AUTOR

Aleksandra Bilewicz

Zawodowo socjolożka, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowo interesuje się historią i socjologią spółdzielczości, antropologią ekonomiczną, socjologią wsi. Stara się oddzielać pracę naukową od publicystyki, co nie zawsze do końca się udaje. Trochę postępowa, trochę konserwatywna.

Szanowna Redakcjo,

 

Piszę w sprawie wywiadu z autorką bloga faszynfromraszyn.pl (Nr 15, 13 kwietnia 2013).  W rozmowie z Joanną Bojańczyk anonimowa twórczyni przedsięwzięcia przedstawia się jako zwolenniczkę dobrego smaku, piętnującą bezguście osób, które stały się „ofiarami konsumpcji”, „bezmyślnie podążającymi za trendami”.  Nie wyśmiewającą się ze swoich bohaterów, tylko „pokazującą rzeczywistość”.

Jak jest, właśnie, w rzeczywistości? Gdy tylko wejdziemy na stronę, szybko będziemy mogli się przekonać, że jej sens jest nieco inny. Przeglądam kilka przypadkowych zdjęć. Tyłek robotnika pracującego przy torach, jego spodnie w moro rozdarły się, tak więc widać majtki i zwisające genitalia. „Ale jaja” – komentuje blogerka, która w wywiadzie zaznacza, że podpis jest integralną częścią kompozycji. Na drugim zdjęciu stoi tyłem bardzo, bardzo gruba kobieta z odkrytymi plecami, rozlewającymi się w dwie wielkie bulwy. „Co się stało z tymi plecami? Bo nie ogarniam” – kreatywnie komentuje autorka zdjęcia. „Fajna dupa z pleców”- uściślają internauci. Jedno ze szczególnie intrygujących fotosów to znów bardzo, bardzo gruba kobieta, w czymś w rodzaju kostiumu kąpielowego zrobionego z czarnej siatki, do tego w czerwonych pończochach. To zdjęcie wiedzie obecnie prym w dziale „top faszyn” i  w tym przypadku nawet kreatywność autorki, która, jak sama twierdzi, ma „ciągoty copywriterskie”, dotarła do swojego kresu– „Bez komentarza” – pisze. Bardziej kreatywni są za to internauci: „Greenpeace!! Jakiś wieloryb zaplątał się w sieć!!” „Świąteczna szyneczka :) majtek w sumie nie potrzebuje bo i tak brzuch wszystko zaslania”. Zaintrygowani komentatorzy ścigają się w zadawaniu pytań: „to samiec czy samica”?, „to ciąża czy taki zwis?”.  „TO WALEŃ”! – ktoś w końcu rozwiewa wątpliwości.

 

Oglądam kolejne tłuste tyłki w zbyt obcisłych spodniach, obfitą panią w fioletowym płaszczu, która blogerce przypomina Bukę, przydeptane buty, nieforemne postaci dźwigające w siatkach zakupy, i nie mam wątpliwości, o co tu tak naprawdę chodzi, co generuje odsłony  popularnego bloga. Po pierwsze, jest to forma klasowego resentymentu – słabo zawoalowane wyśmiewanie się z osób o niższym statusie społeczno-ekonomicznym oraz mniejszym kapitale kulturowym. Choć autorka bloga twierdzi, że źle ubrane bywają osoby o różnym statusie majątkowym, a osoba biedna może nosić się skromnie, ale gustownie, to nieprzypadkowo jej najlepszym „łowiskiem” są okolice Dworca Wileńskiego, ubogiej części warszawskiej Pragi. Jest oczywiste, że osoby biedniejsze, mniej wykształcone, mają mniej wyrobiony gust, nie stać ich również na estetyczne, wysmakowane ubrania. Osobie, której troską jest związanie końca z końcem, mniej pozostaje czasu i energii na dbałość o własny wygląd, na refleksję nad tym, czy skarpetki pasują do sandałów. Po drugie, obiektem drwin na „Faszyn from Raszyn” staje się nie tylko moda, ale również (może przede wszystkim) kształty fotografowanych bez swojej wiedzy i zgody ludzi. W większości są to osoby (przede wszystkim kobiety) o różnym stopniu otyłości. Komentarze autorki i czytelników poniżają je, pozbawiają wręcz człowieczeństwa.

Jeśli więc osoby, o których mówimy, są czegoś ofiarami, to raczej bezduszności osób o „dobrym guście”. Zastanawiam się, jakiemu wzorcowi gustu hołduje sama autorka. Pytanie o to pada w wywiadzie, lecz odpowiada ona wymijająco. Sama nie wiem, czym on jest, choć pewne jest to, że jedną z jego funkcji jest klasowa dystynkcja – odróżnienie się od tych, którzy są biedniejsi lub mniej wyedukowani. Tak pisał o tym w eseju „Filozofia mody” socjolog Georg Simmel:

„Absolutna obojętność mody w stosunku do materialnych standardów życia znajduje doskonałą ilustrację w tym, że czasami zaleca coś całkiem odpowiedniego, czasami coś niejasnego, a czasami coś materialnie i estetycznie obojętnego. Moda respektuje wyłącznie motywację formalnospołeczną. Powodem, dla którego nawet estetycznie niemożliwy styl wydaje się distingue, elegancki i artystycznie znośny nawet w wydaniu osób posuwających się do skrajności, jest to, że osoby te są na ogół najbardziej eleganckie i zwracają największą uwagę na swój wygląd zewnętrzny, tak że w każdych okolicznościach odnieślibyśmy wrażenie dystynkcji i estetycznego wyrafinowania”.

Być może istnieją obiektywne wyznaczniki dobrego smaku – takie, jak harmonia, funkcjonalność, dobór ubioru do sylwetki czy do okazji. Sama często ubolewam nad estetyką jeśli nie ubrań, to otoczenia w mieście, na wsi, na „zraszynizowanych przedmieściach”, którego bezład jest wyrazem podobnego braku wyczucia, co jaskrawa sukienka z Jezusem Chrystusem na pupie. Jednak aby „wychować” społeczeństwo do dobrego smaku, potrzebne byłyby pewnie odpowiednie, powszechnie dostępne programy w szkołach czy przejętych swoją misją mediach. Szyderczy blog nic tu nie pomoże, ale też śmiem wątpić, czy zmiana jest jego celem.

A czy zmiana jest celem „Wysokich obcasów”? Na razie, publikując przychylny wywiad z twórczynią bloga (bez żadnego, chociażby, komentarza, który stanowiłby przeciwwagę dla jego promowania)  „WO” dołączają się do chóru rechoczącego się z „walenia” i „szyneczki”.  Bulwersuje to zwłaszcza wtedy, kiedy robi to pismo z wysokimi (sic!) aspiracjami, uważane za feministyczne, zwracające uwagę na podmiotowość kobiet i namawiające do ich emancypacji na wielu wymiarach. Tymczasem swoista reklama Faszyn From Raszyn to promocja najbardziej przedmiotowego traktowania kobiet (i mężczyzn), jaki sobie można wyobrazić. Po raz kolejny możemy się przekonać o tym, że feminizm i emancypacja w wydaniu „WO” są dla wybranych. Dla tych, których stać na designerskie ciuchy,  drogie kosmetyki i zakupy na organicznych bazarach. Inni pozostają „obiektem”, który należy „fotografować tak, żeby wyciągnąć z niego całą brzydotę, dosadność i śmieszność” (cytat z wywiadu).

 

Z uszanowaniem,

 

Aleksandra Bilewicz

 

PS: List do dziś pozostał bez odpowiedzi

drukuj

KOMENTARZE

  1. Dziękuję za ten głos. Czytałam ten wywiad w WO i zgadzam się, że jakkolwiek Autorka bloga nie starałaby się uzasadnić jego prowadzenia, to według mnie przede wszystkim służy on wyśmiewaniu różnie ubranych osób i sprawieniu, by osoba oglądająca zdjęcia poczuła się lepsza od tej ze zdjęcia. Tak jest po prostu najłatwiej: wstawić czyjeś zdjęcie i obśmiać ubranie tej osoby. Czy to jest konstruktywne? Nie. Myślę też, że niektóre z osób pokazane na tym blogu na miarę własnych sił, środków i upodobań starały się wyglądać dobrze – nie każdego stać na super ciuchy świetnej jakości, więc korzysta się z tego, co jest w zasięgu ręki. I to jest śmieszne? Wyszydzić można naprawdę każdego, ale co to daje?

  2. Zgadzam sie i podpisuje pod tym listem.

    Blog jest – jak slusznie pisze p. Bilewicz – klasistowski (a seksistowski i rasistowski tez) i wpisuje sie w tradycje wysmiewania i demonizowania ‚niemytych mas’. Przypisywanie ‚zlego gustu’ w sensie estetycznym laczy sie zazwyczaj z ocena moralna (brzydki – zly) i staje sie narzedziem dsykryminacji tych o nizszym statusie. Nie zgodze sie, ze istnieja jakies obiektywne wyznaczniki dobrego smaku i nalezy spoleczenstwo ‚wychowac’ – nalezy dac ludziom swiety spokoj i przestac udzielac platformy publicznej ludziom o waskich horyzontach myslowych, dla ktorych przedmiotem ekscytacji sa czyjes skarpetki. Jest to najtanszy rodzaj snobizmu, ktory nie tyle ma na celu dolaczenie do najlepszych (up), co poprawienie sobie nastroju przez zdegradowanie tych nizej (down) (Epstein, 2002). Nie ma w tym nic godnego polecenia.

    Bralam niedawno udzial w dyskusji na temat tego bloga na forum ‚Moda’, napisze tu wiec to samo, co napisalam tam: wysmiewanie sie z cudzych ubran jest strasznie prowincjonalne i malostkowe. Autorce bloga radzilabym poszerzyc horyzonty myslowe i przestac masturbowac emocjonalnie roznymi pierdolami jak to, ze ktos zalozyl czapke w kolorze, ktory jej sie nie podoba. Swiat jest naprawde wielkim i ciekawym miejscem, a wyrwanie sie z mentalnej dulszczyzny jest naprawde odswiezajace.

  3. Żenuje mnie ten blog- ale nie ludzie ze zdjęć, ale szyderstwa autorki.Zły gust ludzi w dużej mierze wiąże się z brakiem finansów na coś modnego, oryginalnego, dobrze uszytego.Szydzenie z tego uważam za słabiutkie.Wstawienie człowieka z podartą na grzbiecie koszulą – slabizna na maksa.

  4. Kiedy przeczytałam wywiad z autorką „faszynfromraszyn” od razu zbudził się we mnie wewnętrzny sprzeciw. Dziękuję za głos w tej sprawie i w zupełności zgadzam się z panią Aleksandrą. We wnioskach poszłabym nawet nieco dalej.
    Nawet jeśli naiwnie uwierzymy, że autorka wystawia na pośmiewisko ludzi źle ubranych a nie biednych, jest to kampania przeciwko inności i sprowadzenie wartości człowieka do jego ubrania. Różnorodność, kolory, pasja to dokładnie to, czego wciąż brakuje na polskiej ulicy. Szeregi ludzi okutych w szare stroje pędzi przed siebie chcąc zlać się z tłumem. Wyróżniający się – są szykanowani, dostają jasny komunikat – bądź jak wszyscy. Jak długo jeszcze będziemy kultywować przygnębiającą szarość ulicy? Kto każe nam myśleć, że kobieta ubrana w futro od stóp do głów ma być obiektem kpiny? Że chłopak w stroju pomidora robi z siebie idiotę? Gdzie akceptacja i gdzie ta przereklamowana tolerancja którą wszyscy tak głośno deklarują? Skąd mamy czerpać inspirację i pozytywną energię jeśli będziemy szarzy smutni i tacy sami?
    Na ile „wolny” jest kraj w którym żyjemy skoro nie możemy nawet ubrać się według własnej woli, nie narażając się na szykany? A jeśli któregoś dnia będę miała ochotę przemaszerować przez Nowy Świat przebrana za Zebre, bo powiedzmy poczuję, że ta zebra mnie tego dnia wyraża? Odważę się, czy w obawie przed trafieniem na blog autorki założę stare jeansy i szarą koszulkę?

  5. Z całym szacunkiem do autorki: temat nie wart jakiejkolwiek wzmianki..równie dobrze te same problemy i skarżenia można byłoby wysnuć w stosunku do wszystkich portali plotkarskich a ‚Wysokie obcasy” raczej nie aspirują do innego miana.

  6. Ten blog powinien byc skasowany juz za sama nazwe – wyobrazacie sobie podobnego bloga nazwanego, powiedzmy ‚PolacksFashion’? Bezmyslny rasizm, uprzedzenia, zasciankowosc … nie chce mi sie wierzyc, z WO w ogole rozmawialo z autorka tego badziewia.

    1. Croyance: jakkolwiek zgadzam się z listem autorki, to nazwa bloga nie nawiązuje do rosji, ale do raszyna;)

      1. No wlasnie sie dzisiaj zorientowal i przyszlam tu, zeby to naprostowac :-) Faktycznie, na Raszyn bym w zyciu nie wpadla :-D

  7. Tak, najlepiej powstrzymajmy się od jakichkolwiek komentarzy na jakikolwiek temat – życie stanie się lepsze, nikt nikomu nie sprawi przykrości, wszyscy będą żyli w symbiozie i wzajemnym zrozumieniu… Wydaje mi się, że autorka powinna znaleźć sobie jakieś nowe zajęcie, rzucanie tu cytatami niewiele wnosi a sam tekst jest przesadzony i po prostu słaby. Z pozdrowieniami.

  8. Rozumiem w takim razie, że skoro jestem biedna to mogę się ubierać w za małe, ordynarne ubrania? Komentarze internautów są rzeczywiście kontrowersyjne, ale Ci ludzie wyglądają tak na WŁASNE ŻYCZENIE. Jak nie potrafi się zapanować nad swoją wagą i ubrać się adekwatnie do niej, to nie trzeba się później dziwić, że jest się wyśmiewanym. I barak czasu i pieniędzy nie ma tu nic do rzeczy. Bycie osobą zadbaną to kwestia chęci, a nie majątku.

  9. Tyle nienawiści, chyba ta Pani znalazła swoją fotkę na blogu i dlatego tak się zbulwersowała. To nie pierwsza i ostatnia strona w internecie, w której komentatorzy wyśmiewają się m.in. z ludzi otyłych i jakoś nikt na nie nie narzeka i nie pisze listów do redakcji. Jeśli kogoś razi poziom kultury w internecie, to lepiej nie zbliżać się kursorem do ikonki przeglądarki internetowej.

    1. Stron, w których jedni naśmiewają się z innych, np. z otyłych być może jest wiele, ale to jeszcze nie powód, aby magazyn Wysokie Obcasy przeprowadzał wywiady z ich założycielami. Miejsce dla takich osób jest tam, gdzie same się usytuowały – w etycznym rynsztoku.

      1. Zgadzam się w 100%. Komentarze na Ffr są tak słabe, że można byłoby założyć osobną stronę z wyśmiewaniem ludzi, którzy się tam wypowiadają. Ironia losu.

        A to, że gazety takie jak WO mieszają się do takich „badziewiarskich stron” to pozostawiam bez komentarza.

  10. Żałosny list. Wywody autorki sprawiają wrażenie opartych na własnym, bliżej nieokreślonym kompleksie.

  11. tak, blog powinien zostać zablokowany, autorka zaś skazana na publiczny pręgierz :) wyluzujcie dziewczyny i nabierzcie odrobinę dystansu! „faszyn from raszyn” jest prześmiewczy i o to chodzi:)

  12. Nie rozumiem skąd to całe zamieszanie. Posądzanie kogoś o chęć bycia „wyżej”? Równie dobrze mógłbym w tej chwili posądzić autorkę tekstu o to, że jest zazdrosna, że to nie z nią przeprowadzono wywiad dla gazety. Pani Aleksandro, pisze Pani, że to niskie, wyśmiewać się z ludzi, których może nie stać na to, żeby wyglądać lepiej, czy może nie mają na to czasu. Owszem, jest to niskie. Ale my, ludzie, przynajmniej w większości, nie jesteśmy nieskazitelni. Zdecydowanie większa część z nas takiego czegoś potrzebuje, bo ma własne kompleksy, bo czuje się gorsza z innych powodów, bo w ten sposób podbija sobie samoocenę, o czym Pani napisała. To przykre, zgadzam się. Ale dlaczego Pani tak bezlitośnie to ludziom odbiera, krytykując całe nieszkodliwe przedsięwzięcie od góry do dołu? Trochę wyrozumiałości dla tych, którzy owe kompleksy mają. Na zdjęciach nie pojawiają się twarze pokazywanych osób, stąd ich rozpoznanie jest raczej niemożliwe (z inną sytuacją mielibyśmy do czynienia, gdyby jednak było to możliwe).
    Nie oczekujmy od społeczeństwa, że będzie idealne. Minie trochę czasu, strona straci na popularności, ludziom się znudzi, wszystko wygaśnie. Nikt od tego nie ucierpi, a pisząc o tym, tylko robi Pani portalowi reklamę, w myśl zasady ‚nie ważne co mówią, ważne że mówią’.
    Nie widziałem wydania WO, w którym jest ten wywiad, aczkolwiek nie uważam, żeby umieszczenie artykułu bez komentarza było jego promowaniem. Może był to właśnie artykuł „pod rozwagę”, może nie docenia Pani redakcji, może to prowokacja?
    Ma Pani bardzo idealistyczne spojrzenie na świat, i to się bardzo chwali, ale chyba niestety czasami trzeba zastanowić się, czy z każdym złem warto walczyć, czy może lepiej być po prostu ponad nim.

    1. Nieszkodliwe?! Jak dla kogo, przecież te osoby na zdjęciu to są normalni ludzie chodzący po ulicy. Nie oszukujmy się, że pasek na oczach uniemożliwia rozpoznanie.

      Oczywiście, że społeczeństwo nie jest idealne, ale dlaczego piętnujemy w nim złe ubieranie, natomiast „szydera” i to jeszcze na tak niskim poziomie jest gloryfikowana.

      Krytyce, satyrze itp. mówię tak! Wyszydzaniu stanowczo się sprzeciwiam.

      1. Nikt tego nie gloryfikuje, nie popadajmy w przesadę. Jeżeli chodzi o rozpoznawalność – zgadzam się, nie powinno to być możliwe, ale z drugiej strony – nie słyszałem o przypadkach, w których osoby te faktycznie byłyby rozpoznawane, może Pani ma informacje, które nie są mi znane.

        Są o wiele gorsze przypadki wyszydzania w naszym wspaniałym społeczeństwie, które zdecydowanie bardziej zasługują na uwagę niż sytuacja tutaj opisywana. Nie sugeruję, żeby zajmować się tylko sprawami najważniejszymi, ale tę akurat spokojnie można pominąć milczeniem, ewentualnie spojrzeć na to z góry, i tyle.

  13. Jak mnie wkurza ten trend, żeby tylko nikt nikogo nie obrażał. Czemu nie? Jesteśmy dorośli i odpowiadamy za to, co ze sobą robimy. Wszystko jest dla ludzi. W dzisiejszych czasach naprawdę nie trzeba fortuny, żeby wyglądać normalnie, a nie jak cyrkowiec. Ponabijać się z rzeczy typu pan w czerwonych lakierkach typu Leningrad Cowboys jadący tramwajem jest ok, w końcu sam je sobie założył na nogi i zadał sobie trud, by takie znaleźć.

    Inna rzecz, że blog jest bardzo nierówny. Faceta w podartej koszuli w życiu bym tam nie zamieściła, bo to faktycznie wygląda na przykład skrajnej biedy. Zdarzają się też chyba zdjęcia chorych psychicznie, typu ta różowa babcia też chyba w tramwjau.

    Pamiętacie taki blog fotkapeel, w którym autor umieszczał zdjęcia dziuń z naszej klasy czy fotki, typu solarium i złote kozaki latem? Był zabawny, bo te dziewczyny same umieszczały te foty w necie, im się wydawało, że wyglądają właśnie bogato i elegancko. Wyśmiewanie pretensjonalności zawsze jest ok, wyśmiewanie ubrań – czasami.

  14. „Jeśli więc osoby, o których mówimy, są czegoś ofiarami, to raczej bezduszności osób o „dobrym guście”.
    Bezduszność? Jakaż znowu bezduszność? REALIZM i zdrowe podejście. DYSTANS. Doprawdy nie rozumiem dlaczegoby nie pośmiać się z osób, które codziennie narażają nas na swój widok I dobijają wizualnie zarówno pod względem ubioru, jak i potwornej tuszy? Posunęłabym się do stwierdzenia, że to one tak naprawdę są bezduszne wobec reszty społeczeństwa. :P Paskudne wdzianko opięte na zbyt grubym tyłku (argumenty o tym, że ktoś jest chory i dlatego jest gruby możecie sobie od razu wsadzić między bajki, bo tak jest może w 1 przypadku na 10, a nie w 10 na 10), napotkane w tramwaju, potrafi naprawdę zepsuć poranek. Dobrze, że taki blog istnieje i wyśmiewa przywary społeczeństwa. Trochę dystansu, a nie od razu wyjeżdżanie z jakimiś bezsensownymi uwagami o przedmiotowym traktowaniu kobiet i mężczyzn. Szczerze? Myślę, że zasługują na to by się z nich śmiano, skoro tak wyglądają i niszczą urok poranka swoim paskudnym wyglądem.
    Poza tym tekst dość słaby – owszem na wspomnianym blogu jest sporo otyłych kobiet, ale nie tylko, natomiast autorka kładzie nacisk niemal wyłącznie na to. Naprawdę? że niby śmiejemy się GŁÓWNIE z grubych ludzi? o my niedobrzy! Gwoli przypomnienia- otyłość jest groźną chorobą. Trochę śmiechu nie zaszkodzi, jeśli już nic innego nie pomaga. Poza tym nie chodzi wyłącznie o to, że część prezentowanych osób jest przy kości – teraz wyjawię autorce artykułu sedno – rzecz się rozchodzi przede wszystkim o to jak ci ludzie są ubrani. Tu nie chodzi o to by wszyscy ubierali się tak samo, ale by nie ranili oczu innych ludzi. To sztuka ubrać się inaczej niż wszyscy, niby iść pod prąd, a jednocześnie zachwycać i umiejętnie bawić się modą.Ludzie na zdjęciach zaprezentowanych na blogu tego nie potrafią. Ubierają się krzykliwie, pospolicie, okropnie, bez grama dobrego gustu. Naprawdę nie potrzeba dużych pieniędzy żeby wyglądać dobrze. Czasem wystarczy dobry lumpeks. Ale ci ludzie najwyraźniej dobrze po prostu wyglądać nie potrafią. To właśnie wskazuje na jakiś totalny brak podstawowego obycia, styczności z kulturą, dystansu do samego siebie, poczucia piękna, wyczucia estetyki. To właśnie wyśmiewamy. To, że w środku każdej z tych osób tkwi wiejski chłop lub wiejska baba. Poprzez strój wyraża się swoją osobowość. Pamiętaj o tym autorko artykułu kiedy następnym razem zobaczysz na ulicy kogoś ubranego tak jak na zdjęciach prezentowanych na blogu faszynfromraszyn.

    1. Ciekawe, ze tworczyni owego bloga, do najszczuplejszych nie nalezy. Miesci sie pomiedzy numerem 14, a 16, jako 26 latka, to dosc duzo. Pomijam, ze do wywiadu w TV, zapewne sie odpicowala, ale ktos tez moze jej wytknac, ze moze rurki, nie sa najlepszym ubiorem dla kogos o rozmiarze 38+. Moze zamiast jak ktos powiedzial masturbowac sie emocjonalnie czyimis skarpetami, powinna ruszyc d..e na silownie, bo do 40-tki osiagnie rozmiar 46. Pomijam, ze progeria grozi powaznymi problemami, przy ktorych wypychanie jezyka, ktorego nie potrafi juz powstrzymac, jest najlzejszym. W tym wieku zostaje tylko operacja, a wiec powinna sie tym zajac, zamiast sledzic ludzi z telefonem, zalosna istota.

  15. To nie chodzi o wyśmiewanie się np z otyłych ludzie. Tylko o fakt jak się ubierają. Nie trzeba wcale mieć dużo kasy, żeby wyglądać normalnie, a nawet dobrze, a nie śmiesznie. I nie można wszystkiego tłumaczyć niższą klasą społeczną, bo to też są normalni ludzie.
    Pani np. w rozmiarze 50 albo i więcej, powinna ubierać się stosownie do swojego rozmiaru. A jeżeli zakłada ubrania, że jej się wszystko wylewa to nie dziwne, że trafia na taką a nie inną stronę. Poprostu trzeba czasem spojrzeć w lustro obiektywnie.

    Aczkolwiek nie wszystkie zdjęcia, które widnieją na tej stronie, powinny się tam znaleźć. Czasami nie jest tak źle, a mimo wszystko trafiają na FFR.

    1. Oglądanie takich stron świadczy o jakiejś umysłowej aberracji. Co kogo obchodzi jak się ktoś ubiera?! Jeśli pani w rozmiarze 50 ubierze się niestosowanie do swojego rozmiaru, to gówno Cię to obchodzi. Może też nie mieć w domu lustra i także gówno Cie to obchodzi. Ludzie zajmijcie się sobą! Nie ma czegoś takiego jak obiektywne spojrzenie na siebie w lustro? Jak rozumiem, Twoje spojrzenie w lustro jest obiektywne? Choćby ktoś był nie wiem jak ubrany to nie upoważnia to nikogo, do fotografowania takiej osoby i upubliczniania tego. Jest to zabawa dla bardzo prymitywnych ludzi, co zresztą widać nie tylko po samym profilu, ale po wywiadzie z założycielką. Czyżby nie było już naprawdę czym zapełnić stron?

      1. hmmm… jeśli jesteś tak zainteresowany/a wyłącznie sobą i nikt inny cię nie obchodzi, to co do licha robisz na tej stronie?

  16. A ja się z listem Szanownej Pani nie zgadzam. Oczywiście spora część treści wrzucanych na bloga faszyn from Raszyn, skupia się nie na tym co powinna (na zdjęciach ludzi biednych czy starych) – jednak na ile wynika to z zamysłu autorki bloga, a na ile z niezrozumienia internautów wrzucających zdjęcia (ponieważ czytelnicy bloga, również mogą udostępniać na tej stronie własne zdjęcia).

    Blog ten jednak ma swoją zaletę. Trafia w samo sedno jeżeli chodzi o bezkrytyczność Polaków względem samych siebie. Nie chodzi o noszenie designerskich, drogich ubrań. Można ubierać się w ubrania z bazaru/supermarketu/ciuchlandu i dobrze. Wszystko powinno się jednak robić z głową. Dziewczyna ważąca powyżej 100 kg zakładająca obcisłe legginsy spod których jeszcze widać jej bieliznę nie wygląda dobrze. Gdy jestem w sklepie i widzę jak przede mną schyla się obcy chłopak w za ciasnych spodniach, z których wystają jego pośladki, również jestem zażenowana. Dlaczego żyjąc w wolnym kraju, nie wolno zatem zwrócić uwagi na założenie czegoś stosowniejszego? Dlaczego nie możemy skrytykować kogoś za brak krytyki wobec samego siebie? Tu nie chodzi o bycie modnym. Chodzi o to, żeby o siebie o dbać. A tej cechy wielu Polakom brakuje, co nie tylko widać, ale często i czuć. Nie rozumiem tego nagłego zbulwersowania faktem, że ktoś odważył się wytknąć ludziom na głos to, o czym i tak wszyscy mówią po cichu.

  17. wybaczcie- nie czytałam żadnego z komentarzy powyżej i nie wiem jak bardzo nie wpiszę się w klimat dyskusji. Chciałam tylko powiedzieć, że jestem osobą bezrobotną i niespecjalnie wykształconą, żadne z moich rodziców nie ma matury, więc nie pochodzę chyba z ‚”wyżyn” społecznych czy intelektualnych. Nie jestem otyła, ale mam nadwagę, a na faszyn from raszyn jakoś nigdy nie trafiłam. Nie mam problemu żeby ubrać w lumpeksie/ na pchlim targu/ w śmietniku się za powiedzmy 15-20 złotych od stóp do głów, nie wyłączając butów i bielizny, i wyglądać stylowo. Jakoś pomiędzy zastanawianiem się nad swoim brakiem perspektyw jestem w stanie znaleźć chwilę na dobór garderoby. Ale to pewnie dlatego, że jestem z sielc, a nie z okolic wileńskiego- miałam zawsze w domu centralne ogrzewanie- nie musiałam schodzić do piwnicy po węgiel na opał i powstałe w ten sposób nadwyżki czasu mogłam spożytkować na poszukiwanie stylu.

  18. O jejku. Przyszło BKŚ zakochane w „faszynfromraszyn” i broni swojego tzw. gustu poprzez pojazd po p. Aleksandrze. BKŚ (zazwyczaj zresztą z awansu stąd ten hejt na panią Aleksandrę i poprawianie sobie poczucia klasowej wartości poprzez hejterzenie w komciach „Faszyn”) zobaczyła w liście samą siebie. Pozbawioną kapitału kulturowego, żeby być konsumentem dobrej popkultury. Ale za to bucowatą, bezwględną, okrutną. A to wszystko z kompleksów i lęków przed deklasacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *