AUTOR

Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) jest doktorem nauk politycznych, autorem książek (Zło w imię Dobra. Zjawisko przemocy w polityce, Terroryzm na tle przemocy politycznej. Zarys encyklopedyczny, Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery oraz Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej) i publicystą.

Nietrudno być rozczarowanym kształtem polskiej demokracji. System przedstawicielski wyrodził się w Trzeciej Rzeczpospolitej w oligarchię, w której partie polityczne są tylko awatarami grup nacisku. Obywatel ma prawo oddać głos raz na kilka lat – a potem bezsilnie obserwować machinacje polityków (mając co najwyżej wątpliwą satysfakcję, że lepiej jak kradną „nasi” niż tamci).

Skandal z odrzuceniem wniosku referendalnego „Solidarności” pokazał, jak mało liczy się wola ludu. Nic dziwnego, że w społeczeństwie narasta tęsknota za demokracją bezpośrednią. Idea, by pół miliona podpisów OBLIGOWAŁO Sejm do rozpisania referendum, a nie było tylko pokorną supliką hołoty.

A jednak formująca się wokół „Solidarności” Platforma Oburzonych na swym sztandarze wypisuje – tak przynajmniej sugerują media – nie tylko hasło referendum, ale również postulat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Hasło chwytliwe, bo ludzie mają dość spetryfikowanej partiokracji, w której sitwiarskie układy liczą się bardziej niż wola wyborców. Chwytliwe – ale niebezpieczne. JOW-y mogą okazać się nie sposobem na odrodzenie demokracji a wręcz przeciwnie – ukoronowaniem procesu oligarchizacji. Wygrywać w nich będą bowiem największe partie i/lub najbogatsi – dysponujący największymi środkami na kampanię – kandydaci.

Jeśli ludzie chcą jednak czytelnego, przejrzystego układu – to niech mają. Ale Jednomandatowe Okręgi Wyborcze połączyć trzeba z zasadą mandatu imperatywnego. Tu nie chodzi o wiązanie rąk posłom instrukcjami, jak w Pierwszej Rzeczypospolitej. Wystarczy możliwość odwołania posła przed upływem kadencji. W ten sposób zrealizujemy rzeczywistą odpowiedzialność reprezentantów przed reprezentowanymi.

Democracia real ya! – jak brzmi hasło hiszpańskich Oburzonych.

Jarosław Tomasiewicz
13 III 2013

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *