Skandal russowski. Przyczynek do genealogii

W wieku XIX Russów kilkakrotnie zmieniał właścicieli, którzy, zdaje się, mieli podobny pomysł na jego użytkowanie, jak magnaccy właściciele z czasów upadku I Rzeczypospolitej, nie tylko zresztą w Russowie i nie tylko w tej części Polski: rabunkowa gospodarka ziemią, ludzką pracą i życiem, wyciskanie przez rządców z folwarku za wszelką cenę pieniędzy, aby przesłać je właścicielom zamieszkującym z dala od wiejskiego brudu i smrodu.

Epifanie Juliana Tuwima

Elitarna sztuka, podobnie jak hierarchiczna organizacja Kościołów, zamiast Boga ludziom przybliżać, zawłaszcza go dla artystów czy kapłanów, opisuje wyłącznie dla nich zrozumiałymi słowami, wpycha w im tylko dostępne kategorie.

Sarmacka lekcja

Możliwa jest sytuacja, gdy potrzeby kulturalne społecznych elit są realizowane w sposób powodujący uwiąd twórczości, która jak roślina jest w stanie rozkwitać tylko wtedy, gdy odpowiednio się ją pielęgnuje. A może kultura rozwija się w sposób zgoła odwrotny? Może to właśnie potrzeby kulturalne mas sublimują w twórczość wysoką? Może artysta rangi Caravaggia pojawia się tam, gdzie każdy na co dzień obcuje z pięknem ludzkich wytworów, żyjąc po prostu w przyzwoicie zaprojektowanych miastach zamieszkanych przez zwyczajnych, także ubogich ludzi?

Stach Wokulski w balonie, czyli marzenia drapieżcy

Wokulski, dorabiając się błyskawicznie gigantycznego majątku, owijając sobie wokół palca warszawskie towarzystwo, stając się obiektem niekłamanej adoracji jego panów i pań, zapraszanym nie tylko na obiady, bale i rauty, nie tylko do prezydiów mniej czy bardziej dętych towarzystw gospodarczych, ale także na letni pobyt w magnackich rezydencjach czy do buduarów pań Wąsowskich, spostrzegł tyle, że zamiast „pojechać w górę”, stracił po prostu grunt pod nogami. Że ostatecznie i nieodwołalnie przestał należeć do tego świata, z którego pochodził, że dla swojego dawnego środowiska (w którym przecież zawsze czuł się paskudnie), będzie już odtąd zawsze wariatem, wywyższającym się bufonem, że będzie tam zawsze już traktowany z mieszaniną pogardy (bo upokorzeń czasów młodości nie pozwolą mu zapomnieć panowie Szprotowie i Węgrowicze, którzy kiedyś ganiali go po piwo) i oczywistego poczucia niższości.