiąc i jeśli za nimi nie nadążasz to za 2 dwa lata możesz wypaść z obrotu. Ale nie skarżę się, bo moja praca jest moją pasją. Dla pana i wszystkich wygodnickich humanistów, którzy studiują sobie długie lata za pieniądze rodziców – trzeba było myśleć wcześniej a nie po 30. wylewać gorzkie żale.

    1. „Wygodniccy humaniści” ale beka, ci „wygodniccy” to pewnie w jeden semestr musieli więcej książek przeczytać niż Ty przez całe życie, nie każdy ma umysł ścisły i udało mu się dostać na wybrany kierunek.
      „Za pieniądze mamusi” – no a jak mamusia wymagała, to i płaciła, co w tym dziwnego?

      1. O tak. Bo na studiach scislych to sie ksiazek nie czyta. Poznaje sie swiat dotykiem i zmyslem sluchu. Dlatego nazywaja nas umyslami scislymi. Czytanie pozastawiamy oswieconym humanistom ktorzy po studiach przestaja czytac cokolwiek i tylko pisza artykuly :D

  23. Czlowieku, jesteś żywym przykładem ze, w dzisiejszych czasach tytuł doktora nie świadczy o wiedzy. Ujawnił się tylko Twój prymityzm.

    Smutno mi ze mój kraj hoduje takie osoby.

  24. Krzysiek dokonał złych wyborów w życiu i teraz nienawidzi tych którym się udało. Typowy ból tyłka i nic więcej. Jak chcesz żyć jak ci ludzi to bierz się do roboty, a nie marnujesz swój czas na te swoje „przemyślenia”.

  25. Troska autora o integralność społeczeństwa byłaby bardzo ujmująca, gdyby nie mały szczegół – w przypadku innych zagadnień lewica dąży do rozmontowania społeczeństwa.

  26. * Płacę kilka razy więcej podatków niż przeciętny obywatel
    * Cały czas za swoje pieniądze prywatnie się uczę
    * Żyję zdrowo – od lat nie byłem u lekarza, jeśli już to prywatnie u dentysty
    * Nie dostaję żadnych uld podatkowych, zasiłków etc, nawet becikowego
    * Legalnie kupuję muzykę, książki etc.

    Faktycznie, państwo się powinno za mnie wziąć, bo przecież coś ze mną nie tak …

    Człowieku puknij się w głowę i przestań równać w dół.
    Każda próba wyrównania w dół powoduje, że jeszcze więcej ludzi wyprowadzi firmy za granicę. Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć?
    Czy wtedy będzie Pan szczęśliwszy?

    Pozdrawiam
    Artur Krajewski

  27. heheeh n00b umi tylko ksiunżki czytać i tyle, a po co to komu?
    Jak tego typu trolowanie (jak ten art.) znudzi się publiczce, a znudzi się, to już w ogóle przestaniecie być potrzebni, sam internet w czystej postaci was zastąpi.

  28. 1.
    Panu tez panstwo stworzylo warunki, a jednak nie dal Pan sobie rady skoro wyladowal Pan w grupie przegranych malkontentow. Jest Pan synem marnotrawnym. Zmarnowal Pan zasoby Panstwa i dalej je Pan marnuje pracujac na koszt podatnikow, a nie dajac nic wartosciowego w zamian. W biologii takie organizmy nazywa sie pasozytami.
    I przede wszystkim tacy ludzie jak Pan powinni byc „zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty”.

    2.
    Jaki zwiazek z panstwem moze czuc obywatel traktowany jak czlowiek 4 kategorii ? Kiedy pracujac nieraz na 1,5 etatu nalezy dokladac sie do uprzywilejowanych grup, ktore sa traktowane jak swiete krowy (gornicy, rolnicy, poslowie itd.).

    3.
    Ja pracujac w IT prawie codziennie musze spedzac 1-2 godzin na nauce aby nie zostac w tyle.I znaczna wiekszosc tego co umiem to nauczylem sie w pracy a nie na studiach. Wiele ludzi w mojej firmie przekwalifikowalo sie poniewaz po swoim kierunku nie mogli znalezc pracy (historia, odlewnictwo, fizyka) i oni praktycznie startujac w tej branzy od zera sami zapracowali na to co osiagneli. Dlaczego chcesz ich czlowieku okradac z ich wlasnego dorobku ? Tylko dlatego ze Ty sobie nie radzisz ?

  29. „Fenomen „życia bez tarcia” jest dla naszego kraju nie tylko niekorzystny finansowo; o wiele groźniejsze wydaje się to, jakie zmiany powoduje w mentalności istotnej grupy społecznej.”
    Faktycznie. Najkorzystniej jest kiedy wszyscy są biedni. Niestety autor najwyraźniej nie potrafi wykroczyć swoją wyobraźnią i myśleniem poza zawiść „im się żyje lepiej! Zabrać im!” i zdać sobie sprawę, że tworzenie się w Polsce klasy średniej, która nie musi oszczędzać każdego grosza na bułce czy mleku, jest powodem do radości i dobrym zwiastunem zmian.

    ~65% wpływów do budżetu państwa to VAT. Nie PIT, nie CIT, a właśnie VAT. Przykręcając śrubę dobrze zarabiającym ludziom i zabierając im więcej z kieszeni, nie zwiększa się dobrostanu państwa. Zasobność budżetu państwa, nie ma nic wspólnego z dobrostanem ludzi. Zabierając ludziom pieniądze zmniejsza się popyt na wszelakie produkty i usługi, a tym samym zmniejszając ilość miejsc pracy i zarobki wszystkich. Państwo nie jest w stanie tego zastąpić swoimi centralnymi decyzjami.
    Wszelkie komunistyczne ustroje, gdzie próbowano „sprawiedliwie” centralnie dystrybuować dobra (poza krajami bogatymi w surowce, gdzie ludzie się bogacą dzięki naturalnym zasobom, a nie pracy ludzkich rąk i umysłów) doprowadziły do biedy w całym społeczeństwie.

    Ludzie którzy w końcu są w stanie normalnie żyć w Polsce, nie dość, że pobudzają gospodarkę wydając nadmiar gotówki a to u Pani Zosi psiej fryzjerki, a to w pralni, a to w restauracjach, kupując rozmaite produkty i usługi, których nie nabyli by będąc biedniejszymi i nie dali by wtedy zarobić innym. Jest też duża szansa, że mając nadmiar pieniędzy sami otworzą jakieś punkty usługowe lub firmy dając pracę innym ludziom i pomagając im się bogaić.

    Nie należy więc się złościć, że ktoś ma lepiej niż my i myśleć jakby go sprowadzić na dno, by klepał biedę ze wszystkimi w okół, tylko cieszyć się, że w Polsce pojawiła się taka grupa społeczna i życzyć by reszta ludności bogaciła się razem z nimi, korzystając z większego popytu i ilości krążących w gospodarce pieniędzy.

    1. > i myśleć jakby go sprowadzić na dno, by klepał biedę ze wszystkimi w okół

      No ale wtedy wróci na poziomie emocjonalnym i symbolicznym do wspólnoty :)

  30. Kolejny przegrany, który zamiast się podnieść chce przewrócić pozostałych.
    Typowy polak.

    A tak przy okazji. polacy to jednak nie jest mądry naród. 50lat lekcji pt socjalizm nie nauczyło wielu niczego. Socjalizmu powinno się zakazać

  31. Ale kto komu broni pracować w branży IT? Ja żyje z przekonaniem, że „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Każda profesja z boku wygląda super łatwo i fajno. Czy autor tekstu kiedykolwiek siedział po 16h przez dwa tygodnie przed kompem zapieprzając jak mrówka, bo realese się zbliża?

    Spółka LTD to nie są tylko same plusy. Człowiek rezygnuje np. z wszelkich przywilejów, które normalny pracownik ma z tytułu przynależności do ZUSu. Rezygnuje się z wszelkich praw do emerytury (czy nierezydent dostanie emeryturę?). Rezygnuje często także z wielu ułatwień pracowniczych wynikających z kodeksu pracy. Jak ktoś zna trochę ten specyficznych rynek pracy to wie o czym mówię. Normą jest zwalnianie człowieka z dnia na dzień. Stąd dlaczego nie miałby sobie rekompensować tego ryzyka wyższymi zarobkach?

    Zawsze można powiedzieć, że ktoś zarabia dużo. Nie zawsze zresztą wśród informatyków to prawda. Z drugiej strony wole żeby taki informatyk pracował w spółce LTD, ale płacił w Polsce podatki kupując wysoko opodatkowane polskie produkt. Zresztą co doktor filozofii wie o czymś takim jak rachunkowość, finanse państwa i jego wydatki… Śmierdzi co najwyżej zawiścią i niczym więcej.

  32. Brawo, tym artykułem podtrzymał Pan teorię, że ludzie po uniwersytecie mają wodę zamiast mózgu i pretensje, że nie zarabiają min średniej krajowej. Człowieku, kto Ci bronił oczyć się programowania i pracować jako programista? Wiesz, są ludzie, którzy jednak ciężko pracują i kierują się zapotrzebowaniem rynku na specjalistów, a nie narzekają, że inni to mają dobrze mnie nikt nie daje. Jeżeli Pan myśli, że taką pracę, nawet w startupie, dostają ludzie z ulicy, to powidzenia, może Pan też się załapie….

      1. I to wiele tlumaczy. Skad tylu niespelnionych socjalist.. przepraszam, socjologow, filozofow i dziennikarzy. A potem na kasie w biedronce mozna wymyslac kolejne strofy poematow :)

  33. Zawiść głupota i nienawiść. Gratuluję artykułu, najlepsza szkoła Komsomołu. Trzeba „odzyskiwać” tych złych kułaków (znaczy ich pieniądze), dla dobra „ludu”. Nie wiedziałem, że w Polsce jeszcze kształcą takich idiotów i złodziei rodem z poprzedniej epoki. Piewców głupoty, nieróbstwa i etatyzmu. Dla których „integracja” oznacza kradzież i quasi mafijną organizację zatrudnienia. Komunistyczne prawo pracy, złodzieje ze związków zawodowych i „lud robotniczy” który kombinuje jedynie jak nakraść i nic nie robić a na końcu tego łańcucha patologii i nieszczęścia – strajki, kradzieże i dotacje państwowe.

    Ja mam wielu kumpli górników, nauczycieli, lekarzy… pracuję w firmie gdzie siedzi wielu ludzi których tacy czerwoni idioci próbowali „odzyskiwać”. Płacę te podatki (jeszcze) w Polsce, nie wiadomo na koń to komu ale dobra. Za wszystko i tak muszę płacić, nawet za głupiego dentystę. Ale mnie stać. I każdemu tego życzę, może wtedy ludzie zrozumieją że ten pojebany system gdzie najpierw oddajesz połowę pensji a później musisz o wszystko żebrać nie ma racji bytu i jest bez sensu. Nie ma kolejek do lekarzy, płaszczenia się w urzędach, życia jak żebrak i czekania na jakiś ochłap od rządu… wystarczy przestać wierzyć w te socjalne brednie i jak się chce żeby ktoś coś dla ciebie zrobił – zapłacić.

    To już nie jest koleżko wspólnota pierwotna, że trzeba się kochać z ludźmi którym się za coś płaci i robić handel w stylu kaczka za krzesiwo. Może się zajmij swoim portfelem, leniwy, czerwony idioto. „Materialny dobrostan wspólnoty”… czyli ty tyraj a reszta niech nic nie robi, później czekaj pół roku w kolejce do lekarza. Nie, dzięki jak ci tęskno do Związku Radzieckiego to sam się w to baw.

    Solidarna patologia. Wszystkich albo na etat za minimalną do niemieckiej montowni albo na bezrobocie. Nie mam słów! Polski system edukacji też nadaje się jak widać do całkowitej przebudowy bo to granda, żeby ktoś kto tak bredzi skończył nawet szkołę średnią. Dokładnie tak samo do przebudowy jest cały system zatrudnienia który zamiast umożliwić bogacenie się – tworzy klasę pracujących biedaków.

  34. Przecież autor to jakiś troll podpuszczający was wszystkich, nikt nie jest aż tak głupi – nawet ci od Zandberga, oj wykopki wykopki…

  35. Dobry specjalista zarobi dobre pieniadze w Polsce, ale zabawa zaczyna sie dopiero po wyjezdzie za granice. Bardzo szybko zdolnosci zostaja dostrzezone i docenione – w przeciwienstwie do pracy w polskich korporacjach. Programista w UK jest postrzegany jako ktos wyjatkowy i powazany. Takze jest oplacany znacznie wiecej niz srednia krajowa. Nie bez powodu stawki sa takie i w Polsce i w calej Europie.

  36. „Okazuje się, że „nasza transformacyjna krwawica” wyhodowała grupę wygranych, która nie czuje żadnego związku z krajem, który im – było nie było – jakieś warunki do awansu stworzył”

    Nie rozumiem wielu rzeczy w tym artykule, między innymi tej, którą cytuję. Po pierwsze nie uważam, że czuję mały związek z krajem, po drugie, najpierw chcemy żeby wszyscy byli obywatelami świata, a przynajmniej Europy, a później mówimy, że czują mały związek z krajem? Żyjemy w ciekawych czasach.

    Myślę, że mały związek z krajem czują raczej ci ludzie, którym ten kraj nie zapewnił żadnych możliwości i teraz siedzą od lat w UK, czy gdziekolwiek indziej. Jeśli zaczną się czepiać tych, którzy zostali, to niedługo imigranci naprawdę będą tu potrzebni, bo nikt już nie zarobi na emerytury.

  37. „Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ. ” Dziękuje dobranoc. Aha, „pracował”. To co wypisaleś to jest faszyzm w czystej postaci. W faszystowskich niemczech też tępiono klasę, tam akurat właścicieli fabryk, których zastępowano „ludowymi kierownikami”.

  38. To jest chyba jakiś żart. Jestem programistą i zarabiam ponad 14tys brutto na FV. Ale płacę ZUS (1200 zł miesięcznie), VAT 23% (ponad 2500) i dochodowy 19% (ok 2000 zł miesięcznie). Więc skończ Panie pierdolić, że tak oszukujemy Państwo. Co miesiąc wpłacam więcej do budżetu tyle co 7 osób na najniższej krajowej.

    Możecie też się przyczepić do sprzątaczek bo są na umowę o dzieło.Lewackie pierdolenie i żal dupy.

    Trzeba się uczyć a nie zabierać innym.

  39. Mam znajomego, skończył filozofię i filologię angielską, wyjechał do Anglii w celu znalezienia lepszego jutra. Tam w wieku 30 lat postanowił się przebranżowić, dziś po 5 latach pracy w zawodzie programisty (zaczynając od juniora) miesięcznie fakturuje 14k netto. Także Krzyśku – masz jeszcze szansę na lepsze jutro nawet tutaj!

  40. DEHUMANIZACJA! Uśmiałam się co nie miara.
    Rodziców ma się tylko jednych, ale jeśli oni są dla Ciebie źli, to poczuwanie się do odpowiedzialności za nich to kontynuacja patologii. Może zakażmy ustawą „cyfrowych nomadów”? Hahaha!

  41. Co za bzdury. Płacę dochodowy, to ponad 3000zł miesięcznie. Płacę VAT. I nie pieprzcie mi o niskich stawkach bo większość rzeczy które kupuje ma 23%. To prawie 1/4 CENY do jasnej cholery. I nie mówię o VAT który odprowadzam (bo to grubo ponad 3000zł). Mówię o tym że te pieniądze wydaje na lewo i prawo. Dodatkowo mając grube wynagrodzenie nawet jak na polską branżę IT większość tych pieniędzy rozchodzi się. Płacę taksówkarzom, płacę za różne usługi, kupuję elektronikę. Ogólnie wrzucam do budżetu więcej kasy niż niektórzy przez kilka miesięcy a na różne rzeczy wydaje więcej w jeden miesiąc niż niektórzy z Was przez pół roku.

    I ktoś mi mówi że Polska na mnie nie zarabia? Co to za pieprzenie?

    Lewackie ścierwo narzeka że „żyjemy bez tarcia”? Co Was powstrzymuje żeby żyć tak samo? Ja Wam powiem. To że „specjaliści IT” nie biorą się z powietrza. Lata nauki, lata praktyki, lata wyrzeczeń po to żeby mieć umiejętności których większość ludzi nie posiada. Żeby nie martwić się o pracę i zarobki. To inni się martwią że odejdę. Nie chciałem być pomiatanym i nie daje sobą pomiatać. Ktoś nie gra fair? Wolna droga, mnie już tu nie ma. Jestem uczciwy i oczekuje uczciwości. Tyle.

    I to tyle. Nie ma innych wymogów. To zawód dla każdego. Nie wymaga specjalistycznego sprzętu, wystarczy tani komputer za 1000zł. Pracując w biedronce i mieszkając u mamy kupicie taki po miesiącu. Nie wymaga specjalistycznych kursów, nie wymaga literatury za setki złotych. WSZYSTKO jest w internecie a ten jest dziś dostępny powszechnie za kilka złotych miesięcznie.

    1. Już któryś wpis człowieka z branży IT i oczywiście kolejne wyzwiska i obrażanie.
      Może to i lepiej, że takie osobniki żyją w izolacji.

      1. Nie no, pewnie mam czekać aż kolejny piękny umysł wypomni mi że powinienem go utrzymywać nazywając to ładnie „wspólnym dobrem”. Nie ma wspólnego dobra. Ne ma darmowych obiadów. A jak ktoś rzewnie pierdoli, to nie mówię że mija się z prawdą tylko że rzewnie pierdoli – bo taka jest prawda.

  42. „Rodzi się zatem pytanie – czy walcząc z patologiami polskiej transformacji nie powinniśmy się również przyjrzeć tym „wygranym” i zastanowić się, czy możliwe jest odzyskanie ich dla polskiego społeczeństwa i jakiś rodzaj reintegracji z lokalnością – i to reintegracji zarówno na poziomie symboliczno-emocjonalnym, jak i realnym: tak, aby nasi wygrani z jednej strony czuli że warto, a z drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.”

    Jest na to sposób, przywrócić ustawę Wilczka. Wtedy nie tylko branża IT odżyje, ale wielu innych obrotnych ludzi wyjdzie z szarej strefy. Bo teraz proszę sobie pomyśleć, ktoś pracuje na etacie, dodatkowo – wykonuje od czasu do czasu jakieś zlecenia, albo wytwarza coś hobbystycznie. Można by powiedzieć, niech zarejestruje działalność, ale jaki ma to sens, jeśli musi płacić 300zł miesięcznie, a ta dodatkowa prac powiedzmy, że przyniesie mu zysk w wysokości średniej powiedzmy 400zł miesięcznie. Więc co taka osoba robi – pracuje w szarej strefie, tak do budżetu trafiłoby kilka setek od każdego takiego hobbysty dodatkowo – tak nie trafia nic, bo komuś nie opłaci się użerać z państwowym aparatem, żeby zarobić niecałe 100zł miesięcznie.

    1. Na studia informatyczne trudno się dostać.
      Jak ktoś już gdzieś pracuje to przebranżowić się nie jest wcale łatwo, zwłaszcza, jak łączy się to ze studiowaniem nowego kierunku.

      1. A po co studia? Myslec wystarczy i praca sama sie znajdzie. Ale z mysleniem trudno wiec nic dziwnego ze niektorzy nie potrafia.

  43. Filozof, niedoszły socjolog (nie ukończył pewnie) i bloger – a potem można poczytać tego typu posty jak to programiści się nie integrują

  44. Autor chce ukarać nie tych co kradną z budżetu, tylko tych co ten budżet napełniają. Oddajmy więc wszystko aby złodzieje mieli więcej do skradzenia oraz żeby menele mieli większy zasiłek na wódkę.

    Człowieku ty jesteś chory psychicznie czy co? Jeśli tacy jak Ty dołożycie mi podatków to ja po prostu wyjadę do UK razem z dziećmi i tyle.
    Zostaną wtedy w kraju sami posłowie, urzędasy, menele i doktorzy socjologii. Kto wam wtedy ściągnie kasę z USA czy EU do kraju?

  45. Yyy? Przepraszam, ale co ci ludzie są niby winni w zamian krajowi? A co niby ten kraj takiego im dał? Jeśli wychowywali się w takiej rodzinie jak jak, w której nigdy nie było na nic pieniędzy, a państwo miało nas w dupie bo przekraczaliśmy jakieś śmieszne progi o parę groszy to wybacz panie rozżalony autorze artykułu, ale ci ludzie nic od państwa nie dostali i nic mu nie muszę oddawać. Należy im pogratulować mądrości przy wyborze drogi życiowej a nie snuć plany co tu robić, żeby ich oskubać z tego do czego doszli własną pracą.

  46. Z jednej strony muszę się zgodzić z wnioskiem – należy coś zrobić by odzyskać tych ludzi dla Polski. Najlepiej wprowadzić na tyle proste i nieuciążliwe prawo podatkowe i prawo działalności gospodarczej, by argumenty za formalną ucieczką za granicę były słabsze.

    Z drugiej strony – można wyczuć niezadowolenie autora, że informatycy wolą się samozatrudniać zamiast iść na umowę o pracę. Nie rozumiem tego. Prawo pracy zostało stworzone by chronić słabych pracowników i nie odbywa się to bez kosztów – także po stronie pracownika (przede wszystkim mała elastyczność, na której wielu współczesnym rzemieślnikom – bo tak można nazwać informatyków oferujących jednoosobowo swoje usługi – także zależy). Informatyk nie jest słaby. Radzi sobie. Zrozumiała jest zatem chęć rezygnacji z ograniczeń, jakie mu narzuca prawo pracy. Nie ma powodu, by z tym walczyć.

    Warto tylko, by dochody z jednoosobowej DG i umowy o pracę były opodatkowane tak samo. Ja uważam, że najlepiej tak samo nisko, autor będzie miał pewnie inne zdanie, ale to już odrębna kwestia…

  47. Ehhh, co jakiś czas takie lewackie niedouczone głąby wylewają swoje frustracje na zdrową tkanke społeczną :)
    To w większości inzynirowie i ludzie o ścisłych umysłach stanowią o dobrobycie Państwa a nie takie za przeproszeniem pierdolenie Pana filozofa, którego jedyną umiejętnością jest zawiniecie gówna w kolorowy papierek w postaci takiego posta.
    Przepraszam ale troche mnie poniosło i musiałem sobie ulżyć.

  48. Krzysiek,

    rozumiem Twój wielki żal, wielu ludzi leniwych go ma, więc to nic nowego. Nie chciało Ci się uczyć, więc poszedłeś na prosty i przyjemny kierunek, w sumie nic złego. Po liceum nie każdy wie co chce robić. Spędziłeś tam pare lat, nie robiąc nic, nie rozwijając się w rzeczach potrzebnych, ale było fajnie….no wiadomo, studia, przed wojskiem się uciekło, do pracy nie trzeba było iść…jedyne co trzeba było to krzyczeć głośno: „Jestem student, daj mi zniżkę”, „Co robiłeś wczoraj? Bo ja alesienajebae”. Potem niestety skończyła się już młodość, przyszła wizja pracy…a tutaj wiadomo, podstawowe pytanie: „Co umiesz robić i kto chce za to zapłacić?”. Ty nie potrafiłeś nic, nawet sie przyznać, że zmarnowałeś min. 5 lat życia na zbijaniu bąków.
    Czemu masz pretensje do elity intelektualnej, która spędziła nad rzeczami trudnymi (tak, programista to oficjalnie uznany najtrudniejszy zawód świata) o to ile zarabiają? Każdy programista, żeby utrzymać się na rynku musi codziennie się uczyć. Tak, codziennie do końca swojej programistycznej kariery. Uczyć się rzeczy trudnych, przydatnych, poważnych…wiem, że ciężko zrozumieć, bo Ty nigdy nie miałeś do czynienia z czymś takim. Skąd Twoje brednie od zakładaniu firm w rajach podatkowych, o nie pracowaniu na umowe o prace? Społeczność „start-upowa” to mała cześć programistów. Zdecydowana większość pracuje w normalnych firmach na umowe o prace i Państwo dofinansowuje miesięcznie podatkami wiekszymi, niż Ty w pół roku zarobisz. Zła relacja z Państwem? Chyba nie, a powinna…za wysokie progi podatkowe.
    Skończ swoje żale, jeszcze masz czas. Zacznij robić coś pożytecznego w życiu, nigdy nie jest za późno.

    Pozdrawiam,
    Programista.

    1. Programista to może i trudny zawód, ale wielu ludzi nazywającyh się programistami to po prostu koderzy. To tak jak z pisaniem tekstów – można być poetą, można być dziennikarzem lokalnego tygodnika, obaj piszą, ale to nie do końca to samo.
      Oczywiście nie umniejszam nic koderom/ dziennikarzom – są potrzebni i na swoim poletku mogą odnosić sukcesy, nawet duże.

  49. „a z drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.” — czysty socjalizm; wszyscy sypią do jednego wora i oddajemy po równo, niezależnie kto ile włożył. Równamy wszystkich w dół: i świetnie zarabiającego informatyka i doktora filozofii co nie może dobrze płatnej pracy znaleźć. A wydawało mi się, że już to przerabialiśmy w historii. Tylko wtedy zawsze były świnie co spały w łóżkach z prześcieradłami i okradały innych.. Teraz mamy prawo pracy, które daje możliwości kto i jak chce zarobkować. I wolne granice w Unii.

    Zmuś takich ludzi Krzysiek do dokładania się, a wtedy na pewno wyemigrują już zupełnie..

  50. Hahaha też się uśmiałem ^^ Widzę że autor się dziwi że informatycy i programiści kombinują ale czemu się tu dziwić skoro chcąc chociażby legalnie zacząć pisać aplikacje mobilne, nikt nie jest w stanie do końca wytłumaczyć w jaki sposób odprowadzać podatki od takiej formy zarobków bo każdy ze sklepów działa inaczej ^^ do tego pytając się o to w urzędzie skarbowym większość urzędników tez nie wie. Jeśli rząd uporządkuje zasady opodatkowania dla takich stosunkowo nowych form zarabiania pieniędzy to może i będzie miało z tego pożytek

  51. Jestem pracownikiem IT i zarabiam dużo więcej niż średnia krajowa, nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem pracy. To praca szuka mnie.

    Nie uważam siebie za „wygranego”, to nie jest kwestia szczęścia. Moją dobrą sytuację zawodową zawdzięczam wyłącznie temu że w wieku 13 lat zacząłem się pasjonować tym co robię dzisiaj za pieniądze. Wielu ludzi z IT tak zaczynało. Więc niech autor nie pierd** o grupie „wygranych”. Ci ludzie ciężko na to harowali odmawiając sobie wielu rozrywek aby dzisiaj być wykwalifikowanymi pracownikami IT.

    Inna sprawa o której się nie mówi, to to że praca w branży IT wymaga nierzadko wielu poświęceń. Pracujące weekendy, święta, praca po godzinach, stres…. to nie jest kolorowa branża w której pieniądze rosną na drzewach.

    Pozdrawiam,
    grafik

  52. Drogi autorze, piszesz „(…)tak, aby nasi wygrani z jednej strony czuli że warto, a z drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.(…)”
    Jako członek grupy o której jest artykuł wyjaśniam. Jeśli dla całego społeczeństwa jest warto cokolwiek robić, to NIE TRZEBA do tego NIKOGO zmuszać.

    1. Doktorem jest, myślisz, że się nie uczył?
      ZTCW to praca doktorska wymaga przeprowadzenia własnych badań, więc prawdopodnie autor więcej się uczył i napracował niż wszyscy piszący tu komentatorzy razem wzięci.

      1. Uczyl? Tak. Nauczyl? Niekoniecznie. Widze u pana Lolza absolutny brak zrozumienia co sie robi na studiach scislych. Polecam, fajna zabwa. Mozna sie naprawde napracowac.

  53. Witam,
    Śmiać się chce czytając ten artykuł. Są dwie przyczyny wysokich zarobków i braku strachu przed zwolnieniem. Po pierwsze jest to skomplikowanie wykonywanej pracy, trzeba mieć trochę oleju. Po drugie, co wynika po części z pierwszego, jest to oczywiście zbyt mała liczba dobrych fachowców na rynku. A to wszystko jest możliwe gdyż praca wykonana przez specjalistów IT ma bardzo dużą wartość! Po prostu wytworzony produkt jest kilka razy więcej wart niż to jaką zapłatę te osoby otrzymują.

    Zamiast płakać, że komuś jest lepiej może warto się wziąć do roboty i nauczyć czego pożytecznego. Czegoś co przynosi realną wartość a nie tylko przyjmować postawę roszczeniową!

    A co do umów „śmieciowych” na jakich pracują te osoby i małej korzyści dla państwa:
    + NIE mają L4. W razie choroby swojej lub dziecka nie dostają wsparcia! Płacą minimalną składkę ZUS i rentową więc SAMI muszą odkładać na starość. Czyli każdy dzień poza pracą to czysta strata finansowa. Duża cześć z zarabianych pieniędzy idzie więc na oszczędności i ubezpieczenia.
    + NIE mają urlopów! Każdy dzień poza pracą to czysta strata finansowa!
    + Płacą podatek 19%! Jak każdy przedsiębiorca! Nie można powiedzieć, że nie płacą podatków!
    + Po zliczeniu ubezpieczeń, oszczędności na starość i w razie choroby różnica w umie na fakturę vs umowa o pracę wychodzi kilkanaście procent tylko więcej na rękę przy fakturze. Ten dodatkowy procent rekompensuje ledwie poziom niepewności
    + I NAJWAŻNIEJSZE: Osoby z IT na umowie o pracę i ci pracujący na fakturę a nie oszczędzające, całą kasę wydają na życie! Czyli w sklepie spożywczym, w warsztacie samochodowym, w księgarni, w restauracji, w sklepie odzieżowym, na korepetycje dla dzieci, czyli jednym słowem dają pracę wszystkim innym dookoła!

    Kasa zarabiana przez pracowników IT, nie ważne czy na umowę o pracę czy na fakturę jest ZA MAŁA, by szła za granicę pod postacią drogich samochodów, jachtów czy okazałych rezydencji w ciepłych krajach. Ta kasa wystarcza tylko na spłatę kredytu i w miarę wygodne życie bez wielkiej obawy o jutro, jednocześnie utrzymując całą rzeszę sklepów i usługodawców, nic poza tym.

    Pozostawiam to do przemyśleń osobom myślącym…

    1. „praca wykonana przez specjalistów IT ma bardzo dużą wartość! Po prostu wytworzony produkt jest kilka razy więcej wart niż to jaką zapłatę te osoby otrzymują”
      Jakieś przykłady?
      Co takiego wartościowego ci nasi spece wytworzyli, co faktycznie polepsza nasze życie a nie jest tylko metodą na zwiększanie zysków ich firmy?

      1. A w jaki sposób piszesz te słowa jełopie? Ktoś napisał system operacyjny, przeglądarkę internetową i aplikację w której wpisujesz swoje wynurzenia. Przecież wcale ci to nie pomaga. A swoje artykuły to przypadkiem nie piszesz w WORDZIE? Myślisz że go bóg zesłał? Nie misiu kolorowy – programiści go napisali.

  54. Wydaje mi się, że ten portal i ten artykuł to zwykły trolling. A jeśli nie, to zalecam autorowi ciche samobójstwo, bez udziału osób trzecich, dla dobra ludzkości.

  55. Panie Krzysztofie, sam jestem pracownikiem tej branży. Z wykształcenia jestem zaś socjologiem i gdyby nie fakt, że od liceum interesowałem się reklamą internetową i seo to dzisiaj musiałbym pracować w McDonaldzie lub wypisywać duperele, z których wyziera potworny ból dupy, jak w Pana tekście. Zamiast uczyć się abstrakcyjnych idei, które nie pobudzają krajowej gospodarki ani o jotę, trzeba było uczyć się jakichś konkretnych umiejętności.

  56. 1) „walcząc z patologiami polskiej transformacji” – a w jaki sposób chcieć autor walczyć z tym? I czemu autor nazywa to jest patologiami? Ludzie którzy maja potrzebne umiejętności maja lepsza sytuacja na rynku pracy niż inni – chyba to logiczne.
    2) „odzyskanie ich dla polskiego społeczeństwa” – należe do polskiego społeczeństwa, czy autor chce mnie wykluczyć po to aby móc odzyskać ;)?
    3) „drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty” – dla wiadomości autora: „my też płacimy podatki !!!”

  57. taka właśnie jest lewica w polsce. jeden nieudacznik zazdrości mądrzejszym od siebie osobom zaradności i chciałby aby wszystkich równano w dół

  58. „Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ”
    i wszystko jasne ;-)
    poszedłeś na gównostudia, które nie dają żadnych perspektyw i zazdrościsz ludziom, którzy swoją ciężką pracą zarabiają 5 razy tyle co Ty, w dodatku masz za złe, że ktoś podjął dobrą decyzję i potrafił wstrzelić się w zapotrzebowanie rynku
    uśmiech od ucha do ucha czytając takie lewackie teksty,
    dam sobie rękę uciąć, że należysz do elektoratu partii ‚Razem’ i oczywiście popierasz 75% podatek
    pozdrawiam, student informatyki

  59. Wypowiem się ja, jako członek tej „elitarnej grupy”. Mam wrażenie, że gdybyś nie skończył filozofii, ani nie podejmował próby podejścia do socjologii a zajął sie czymś pożytecznym, a nie myśleniem o tym, jak to źle że innym jest dobrze, a mi źle bo w sumie mi się należy bo jest. To bardzo możliwe że robiłbyś coś pożytecznego dla społeczeństwa i zamiast rozmyślać o pierdołach zajął byś się czymś konkretnym. Słyszałem że brakuje elektryków i murarzy. Ale fakt tu trzeba jednak pracować, juz nie płąca za samo myślenie. Informatyką płaci się za myślenie, to fakt. Ale dzięki temu myśleniu inżynierzy moga budować mosty, obliczać jakie rury doprowadzić do Twojego wynajmowanego mieszkania, abyś miał ciepło w nocy. Nie pozdrawiam, bo takich pierdoł to nie da się czytać. „Skoro mi jest źle, to innym też musi być”

    1. „Informatyką płaci się za myślenie”

      Ok, pomyślałem – musisz mi zapłacić dwie informatyki xD

      Członek elitarnej grupy a nie potrafi pisać poprawnie po polsku, brawo.

  60. No tak, doktor filozofii; przyczynia sie znacznie do rozwoju naszego kraju;
    kazda osoba z IT placi wiecej do budzzetu niz przecietny kowalski, otrzymujac te same oslugi co kazdy; jego kasa z podatkow idzie na pensje dla urzednikow i wspieranie meneli (zamiast np. kolejnej osoby o wysokich kwalifikacjach, ktora moglby wziac do pomocy przy projekcie).

    oklaski na stojaco w kompletnym niezrozumieniu swiata. Polecam tez wrocic do podstawowki i poczytac co jest „%” (slownie: procent) i ile miesiecznie osoba z IT na samo zatrudnieiu laduje do budzetu.

  61. Po wdrozeniu przedstawionych idei dobrobyt zostanie wyprowadzony ostatecznie daleko za linie horyzntu, na nie tak zupelnie nowe, bo jednak jak sie okazuje wielkim wysilkiem wciaz zazegnywane, peryferia biedy totalnej: umyslowej i materialnej.
    Jednak wyciagne pomocna dlon, zrobilem male przeszukanie sieci:
    eu.com.pl/
    +
    allegro.pl/lenovo-z51-70-i7-5500u-r9-m375-ssd-256gb-8gb-i5788990110.html
    +
    naukowa.pl/Ksiazki/thinking-in-java-edycja-polska-wydanie-iv-352695
    +
    upc.pl/internet/
    =
    pracuj.pl/praca/junior%20java%20developer;kw

    1. Nie widzisz, że sam kopiesz pod sobą dołek?
      Wystarczy przerobić jedną książkę, by zarabiać więcej niż 50% społeczeństwa.
      Nie widzisz patologii w takiej sytuacji?
      Jeśli uważasz, że to jest OK to po prostu wszystkie szkoły powinny zmienić profil na informatyczny i problem rozwiązany. No i jeszcze w urzędach pracy obowiązkowe kursy na programatora.

      1. Przerob ksiazke i przyjdz na rozmowe kw. Zobaczymy czy rzeczywiscie wystarczy. Programator to takie urzadzenie – nie myl pojec.

      2. Jedna ksiazka, ale techniczna, zawierajaca kolo tysiaca stron, zrozumiana wzdluz i wszerz, z wiedza dajaca sie zweryfikowac w praktyce, da prace. Przerobienie jej porzadnie, to kilka intensywnych miesiecy, jesli zaczyna sie od zera i potrafi korzystac ze zrodel zewnetrznych w razie watpliwosci. Choc, o ile pamietam, we wstepie byly jednak pewne dodatkowe wymagania.
        Ile bedziesz zarabiac, zalezy od negocjacji.
        Patologie widze w fakcie, ze spoleczenstwo jest tak niedoedukowane, ze jedna ksiazka wystarcza, by sensownie zarabiac i dostrzegam tez druga patologie. Mianowicie w tym, ze spoleczenstwo tkwi w takiej biernej postawie, marnosci, nawet po wyjawieniu mu poprzedniej patologii.
        Tak, jak inni zauwazyli, dzielenie sie wiedza, dawanie wedki, a nie ryby, jest postepowaniem, z ktorym sie zgadzam, ktore uwazam, za sluszne i dzieki ktoremu zyskuja prawdziwie wszyscy, nie tylko polskopiekielni poplecznicy, gdyby tylko zechcieli laskawie wziac w tym aktywny udzial, ale wrecz ludzkosc, jako gatunek.
        Zrobienie z kraju zaglebia nowych technologii to dobry pomysl, ale dalekosiezny. Jakkolwiek dostosowanie profilu szkol do wymagan rynku pracy wydaje sie truizmem, ktoremu Nasze realia nie moga sprostac od mniej wiecej czasow transformacji, co zweryfikowal czas w postaci nierownosci spolecznych, o ktorych mowa w tym artykule. Prosze potraktowac to jako konstryktuwna uwage.

  62. „Sęk w tym, że ich sukces powoduje, jak się zdaje, straty w budżecie państwa…” – pracuję w IT, i jak patrzę co roku na mój PIT, to nie wydaje mi się, że powoduję straty. A jeśli chodzi o składki na służbę zdrowia to już, jestem przekonany, że za tą kwotę jaka jest na tym zeznaniu podatkowym, mógłbym spokojnie wykupić prywatne ubezpieczenie, które uwzględniłoby nawet długotrwałą hospitalizację.
    Ale nie mam żalu i pretensji, bo wiem, że za moje składki ktoś inny może się leczyć, płacę je chętnie, nawet mam satysfakcję.

    Zastanawia mnie ile Pan odprowadza podatku i składek? Czy to lewackie biadolenie przynosi aż taki zysk do budżetu państwa?

  63. Wszystkim równo, ale gówno. Partia i komuchy zaczynaj a walke z lewactwem czyli klasą wyższą tak jak to robił stalin, a wcześniej lenin już wykazywał lewiznę jako wroga narodu. Jak ktoś gupi i sam nie potrafi się rozwijać to patrzy komu zabrać, albo założyć kaganiec.

  64. Trzeba było wybrać IT, nie socjologię. W naszym kraju to właśnie „wybitne kierunki studiów” jak socjologia, kulturoznawstwo, stosunki międzynarodowe, politologia, polonistyka – ciągną ten kraj w dół.

    1. To ciekawe, że w krajach wysoko rozwiniętych istnieje jeszcze więcej „wybitnych kierunków studiów” i nie ciągną one swoich absolwentów w dół, a u nas tak jest, hmmm…

  65. Kłują was zarobki IT w Polsce? A policzyliście 5 lat ciężkich studiów przeplatanych konferencjami. Wyrzeczenia typu nie idę na piwo tylko siedzę i uczę się, nie jadę na wakacje bo mam istotny projekt. Dodatkowo technologia non-stop się zmienia. Nie można w tym zawodzie „wykuć regułki” i jest spoko. Cały czas trzeba się rozwijać. I tutaj po tylu wyrzeczeniach jakiś frajer, który poszedł na lekki kierunek bujał się na studiach chciałby zarabiać podobnie jak IT :) No chyba was całkiem popierdoliło.

    Na mojej uczelni jest proste powiedzenie: „Jesteś humanistą, więc jesteś idiotą”. Jak widać sprawdza się, gdy czytam takie wpisy.

    1. Też, nie przesadzajmy, można nic nie robić na tych studiach informatycznych i później zarabiać niezłe pieniądze :)
      „Jesteś humanistą, więc jesteś idiotą” to jest dosyć obraźliwe… a to że większość osób nazywa się humanistami gdy tak naprawdę nimi nie są to inna historia…

  66. Ehh, typowy lewacki problem, źłą widzisz autorze przyczynę. To nie „Życie bez tarcia” powoduje, że informatycy nie mają poczucia przynależności społecznej. Informatycy są bardzo często introwertykami i po prostu nie potrzebują integracji społecznych. Duża część z nas od dziecka lubiła siedzieć przed komputerem i nie potrzebowała do tego ludzi. To nie jest tak, że teraz jak się nachapaliśmy to z plebsem nie gadamy!

  67. Doktor filozofii nie umie matematyki – nic dziwnego. Zaliczam się do tej grupy ludzi – mam działalność gospodarczą i pracuje tutaj w Polsce zdalnie dla Australijskich i Amerykańskich klientów więc prawdą jest, że VAT jest 0% ale płace ZUS i Podatek dochody miesięcznie wychodzi to mniej więcej 4000zł + wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze w polsce kupując produkty, które są opodatkowane polskimi podatkami ;-)

    Więc chyba lepiej dla rządu jest dostać 4000zł + podatki z moim zakupów niż pracować na etacie za 5000zł brutto :-)

  68. Artykuł można streścić do stwierdzenia: „żal mi że inni potrafili dostosować się do rynku pracy” :P A ludzie z IT odprowadzają mnóstwo podatków, więc państwo nie jest na nich stratne. EOT

  69. Praca zdalna to jedno z najlepszych rozwiązań w dzisiejszych czasach. Korporacje są straszne, wiem co mówię bo wysysano moją krew przez kilka ładnych lat. Polecam zdobyć jakiś fach, wyspecjalizować się w czymś i zacząć pracować na własny rachunek jako freelancer. W tych czasach nie trzeba nawet mieć firmy, bo istnieją serwisy takie jak http://www.useme.eu , za pomocą którego można wystawiać faktury bez zakładania działalności gospodarczej. Opłacasz dobrowolną składkę zdrowotną i nie musisz bulić danin w postaci ZUS, a na realną emeryturę zbierać samemu.

  70. Czy Wy do diabła potraficie chociaż czytać ze zrozumieniem? Po pierwsze, co to jest za rynek pracy w którym to muszę najpierw zarejestrować działalność gospodarczą żeby pracować na kontraktach bo takie jest widzimisię pracodawców, bo tak im wygodniej a nie na umowę o pracę gdzie nie można sobie ot tak łatwo zwolnić pracownika, bo jest jakiś okres wypowiedzenia? Zarejestruję tą działalność (wg. widzimisię cwanych firm z IT), zrealizuję jakiś intratny kontrakt dajmy na to projekt na rok czy dwa, trochę zarobię i co dalej? Jaką będę miał gwarancję że będę miał następne kontrakty? A ZUS trzeba będzie płacić.

    Trochę inaczej to wygląda na umowach o dzieło, i to jeszcze jak się pracuje właściwie tylko dodatkowo jako freelancer i chce się tylko dorobić, wtedy można mieć gdzieś ten ZUS bo na razie od UuD jeszcze się go nie płaci. Ale jak dużo pracodawców jest skłonnych zatrudnić chętnie jeszcze na umowę o pracę a nie kontraktorów bo tak im wygodniej skoro rzekomo zapotrzebowanie na programistów jest duże? Wyjaśni mi to jakiś programista bo mi się to kupy nie trzyma?

    Idąc dalej, bo chyba nie potraficie czytać ze zrozumieniem, jaka to jest korzyść dla Państwa skoro ktoś zarejestruje firmę w Anglii i tam będzie odprowadzał podatki albo wyemigruje z kraju? Poza tym w artykule jest manipulacja. Nie wszyscy do diabła zarabiają te 10 – 15K na łapkę a biorąc pod uwagę rozkład logarytmicznie normalny, którym to dość dobrze można by opisać te wynagrodzenia, o wiele więcej programistów powinno zarabiać mniej niż ta średnia krajowa (nie mylić z medianą).

    1. Działalność gospodarczą moża zamknąć (albo zawiesić) łatwiej niż ją założyć, wieć problem ZUSu po kontrakcie nie istnieje. Ostatnia firma w której pracowałem nie chciała się zgodzić na B2B, kazała mi podpisać umowę o pracę bo im tak było wygodniej. Odnośnie trzeciego to jak Państwo chce żeby ludzie płacili tu podatki to niech system przyjaźniejszy niż rozliczanie się za granicą co jest utrudnieniem samym w sobie. Pozatym nawet jak PIT płaci ktos za granicą to kupuje później w Polsce, więc spora część podatków i tak jest płacona w Polsce.

  71. Ten artykuł wpisuje się w dość popularną tezę: osoby, które zostają na uczelniach to wynik negatywnej selekcji – jest to jakiś pomysł, jeśli czujesz że nie odnajdziesz się w normalnej pracy bo niewiele poza gadaniem do rana przy koniaku o Hollebecqueu potrafisz zrobić to zostań na uczelni, próbuj wyhaczyć jakiś grancik, będziesz miał kasę na pisanie pseudofilozoficznych felietonów i jojczenie.

      1. Idźże się kurwa lecz. Gdzie tu mądrość? A klepanie kodu w nadziei że ktoś go kupi to nie te czasy misiu. Teraz klepie się POTRZEBNY kod na konkretne zamówienie.

  72. „W swoim życiu przeczytałem dwie książki…Jedna z nich to ” podstawy programowania :) „ale niestety ty zapchałeś sobie głowę jakimiś pierdołami o żabach i teraz na siłę próbujesz zainteresować tym innych, nie Krzysiu?”

  73. Piękna bajeczka zbierająca kilka różnych zjawisk i opisująca wyjątki jako standard. Jak się sprzedaje ludzi na godziny firmie zewnętrznej, to nie pracują oni kilkanaście godzin w miesiącu. Startupy nie sprzedają ludzi na godziny, bo z założenia pracują nad własnymi rzeczami Graficy raczej zapierniczają a ci co zarabiają więcej to zazwyczaj w bardzo obciążających firmach, gdzie nadgodziny to standard.
    Ludzi którzy pracują mało a zarabiają krocie jest garstka. I są to specjaliści. Braża IT to nie tylko elitarni programiści, ale normalni programiści, testerzy, admini, analitycy, wszlekiego rodzaju support, zarabiający często poniżej średniej krajowej.

    I fajna rzecz – nauczyć programowania może się każdy. Oczywiście nie każdy będzie świetnym programistą i specjalistą, ale to nie jest branża, w której jak sie nie skończyło studiów w kierunku to nie ma szansy się wbić. Mamy w firmie wiele osób, którę się przekwalifikowały po wielu latach pracy, włożyły parę lat w naukę i są dobrymi programistami – ludzie którzy pracowali w ekonomii, w reklamie… Tylko trzeba pamiętać, że nie tylko jest to kwestia przeklwafilikowania, ale też nadążania potem za zmianami. (Ja nawet nie jestem programistą tylko testerem z wykształceniem humanistycznym ale po paru latach zarabiam trochę powyżej średniej krajowej :) )

  74. Autor w otwarty sposób propaguje komunizm. Takie ściągnięcie wszystkich co mają ciut lepiej w dół. Aż przypomina się kawał
    jak to w piekle nie trzeba kotła z Polakami pilnować bo jak tylko jeden się niemalże wydostanie to reszta ściąga go w dół.
    Taki własnie mamy przykład w tym artykule siedzącego w budżetówce doktora niezwykle potrzebnej i pożytecznej nauki jaką jest filozofia, który wie, że powinien mieć lepiej.
    Ale skąd mieć lepiej jak Ci leniwi robole pracujący na PKB, wpłacający do budżetu nie siorbiący z niego nie chcą płacić JESZCZE więcej ? Mój mąż jest własnie programistą. Co miesiąc płaci prawie 3.000 podatków, czy to jest wciąż dla szanownego autora za mało ? Pewnie tak, bo szanowny autor nie mająć ŻADNEGO wkładu w społeczeństwo (a jedynie życie na jego koszt od dziecka po doktorat – nie wstyd autorowi ?)

  75. Kurde, nie wiedziałem, że ktoś komuś bronił pójść na kierunki, o których od lat mówiło się, – i przez lata będzie się mówić (!) – że są potencjalnie dochodowe. Jestem na czwartym roku informatyki, pracuję od pół roku i zarabiam 25 zł/h na rękę i to oczywiste, że pracuję na umowę o dzieło. Do pracy chodzę w dresach i pracuję tyle ile chcę i na ile pozwala mi grafik na uczelni. Czy mam dobry start? Jasne. Polecam taką karierę każdemu, kto zamiast czytać książki o niczym, by potem pieprzyć o niczym (mając wiele znaczący tytuł doktora) woli używać z głowy, by tworzyć i rozwiązywać problemy współczesnego świata. BO… pytanie jakie powinien Pan doktor postawić powinno nie sprowadzać się do tego jak zatrzymać króliczka, tylko jak go dogonić.

  76. „zła wola lub lenistwo przedsiębiorców” ? Sama nazwa „przedsiębiorca” implikuje zdolność do podejmowania ryzyka i podejmowania działania, co to za brednie?

    „efekt jest taki, że względnie dochodowe i innowacyjne gałęzie polskiej gospodarki rozwijają się w zasadzie poza polskim systemem prawnym i podatkowym.” No to może właśnie polski system prawny i podatkowy sprawia, że wszyscy, którzy w nim są – zarabiają mniej. Czyli zmienić trzeba system, żeby nikomu się nie opłacało marnować czasu na rejestrowanie firmy w obcym kraju i w obcym języku.

    „Fenomen „życia bez tarcia” jest dla naszego kraju nie tylko niekorzystny finansowo” W jaki niby sposób niekorzystny ? Taki pracownik ściąga zagraniczny kapitał do Polski i tutaj go konsumuje. Sam czysty zysk.

    Moim zdaniem przez autora przemawia zawiść. Poprawnie zauważa objawy, źle interpretuje przyczyny.

  77. Ukończyłem jedynie podstawówkę i to dlatego, że mnie zmuszali. Nie korzystam z publicznej opieki zdrowotnej, ponieważ mam pakiet w prywatnej. Przez prawie 3 lata uczyem sie programowania na wlasna reke tworzac swoje aplikacje, wynajmując pokój i zarabiając na życie w różnych pracach fizycznych. Teraz, po ponad 12 latach w zawodzie dostaje na reke 13.000, a koszty mojego pracodawcy to 22387,63. Miesięcznie oddaję więc państwu 9387.63. Ile więcej chciałby Pan, by mi zabrano? Co więcej, niż oddawanie trochę ponad 40% pensji jestem winny temu państwu? I za co?

    Pozdrawiam.

  78. „Jeśli „normalsi” w ogóle pojawiają się w świecie tych „cyfrowych nomadów”, to jedynie jako pomoc w załatwianiu podstawowych funkcji życiowych – w charakterze pracowników usług, którzy, gdy będzie trzeba, ugotują obiad w restauracji bądź wysprzątają mieszkanie.”

    Wyobraźmy sobie sytuację gdzie nie ma tych odrealnionych nomadów, którym trzeba ugotować, posprzątać, uszyć hipsterskie ciuchy etc. Uuuuh, czyżby nagle połowa tych normalsów straciła pracę? Uuuh, spójrzmy na tych normalsów… czy mają jakiekolwiek wykształcenie lub doświadczenie, albo chociaż chęć, żeby zastąpić w pracy mnie lub innego ogarniającego nomada? Wiekszość normalsów jest normalsami z wyboru. Kiedy ja zarabiałem 800 na reke jako 18-latek (programuję od 13 roku życia), na czarno, w pierwszej pracy, większość musiałem wydać na czynsz, opłaty, żarcie, etc. Rodzice mi ni pomagali bo ich nie miałem. Jednak w przeciwieństwie do większości lemingów to co mi zostało wydawałem na książki i podróże, nie na imprezy i pierdoły. Studia rzuciłem po dwóch semestrach bo niczego mnie nie nauczyły. W tej chwili (po 10 latach) zarabiam jakieś 20x więcej i wciąż lwią część zarobków inwestuje w siebie. Mówię płynnie w 4 językach i dogaduję się w 3 innych. Pracowałem w 4 krajach, mieszkałem w 7 a odwiedziłem chyba 40. Oprócz programowania mógłbym zająć się profesjonalnie fotografią, filmem, montażem, tłumaczeniami, trenowaniem dzieciaków jazdy na rolkach, gotowaniem, fuck, jak mi odwali to mógłbym zająć się czymkolwiek od zera i wiem ze i tak mi wyjdzie w życiu. Różnice między mną a frajerami jak Ty? Ja nie pracuję ciężko, tylko mądrze, nie narzekam na przeszkody, tylko je pokonuje. Nie jesteś pierwszym przegrywem, który wyskakuje z takimi tekstami i na pewno nie będziesz ostatni. Każdego z was skurwiele niestety traktuje jako kolejną przeszkodę do prawdziwego życia bez tarcia. Deal with it.

  79. > a z drugiej byli zmuszeni dokładać się do materialnego dobrostanu wspólnoty.
    średnio od wreześnia wchodzę w 32% stawkę PIT.
    Nagle miesięcznie ‚na rękę’ zarabiam o 1,5 tyś PLN mniej niż w poprzednim miesiącu.
    Co jeszcze mam dokładać? Rocznie ponad 40% kosztów mojego pracodawcy ląduje na koncie państwa.
    Ile jeszcze byście chcieli? Może wprowadzić zasadę 2000 ‚na rękę’ a resztę do skarbówki. Ciekawe kto w ogóle by wtedy pracował.

    1. Przestań fantazjować. Jakbyś miał 32% to byś wiedział, że 32% jest tylko od nadwyżki ponad 85tys rocznie. Więc nie da się nagle spaść z zarobkami na rękę.

      1. >Sam
        Ciężka ta matematyka, nie?

        Powiedzmy, że umawiasz się z pracodawcą na 11.000 brutto.
        Przy stawce PIT 18% dostajesz na rękę ok 7700.
        I nagle nadchodzi ten smutny miesiąc, kiedy pracodawca oblicza Ci zaliczkę na PIT wg stawki 32% (miesiąc następujący po miesiącu, w którym przekroczyłeś limit dochodów).
        Na Twoje konto wpłynie ok 6500.

        6500 < 7700

  80. Oho, cała gimbaza z wykopu rzuciła się do komentowania tekstu :) ilosc bleow ortograficznych, absurdow dot. podatkow, kosztow pracy, praktyki pracy jako programista w powyzszych komentarzach wola o pomste do nieba – jesli nawet z panem doktorem sie nie zgadzacie, to przynajmniej kultury slowa i sztuki poslugowania sie jezykiem polskim moglibyscie sie od niego nauczyc (bo co by nie bylo tekst jest swietnie napisany, niezaleznie od tego ze absolutnie sie z diagnoza nie zgadzam)

    swoja droga sadzac po deklarowanych wysokosciach zarobkow – wychodzi na to ze aktywni uzytkownicy wykopu reprerenztuja nadspodziewanie duzy odsetek ludzi bogatych (po podawane zarobki to nawet lepiej niz przyjmowany poziom zamoznosci w PL), a polscy informatycy maja zaskakujaco duzo czasu, aby w godzinach pracy sledzic wykop i komentowac hejtersko internetowa publicystyke

    żenua

    1. Nie pan doktor tylko towarzysz doktor. Skąd pewność, że w godzinach pracy? Nie wszyscy pracują od 8:00 do 16:00, a jak ktoś ma własną działalność to nic ci do tego co robi w pracy.

      1. pewnie ;] moje podejrzenie wzbudza raczej to, ze z grona komentujacych – WSZYSCY nie pracuja (ewidentnie) w tych godzinach… tudziez ich praca nie jest tak obciazajaca, jak sami twierdza

        zreszta mniejsza – chodzi o to, ze wiekszosc komentujacych to gimbaza, ktora zycie marnuje przed komputerem – i hejtuje kazdego kto krytykuje poglady ich guru korwina czy wyidealizowana branze IT, do ktorej jak powszechnie wiadomo jedynym kryterium wejscia jest odpowiedni staz w WoWie czy LoLu. Przynajmniej sobie tak zracjonalizuja czas marnowany przed kompem.

        cos nie wierze ze porzadnie wyksztalcony i swietnie zarabiajacy informatyk znizylby sie do poziomu tak zenujacego i bezsensownego hejtu, jaki dominuje w komentarzach

        (przeczytal ktokolwiek ten artykul w calosci? bo komentarze w wiekszosci nijak sie maja do tresci tekstu…)

  81. Moim zdaniem nie warto karmić trola. Wystarczy zobaczyć ile komentarzy i share’ów wygenerował. Skutek osiągnięty. A co do samej tezy, to nie sztuką jest okazanie trochę empatii potrzebującemu. Honoru jednak trzeba by nie okazywać komuś zawiści…

  82. Autor ma ból tyłka, że nawet najmniej wykwalifikowany specjalista IT jest bardziej potrzebny społeczeństwu i lepiej opłacany niż pożal się Boże filozof czy socjolog. Mało Ci, że ludzie płacą podatki? Typowy komusze myślenie. Jak się komuś za bardzo uda, to trzeba upierdzielić nóżki, żeby nie miał przypadkiem za dobrze. Broni Ci ktoś nauczyć się programować?

  83. W sumie to nieźle daliście się sprowokować i dokładnie o to chodziło! O to żeby liczba odwiedzin była maksymalnie wielka, był zresztą już artykuł o IT Arystokracji w serwisie NaTemat, cel był ten sam. Skąd Wy możecie wiedzieć czy autor tego artykułu faktycznie Wam zazdrości? Poza tym to wydaje mi się że pismaki też mogą przyzwoicie zarabiać. Po drugie, po jakiego wała zachęcacie do nauki programowania skoro to nie jest dla każdego?

  84. O człowieku, jesteś tak bezczelny, że to się w głowie nie mieści. Dziękuję Bogu, że jako nastolatek wyrosłem z lewackich poglądów które ty mógłbyś ilustrować. Ten tekst jest tak wielką krytyką Ciebie, że pozostawię tu tylko cytat Winstona Churchilla: „Socjalizm jest filozofią niepowodzeń, wyznaniem ignorancji, ewangelią zawiści, a jego wewnętrzną cnota jest równy podział biedy.”. Naucz się umiejętności które są cenione przez konsumentów wyżej niż filozofowanie lub pisanie wypocin i weź się do roboty „Socjaldemokrato”.

  85. Drogi Krzysztofie Posłajko:

    „Próżnoś repliki się spodziewał
    nie dam ci prztyczka ani klapsa
    nie powiem nawet pies cię jebał
    bo to mezalians byłby dla psa.”

  86. Kolejny lewacki artykul o tym jak to programisci maja zajebiscie. Jest google, sa ksiazki jest ogolny dostep do wiedzy wystarczy sie zabrac za nauke i zostac programistom.

  87. Szkoda, że nie napisałeś o tym, że co 5 lat musisz uczyć się tego zawodu od nowa. Szacuje się, że w ciągu takiego okresu 90% wiedzy jaką posiada programista przestaje być aktualna. A walenie młotem jest jakie było o setek lat. A pensje w zawodach gdzie wymaga się tej umiejętności też grubo ponad przeciętną (patrz budowlańcy).

  88. Szanowny człowieczku o małym rozumku. Zważ jedno. Jak byłeś dzieckiem jeździłeś na rowerze i biegałeś po podwórku – ja siedziałem przy komputerze. Jak byłeś nastolatkiem bawiłeś się i podrywałeś dziewczny – ja siedziałem przy komputerze. Jak poszedłeś na studia chlałeś i bawiłeś się – ja siedziałem przy komputerze (zaznaczę, że nigdy nie chlałem, więc mam więcej neuronów w mózgu niż Ty). W robocie jak widać migałeś się i filozofowałeś – a ja siedziałem przy komputerze. I teraz masz problem z zawiścią i zazdrością – a ja biorę pensję liczoną w średnich krajowych. Nie masz pojęcia za jaki skumulowany i bieżący wysiłek mi się płaci, bo nigdy nie pomęczyłeś się umysłowo tak jak ja ćwiczę się każdego dnia. Wszyskie podatki płacę w Polsce i zapłaciłem ich więcej niż Ty wogóle kiedykolwiek zarobisz i utylitarnie rzecz biorąc zrobiłem więcej dobrego niż Ty. Weź się do roboty, a nie wqrwiać ludzi – średnie krajowe same przyjdą jak zrobisz więcej niż średnia krajowa. Bez pracy nie ma kołaczy!

  89. Szanowny Panie autorze.

    Jestem specjalistą IT z wieloletnim doświadczeniem. Moje dochody nie należą do małych, ale są niewystarczające choćby na zakup mieszkania którego nie posiadam mimo 31 lat na karku.

    Jest piątek wieczór, 23:36.
    Właśnie jem obiad i czytam artykuł w przerwie od pracy.
    Przepracowałem już dziś około 15 godzin, aby uzyskać dochody o których pan pisze. Nie mam weekendów, ani świąt.

    Równie dobrze, mógłbym kłaść przez kilkanaście godzin dziennie cegły. Na przyszłym zdrowiu odbiłoby się to zapewne w podobny sposób.

  90. Odniosę się jedynie do dwóch tez z tego artykułu „ich sukces powoduje straty w budżecie państwa” oraz „znaczna część zarabia pieniądze w sposób, który przynosi minimalne korzyści podatkowe państwu”. Autor artykułu nie zna prawa i nie zadał sobie trudu obliczenia “strat w budżecie”. Na Państwo patrzy się z perspektywy dekad i całego systemu finansowo-podatkowego ! Do rzeczy. Programista na kontrakcie daje więcej budżetowi niż programista na umowę o pracę. Wyróżniamy dwa rodzaje danin 1) bezzwrotną, czyli podatek dochodowy PIT oraz 2) zwrotną czyli ZUSNFZ. Pokażę to na przykładzie teoretycznego bardzo dobrego programisty. Według różnych publicznie dostępnych w internecie raportów wynagrodzeń, taki hipotetyczny doświadczony programista zarabia 144 000 zł rocznie. Urząd Skarbowy bardzo cieszy się z programisty na kontrakcie z podatkiem liniowym, po zapłaci on 22 752 zł podatku PIT. Programita, który jest na umowę o pracę (z pracą twórczą) wpłaci do budżetu U W A G A – tylko 2 320 zł. Dziesięc razy mniej pieniędzy!. Podatek PIT jest bez zwrotny. Trzeba go płacić i niczego nie oczekuje się w zamian. Urząd Skarbowy jest szczęśliwy, a programista na kontrakcie jest dumny, że zasila budżet 10 razy mocniej niż programista na umowę o pracę.

    Gdzie jest haczyk? W składkach ZUS+NFZ. Programista na kontrakcie zapłaci tylko 12 409 zł składek, a programista na umowę o pracę zapłaci 49 702 zł składek, czyli samozatrudniony zapłaci 75% mniej składek. Teoretycznie budżet musi potem “łatać” dziurę po brakujących składkach, ale w praktyce z punktu widzenia budżetu programista na umowę o pracę jest gorszy dla kraju, bo: on owe różnicowe 37 293 zł rocznie w dużej mierze odzyska, gdyż pójdzie na emeryturę i będzie na niej żyć długo, przecież trzyma wysoki standard życia, dobrze się odżywia, a emerytury są zależne od składek; gdy będzie chorować, to budżet będzie mu zwracał miesięcznie aż 6131 zł za leżenie brzuchem do góry, nic tylko sobie dobrze pochorować co jakiś czas; odbierze sobie na starość na chorobach, NFZ będzie go leczyć az te uskładane pieniądze. Dla porównania programista na kontrakcie jest lepszy dla budżetu, ponieważ na emeryturę odkładał sobie sam, więc prawie niczego na starość nie odbierze budżetowi; nie nadwyręża instytucji państwa, bo zamiast wbijać w kolejkę NFZ, zapłaci z uskładanej kasy za prywatne leczenie, zatem jeszcze rozrusza gospodarkę. Również nie może liczyć na wiele w przypadku poważnej choroby. Podsumowując, składki to – zgodnie z konstytucją – prawo pracownika. One są dla niego, i budżet na wykonywaniu tego prawa traci, bo musi pracownika na starość utrzymywać. Z punktu widzenia budżetu lepiej jest gdy dobrze zarabiający specjaliści nie pakują się w umowę o pracę lecz idą w samozatrudnienie, ponieważ z PIT jest czysty zysk dla Pańswa, a z ZUS długoterminowo brak zobowiązań wobec tego obywatela ma wypadek starości, choroby, wypadku.

    Aż dziw bierze, że programiści nie chcą z tego konstytucyjnego prawa skorzystać, przecież to długoterminowo czysty zysk dla programisty, a strata dla budżetu. Ten cały artykuł jest w trosce o ich dobro, tak? :-)

  91. Czyli tak: studia zaczęte w październik 2003, pierwsza praca luty 2004 (800 zł miesięcznie). w ciągu 2 lat większość kasy (umowy o dzieło) idzie w rozwój (lepszy komputer, książki, internet…) 2009 (2300 zł miesięcznie, ten sam pracodawca), większość ponownie wydawana na rozwój. Studia rzucone bo były bez sensu. 2015 10000 zł miesięcznie, własna działalność, zusy, srusy i inne pity regulowane w terminie to nadal zło dla kraju i powinno się mnie zamknąć?

  92. Co to za marksistowskie brednie o walce klasowej!!!! Kolego odezwij sie do mnie to Ci wyjasnie kto tu jest od rzeczywistosci oderwany??! Co mi to panstwo dalo? Szkole podstawowa jeszcze za komuny? wiec sie nie liczy, za liceum i studia placilem. co 3 miesiace na podatki, czyli to panstwo ktoremu nic nie zawdzieczam wydaje 15000-20000 pln … Wiec mi tu nie wypominaj. Narawde licze sie za mna skontaktujesz… Jesli moge cos komus zawdzieczac to sobie. swojej ciezkiej pracy!!!

  93. Ile trzeba donosić na kolegów i podkładać świń na innych żeby dostać tytuł doktora na tej upadłej uczelni? Na psy zeszła ta edukacja. Każdy wydział filozofii i socjologii na polskich uczelniach to wylęgarnia leni. Nic dziwnego że zapotrzebowanie rynkowe na nich to 1% i to na uczelni jak dobrze urabia kolegów z klasy.

  94. „nie czuje żadnego związku z krajem, który im – było nie było – jakieś warunki do awansu stworzył.” A że niby jak? Zapóźnioną państwową edukacją ogólną która nie wyposażyła ich w nawet znośny angielski (robili to na kursach) ani w podstwową wiedzę ekonomiczną której i tobie Krzysiu brak? Studiami informatycznymi na któych uczyli się przestarzałych teorii, bo 90% tego co jest potrzebne w pracy programisty nauczyli się sami albo u pracodawcy? (wiem co mówię – byłam kiedyś kierownikiem kadr w 70-cio osobwej firmie IT – absolwenci polibudy którzy nie mieli doświadczenia zawodowego nie umieli nic, trzeba ich było uczyc i programowania, i angielskiego; w końcu przestałam czytać dział „edukacja” w CVkach bo to nic nie mówiło o kandydacie). A może „krajowi” zawdzięczają że mieli dostęp do internetu i kompów? nie, to prywatne firmy dostarczają sieć a na kompy zapracowali oni i ich rodzice. Ten kraj „troszczy się o obywatela” tylko jeśli jest pielęgniarką lub górnikiem i potrafi zrobić spektakularny show pod sejmem.
    Inne debilizmy, niekompetencje i niską etycznie zawiść wypunktowali ci doktorku moi przedpiszcy. Polecam tę maść na ból dupy, bardzo ci się przyda.

  95. Moim zdaniem polskie uczelnie publiczne, które kształcą
    za darmo przyszłych bogatych specjalistów, którzy potem zarabiają
    10 000 zł miesięcznie powinny domagać się od tych ludzi
    prowizji. To można zrobić na podobnej zasadzie, jak to jest
    z 1% na organizacje użyteczności publicznej. Każdy informatyk,
    lekarz, sędzia będzie wpisywał w rocznej deklaracji PIT dane
    publicznej uczelni wyżej i na konto tej uczelni szły by np. 3%
    rocznego przychodu tego specjalisty. To jest najbardziej sprawiedliwe
    rozwiązanie. Dostali za darmo wiedzę od uczelni, niech płacą.

    1. Buahahahah, chyba wystąpiły jakieś problemy z łączeniem faktów. Uczelnie mają pieniądze ze skarbu państwa, więc z podatków. Czyli płacisz na to ty, ja i moja prababcia. Właśnie dlatego większość ludzi w Polsce nie jest specjalistą – bo nie umie myśleć. I tak na marginesie – zarabiam 12tys, bo sam się nauczyłem, a nie uczelnia. Przeczytałem jakieś 20tys stron książek i o wiele więcej bloków plus materiałów online. Tysiące godzin nauki we własnym zakresie. Wiedza z uczelni przydaje się na uczelni.

    2. Rozbawiłeś mnie – studia nic mi nie dały, mało tego, nie ukończyłem ich (przeszkadzały mi w zdobywaniu wartościowej wiedzy, którą chcesz teraz opodatkować bolszewiku). I co teraz? Miałbym wpisać LO? Po drugie nie studiowałem informatyki tylko mechatronikę. Są ludzie pracujący w IT, którzy studiowali filozofię (i niekoniecznie też ją ukończyli). Przewidujesz w swoich debilnych pomysłach takie sytuacje, że wykonywany zawód jest zupełnie inny niż formalne wykształcenie, albo że ktoś nie ma w zasadzie formalnego wykształcenia w żadnym zawodzie? Jeśli nie trollujesz i piszesz to na poważnie, to jesteś bezmyślnym prymitywem bez jakiejkolwiek wyobraźni i zdolności do przewidzenia długofalowych konsekwencji swoich kretyńskich pomysłów na „uzdrowienie” społeczeństwa i zaprowadzenie „sprawiedliwości”. Było już takich wielu, w tym Mao i jego „Wielki Skok”, o którym Ci już tutaj pisałem.

      To mój ostatni wpis, bo szkoda tracić czasu na dyskusję z betonem umysłowym.

  96. Dokładnie żadnych związków z tym państwem. Minimalny ZUS, bo muszę i ile w lezie w koszta. Faktura na 12-15tys co miesiąc i niech dowolna partia polityczna szczeka na konkurencję przez kolejne 4 lata. Docelowo i tak emigracja, bo tam są emerytury i normalne urzędy skarbowe. RIP Polska.

  97. Czytając te wszystkie komentarze widać, że autor MA RACJĘ – nikt z komentujących w tonie „płacę podatki wyższe od autora, który powinien był pójść na politechnikę a w ogóle przyczepić się do innych i nie próbować wytykać mi moich ciężko zarobionych pieniędzy” oraz wyzywających autora od lewaków, leni tudzież pasożytów, nie zauważa, że potwierdza tym samym GŁÓWNE TEZY artykułu.
    Szanowne grono IT, do którego ja również się zaliczam, mam dyplom politechniki, 10 godzin pracy dziennie i zarobki znacznie powyżej średniej krajowej (choć stanowię „lewacką mniejszość”, bo jednak mam etat w polskiej firmie a nie własną działalność i zatrudnienie w firmie pośredniczącej, która mnie sprzedaje do 2-3 innych firm), otóż Wasze samozadowolenie i tłumaczenie sobie, że jesteście elitą i tymi, którym się udało, o ile ekonomicznie prawdziwe, o tyle moralnie jest tylko zagłuszaniem społecznego sumienia, o ile takie jeszcze macie. I nikt Wam nie broni go nie mieć ale nie udawajcie proszę, że autor nie ma racji.

    1. problem polega na tym, ze w odroznieniu od Ciebie – wyzej komentujacy nie sa nawet z branzy IT (moze z jakimis wyjatkami) :) to gimbaza korwinowska z wykopu …

    2. Nic nie udajemy – autor racji nie ma i tyle. Jakie znowu „społeczne sumienie” sobie wymyśliliście żeby określić inaczej komunizm ? Nikt sobie nie wmawia, że jest elitą czy, że „komuś się udało”. NIkt tu elitą nie jest – ani nikomu się nie udało – pozycja ludzi w IT odzwierciedla umiejętności, które trzeba mieć aby w branży być dobrym (bo tylko dobrzy zarabiają kilka średnich krajowych, powyżej to prawie całe IT).

      Autor ma ewidentny problem z tym, że przegrał życie (tak, nie bójmy się nazwać tego po imieniu – mamy do czynienia z doktorem filozofii, tak potrzebnemu społeczeństwu obecnie jak płatnerzy wykuwający zbroje rycerskie) i że inni mają lepiej. Nie stara się tego ukrywać, stara się może narzucić jakiś płaszczyk społeczny ale jest w tym hipokrytą bo domaga się większego udziału od ludzi, którzy już ten udział mają duży i w przeciwieństwie do autora wpłacają do budżetu a nie z niego ciągną.
      To ja domagam się elementarnej solidarności społecznej od autora i niech zamiast żyć z pieniędzy państwowych zacznie państwo wspomagać. Bo w tym momencie autor żyje Z MOICH pieniędzy i jeszcze chce więcej. Trochę podobnie do imigrantów zarobkowych z bliskiego wschodu. DAĆ DAĆ DAĆ bo się należy. NIC się autorowi nie należy bo i Państwo i społeczeństwo od autora nic nie dostało. Ale oczywiście, autor i jemu podobni komuniści by chcieli wszystkich na dno kotła z kawału, który został tu wcześniej w komentarzach przywołany.

  98. Drodzy bogaci informatycy. Zachowujecie się jak wchodzące do autobusu grube łyse dresy, które rozpychają się przy drzwiach łokciami, popychają staruszki, wybierają najlepsze miejsce siedzące i przewracacie siedzące na nim dziecko i ciężarną kobietę. Świat nie należy do was, jesteście tutaj gośćmi. Wynieście się na bezludną wyspę, będzieci nikim i umrzecie z głodu, bo nie umiecie robić niczego więcej od pisania programów. Społeczeństwo jest waszym żywicielem. Jesteście bogaci, ponieważ tymczasowo w tym krótkim momencie historii jest selektywna hossa w waszej branży. To minie, a wtedy z 10 000 zł miesięcznie zrobi się bezrobocie lub przeciętne 2000 zł brutto. Wtedy sami zaczniecie zauważać rażącą niesprawiedliwość, którą my dostrzegamy. Powiecie – nowoczesna sztuczna inteligencja sama pisze te programy, które my wielcy tego świata mieliśmy pisać i zarabiać sztabki złota. Nie będziecie potrzebni, bo znajdzie się coś, co was zastąpi lub rynek osiągnie przesyt programów. Wtedy sami zagłosujecie za tym, aby opodatkować koncerny, które zarabiają na tym, że was zniszczyli. Wyobraźcie sobie układ pokarmowy i znajdźcie w nim swoje miejsce. Otóż jesteście nowotworem jelita grubego. Dzisiaj wasze programy zabierają pracę innym. To jest prawdziwe źródło waszych zarobków. Korporacja wydaje 1 mln zł na program, żęby zwolnić sto tysięcy osób, które zarabiają głodowe 1000 zł miesięczne. Nie urodzą się dzieci biednych kobiet. Na końcu nie będzie kto i za co kupował produktów tej korporacji i w efekcie korporacja nie zamówi drugiego waszego progamu, bo nie będzie już kogo zwolnić, a program sam niczego nie produkuje. Dlatego w ten proces ingerują mądrzy ludzie, którzy myślą samodzielnie, mają trochę władzy w mediach i w polityce mają poparcie społeczne. Ci ludzie to właśnie źródło sprawiedliwości na tym świecie. Bez nich – po urodzeniu bylibyście na marginesie, bo wasi rodzice nie mieliby za co kupić tych komputerów i książek. Swój dobrobyt zawsze zawdzięczacie swoim przodkom i społeczeństu. W Syrii nie zarobicie tyle jako programiści, bo tam społeczeństwo i państwo nie daje takich warunków, które dostaliście w Polsce. Na sczęście to nie wy – informatycy – rządzicie w kraju. Siedzicie sobie przed komputerem, zarabiacie i hejtujecie. Nie mieliście edukacji w zakresie socjologii, wychowania do życia w społeczeństwie, do kościoła nie chodziliście lub nikt was etyki nie przyuczył. Macie małe prawo głosu, bo jesteście mniejszością. Zapamiętajcie z tego artykułu i z tego postu jedno – jesteście gośćmi w społeczeństwie. Zachowajcie się goście i jak coś uzbieraliście, to podzielcie się z gospodarzem. W przeciwnym razie gospodarz wskaże wam wasze miejsce. Dobrze, że są ludzie, którzy myślą społecznie za was i mają władzę.

    1. Powiem krótko – jesteś durniem, jeśli myślisz, że nie rozumiemy interakcji społecznych. Właśnie praca ze złożonymi systemami informatycznymi daje nam wgląd w złożoność rzeczywistości, bo problemy jakie napotykamy w swojej pracy dają nam wyobrażenie tego jak skomplikowanym organizmem jest gospodarka i społeczeństwo, skoro sztuczne twory techniki złożone z setek tysięcy deterministycznych komponentów wykazują cechy emergentne i chaotyczne, to tym bardziej systemy naturalne przejawiają złożoność nie do ogarnięcia przez pojedynczy ludzki umysł. Tak samo nie musisz tłumaczyć nam na czym polega akumulacja kapitału przez wcześniejsze pokolenia, ale zaręczam Ci, że nie każdy dostał te książki, czy komputery od swoich rodziców, nie każdy skończył renomowane studia i nie każdy z nas wywodzi się z wyższych warstw społecznych. Nie wszyscy uprawiamy bezmyślny konsumpcjonizm, ale jeśli nawet, to co złego w wydawaniu swoich pieniędzy na to na co ma się ochotę? Ostatnia rzecz – umiem dużo więcej niż pisanie programów, więc nie martw się – zawsze sobie coś znajdę jak już komputery zaczną programować się same lub zastąpią nas ci mityczni Hindusi. W przeciwieństwie do takich „oświeconych” przemądrzałych teoretyków nie mam dwóch lewych rąk do pracy (w tym manualnej).

      Skomentuję jeszcze jedną bzdurę: „Dzisiaj wasze programy zabierają pracę innym.” No to już jakiś neoluddyzm. Czy myślisz, że centrale telefoniczne to same się programują, a pralki, zmywarki, odbiorniki GPS, respiratory i inna aparatura medyczna, sprzęt audio/video, serwery www, blogi, fora dyskusyjne, silniki samochodowe, falowniki sterujące napędami elektrycznymi EZT dowożącymi ludzi do pracy, obrabiarki CNC, druk 3D, system ABS, systemy monitorowania ruchu kolejowego (np. ETCS), itd. Długo można wymieniać. Jak powstawanie lub usprawnianie produktów może komuś zabierać pracę? Boli optymalizacja procesów wytwórczych? Po co zatem nam koparki – tylu ludzi straciło pracę, a mogli przecież radośnie machać łopatami i budować nam ten dobrobyt o którym bredzicie. Tylko wydajność takiej pracy i możliwości realizacji różnych projektów budowlanych wydają się być bardzo ograniczone. Obecnie oprogramowanie wkracza w świat mechaniki – mechatronika. Mamy więc koparki sterowane joystickiem, stabilniejsze wózki widłowe z kompensacją przechyłu od obciążenia. Tragedia! I ktoś taki jak ty śmie nas pouczać jak działa gospodarka oraz zarzucać nam, brak świadomości tego, że nie jesteśmy wyizolowanymi bytami, bo wszyscy jesteśmy powiązani pośrednio lub bezpośrednio? Zabawne! To wy jesteście nowotworem na zdrowej tkance społecznej, jeśli trzymamy się onkologicznych analogii. Wasi pobratymcy ideologiczni już próbowali naprawiać świat robiąc „Wielkie Skoki”, które wiemy jak się zakończyły.

      A ta strona istnieje dzięki komu jak nie programistom? Oczywiście istnieje wysiłkiem wielu ludzi nie wiedzących o swoim istnieniu, ale każdy dołożył cegiełkę do tego, aby strona ta pojawiła się w sieci: od systemu operacyjnego serwera, przez aplikację serwera www, bazę danych, język programowania aplikacji internetowych po finalnego programistę pracującego w tym środowisku i piszącego końcową aplikację użytkową, czyli ten serwis. Proces analogiczny do opisanej produkcji ołówka w „Ja, ołówek” Leonarda Reada. Na końcu jesteście wy – użytkownicy (autorzy i czytelnicy). Nadajecie sens istnieniu tej strony, bo bez treści i odbiorców byłaby tylko techniczną ciekawostką. My to wiemy i rozumiemy w przeciwieństwie do was, którzy chcą urządzać cudze życie cudzym kosztem.

      „jak coś uzbieraliście, to podzielcie się z gospodarzem” – chyba kpisz. Płacę podatki i nie oczekuję, aby ktoś się ze mną czymkolwiek dzielił pod przymusem. Kto jest tym gospodarzem? Prezydent, czy lewicujący intelektualiści? Nikomu nic nie ukradłem i nie zamierzam pozwolić innym na to wobec mnie. Czy to tak wiele? Myślisz, że każdy z nas żyje sobie beztrosko bez problemów. Przedmówcy wyjaśnili już wyczerpująco, jakie są minusy takiej pracy. Wy potraficie tylko dzielić cudze, natomiast od siebie fizycznie społeczeństwu nic nie dajecie oprócz fałszywych idei robiących zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Zoptymalizujcie procesy zarządzania w NFZ i poprawcie efektywność wykorzystania naszych składek zdrowotnych, zajmijcie się studnią bez dna pt. „eZdrowie”, która pochłonęła 800 milionów złotych i końca nie widać. To są ci wasi mądrzy ludzie u władzy, ci eksperci od zarządzania i wydawania publicznych pieniędzy? IT to przyszłość – martwicie się o eliminację zbędnych etatów, ale efektywna i tania służba zdrowia bez kolejek to się marzy, co? Bez programistów pozostanie w sferze marzeń, bo ktoś musi zaimplementować te bezduszne algorytmy optymalizujące pracę lekarzy i administracji w służbie zdrowia. Jednak bez dobrego zarządzania najlepsi programiści nic nie dadzą, więc macie pole do popisu.

      Pamiętaj – wiesz i rozumiesz dużo mniej niż Ci się wydaje.

      1. Wydaje mi się że masz trochę skrzywiony obraz rzeczywistości. Weźmiesz na klatę fakt że przez to oprogramowanie do optymalizacji procesów produkcyjnych czy tam zarządzania dużo ludzi straci pracę bo nie będą już potrzebni, po czy nie będą mogli jej znaleźć ze względu na kwalifikacje? I nie pisz mi tu pierdół na temat przekwalifikowania, bo w sytuacji kiedy to kasa żeby przeżyć potrzebna jest na JUŻ a nie dopiero perspektywicznie za kilka lat, takie coś nie przejdzie. Żeby być dobrym programistą, to trzeba kilka lat nauki (i praktyki) i dotyczy to właściwie każdego języka programowania.

        Ale o wiele bardziej poważny problem który nie wiem czy Ty widzisz to jest globalizacja i powszechny dostęp do tej wiedzy informatycznej. Taką stronę jak ta (stoi na WordPress-ie) to nawet dzieciak może zrobić jak jest w miarę ogarnięty, za kasę za którą Ty bankowo nie wyżyjesz. Ciekawe czy będziesz taki mądry jak będziesz musiał konkurować z całą masą takich informatyków, którzy będą konkurencyjni i te 100 czy 200 zł za taką stronę im wystarczy (bo dla nich to tylko kaska na piwo czy jakieś imprezy a życie dotują rodzice) a Ty się tym zajmujesz zawodowo? Idąc dalej, ciekawe czy będziesz taki mądry jak Cię pracodawca (nie mówię tylko o korpo) wywali bo na Twoje miejsce znajdzie się ktoś komu wystarczy mniej niż te 10K? Bo tak jak to wszystko obserwuję, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że to idzie w kierunku, żeby informatycy zarabiali coraz mniej – to może być jeden z celów takich artykułów, propaganda sukcesu żeby się młodzi uczyli i żeby byli tanią siłą roboczą. Innego logicznego wytłumaczenia nie widzę.

        1. „przez to oprogramowanie do optymalizacji procesów produkcyjnych czy tam zarządzania dużo ludzi straci pracę bo nie będą już potrzebni, po czy nie będą mogli jej znaleźć ze względu na kwalifikacje” – oczywiście, że takie procesy też występują. Słyszałeś o koncepcji „twórczej destrukcji” Schumpetera? Tak było, jest i pewnie jeszcze długo będzie. Tylko co taki ja czy inny możemy na to poradzić? Może będziesz miał pretensję do geologów o trzęsienia ziemi, czy do astronomów za koronalne wyrzuty masy ze Słońca czy śmiercionośne rozbłyski gamma?

          Ja nie bawię się w stawianie stronek na Word Press-ie, a ten portal podałem jako prosty przykład. To zostawiam wspomnianym przez Ciebie studentom, którzy nie są dla mnie konkurencją, bo pracujemy w innych niszach. Nie musisz mnie uczyć ile lat praktyki wymaga poznanie dobrze jednego języka programowania wraz ze związanym z nim środowiskiem i narzędziami. Przecież przedmówcy też o tym pisali i nikt temu nie przeczy. Zauważyłeś, że nasza planeta i my istniejemy dzięki wielkiej kosmicznej destrukcji? Gdyby nie wybuchy umierających gwiazd nie było by cięższych pierwiastków, w tym węgla. Nie widzisz tych procesów zachodzących na różnych poziomach organizacji rzeczywistości i z różną intensywnością, ale opartych na mniejszej lub większej destrukcji? I to ja mam wypaczony obraz rzeczywistości? Przejrzyj na oczy. Mi się wydaje, że jeśli nie pozabijamy się tu wzajemnie, to dąży to do pełnej automatyzacji wszystkiego, a w takim społeczeństwie praca będzie czymś zupełnie innym niż obecnie. Niestety, tak jak zauważyłeś, ten okres przejściowy rozciągnięty być może na kilka pokoleń, nie obędzie się bez tarć, jednak nie możesz mnie o to obwiniać. Rozumiesz? Natomiast jeśli śledzisz oferty pracy w Polsce to jest dokładnie na odwrót – oferowane wynagrodzenia utrzymują się w miejscu lub rosną (tak jest w przypadku programistów frontendu: AngularJS, itp.). Brednie o tym jak to każdy może być „informatykiem”, „dziewczyny na politechniki” rozpowszechnia nie kto inny jak rząd i wtórują mu w tym właśnie środowiska lewicowe (tzw. „postępowe”). Czyli mamy spisek lewicowych intelektualistów naganiających frajerów do pracy za grosze? Zaraz – przecież wspomniani lewicowcy nie lubią korporacji, więc jak mogą być z nimi w zmowie? Jeśli powszechny dostęp do wiedzy jest dla Ciebie problemem to odleciałeś kolego. Czy chcesz wrócić do czasów cechów rzemieślniczych, jakichś zamkniętych środowisk zazdrośnie strzegących wiedzy? Po drugie nawet jeśli wiedza jest w zasięgu ręki, większość po nią nie sięga, a jeśli już, to często ma problem z przyswojeniem, czy wykorzystaniem w praktyce. Tego faktu też nie dostrzegasz? Tak więc nie martw się, że każdy będzie wielkim „informatykiem” bo wszyscy podniecają się teraz kodowaniem i staje się to jakąś śmieszną modą, która przeminie, a w branży zostaną ci co wiedzą co robią i się do tego nadają (wybrali taki zawód świadomie z własnej woli, a nie za namową urzędników plotących trzy po trzy).

          1. Źle pojmujesz swoje miejsce w społeczeństwie. Dobrze, że jest was 1%, bo życie na świecie by się skończyło. Żebyś ty mógł posiadać swoje 100 000 zł rocznie i dom z działką w centrum miasta, to pozostąłe 99% społeczęństwa chroni ciebie przed zagrożeniami i dało ci tą szansę. Za to masz się z nami dzielić. Im więcej posiadasz, powinieneś więcej przekazywać społeczeństwu, bo nam, a nie sobie to zawdzięczasz. Ponieważ jesteśmy twoimi żywicielami oraz ciebie chronimy – przed wojną mając wojsko, przed powodzią budując tamy i zbiorniki, przed zdechnięciem budując wodociągi i przed śmiercią budując szpitale. Wsadzisz sobie w dupę swoje 100 000 zł gdy zachorujesz na nowotwór prostaty, powrót do zdrowia pochłonie 250 000 zł i brakujące 150 000 zł dostaniesz od nas, bo my o siebie chcemy wzajemnie dbać, nie tak jak ty – tylko ssać z żywiciela. Szpital, który bydowało społeczeństwo oraz lekarze, których my za darmo nauczyliśmy na publicznych uczelniach za nasze pieniądze. Dlatego im więcej posiadasz musisz większy procent oddawać. Im bogatszy jesteś tym bardziej trzeba ciebie chronić. Policja o ciebie dba, bo jest większa presja bandytów by ci to co masz zabrać, a ty o policję dbasz? Tobie się nic nie stanie jak z twoich 100 000 zł zabierzemy ci lub nam oddasz 60 000 zł, 40 000 zł jest wystarczające, a za pozostałe 60 000 zł wyżywisz kilka rodzin. Może w jednej z tych rodzin urodzi się kolejny Albert Einstein lub Tesla. Prawdziwi postępowcy nie przywiązywali wagi do forsy i nie byli chciwi, jak wy. W zamian za oddane 60 000 zł dostaniesz nasz szacunek, reputation, czyli spełnimy ci najwyższą potrzebę w trójkącie potrzeb maslowa. Te 60 000 zł społeczeństwo potrzebuje, by bogacili i rozwijali się sprawiedliwie wszyscy, a nie tylko ty.

          2. Do idioty poniżej. Czemu wypowiadasz się w imieniu wojskowych? Policja o mnie nie dba, bo nie musi – żyję skromnie i nie na pokaz, co nie znaczy, że uważam ją za niepotrzebną. Na utrzymanie wodociągów płacę co miesiąc w rachunkach za wodę, podobnie z utrzymaniem sieci energetycznej durniu czy infrastruktury drogowej. Co mi wyskakujesz ze szpitalami jak płacę składkę na ubezpieczenie zdrowotne, a jest ona marnowana przez nieefektywny aparat administracyjny i potem mamy takie kwiatki jak limity leków dla chorych na raka, którzy przecież płacili składki zdrowotne, a traktowani są jak śmieci, kolejne numerki w kolejce wychodzące poza limit. Zrozum imbecylu, że choćbym rozdał wszystko co w pocie czoła zarabiam to nic się nie zmieni, bo nie będzie wystraszającej liczby kompetentnych ludzi, którzy spożytkują te środki w sensowny sposób – tak niczego się nie zbuduje. Nie jestem chciwy – nikogo nie okradam, zarabiam uczciwie na siebie i swoją rodzinę, ale nikomu do portfela nie zaglądam. Już widzę te problemy aktywacji młodych talentów. Akurat sam pochodzę z rodziny o jakich piszesz, więc wiem najlepiej jak to wygląda, kumasz troglodyto? Wiem jak to jest gdyż przeszedłem drogę z samego dna.

            Nie pomyślałeś kretynie, ze uzbierane nadmiarowe środki finansowe mogę przeznaczyć na jakąś własną inwestycję robiąc coś więcej niż tylko konsumując? Myślisz, ze skąd na to środki finansowe się biorą, jeśli wyłączamy z tego kredyt?

            Nie można być aż tak głupim, więc obstawiam, że jesteś trollem. W przeciwnym wypadku: LEWAK DEBIL

    2. Mylisz się. Świat rozwija się dzięki nauce i ludziom potrafiacym z niej korzystac i to daje o wiele wiecej spoleczenstwu niz ludzie partyjniacy myslacy dumajacy o spoleczenstwie i tym jak je uzdrowic. Wszelkie dobra medyczne technologiczne komunikacyjne budownictwo rolnictwo komputery bajery to tylko konsekwencje nauki. No nie wiem czy filozofii w tym.

    3. sprawiedliwy… tak w zasadzie to w czym jest problem? mamy takiego programistę, całe życie jest uczciwy, rodzice nie „kupili” mu stanowiska ani wykształcenia, nauczył się sam czegoś z ogólnie dostępnych źródeł i zarabia teraz w pracy te 10 000 zł. Płaci składki jak każdy inny (jako że są one procentowe, to też płaci ich więcej niż osoba zarabiająca np 2000 zł), jest częścią społeczeństwa tak samo jak kierowca autobusu, kasjerka w sklepie, nauczyciel czy urzędnik i tak samo jak oni utrzymuje wojsko, policję, szpitale i inne publiczne udogodnienia. Chodzi Ci tylko o to że ich praca jest lepiej płatna? To wynika z tego że jest na nich zapotrzebowanie i nie każdy ten zawód może wykonywać. Gdyby programista zarabiał tyle co np pracownik hipermarketu, to nie było by zbyt wielu chętnych żeby zostać programistami, bo po co, skoro można iść do pracy zaraz po skończeniu 18 lat nie mając wykształcenia i nie marnując czasu. Kiedyś napewno skończy się boom na programistów, wtedy spadną pensje i zmniejszy się liczba osób chcących nimi zostać. Ale to nie oznacza że powinno się w momencie gdy on panuje sztucznie pensje zaniżać…
      10 000 po odliczeniu podatków daje jakieś 7 000 „na rękę”, to dużo, ale za to nie będziesz miał, jak pisałeś „domu z działką w centrum miasta”. To kwota wystarczająca na utrzymanie rodziny z czwórką dzieci, wyjechanie raz do roku na wakacje i odłożenie czegoś na „czarną godzinę”, edukację dzieci, albo na starość (na wypadek gdyby nasz wspaniały, wspólny ZUS jednak nie był w stanie nam zapewnić emerytury). Jeśli chcesz mieć do kogoś pretensje i go „zwalczać” to lepiej przyglądnij się osobom na stanowiskach kierowniczych w spółkach państwowych. Tam faktycznie szasta się pieniędzmi społeczeństwa i liczą się układy i pokrewieństwo.

      1. Boom na programistów się nie skończy. W Polsce brakuje 200k programistów dziś a w 2020 będzie to 500k. Coraz więcej dziedzin życia jest informatyzowanych a nie coraz mniej. Dochodzi internet rzeczy, mechatronika o której wspomniał ktoś wcześniej i systemy wbudowane (pralki, lodówki. kuchenki i całą masa innego badziewia) – a to wszystko trzeba oprogramować.

    4. :D :D ;D Nie moge. Nie wytrzymam. Korporacja ktora zatrudnia 100k ludzi wydaje milion i zwalnia ludzi ktorzy zarabiaja 1k? A drugiego programu nie kupi? A ci ludzie to niby co robia? W glowach dodaja, poczte roznosza, wyszukuja recznie w ksiegach czy optymalizuja trasy? Nie mielismy edukacji w zakresie socjologi? No i dobrze bo jeszcze komus by przyszly do glowy takie pomysly jak powyzej :D A bez tych naszych „programow” to teraz bys nie mogl tego pisac a na swiecie jezykiem obowiazujacym bylby niemiecki. Dziekuje, do widzenia.

  99. Wiem! Ten artykuł to plan na zarobek autora. Przeczytał na stroniehttp://pracait.com/zostan-headhunterem-gft-rekrutuje-z-polecenia/ że za każdego jednego poleconego kolegę programistę dostanie 8000 zł. Nie ma kolegów programistów więc szuka i oto znalazł ich setkę. Gdyby każdy dał się przez niego polecić to ma 800 000 zł i bedzie go można opodatkowac 75% stawką pit.

  100. Znam człowieka po socjologii, który przeszedł drogę od „zera” do „bohatera” i jest dyrektorem w Nielsen. Ten to dopiero żyje bez tarcia.
    Obawiam się jednak, że w przypadku autora wpisu to po prostu „bieda piszczy”.

    Nie pozdrawiam.

  101. W ramach solidarności społecznej proponuję, żeby autor wpisu zwolnił się i przeszedł na bezrobocie. Będzie mniejszym obciążeniem dla budżetu.

  102. Szanowny Panie,

    odkładając na bok wyrażony przez Pana pogląd, gdyż pogląd każdy ma i w pięknym tym ustroju wyrazić może, nawet jeśli sam Minister woła inaczej (co szczęśliwie wczoraj udowodnił TP we Wrocławiu), razi mnie w Pana tekście pewna nieścisłość (może brak precyzji, a może brak wiedzy i świadomości).

    Otóż:

    1. >>>Jedyne podatki płaci się w UK jako brytyjska firma – choć udziałowcy centrum interesów życiowych mają w Polsce.

    Jeśli udziałowcy centrum interesów życiowych mają w Polsce, to wszystko, co z tej firmy dla siebie wyciągną – w postaci dywidendy lub równoważnych jej wypłat, opodatkowane będzie również w Polsce (stawka 19% PIT od kapitałów pieniężnych), choć udziałowiec podatek należny w Polsce pomniejszy o zapłacony w UK od tej dywidendy tzw. podatek u źródła. Tym samym podatkowo ucieszy oba państw mniej więcej po równo (10% w UK i 9% w PL).

    Jeżeli jednak udziałowcy z Polski założą LTD w UK, ale faktycznie cały przychód tej LTD będzie generowany przez tych udziałowców na terytorium Polski (a tak poniekąd wynika z opisu w Pana wypowiedzi), to zarówno polskie jak i brytyjskie organy podatkowe prędzej lub później uznają, że firma LTD prowadzi działalność poprzez stałą placówkę (zakład podatkowy) zlokalizowany na terytorium Polski i cały dochód LTD jaki będzie można przypisać działaniom udziałowców opodatkuje Polska. A potem jeszcze opodatkuje dywidendy (minus oczywiście 10% podatku u źródła).

    Alternatywnie wchodzą w grę przepisy o cenach transferowych, nakazujące opodatkować dochody firmy z wartości niematerialnych i prawnych (a efekty pracy programistów to najczęściej właśnie takie wnipy) w państwie, w którym te wartości powstają (ups, znowu Polska).

    To tyle. Na marginesie natomiast – dlaczego więc uciekają ci programiści na Wyspy?

    Sam w zeszłym roku pomogłem kilku start-upom rozpocząć działalność jako LTD z siedzibą w Londynie. I tu mogę Pana zdziwić nieco. Otóż celem udziałowców nie było wcale uniknięcie konieczności płacenia podatków w Polsce, wola odcięcia się od społeczeństwa, odrzucenie wartości. Panowie udziałowcy uciekali z biznesem z Polski dlatego, że w przypadku nowych technologii nasze organy podatkowe dostają kociokwiku, nie wiedzą z czym to się je ani tym bardziej, jak to opodatkować.

    Ot, przykład z zeszłego miesiąca – sympatyczne chłopaki udostępniają portal, na którym możesz Pan sprzedać komuś program komputerowy, a ich firma dostaje prowizję od tej sprzedaży. Kasa za program (w rozumieniu VAT – za usługę) idzie między Panem a nabywcą, firma odprowadza do urzędu 23% VAT od prowizji. Przychodzi urząd na kontrolę i określa firmie zobowiązanie w VAT w wysokości 23% wartości wszystkich sprzedanych między użytkownikami programów. To prawie 5 razy tyle, ile wyniosły przychody (przychody, nie dochody) z funkcjonowania portalu. Jeszcze muszą zapłacić odsetki od zaległości. Dlaczego tak? Jest taka instytucja podmiotu pośredniczącego w świadczeniu usług elektronicznych, który jest traktowany jak sprzedawca usługi na gruncie VAT przez sam fakt udostępnienia portalu, na którym usługa jest sprzedawana. A nasze organy nie bardzo potrafią zinterpretować, kiedy ta instytucja występuje, więc na wszelki wypadek w razie wątpliwości wołają o VAT. Najwyżej się firma odwoła i za 3 lata sąd im każe oddać. W tak zwanym międzyczasie chłopaki zamykają biznes w Polsce i otwierają w UK. Tam nie ma takich cyrków.

    Ucieka też prawie cały biznes IT związany z Bitcoinami. Bo w czasie, kiedy władze UK pracowały nad tym, jak przyciągnąć podatkowo Bitcoinowców, nasz Minister Finansów uznał, że 1) płacąc Bitcoinem jesteś Pan traktowany jak sprzedawca usługi = stajesz się przedsiębiorcą, musisz naliczyć VAT; BTC kupiłeś Pan pewnie na giełdzie, faktury nie masz, więc VAT nie odliczysz, czysta radość dla fiskusa; 2) wyciąg z giełdy BTC nie stanowi dowodu księgowego, więc jeśli kupiłeś Pan BTC po 20.000 a potem sprzedałeś po 60.000 to płacisz Pan PIT nie od 10.000, ale od 60.000 (bo nie ma dokumentu na koszt). Realnie odprowadzisz Pan zatem do skarbu państwa więcej, niż zarobiłeś.

    I to właśnie ta niepewność prawa i samowolka władz skłoniła moich sympatycznych klientów – programistów do poszukiwania jurysdykcji, która jest stabilniejsza. Czy byłoby przejawem ich emocjonalnej integracji ze społeczeństwem świadome wpakowanie się w bagno podatkowe i radosne w nim bulgotanie?

  103. Przyjdą sympatyczni Ahmedzi i ploglamistom utnom głowy,
    baby zerżną, dzieci zarżną – taki program kebabowy.

    Taka elyta jak z parówek mięsny jeż,
    co drugi sypie ortami i myśląca elyta już na
    sto postów pobiła się o VAT, a przecież wykładnia jest jedna.

    Jedni prykali na polibutach, inni zapie… bo mama&papa nie sponsorzyli
    kompooteruff od małego, a wasi starzy nie mieli infojmatyki w szkole tylko za te 2,5k
    na wasie pracowali….

    A co będzie jak Ahmed powie (translation): wypnij pupę inżynieże?
    w realu nie ma die() / exit / halt_compiler() …

    I jeszcze jedno prawo mnie zaniepokoiło:
    30 lat temu jak ktoś znał anglijski to było łał!ciągle łał!
    Jak wszędzie będzie tyle elyty, to czy będzie to dalej elytarne?

  104. Zamiast wylewać swoje żale, zrób sobie kurs na np. elektryka i nie będziesz się musiał martwić brakiem pracy lub niskimi zarobkami.

  105. Zapierdalać?
    Ja, „dziennikarzyna”, 10 lat temu za 1800 znaków dostawałem 300zł na rękę.
    Do tego nie musiałem się ciągle martwić, że jakieś bugi mi się wkradną, bo nawet jakby to po następnym numerze nikt o nich nie pamiętał :p

  106. Życzę powodzenia ludzią którzy po takich artykułach żucą się na przebranżowienie. Zwłaszcza tym którzy wybiorą programowanie, obecny próg wejścia na rynek jest tak wysoki juz nie mówiąc o tym, że musisz byc 3in1, bo jak nie, to znaczy że jesteś kiepskim specjalistą… Śmieszne są zarobki programistów którzy siedzą po 12h dziennie i zarabiają 6k, sry ale to są marne pieniądze jak na tą prace. Już nie wspominam o ciągłym rozwijaniu swoich umiejętności, bo praca nie zawsze idzie w parze

    1. Bo to nie jest już czas żeby w ogóle wchodzić na rynek. Tak było może z 10 – 15 lat temu ale nie dziś. Ale zawsze znajdą się tacy którzy będą wmawiać, że zapotrzebowanie jest ogromne i ile to można zarabiać. W istocie, takie występuje, szkoda tylko że nikt nie napisze z czego ono tak naprawdę wynika, bowiem jest to sprawa zasadnicza. A no wynika z ogromnej rotacji w tym sektorze i migracji programistów do innych firm. Mówiąc prościej, firmy przyjmują, i zwalniają. Stąd ten rzekomy brak specjalistów. Rynek jest już nasycony i koniec kropka.

      I na nic Wam to że coś potraficie. Dzisiaj nikt nie chce gadać jak ktoś nie ma kilka lat w zawodzie (komercyjnie) bo cwaniaki nie chcą ryzykować tylko chcą od razu na gotowe kogoś kto siądzie do projektu, bez względu na to jaki jest to syf i pociągnie to bez prowadzenia za rękę, w zespole, najlepiej jeszcze żeby taki miał pojęcie biznesowe. Albo się zatrudnia studenciaków którzy mają we łbach teorię ale niewiele potrafią praktycznie. A potem wylewanie żali bo nie można znaleźć dobrych programistów. I dobrze. Nie żal mi debili z którymi w zasadzie nie ma sensu nawet gadać, bo zawsze, jak coś umiesz to zawsze Ci taki udowodni że jesteś do niczego, oczywiście używając do tego kretyńskich pytań, z typowym debilnym akademickim podejściem.

      A ta obecna sytuacja na rynku wydaje się być na rękę obecnym specjalistom za 10K, którzy dyktują warunki, zastanawiam się tylko czy pewne zagrywki w rekrutacjach nie są celowe i tylko po to żeby nie zatrudnić przypadkiem kogoś lepszego który zastąpi miejsce takiego specjalisty. Bo może jest też tak, że niektórzy jak ognia boją się konkurencji i za wszelką cenę starają się nie dopuścić nowego potencjalnego narybka, bo to dla nich zagrożenie. A wiadomo że dobrego stanowiska się nie oddaje.

  107. Ha ha ha ha ha ha ha 10 000 zł brutto miesięcznie to dużo jak się ma własną działalność? :D Śmiechu warte…
    taka wizualizacja:
    10000 wpada na konto,
    odejmujemy 23% VAT – zostaje 7700zł
    odejmujemy 19% Dochodowy 6200
    odejmujemy 1100 ZUS 5100
    odejmujemy wynajem/kredyt + czynsz za mieszkanie uśrendijmy do 2000, że niby woda, prąd, ogrzewanie, internet, telefon itd zostaje 3100
    wynajem biura – to w moim przypadku – 1100 zostaje 2000
    Zostaja 2000 A co z:
    Przedszkole/szkoła dziecka, potrzeby dziecka, choroby, paliwo, ubezpieczenie samochodu, usterki w domu, ubrania, jedzenie itd…
    Gdyby moja zona niepracowała to cholera nie wiem jak byśmy wyrobili… I to jest wspaniałe w Polsce ok 50% oddajesz Państwu bo tak, bo górnicy, lekarze, politycy, wojsko, policja, straż miejska muszą być opłacani. A czemu by szpitali, kopalni nie sprywatyzować, zlikwidować ZUS-u, co by każdy mógł sam się ubezpieczać, a za darmo leczyć emerytów i najbiedniejszych? Czemu inne klasy mają górę przywilejów, wysokie emerytury , ale to nie one oddają za siebie 5000zł miesięcznie Państwu – co daje 60tys rocznie… ładny abonemant za możliwośc bycia Polakiem, gdzie jest grono ludzi które najchętniej by Ci wszystko zabrało… Zreszą długo można było by się rozwodzić na te tematy. Każdemu coś nie pasuje – powiem tyle – nie pasuje Ci, że zarabiam 10k miesięcznie, to naucz się programować. Obecnie już dzieci w przedszkolach i szkołach tego uczą, to jak dziecko potrafi, to chyba jesteś chodź na tyle intelligętny by się tego nauczyć? Tylko trzeba było by rzeczywiście ciężko pracować i spędzić nad tym X godzin dziennie, to po co jak można od Państwa dostać pieniądze, przywileje i jeszcze dopłatę na dziecko. Przecież Państwo to instytucja charytatywna można z niego doić bez końca…
    Tak na marginesie obecnie po rolnictwie i górnictwie It generuje największe dochody i z roku na rok są to coraz większe sumy w przeciwieństwie do dwóch pozostałych. Na świecie obecnie brakuje 2mln programistów/specjalistów do 2020 ma to być 10mln. Więc chcesz siedzieć 10-16h dziennie przed komputerem w domu lub w biurze, tracić wzrok, ból kregosłupa, denerwować się czy znajdziesz klienta, a potem z klientem, który wie od Ciebie lepiej jak coś działa, prubowac się dogadać i wytłumaczyć, że czegoś się nie da w takiej kwocie, że to nie są poczatkowe założenia projektu. Brzmi zachęcająco, to zapraszam xD.

    1. No i gdzie tu logika, skoro wszyscy tak sobie chwalą samozatrudnienie zamiast umowy o pracę? Jeśli byś zarabiał te 10K brutto na umowie o pracę to byś miał jakieś 7K netto już na konto i w dupie miałbyś ten ZUS i podatek dochodowy bo go pracodawca płaci i masz 7K na łapkę z czego wg. Twoich wyliczeń, zostanie ci nie 2K ale ok. 4K.

      Dalej. Liczyłeś tu jeszcze opóźnienia bo twoi kontrahenci (bo dla Twojego „pracodawcy” jesteś tylko martwą firmą) albo Ci płacą z opóźnieniem a niektórzy to w ogóle mogą chcieć Cię wyrąbać bo i niektórzy się na to skarżyli? Ile to trzeba zarabiać na kontrakcie, jeśli na umowę o pracę masz te 10K i zostanie Ci wg. twoich wyliczeń jakieś 2x więcej niż wg. tego co napisałeś? Gdzie tu logika?

      Na umowie o dzieło, jeśli miałbym te 10K brutto, to przy 50% KUP odliczając podatek wyjdzie mi 9100 zł a więc jeszcze lepiej, oczywiście o ile można tak sobie pracować cały czas na UoD jak to chyba niektórzy kombinują. Nic mi się tu nie trzyma logiki i te obliczenia które tu prezentujecie nie wyglądają mi na takie różowe, skoro jak sam zauważyłeś, na utrzymanie aparatu państwowego i urzędników Państwo tak dużo Ci zabiera.

      1. Cóż, była to moja odpowiedź na to jak mało z moich podatków wpływa do Państwa, więc najlepiej było by „mnie” opodatkować jeszce wyżej – dlatego pytam się czy 50% = 5000 zł miesięcznie to dla kogoś mało – jeśli tak to tylko pogratulować zarobków. Co do pracy na umowę o pracę/dzieło – to wszystko brzmi fajnie, ale w Polskich fimrach ciężko jest takie kwoty wyegzekwować. Zresztą wtedy też pracujesz na kogoś, a nie na siebie ;). Oczywiście mam znajomych, którzy dostają kwoty około tych, a niektórzy większe, ale takich etatów wielu nie ma – i głównie są na umowę o dzieło. Cóż uroki prowadzenia firmy są takie, że bywają miesiące gdzie zarobisz więcej i takie gdzie zarobisz mniej – tyle. Żeby jednak pozostać na rynku fimra musi zawsze iść do przodu, rozwijać się, zatrudniać nowych ludzi itd itd. – w czym tak wysokie podatki, śmiesznie niska kwota wolna od podatku, ZUS, dość skutecznie przeszladzają. Kiedy Państwo tak doi fimy to kto na tym najbardziej cierpi – pracownicy i konsumenci. A później się dziwić, że bezrobocie duże… jak nie ma pieniędzy na pracowników.

    2. Coś duże te koszty.
      Ja od 12 500 brutto płacę 17% dochodowego (ryczałt) i 200 zł zus (przez pierwsze 2 lata).
      Zostaje 10 000. Wydaję 1000, a 9000 oszczędzam.

  108. Krzysztof Posłajko po tych komentarzach zablokował swój profil na LinkedInie. Chyba słusznie. Dzięki Krzysiu.

  109. AUTOR
    KRZYSIEK POSŁAJKO

    Urodzony w 1981. Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ. W idealnym świecie nauki interesuje się analityczną filozofią języka i ontologią. Używa słowa „socjolog” w liczbie pojedynczej na oznaczenie Pierre’a Bourdieu. Pracował jako tłumacz i leksykograf. W wolnych chwilach publicysta-amator. Nieuleczalny socjaldemokrata. Z lewackiego tłumu wyróżnia go negatywny stosunek do jazdy na rowerze, mieszkań w zapuszczonych kamienicach i psychoanalizy.

    Panie Krzysztofie, świat stoi przed Panem otworem. Również świat IT. Polecam skończyć dobre studia, zdobyć dobry zawód i zamiast namawiać rządzących do wyciągania ręki po nasze (pracujących w IT) pieniądze, samemu zacząć na siebie zarabiać.

    Nie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *