Drobiazgi

Lola Szereszewska – poezje

AUTOR

Lola Szereszewska

Lola Szereszewska, ur. 1897, zginęła w Zagładzie ok. 1942 r. Poetka i publicystka; publikowała m.in. w „Wiadomościach Literackich”, „Okolicy Poetów”, „Kamenie”, „Szpilkach”, „Naszej Opinii”, „Chwili”. Wydała m.in. tomy wierszy i prozy poetyckiej: „Kontrasty” (1917), „Ulica” (1930), „Gałęzie” (1938).

Murarz

Słowa, jak krwawe cegły, ściśle jednoczę w całość,
Pomiędzy niebem a ziemią, w przestrzeń otchłanną wpięty,
Spajam szczytowe ściany, pracą skupioną i dbałą,
Na rusztowaniu drewnianym niby na krzyżu rozpięty.

Daleko mi już do ziemi, odchodzę piętro po piętrze,
Coraz to bliższy obłokom, coraz to bliższy aniołom.
Ludzie stąd coraz mniejsi, ptaki stąd coraz większe –
Układam bryłę na bryle twardym człowieczym mozołem.

A gdy mnie skrzydło jaskółki zwiewną pieszczotą potrąci,
Gdy wiatr życzliwie podszepnie słowa najprostsze, tajemne –
Wówczas umieszczę u szczytu wieniec na wstęgach płynący,
Lub strzaskam głowę o asfalt, ciężko spadając na ziemię.

 
 

Portret poety

Złotą palmą czupryny rozchwiany wichrowo,
lśniąc brunatnym żwirem rozigranych źrenic,
ciosasz zdania jak rzeźbiarz, kształt nadając słowom,
żonglujesz bajką blagi, barwy i tajemnic.
Nagle skandujesz wielką kolorową kulę,
którą w sto kul błękitnych rytmicznie rozbijasz,
rozsypujesz balony w kolorowy rulon,
a każdy z nich lustrzanie twoją postać odbija.
Teraz dwieście balonów nad dywanem tańczy,
w nich dwieście twoich twarzy lśni jak szklane cienie,
wzbijają się pod sufit trzepotem szarańczy,
kołyszą podobłocznie turkusowym wrzeniem.
A gdy uderzą w sufit trzeźwo i konkretnie,
pękają z sykiem. To finał legendy.
Już opadają słowa zmarszczone najszpetniej,
groteskowo skręcone jak zecerskie błędy.

 
 

Uchodźcom

Dom pozostaw otwarty i pole pozostaw niezżęte,
jeśli za tobą dom płonie, to dom pozostaw płomieniom,
a zboże jeśli dojrzałe, sierpom się skłoni najeźdźcy.
Na próżno zbierasz oczami wszystko, coś sercem spamiętał,
groźba zawisła nad tobą czarnym pękniętym sklepieniem,
patrz: pod brzemieniem niesławy obcy padają i bliscy.

Ciężko powędruj na oślep, a łożem ci będą kamienie,
gorycz jedynym posiłkiem. Przed tobą wzgórza rumiane,
przed tobą niebo wzgardliwe i źródła blade jak mleko.
Człowiek cię z domu wypędził, dal cię przygarnie westchnieniem,
a obce rzeki i źródła oczom spłakanym nieznane
wargi ochłodzą spieczone i obolałe powieki.

To nic, że ślady nakreślasz płynną czerwienia swej rany,
to nic, że dziecko po drodze ziemi zostawisz skostniałej,
za tobą tobie podobni w obłędzie idą i bliznach.
Zewsząd wypełzli wygnańcy, krążą bez celu, bez planu.
Do ziemi zimnej i szorstkiej przywarły ciała sczerniałe.
I nasłuchują, i słyszą: w sercach im płacze Ojczyzna.

 
 

Nota edytorska:
Wiersz „Murarz”: pierwodruk „Okolica Poetów” nr 12 (21), 15 grudnia 1936;
wiersz „Portret poety”: pierwodruk „Kamena” nr 7 (47), marzec 1938;
wiersz „Uchodźcom”: pierwodruk „Ilustrowany Dziennik Ludowy” nr 99 (III), 8 kwietnia 1939; pisownia uwspółcześniona.

Ilustracja: Wacław Marat, absolwent Pracowni Multimedialnej Kreacji Artystycznej na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie. Ilustracje, animacje, książki i chałtura. www.behance.net/waclawmarat

Numer 2 (13)

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *