Moi sąsiedzi

Na naszej poczcie zawsze czekało się w nieskończoność. Może dlatego, że wielu mieszkańców naszej okolicy wciąż nie przywykło korzystać z internetowych przelewów, zleceń zapłaty i paczkomatów. A tamtego wieczoru było tam jeszcze tłoczniej niż zazwyczaj. Urzędniczka tłumaczyła komuś, że listonosz z jego paczką jeszcze nie wrócił z obchodu. Jasnowłosy dziesięciolatek przechadzał się pomiędzy petentami, czasami podjeżdżając trochę na miniwrotkach wmontowanych w podeszwy butów, a jego matka, seksowna trzydziestoparolatka, stukała w klawiaturę telefonu paznokciami ozdobionymi błyszczącymi wzorkami.