featured, pieniądze

Wołodźko: Ludzie bez horyzontów

AUTOR

Krzysztof Wołodźko

publicysta i dziennikarz "Nowego Obywatela" i "Nowej Konfederacji". Mniej lub bardziej regularnie gości także na łamach m. in.: "ZNAKU", "KONTAKTU", "Gazety Polskiej Codziennie", "Rzeczpospolitej".

Na Czyżynach, nieopodal ulicy Stella-Sawickiego, powstaje duże osiedle mieszkaniowe,  Avia. Przedstawiciele Rady Dzielnicy, Spółdzielni Mieszkaniowej „Czyżyny” i część mieszkańców jest zaniepokojona: na niewielkiej przestrzeni ma zmieścić się 9 tysięcy osób. Dziś XIV dzielnica Krakowa liczy niecałe 27 tys. ludzi, jej obszar to niewiele ponad tysiąc dwieście hektarów.

Osiedla Avia (położone między ul. Stella-Sawickiego, os. Dywizjonu 303 a os. 2. Pułku Lotniczego), którego budowa już ruszyła, obejmuje swoim zasięgiem niecałe piętnaście hektarów. Ma na nim powstać, docelowo, jedenaście budynków, od dziesięcio- do piętnastopiętrowych. Trzy pierwsze dziesięciopiętrowe bloki mają powstać do połowy 2013 roku. – Taki sposób zagospodarowania terenu wskazuje, że deweloper, firma Budimex, zamierza wycisnąć jak największe pieniądze z jak najmniejszego kawałka ziemi – mówi Wojciech Krzysztonek, Przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy XIV Czyżyny. A dzielnica już ma własne problemy: jeden żłobek i przedszkola z pełnym obłożeniem, dwie szkoły podstawowe, jedna z pełnym obłożeniem, druga z niewystarczającą infrastrukturą. O to nie musi się martwić ani deweloper, ani władze miasta, które udostępniły mu teren pod inwestycję. O to będą się musieli martwić sami mieszkańcy.

Tak  gęsta zabudowa może stwarzać liczne trudności infrastrukturalne dla całej okolicy. Problemem są choćby miejsca parkingowe i komunikacja. Na potencjalne kłopoty lokalne instytucje zwracają uwagę,  bez większych rezultatów, od kilku lat. – S.M. „Czyżyny” zgłaszała uwagi, zastrzeżenia i wnosiła odwołania na wszystkich etapach postępowania administracyjnego o uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy, czy też o pozwolenia na budowę dla inwestycji planowanych w sąsiedztwie zarządzanych terenów. Zwracaliśmy m.in. uwagę, że ilość miejsc parkingowych przyporządkowanych do jednego mieszkania jest zdecydowanie za niska, a osiedle należy niezależnie przyłączyć do istniejących głównych ciągów komunikacyjnych, a nie za pośrednictwem osiedlowych dróg lokalnych. W przeciwnym razie miejscową społeczność czeka blokada komunikacyjna – stwierdza Maciej Włodarczyk, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Czyżyny”, która w grudniu 2011 przedstawiła władzom Budimexu swoje negatywne stanowisko dotyczące sposobu budowy, w liście otwartym opublikowanym na stronie internetowej).

Już w 2008 roku Rada Dzielnicy XIV Czyżyny wystosowała uchwałę, odnoszącą się do koncepcji bardzo ciasnej zabudowy planowanego osiedla, niebezpiecznie obciążającej okoliczną infrastrukturę społeczną, techniczną. Rada wnioskowała m.in. o maksymalne oddalenie planowanych budynków od istniejącej zabudowy, zaplanowanie na terenie inwestycji ogródków jordanowskich, zapewnienie optymalnej liczby miejsc postojowych, z pozostawieniem jak największej ilości miejsc bezpłatnych, wybudowanie w obrębie osiedla co najmniej dwóch lokali użytkowych z przeznaczeniem na przedszkole i żłobek, zmniejszenie intensywności zabudowy, aby nie doprowadziła do chaosu komunikacyjnego. – Nie protestujemy przeciw rozsądnej zabudowie tego terenu. – mówi Krzysztonek. – Ale przecież także nowym mieszkańcom trzeba stworzyć odpowiednie warunki do życia. A tego nie ma. Stąd problemy nierozwiązane na tym nowym osiedlu będą promieniować na całą dzielnicę – dodaje.

Także Maciej Włodarczyk nie ukrywa swej krytycznej opinii o zaistniałej sytuacji.  – Polityka urbanistyczna Krakowa w rejonie Czyżyn jest niespójna, chaotyczna i nie chroni interesów lokalnej społeczności. Instytucje miejskie pozwalając na realizację rozpasanych planów inwestorów, zapominają o należytej ochronie praw mieszkańców dzielnicy – mówi. Wydaje się jednak, że ten rodzaj budownictwa jest dziś ogólnie przyjęty, a możliwość posiadania własnego mieszkania i logika zysku, którą kierują się deweloperzy, przesłania wszystkie kwestie społeczne. Jakie mogą być tego konsekwencje?

– Zintegrowana infrastruktura społeczna i odpowiednia infrastruktura techniczna, pewne standardy dotyczące najbliższego otoczenia, choćby odpowiednia ilość zieleni, miejsc do spacerów, placów zabaw to najbardziej oczywisty element urbanistyczny w wielu zachodnioeuropejskich miastach – przekonuje doktor Marta Smagacz-Poziemska z Zakładu Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmująca się m.in. socjologią miasta i socjologią przestrzeni. Jej zdaniem trudno już teraz rozstrzygać, jak będzie wyglądało życie na osiedlu Avia i w jego okolicach, ale istniejące przesłanki wskazują na możliwe scenariusze sytuacji: – Dziwi mnie, że przecież tak oczywiste kwestie nie są jednak jasne dla miejskich decydentów. Takie decyzje, dotyczące przemian przestrzennych bardzo utrudniają, jeśli nie uniemożliwiają powstawanie społeczności lokalnych, oraz powoli podcinają korzenie społecznościom istniejącym. Mówiąc o społeczności lokalnej mam na myśli nie tyle zbiorowość ludzi po prostu mieszkających na konkretnej przestrzeni, ale mieszkańców powiązanych wspólnymi doświadczeniami, interesami, instytucjami, myśleniem w kategoriach „my”. Coraz częściej słyszy się mieszkańców myślących o „ucieczce” z miasta, właśnie z powodu trudności życia codziennego, braku infrastruktury społecznej, zbyt dużych kosztów życia tutaj – relatywnie do korzyści. Ale myślę, że jakość środowiska życiowego – i tu mam na myśli między innymi osiedle, o którym rozmawiamy – odbije się przede wszystkim na sytuacji najmłodszych, dorastających w tym miejscu. Przestrzeń, w jakiej młodzi ludzie mogą spędzać czas wolny z rówieśnikami, ma ogromne znaczenie. Tylko część rodziców zapewni swoim dzieciom rozmaite zajęcia poza miejscem zamieszkania, spora część młodych będzie na tę infrastrukturalną pustynię skazana, a część będzie szukała alternatywy w przestrzeni ulicy. Pracownicy socjalni potwierdzają, że mają coraz więcej pracy na osiedlach nowego typu, budowanych bez jakiejkolwiek troski o infrastrukturę społeczną, kulturalną, sportową. Duża część dzieci ucieka do galerii handlowych, ich rodzice nie mają dla nich czasu, wszak muszą spłacać kredyty, zaciągnięte na mieszkania; problemy przenoszone są zatem do szkół, na ulice… Wojciech Krzysztonek mówi o Czyżynach z lat swojej młodości: – Ludzie byli bliżej siebie, bo gdy my graliśmy w piłkę na okolicznych skwerach czy boiskach, nasi bliscy spacerowali, towarzyszyli nam. Były wspólne miejsca, wspólne sąsiedzkie sprawy. Jak ma to teraz wyglądać? – pyta retorycznie.

Czy możliwe scenariusze „anty-rozwoju” osiedla Avia to aby nie czarnowidztwo? Niestety, w Krakowie od wielu lat istnieją już podobne przykłady budownictwa, w którym naczelnym kryterium jest zysk dewelopera, a które mogą brzmieć jak „memento” dla Czyżyn. Choćby nowa zabudowa na Ruczaju. Doktor Krzysztof Posłajko z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zna te okolice z własnego doświadczenia, opowiada: – Rzuca się w oczy chaos urbanistyczny: nie ma żadnej sensownej siatki dróg, a przede wszystkim chodników. Trudno jest się gdziekolwiek dostać. Samochody przez długie lata grzęzły w korkach, a piesi nie mają gdzie chodzić. Pokonanie nawet niewielkiej odległości pieszo bywa sporym wyzwaniem. Sprawę utrudnia też mania grodzenia bloków oraz niewiarygodne ilości samochodów. Bloki są stawiane bardzo blisko siebie, co sprawia, że wiele mieszkań jest ciemnych. Poza nielicznymi wyjątkami budynki są budowane pojedynczo przez deweloperów, co daje fatalny efekt estetyczny, bo każdy blok jest „z innej parafii”. Ponadto, jak zaznacza, olbrzymim problemem jest brak przedszkoli („nowy Ruczaj” to część miasta zamieszkana w dużej mierze przez młode rodziny z dziećmi). Powstało jedno nowe przedszkole, które nie jest w stanie przyjąć wszystkich chętnych. Sytuacja taka przynosi dochód właścicielom prywatnych miniprzedszkoli. Zapewniają one dobrą opiekę, ale koszty wysłania dziecka są bardzo wysokie (czesne może wynosić niemal 1000 zł). To dodatkowy koszt dla rodzinnych budżetów. I jeszcze jedna sprawa, z pozoru drobiazg: – Brakuje ogólnodostępnych placów zabaw. Istniejące są zazwyczaj własnością wspólnot mieszkaniowych i w dużej mierze są ogradzane, tak że dziecko z sąsiedniego bloku „nie ma prawa” się na nim bawić – opowiada Krzysztof Posłajko.

Jeśli na Czyżynach, na nowym osiedlu Avia, pojawią się podobne tendencje, lokalnych działaczy nie pocieszy zapewne myśl, że ostrzegali. Tym bardziej, że ich ostrzeżenia nie są dla nikogo interesujące. – To jest problem systemowy: nasze opinie nie są wiążące dla miasta. Jako Rada Dzielnicy reprezentujemy interes publiczny, jesteśmy w stanie stwierdzić, jakie problemy dana inwestycja będzie ze sobą niosła, bo to my będziemy musieli się mierzyć z jej skutkami. Jednak wiążące decyzje podejmuje ktoś, kto nie jest zainteresowany ich realnymi konsekwencjami, ani ich nie ponosi – mówi Krzysztonek. Dr Marta Smagacz-Poziemska wskazuje na jeszcze szerszy kontekst zagadnienia: – Cierpimy na deficyt uczestnictwa, podmiotowości obywatelskiej: brak często zasobów, wiedzy, kompetencji, brak charyzmatycznego lidera, który może zainicjować i przeprowadzić sprzeciw, choćby w takich sytuacjach, jak zagrażająca interesom lokalnych społeczności budowa. Do tego dochodzi niemożność dotarcia do mediów ze swoim przekazem. Dlatego o wielu trudnych sytuacjach nie wiemy. Dodajmy do tego niską frekwencję w wyborach do Rad Dzielnicy. W Krakowie wynosiła ona ostatnio nieledwie trzynaście procent, w poszczególnych dzielnicach od siedmiu do dwudziestu jeden procent. To świadczy o słabości demokracji lokalnej, kryzysie zaufania do lokalnych instytucji samorządowych. A to przecież Rady mają reprezentować interesy mieszkańców. W sytuacji, o której mówimy, podmiotowość obywateli jest zminimalizowana – w zasadzie zostali zignorowani. Socjolożka uważa ponadto, że przy braku faktycznych (a nie formalnych i ignorowanych) instytucjonalnych możliwości rozwiązania problemów infrastrukturalnych, nasilić się mogą konflikty społeczne, np. między starymi i nowymi mieszkańców:  – Wiele konfliktów zaczyna się choćby o miejsce do zaparkowania czy zastawiony samochód, rodzi się z frustracji jaką budzi życie w ścisku. Żyjąca na Czyżynach społeczność, która ma własne interesy, a poczuła się zignorowana, może skupić swoją frustrację na „nowych”.

Tej zimy Budimex w ramach ocieplania wizerunku wylał dla mieszkańców Czyżyn wodę i urządził lodowisko. Czy jednak ten miły gest nie oznacza w gruncie rzeczy, że zarówno starzy mieszkańcy Czyżyn, jak i szczęśliwcy, którzy kupią mieszkania na osiedlu Avia, zostaną na lodzie? Wojciech Krzysztonek stwierdza:  – Jako Rada Dzielnicy wystosujemy wkrótce list otwarty do Budimexu i Rady Miasta, w formie apelu o opamiętanie. Niech ci, którzy budują i ci, którzy tę budowę zaaprobowali, raz jeszcze usłyszą o wadze problemów, jakie mogą się pojawić w przypadku realizacji tej inwestycji w zakresie, jaki jest planowany. Będziemy prosić o weryfikację tych planów. Nie chcemy strat społecznych…  Czy władze miasta i deweloperzy zrozumieją, że życie bez przestrzeni, bez horyzontów, to jednak dla ludzi za mało? Czy będą potrafili sięgnąć tak daleko?

Skrócona wersja tekstu ukazała się w nowohuckim tygodniku „Lodołamacz”, nr 1 [2] / 2012 2-15 kwietnia.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *