Od Redakcji

Oddajemy w Wasze ręce czerwcowe wydanie „Nowych Peryferii”. Autorki i Autorzy numeru chętniej niż zwykle sięgali tym razem do tematyki związanej z czasem – zarówno linearnym, historycznym, jak i cyklicznym, wyznaczonym rytmami przyrody

Z naszych blogów

Echo

Nawet zdjęcia swojej mamy nie miała. Ciotka jej żadnego nie dała, a po śmierci ciotki Irena żadnego nie znalazła. Z tego czasu, kiedy mama żyła, Irena zapamiętała tylko kawałek granatowej sukienki w drobne czerwone kwiatuszki, kształt mocnego uda pod sukienką, miękki brzuch, wyciągnięte ręce. A i tego nie była pewna, czy naprawdę pamięta, czy tylko sobie wymyśliła.

Brexit

Większość przyjeżdżała z postanowieniami. Jedni próbowali rzucić palenie, inni picie. Skolonizowaliśmy całą wyspę. Najpierw miasta, a potem wsie. Słyszałem, że w wielu z nich żyje już więcej Polaków niż miejscowych. Wydeptywaliśmy własne ścieżki. „Widzisz ten skrót przez park?” – zapytał mnie stary wiarus spod Sącza. „Albo to ścięcie zakrętu – o metr?”. Nie zrobili tego ani Hindusi, ani Turcy.

Pies ofiarny

Sceny nie są wyrazistymi kadrami o klarownych czasowo-przestrzennych ramach, lecz przechodzą niespodziewanie i płynnie jedna w drugą: postacie przemieszczają się, znikają, spotykają kogoś albo przypominają sobie coś z przeszłości. Strategicznie albo niechcący autor umieścił nas więc w poetyce snu. Albo narkotycznego odlotu.