AUTOR

Dorota Przygucka, Ewa Korzeniowska

Zdjęcia Michała Szlagi prezentowane na wystawie zatytułowanej Polska w Instytucie Fotografii Fort to efekt 12 lat podróży autora po kraju. Z około 2500 fotografii wyeksponowano nieco ponad 300. Najkrótsza, mająca postać anonsu charakterystyka wystawy brzmiałaby następująco: artysta jeździ po Polsce i przy okazji innych zleceń dokumentuje rzeczywistość.

Tytuł wystawy na pierwszym planie stawia temat zdjęć, sugeruje neutralność i przejrzystość autora. Szlaga zdaje się mówić: Polska, jaka jest, każdy widzi. Pobieżny przegląd recenzji wystawy w popularnych tygodnikach każe przeformułować hasło: w „Polsce” każdy widzi to, co chce zobaczyć. I tak, zależnie od optyki recenzenta, wystawa odpowiada na pytanie, dlaczego Polacy głosowali na PiS i Andrzeja Dudę, pokazuje Polskę ułomną lub piękną, szczęśliwą lub smutną, swojską lub egzotyczną, a martwy bocian symbolizuje upadek bądź niezdarne podnoszenie się do lotu. W zależności od sympatii ideologicznych i politycznych czytelnik i widz może wybrać sobie interpretację, która mu bardziej odpowiada.

Fotografie zostały uporządkowane tematycznie, zaś utrwalone przez Szlagę napisy na murach stanowią przewrotny komentarz do poszczególnych części ekspozycji: Nacjonalizm = dobrobyt (zdjęcia kibiców, orlików i skąpo ubranych dziewczyn), Alkohol zagładą Polaków (zdjęcia z suto zakrapianych alkoholem imprez), Polska mapa dróg (zdjęcia prostytutek na poboczach), To był zamach (komentarze do wydarzeń politycznych).

Interesująca jest przyjęta przez Szlagę metoda artystyczna. Fotografie – najczęściej robione z okien samochodu, w pociągu, w centrum parkietu na przyjęciu – niejednokrotnie są poruszone lub przekrzywione. Wyglądają naturalnie, przygodnie, czasem surowo. Autor nie stara się za wszelką cenę zachować zasad kompozycji, idealnie dopracowanych kadrów. W kolorystyce dominują zmęczona zieleń traw i krwista czerwień. Fotografie niosą spory ładunek turpizmu, dekompozycji, w pierwszym odbiorze wyłania się z nich Polska męcząca.

Michał Szlaga
Polska 2004 – 2015

Szlaga podchodzi blisko fotografowanych osób, bohaterowie zwykle nie zwracają na niego uwagi, a ci pozujący nie boją się obiektywu. Na wystawie wiszą używane przez twórcę małe analogowe aparaty. Autor zdaje się podkreślać w ten sposób, że unika roli znanego fotografa z drogim sprzętem i fajnym zoomem. Wydaje się raczej zwyczajnym gościem, który idzie na imprezę, dobrze się bawi i przy okazji robi zdjęcia. Użycie prostego aparatu i pozornie niedbałe kadry stawiają Szlagę w pozycji dokumentującego uczestnika, nie zaś zdystansowanego profesjonalisty. Większość fotografii wydrukowano w małym formacie, co jeszcze bardziej upodabnia je do amatorskich. Rozłożone blisko siebie na stołach przytłaczają różnorodnością treści. Kilka wielkoformatowych zdjęć zawieszono na ścianach, dając odbiorcy czas na namysł i oddech. Oglądane osobno, bez pośpiechu, oddziałują inaczej niż te wyłożone na stołach. Pierwszy szok związany z pozorną brzydotą mija, pozwalając na wychwycenie interesujących niuansów.

Michał Szlaga
Polska 2004 – 2015

Autor pieczołowicie dokumentuje zmieniające się środki transportu, stojącą we mgle koparkę, wzgardzone perły rodzimej estetyki (metaloplastyka, boazeria z ciupagą), widmowe i malownicze pejzaże. Powtarzającym się motywem są sceny pocałunków. Widzimy na nich pary – na parkiecie, kanapach, podłodze – obecne, a jednocześnie wyłączone z otoczenia. Jednym z motywów pobocznych są martwe zwierzęta, prawdopodobnie potrącone przez samochód. Niektóre zdjęcia ułożone są w korespondujące ze sobą pary. I tak pendant postaci w stroju białego misia jest gipsowa rzeźba przedstawiająca Lecha Wałęsę. Z kolei obok makatki z hasłem Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską a Polak Polakiem widnieje zdjęcie mężczyzny, na którego brzuchu wytatuowany jest wymierzony w krocze pistolet. Ironiczne i celne zestawienia, dobór zaprezentowanych zdjęć i sposób ekspozycji wyznaczają granice deklarowanej przypadkowości.

Ważnym elementem, który wskazuje tutaj na określoną, przemocową, rzec można, narrację o Polsce, jest nadreprezentacja pewnych tematów. Wiele tu całujących się par, wielu pijanych gości, ludzie piją wódkę, pakują na siłowni, panie stoją przy drogach. Interpretacji domaga się jednak nie tylko temat, ale też ramy formalne ekspozycji. Wybór zdjęć małych formatów, ułożonych blisko siebie, warunkuje odbiór wystawy. Ekspozycję można porównać do trailera filmu akcji. Widzimy wycięte i odpowiednio zestawione ze sobą obrazy, które mówią więcej o twórcach i ich intencjach niż o samym temacie. Obcujemy z natłokiem emocji wzmocnionych szybkim montażem, wrażenie zagęszczenia tematów ostatecznie przytłacza i przygnębia. Pozorna niedbałość kompozycyjna wzmaga wrażenie przyspieszonego tempa i intensywności. Obrazy męczą, dlatego w pewnej chwili chce się odwrócić oczy i odpocząć od naprędce skleconej zapowiedzi filmu Polska, w którym nagromadzenie i natężenie emocji i wrażeń przerasta intensywność życia.

Michał Szlaga
Polska 2004 – 2015

To wszystko, wraz z porządkującymi, niczym tytuły rozdziałów książki, napisami na murach, naprowadza na odczytanie właściwe dla filmów klasy B. Dopiero uważne przyjrzenie się zdjęciom ze zbioru, niezwiązanym ramami ekspozycji przygotowanej przez Krzysztofa Miękusa, powoduje, że nasza percepcja Polski jako tematu Szlagi może ulec zmianie. Oglądane kolejno zdjęcia pozwalają skoncentrować się na detalu, dostrzec urok kompozycji i ujawniają swoistą czułość, z jaką artysta opowiada o Polsce i Polakach. Do podobnych wniosków prowadzi lektura wywiadu z twórcą, który jest przecież zawodowym fotografem i – jak sam mówi – w jego profesji wymagana jest umiejętność stworzenia wspaniałego zdjęcia znanej osobie w jak najkrótszym czasie. Szlaga mówi, że chciał pokazać Polskę piękną i egzotyczną. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autor dokumentuje otoczenie z pozycji turysty zwiedzającego nieznaną krainę. Wybór zdjęć wskazuje, że w tej krainie zwiedzający wyłapuje kadry, które nie trafiłyby do rodzinnych albumów mieszkańców. Wyłapuje sytuacje znane spoza kontekstu galerii i wystaw. Pokazuje sytuacje wstydliwe, czasem trudne, i rehabilituje je w oczach odbiorców. Próba przezwyciężenia obciachu, pokazanie piękna w surowych i swojskich kadrach mogą stać się przyczynkiem do budowania, umacniania dumy peryferii.

Michał Szlaga
Polska 2004 – 2015

Czym więc są zdjęcia Szlagi dokumentujące Polskę? Nie są na pewno studium lub zapisem socjologicznym, uproszczeniem jednak byłoby potraktowanie ich jako zbioru impresji z imprez i podróży. Na myśl przychodzi inna kolekcja zdjęć o Polsce, czyli Zapis Socjologiczny Zofii Rydet. Przyjęła ona inną strategię dokumentowania – rolę fotografa objazdowego: przychodzi, przedstawia się, ustawia kadr, dokumentuje odchodzące oblicza życia na wsi, układa w serie tematyczne powtarzające się wzory. Zdjęcia Rydet będą miały taką samą atmosferę i punkt wyjścia niezależnie od tego, czy spojrzymy osobno na zdjęcia robione na Śląsku czy na Pomorzu. Wystawa Szlagi tymczasem przypomina kalejdoskop. Stąd pytanie: czy ta dowolność interpretacji jest zaletą? Bo może to właśnie brak jednoznacznego dookreślenia przez fotografa jego stosunku do Polski daje możliwość zrobienia wystawy takiej, jak zaprezentowana w IFF.

Michał Szlaga, Polska, Instytut Fotografii Fort, Warszawa, wystawa czynna do 9 kwietnia 2017.
Fotografie Michała Szlagi dzięki uprzejmości Instytutu Fotografii Fort

O autorkach:
Dorota Przygucka, absolwentka psychologii, obecnie pracuje w organizacjach pozarządowych.
Ewa Korzeniowska: redaktorka działu Połączenia Międzymiastowe

Numer 3 (14)/2017

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *