AUTOR

Agata Młodawska

urodzona w roku 1983. Absolwentka wiejskiej podstawówki oraz Instytutu Socjologii UJ, gdzie w 2007 roku obroniła pracę magisterską. Współzałożycielka i współpracowniczka Nowych Peryferii. Najczęściej mieszka w Hiszpanii, z kilkumiesięcznymi przerwani na wizyty w Polsce. Interesuje się teoriami postkolonialnymi, które stara się twórczo zmiksować z teoriami rozwoju, wskutek czego znajduje pewne podobieństwa między procesami społecznymi w różnych częściach globu. Duże wrażenie zrobiły na niej publikacje Fatimy Mernissi, Michaela Buroway’a, Elisabeth Dunn, Davida Osta, Brunona Latoura, Saskii Sassen, Edwarda Saida, Amartyi Sena, Chantal Mouffe, Juana Goytisolo, Pierra Bourdieu oraz Ani Loomby. Zawodowo zajmuje się realizacją i koordynowaniem badań społecznych, co sprowadza ją na manowce współpracy z rozmaitymi instytucjami (m. in. Bankiem Światowym). W wolnych chwilach blogerka i autorka reportaży.

13.09.2014

„Ciała tego młodego człowieka nie zabrano, nie przykryto, ani nie wykonano sekcji zwłok. Nie zgłoszono nawet jego śmierci do prokuratury. Cztery niezależne źródła potwierdziły, że jego zwłoki zostały zabrane ciężarówką z drogi z Piamonte do miejscowości La Granja i później złożone w drewnianej skrzynce podarowanej przez ratusz (…). Wszystko dlatego, że oprócz prawa terroru [okoliczni mieszkańcy] mają rownież prawo milczenia. Dziś nikt nie odważy się wymówić jego [zmarłego] imienia, ani mówić o barbarzyńskich praktykach, którym są [mieszkańcy] poddawani.”

Tygodnik “La Semana”, „Terror w Bajo Cauca”

 

***

 Medellin, trzy tygodnie wcześniej

Me quedo en mi Colombia bailando la cumbia Yo no la abandono mi Colombia es una

 

Koncert w Parque de Los Deseos, w jednym z najniebezpieczniejszych miast świata dobiegł końca. Jest ciszej, można wreszcie rozmawiać.

– To jest Agata, (…) przyjechała tu oglądać biednych ludzi, czyli nas, przedstawia mnie L.

Usiłuję znaleźć zgrabną ripostę na etykietce butelki aguardiente, ale nic nie widzę, więc się uśmiecham. Wieczór toczy się swoim rytmem: cztery dziewczyny wracają z koncertu, stoisko z lokalnym odpowiednikiem zapiekanek, alkohol w plenerze, impreza w budynku ze sloganami politycznymi namalowanymi na ścianach. Prawie jak w kraju, tylko muzyka jakaś bardziej taneczna.

– A czy w Europie też macie takie problemy z wodą? Tutaj w górach nie jest tak źle, ale na wybrzeżu ludzie umierają z pragnienia… a w Cartagenie cała woda pitna idzie dla turystów.

W tle rapuje Calle13: Soy America Latina / un pueblo sin piernas pero que camina

***

Ta sama piosenka, bar w modnej części miasta

– Uczę portugalskiego. Jest trochę ciężko, bo pracuję z colectivos especiales. Wiesz, mam byłych partyzantów i byłych paramilitarnych w jednej klasie… ale jakoś daję radę. Ile? Jakieś 50 godzin tygodniowo od poniedziałku do soboty, czasami zaczynam o szóstej, czasami wychodzę o dziesiątej.

– Ja do piątej pracuję w warsztacie, a wieczorem tutaj – barman podaje mi piwo Apostol, wyrób lokalnego browaru. – Wracam do domu o trzeciej rano. Motorem. Od poniedziałku do środy śpię w nocy po 3 godziny… i jak mam przerwę obiadową, to jem 15 minut i 45 minut śpię. W czwartek mam wolne w barze, to śpię normalnie. A niedzielę mam całą wolną.

My tutaj czegoś takiego jak zasiłki nie mamy – podaje kolejne piwo. Jak pracujesz parę lat w tej samej firmie, to ci może coś zapłacą… Jak wy mówicie na to w Hiszpanii? Odprawa? Na trzy miesiące starcza, a potem jest problem: z czego czynsz, za co jedzenie…

***

– Mamy 48-godzinny tydzień pracy – objaśnił mi wcześniej kolega, kiedy piliśmy Apostola na placu otoczonym sklepami monopolowymi i grupami studentów. – Jak masz wyższe wykształcenie, to zazwyczaj pracujesz mniej, tak do czterdziestu pięciu. Ale u mnie w pracy ci, co nie mogli skończyć uniwersytetu, wyrabiają po pięćdziesiąt i więcej. To jest tak: wiesz, jakie jest oficjalne bezrobocie w kraju? Dobrze, 10 procent. Nie, nie o to chodzi, że w prowincjach, gdzie trwają walki, mogli wszystkich nie policzyć. Chodzi o to, że masz 10 procent aktywnie szukających pracy. I całą resztę, do której wliczają ludzi z normalnymi umowami, tych, którzy raz na jakiś czas mają prace dorywcze i tych, co sprzedają cukierki na sztuki w autobusach i naprawdę przymierają głodem. No a jak już masz normalną umowę o pracę, to walczysz o jej utrzymanie, jak tylko możesz, nawet, jeśli zarabiasz mało. Tutaj może 20 procent ludzi zarabia powyżej 400 euro miesięcznie, a minimalne wynagrodzenie to około 254 euro. Jak masz skończone studia, możesz wywalczyć więcej, bo mało ludzi studiuje, ale jak nie… pracujesz tak jak moi koledzy, po 50 i więcej godzin tygodniowo. Oni są bardzo dobrymi pracownikami, ale nie mają wyjścia.

***

Zmieniamy bar i muzykę. Z głośników leci metal (ciagłe akcentowanie rytmów latynoskich mogłoby zostać odebrane jako post-turystyczny neokolonializm). A. wspomina:

– Mój najstarszy brat, na przykład. Kiedy inne dzieci bawiły się na przerwie, on musiał zbierać butelki. Oddawał je do skupu i dzięki temu mógł sobie kupić bułkę. Ojciec pracował cały czas poza domem, matka była sama z czwórką dzieci. Mnie to nie dotknęło, oni są ode mnie dużo starsi… i ja ich podziwiam, bo bardzo ciężko pracowali i udało im się skończyć medycynę. U nas w mieście są dwa uniwersytety państwowe, na które składają papiery ludzie z całego kraju. Jeżeli kończysz przeciętne liceum, masz marne szanse, żeby się dostać.

– Sorry, matka dzwoni – A. przerywa rozmowę. Wiesz, oni zawsze się martwią. Są już po siedemdziesiątce i wychowywali się na wsi, przeżyli najgorsze lata konfliktu. Teraz jest dużo spokojniej, to prawda.

 

Owszem, turyści mogą czuć się w miarę bezpiecznie. Owiane złą sławą dzielnice można podziwiać z bezpiecznej wysokości Metrocable, martwego Pablo Escobara na obrazie w muzeum, a niebezpieczna tropikalna fauna w mieście ograniczona jest do raczej niegroźnych iguan. Bezpieczeństwo wciąż kupuje się za pieniądze, płacąc za mieszkania w drogich dzielnicach, ale jest coraz tańsze, to znacząca zmiana w porównaniu do poprzednich lat.

Lata 90. w Kolumbii upłynęły pod znakiem wysokich wskaźników przestępczości i starć pomiędzy oddziałami paramilitarnymi, wojskiem rządowym, partyzantami i gangami narkotykowymi.

Prawdopodobnie byłoby nieco inaczej, gdyby próba wejścia partyzantów do polityki nie skończyła się masowymi morderstwami aktywistów ruchu Unión Patriotica, politycznej reprezentacji byłych guerilleros (3500 zabitych);

– do czego mogłoby nie dojść, gdyby nie tradycja przemocy politycznej i La Violencia, czyli starć pomiędzy konserwatystami a liberałami z lat 1948-1958 z od 200 do 300 tysięcy śmiertelnych ofiar (w zależności od źródła danych) i niezliczonymi aktami barbarzyńskiej przemocy (ćwiartowania, dekapitacje, ukrzyżowania);

– których to cześcią było Bogotazo z 1948 roku, krwawe zamieszki w reakcji na zabójstwo liberalnego kandydata na prezydenta z 3 tysiącami śmiertelnych ofiar;

– które to mogło być z kolei konsekwencją masakry bananowej, krwawo stłumionego strajku pracowników plantacji United Fruits Company, opisanego między innymi przez Gabriela Garcię Marqueza w „Stu latach samotności” (liczba ofiar nie jest znana).

***

Małe miasteczko, kilka dni później. Na prawo szop, na lewo kolibry, a środkiem płynie kawa. Esta rumba va sola, ay va sola, dobiega z baru obok. Mijamy grupy osiemnastoletnich żołnierzy uzbrojonych po zęby. Rozmawiamy dalej:

– Nie jestem do tego przyzwyczajony. Możemy spacerować w nocy. W mieście, poza El Poblado i Laureles, to nie jest normalne. Wiesz, że są dzielnice, gdzie paramilitarni dalej rządzą i ustalają własne zasady. Atakują dziewczyny, które wychodzą w krótkich spódniczkach, rozbierają je do naga, obcinają włosy długowłosym chłopakom… A ludzie przychodzą do nich rozwiązywać spory, jak w tym dokumencie, „La Sierra”. Widziałaś, prawda?

***

W muzeum motorów jest bar z piwem oraz kolekcja puszek i opakowań po papierosach, taka jak miał starszy brat koleżanki z sąsiedztwa w moim rodzinnym pueblo w Polsce pod koniec lat 80. Na oparciach krzeseł hasają postacie z bajek Hanna Barbera, od Scooby’ego Doo do Muttleya. Słucham dalej:

– Widziałaś, jaką broń mieli ci kolesie w „La Sierra”? Ktoś im to musiał sprzedać, na tym konflikcie nieźle się zarabia. Tak, gdyby była polityczna wola zakończenia konfliktu, to w latach 80. nie wymordowaliby całej Unión Patriotica.

***

Obejrzałam „La Sierra” tuż po odwiedzinach w pewnej szkole w komunie Buenos Aires (Medellin jest podzielony na 16 komun) – Jeszcze dziesięć lat temu z prawego wzgórza strzelali paramilitarni, z lewego partyzanci, a w środku szkoła stała.

Nauczyciel pokazuje nam oba wzgórza. Gdyby panie to widziały 10 lat temu… nauczyciel nie kończy.

Powrotny autobus z Buenos Aires do centrum podskakuje na ostrych zakrętach. A L. objaśnia: – Tak, mamy budżet partycypacyjny, czasem udaje się coś zrobić, ale w wielu dzielnicach wciąż nieoficjalnie rządzą paramilitarni. Oficjalnie rozbroili się w 2005, wielu z nich jednak przeszło do band przestępczych. Na zebraniach dotyczących budżetu partycypacyjnego to właśnie oni mają największą siłę przebicia, część liderek, które szkoliłyśmy, była zastraszana, a niektóre nawet musiały opuścić swoje dzielnice. Paramilitarni mają swoje własne para-państwa, jeżeli kobieta na przykład jest bita przez męża, to idzie do nich się poskarżyć, ludzie przychodzą w sprawach sporów o własność domu itd. Oczywiście, to działa, dopóki któryś z nich nie jest bezpośrednio zaangażowany w spór o własność lub w przemoc domową. Wtedy dla ofiary nie ma ratunku. Oni mają bardzo dużo pieniędzy, część z sieci knajp i sklepów, które do nich należą, część z haraczu od innych właścicieli. To się trochę zmieniło w ostatnich latach, ale ja jestem pesymistką i uważam, że w mieście dzieje się coraz gorzej.

***

Po powrocie do domu znalazłam na Youtube cały dokument z 2004. W pierwszych minutach pokazywane są zwłoki młodego mężczyzny, nad którymi krążą roje much. Zwłok nikt nie sprząta. Panuje prawo terroru, podobnie jak 10 lat później w prowincji Bajo Cauca.

drukuj

KOMENTARZE

  1. Żądam stanowczo napisania przez Agatę Młodawską książki o Kolumbii (albo o czym chce) i jej niezwłocznego opublikowania!

  2. While some aspects of acupuncture therapy (its efficacy
    and physiological mechanism) can be studied
    by science, this does not imply that scientific investigation supports or
    rejects the use of acupuncture as a health-related therapy across the board.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *