AUTOR

Konrad Malec

Przyrodnik z zawodu i zamiłowania, prowadzi wycieczki i zajęcia przyrodnicze pod marką Kultura i Natura (https://www.facebook.com/kulturainatura/)

Panuje w Polsce powszechne przekonanie, że Puszcza Białowieska jest ostatnim naturalnym lasem Europy. Puszcza Karpacka w naszej zbiorowej świadomości niemal nie istnieje, a jeśli już ktoś o niej słyszał, to raczej utożsamia ją z Bieszczadami. Tymczasem mniejsze i większe fragmenty naturalnych lasów porastają też Beskid Niski i Pogórze Przemyskie. Podczas gdy w Bieszczadach i Beskidzie Niskim powołano dla ich ochrony parki narodowe, puszcza z Pogórza Przemyskiego znika. W tempie sześciu 40-tonowych ciężarówek drewna dziennie.

 

Komunistyczne księstwo

Niegdyś przyrodzie Pogórza Przemyskiego dopisywało szczęście. Ukształtowanie terenu nie sprzyjało osadnictwu i tworzeniu szlaków komunikacyjnych, więc naturę eksploatowano tu w niewielkim stopniu. Po II wojnie światowej okolica została objęta akcją „Wisła”, co doszczętnie ją wyludniło. Na opustoszałych obszarach stworzono w latach 60. XX w. Ośrodek Wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów, zwany państwem lub księstwem arłamowskim. Granicę „księstwa” stanowiło długie na 120 kilometrów ogrodzenie strzeżone przez wojsko, zaś drogi dojazdowe zamykały szlabany. Przekraczanie granicy ułatwiono zwierzętom, chociaż tylko w jedną stronę. Te, które dostały się do arłamowskiego państwa, nie mogły go już opuścić. Ulubioną rozrywką arystokracji, także czerwonej, jest wszak polowanie.

Do ośrodka, by postrzelać do grubego zwierza, zjeżdżali lub przylatywali na specjalnie utworzone lotnisko najwyżsi dygnitarze PRL oraz ich goście. Po upadku systemu ośrodek zlikwidowano, a na jego terenie zachowała się niezwykła spuścizna przyrodnicza.

Niezwykła ostoja

Zerknijmy tylko na przyrodniczych VIP-ów Pogórza Przemyskiego. Obszar ten zamieszkuje 18 spośród 72 gatunków porostów uznawanych za wskaźnikowe dla lasów naturalnych. Rosną one wyłącznie na ponadstuletnich drzewach. Oznacza to, że pomimo bardzo intensywnej w ostatnim ćwierćwieczu gospodarki leśnej na Pogórzu Przemyskim nadal można znaleźć naturalne drzewostany. W roku 2015 przyrodnicy związani z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze, Przemyskim Towarzystwem Ornitologicznym i WWF wśród niezliczonych drzewnych kolosów zinwentaryzowali 6468 o rozmiarach pozwalających uznać je za pomniki przyrody. Zostały one zgłoszone do odpowiednich urzędów gmin, uprawnionych do nadawania takiego miana. Mimo to, dziś są tam tylko 34 pomniki przyrody, a więc tyle, ile… przed inwentaryzacją.

Innym bezcennym składnikiem przyrody Pogórza Przemyskiego są grzyby. Ciągle odnajdywane są tu nowe gatunki, często nieznane w innych częściach Polski. Tylko w 2015 r. odkryto 17 kolejnych, a specjaliści szacują, że może być tu nawet 1000 gatunków grzybów owocnikowych! Niestety, aż 49 z nich znalazło się na Polskiej Czerwonej Liście Grzybów, a 34 kolejne mogą niebawem do nich dołączyć.

Do skarbów przyrodniczych regionu należą orły przednie. Zamieszkuje tu co dziesiąty polski „przedniak”, a w całym kraju mamy mniej niż 30 par. Występują tu także inni rzadko spotykani skrzydlaci mieszkańcy: orliki krzykliwe, sóweczki (nasze najmniejsze sowy), puszczyki uralskie, puchacze (największe sowy), dzięcioły białogrzbiety i trójpalczasty (zamieszkujące stare, naturalne lasy) oraz bocian czarny. Z naszych bliskich krewnych, czyli ssaków, spotkać możemy popielicę, wilka, rysia, żbika. Rysi w Polsce jest ok. 270, żbików jeszcze mniej, prawdopodobnie ok. 200. Zamieszkują jedynie na Pogórzu Przemyskim, w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Wilków mamy w kraju nieco więcej, bo prawdopodobnie ponad 1100. Wszystkie wymienione ssaki znajdują się w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt. Wspomnieć wypada także o chrząszczach, bo to od nich w XIX wieku zaczęto naukowy opis przyrodniczy tego obszaru.

Obecnie notuje się na Pogórzu Przemyskim niemal pół tysiąca gatunków zwierząt, z których ponad 10% jest uznanych za zagrożone w Unii Europejskiej lub na całym kontynencie. Właśnie dlatego zrodził się projekt powołania na Pogórzu Przemyskim Turnickiego Parku Narodowego.

Wołanie o park narodowy

W 1938 r. na łamach „Ochrony Przyrody” Tadeusz Trela pisał: W czasie od końca wojny światowej po lata ostatnie dokonały się na Turnicy głębokie przemiany, najpiękniejsze drzewostany padły pod siekierami drwali, miejsce lasów wysokopiennych zajęły zręby i młodniki (…) – bór karpacki w swej naturalnej, pierwotnej postaci zachował się jedynie w nielicznych zakątkach. Trela wzywał do utworzenia rezerwatu przyrody. Niestety, projekt nie doczekał się realizacji. W 1969 r. w czasopiśmie „Chrońmy Przyrodę Ojczystą” do tematu powrócił Jerzy Piórecki. Przedstawił propozycję powołania na Pogórzu Przemyskim 14 rezerwatów przyrody. Również inni przyrodnicy wskazywali na braki w sieci rezerwatów we wschodniej części Pogórza Karpackiego. W 1982 r. Janusz Kotlarczyk wysunął propozycję utworzenia w tym rejonie parku narodowego, a w 1988 r. wspólnie z Pióreckim opublikował zaawansowany projekt przyszłego parku. W 1992 r. doszło do konsultacji samorządów, naukowców, społeczników i resortu środowiska. Zaproponowano, by przyszły park nosił miano Turnickiego. Rok później dokumentacja przyrodnicza była gotowa, proponowano powołanie parku o powierzchni 25 tys. ha. Na jego terenie miało się znajdować 14 rezerwatów przyrody, a w jego sąsiedztwie 12 kolejnych, ściśle z nim związanych. W 1994 r. Państwowa Rada Ochrony Przyrody pozytywnie zaopiniowała projekt.

To wówczas właśnie najbliżej było do powołania Turnickiego Parku Narodowego. Niestety, rok później minister ochrony środowiska Stanisław Żelichowski, z zawodu leśnik, uznał, że nie ma finansowych możliwości jego utworzenia. Z ulgą decyzji przyklasnęła Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych. Już wcześniej leśnicy z terenów planowanego parku narodowego organizowali spotkania z miejscową społecznością, podczas których rozpowszechniali nieprawdziwe informacje o rygorach obowiązujących w parkach narodowych oraz o negatywnym wpływie, jaki wywrze park na lokalny rynek pracy, gdzie Lasy Państwowe są jednym z najważniejszych pracodawców…

W odpowiedzi na działania leśników w 1996 autorzy projektu i społecznicy założyli Społeczny Komitet Na Rzecz Utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Komitet zainicjował zbieranie podpisów osób popierających powołania parku [Autor skromnie pominął swój udział w organizowaniu wsparcia dla tej sprawy na łódzkich ulicach, dzięki któremu zebrano kilka tysięcy podpisów – red. NP]. W 2000 r. wprowadzono zmianę do ustawy o ochronie przyrody, na skutek której na utworzenie parku narodowego zgodę musi wyrazić lokalny samorząd. A w samorządach ogromne wpływy mają leśnicy i – często powiązani z nimi – myśliwi. Dodajmy, że analogicznych uprawnień samorządy nie mają w innych sprawach uznawanych za narodowe.

Dziś sprawy TPN wyglądają tak, że powołano zaledwie trzy rezerwaty na terenie proponowanego parku narodowego oraz pięć w jego sąsiedztwie.

Ochrona przyrody solą w oku leśnika

Mogłoby się wydawać, że zadaniem leśnika jest dbanie o przyrodę. Tymczasem ochrona zwierząt i leśnych siedlisk jest jedynie jednym z wielu zadań i to, niestety, nie najważniejszym. Z punktu widzenia gospodarki leśnej stare drzewa są zbędne – dawno przekroczyły wiek rębny, czyli najkorzystniejszy do wycinki; w miejscu zajmowanym przez jedną sędziwą jodłę można uprawiać cztery „optymalne”. Po zmianach wprowadzonych przez koalicję PO-PSL, nakładających na Lasy Państwowe obowiązek odprowadzania znacznych pieniędzy do budżetu państwa, zwiększyła się presja na wycinanie drzew. Zmiany wprowadzane obecnie przez PiS właściwie wyłączają działalność leśników spod społecznej kontroli, a także ograniczają kompetencje Regionalnych Dyrektorów Ochrony Środowiska na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe. Nadmieńmy, że od wykonania zadań zależą dodatkowe dochody leśników – w „dobrym lesie” nadleśniczy może zarobić nawet 200 tys. zł rocznie. Wprawdzie z chwilą utworzenia parku narodowego w jego administracji w pierwszej kolejności zatrudniani są dotychczasowi pracownicy Lasów Państwowych, jednak na tak wysokie apanaże nie mają co liczyć – lądują bliżej podstawy drabiny finansowej.

Leśnicy spieszą się z wycinką Puszczy Karpackiej… By zdążyć przed powołaniem parku narodowego? By uniemożliwić jego powołanie wskutek utraty wartości przyrodniczych? Dodać trzeba, że tradycja księstwa arłamowskiego nie całkiem wygasła – współczesne elity władzy i nadwiślańskiej finansjery polują tu wzorem komunistycznych poprzedników. W parku narodowym polować nie wolno – przynajmniej w teorii, w praktyce różnie bywa.

Według obecnej propozycji, powołany tu park narodowy miałby obejmować 17 tys. ha, wobec 25 tys. ha proponowanych dwie dekady temu. Na problemy napotyka tworzenie stref ochronnych – metody wprowadzonej w Polsce w latach 80. minionego wieku jako bardzo nowatorskiej i w wielu przypadkach skutecznej. Początkowo objęto nią 10 gatunków ptaków, obecnie na liście jest 29 gatunków zwierząt, również z innych grup systematycznych i zimowiska nietoperzy (podobną ochroną objęto także część roślin i grzybów). Metoda ta polega na wyznaczaniu stref ochronnych wokół gniazd, miejsc zimowania lub stałego występowania. Strefy są dwojakiego typu: całoroczne, gdzie przez cały rok nie wolno wprowadzać żadnych zmian, i okresowe, w których działania są zakazane jedynie w najbardziej newralgicznym okresie. Wielkość obu typów stref jest dostosowana do gatunku, a ich szczegółowe granice wytyczane są w oparciu o lokalne uwarunkowania terenowe. Na Pogórzu Przemyskim występuje wiele gatunków „strefowych”. Choć przyrodnicy, w znacznej części społecznie, wyszukali miejsca ich gniazdowania czy bytowania, udokumentowali je na zdjęciach, filmach i przy użyciu GPS, to stref praktycznie nie wyznaczono. Pozostaje społeczne pilnowanie odnalezionych miejsc i dogadywanie się z leśnikami.

Dziurawa sieć ochrony przyrody

System ochrony przyrody w Polsce, tworzony i rozwijany od chwili odzyskania niepodległości, był pomyślany jako sieć, a jej rozwój miał pewną dramaturgię. Tak było i w II Rzeczpospolitej, i w PRL, tak jest też w ostatnich dekadach. Zaraz po transformacji zalegalizowano parki krajobrazowe i obszary chronionego krajobrazu (powoływano je od lat 70., choć nie miały podstaw prawnych), powołano nowe formy ochrony przyrody i wzmocniono stare. Niestety, od drugiej połowy lat 90. prawodawstwo w tej dziedzinie jest sukcesywnie liberalizowane. Od 1997 ustał proces powoływania nowych parków narodowych (powstał tylko jeden, na wyraźne życzenie lokalnej społeczności) i krajobrazowych, mocno wyhamowało tworzenie rezerwatów przyrody (99 nowych rezerwatów w ciągu minionej dekady). Planowany Turnicki Park Narodowy jest potrzebny nie tylko ze względu na ciągle jeszcze naturalną przyrodę i rzadkie gatunki. Jest on niezbędny również dla uzupełnienia sieci obszarów chronionych – będzie jedynym parkiem narodowym na polskim pogórzu.

Podobny artykuł można napisać o projektowanych parkach narodowych: Mazurskim, Górnej Odry, Jurajskim, Knyszyńskim. Na tym nie koniec, wszak wiele istniejących już parków narodowych nie może doczekać się powiększenia. Wystarczy jednak rzut oka na deklarowane cele i działania sprawujących władzę, a także na ich parlamentarnych i pozaparlamentarnych konkurentów, by zwątpić w poprawę sytuacji w najbliższym czasie.

Nie każdy park narodowy jest tak atrakcyjny, jak Białowieski, Tatrzański, czy Ujście Warty – cel pielgrzymek ornitologów. Kto słyszał choćby o Drawieńskim Parku Narodowym? Zamiast pytać, co nam po mało znanych parkach narodowych, warto dostrzec pewną ekonomiczną prawidłowość. Nawet niewielki park narodowy działa jak magnes przyciągający turystów, a to przekłada się korzystnie na dochody lokalnych społeczności. Może więc zadziała ten właśnie argument, skoro apele do umiłowania i szacunku do przyrody okazują się często wołaniem na puszczy.

Z ostatniej chwili

Już po napisaniu niniejszego tekstu Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze złożyła, wraz z wymaganą dokumentacją naukową, wniosek o utworzenie rezerwatu przyrody Reliktowa Puszcza Karpacka. Rezerwat miałby obejmować 8 tys. ha najcenniejszych obszarów projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Niestety, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie jest przychylny powołaniu rezerwatu.

 

Dziękuję za pomoc Przemysławowi Kunyszowi, który od 1989 r. działa na rzecz utworzenia Turnickiego Parku Narodowego.

 

Jeśli chcesz wesprzeć powołanie Turnickiego Parku Narodowego, podpisz petycję w tej sprawie, odwiedź stronę poświęconą projektowi i zaproś na nią znajomych.

 

Zdjęcie: Wikipedia

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *