AUTOR

Marta Stefaniak

Marta Stefaniak, urodziła się i wychowała na Podkarpaciu, studiowała w Warszawie i tam też mieszka od czasu studiów. Z wykształcenia jest matematyczką, pracuje zawodowo jako projektantka systemów informatycznych, a literaturą zajmuje się z zamiłowania.

Słyszę ich! Idą! Szybko, gdzie się schować?! Pod szafę? Pod stół? Pod łóżko! Tak, pod łóżko! Szybko, zaraz tu będą! Słyszę ich, są coraz bliżej! Wołają mnie!

– Kotku, gdzie jesteś? Kici, kici! No chodź tutaj, no gdzie się schowałeś? Kici, kici! Chodź, pobaw się z nami!
Szukają mnie. Szukają. Muszę się wcisnąć w kąt, nie mogą mnie zobaczyć. Już zaglądają pod stół. Zaglądają pod szafę. Zaglądają tutaj! Pod łóżko!
– A, tu jesteś, kotku! Kici, kici! No wyłaź stamtąd. Czemu się tam chowasz, głuptasku? Chodź, pobawimy się razem!

Nie chcę się z wami bawić. Za kogo wy mnie macie? Jestem dorosłym, poważnym kotem. Idźcie się bawić z tymi hałaśliwymi szczekaczami na podwórku, one nigdy tak naprawdę nie dorastają. Będą zachwyceni, ganiając się z wami bez sensu, szarpiąc i przepychając. A mnie zostawcie w spokoju. Rozumiecie? Zostawcie mnie! Nie próbuj mnie stąd wyciągać siłą, ty mały bandyto! Zostaw mnie! Weź tę rękę!

– Au! Zadrapałeś mnie, kotku! Ale z ciebie niezgraba! No już, wyłaź, zobaczysz, jak będzie fajnie!
– Byłeś kiedyś na karuzeli? Chodźcie, zrobimy mu karuzelę! Zobaczy, jakie to super!
– Karuzela! Karuzela! Super, co? Karuzela!
– I jeszcze szybciej, kotku! Karuzela!
– A wy co tu wyprawiacie?! Zostawić mi kota w spokoju! Nie widzicie, jak się najeżył? Nie czujecie, jak się wyrywa?!

Jesteś. Jesteś. Nareszcie. O, jak dobrze, że nareszcie jesteś. Zabierz mnie od nich. Zabierz. Tak, połóż mnie na swoich kolanach. Pogłaszcz. Nie pozwól im więcej mnie dotknąć. No i czemu sterczycie tu jeszcze, wy podłe bachory? Wynoście się stąd. Wracajcie już najlepiej do swoich rodziców. I niech was już tu nigdy więcej nie przywożą. Co się tak gapicie? Wynoście się stąd wreszcie!

– Babciu, czemu on nas tak nie lubi, jak ciebie?
Czuję twoje spokojne głaskanie, a potem słyszę, jak im odpowiadasz:
– Sami się domyślcie.

Ilustracje: Monika Tyczyńska

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *