W morzu sentymentu

Gdy zaakceptowałam, że Szczerek jest turystą, a nie antropologiem, że środkowo-wschodnie osobliwości go pociągają, ale nie na tyle, aby w nie wejść i pozwolić im się pobrudzić, odniosłam jednak wrażenie, że to nieprawda, aby zadowalał go sam przepływ wrażeń. Z turystycznej pozycji wygłasza bowiem zupełnie serio komentarze historyczno-polityczne.

Pies ofiarny

Sceny nie są wyrazistymi kadrami o klarownych czasowo-przestrzennych ramach, lecz przechodzą niespodziewanie i płynnie jedna w drugą: postacie przemieszczają się, znikają, spotykają kogoś albo przypominają sobie coś z przeszłości. Strategicznie albo niechcący autor umieścił nas więc w poetyce snu. Albo narkotycznego odlotu.