Konrad Malec

Gawron, czyli zagrożona ptasia inteligencja

AUTOR

Konrad Malec

Przyrodnik z zawodu i zamiłowania, prowadzi wycieczki i zajęcia przyrodnicze pod marką Kultura i Natura (https://www.facebook.com/kulturainatura/)

Ponoć za głębokiej komuny Wojciech Młynarski otrzymał list od ornitologa, który mu wyjaśniał, że nasze (ga)wrony – dotyczy to obu gatunków – odlatują na zimę, zaś na ich miejsce przylatują ptaki ze Związku Radzieckiego. Informacja okazała się na tyle frapująca, że muzyk postanowił informować o tym zawsze po wykonaniu jednej z najpiękniejszych piosenek poświęconych ptakom. Szybko okazało się, że to tajemnica mająca niezwykłe znaczenie dla stosunków polsko-radzieckich i jako taka została utajniona przez cenzora.

 

Wielobarwne „czarne toto”

 

Los im dolę zgotował nieletką:
Cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie –
A ja je lubię…

Gawrony często są mylone nie tylko z krukami, od których są znacznie mniejsze, ale też z wronami. Błędu nie ustrzegł się m.in. Wojciech Młynarski w piosence Lubię wrony. Z jej słów wynika, że chodzi raczej o czarne toto i szwarccharakter, czyli gawrony. Wrony są bardziej masywne, mają szare korpusy ozdobione piękną czarną krawatką. Gawrony są za to całkiem czarne, a w pełnym świetle połyskują fioletowo. Jednak to, co my widzimy jako odróżniającą gawrony czerń, w ich własnym świecie wygląda zupełnie inaczej. Ptaki te widzą światło ultrafioletowe, dlatego gawrony w oczach gawronów mienią się wszystkimi kolorami tęczy, a barwy te informują o płci, wieku czy pozycji w hierarchii poszczególnych osobników.

Inną cechą wyróżniającą gawrony jest chropowata, biała skóra wokół nasady dzioba. U pozostałych ptaków krukowatych pióra nachodzą na dziób, ale młode gawrony to „nadmiarowe” upierzenie tracą już podczas swej pierwszej zimy. Wielu odbiera gawrony jako ptaki posępne, ale ja uważam, że łysina dodaje im raczej pewnej powagi – zwłaszcza kiedy dostojnie kroczą, przypominając adeptów perypatetycznej szkoły Arystotelesa. Nieopierzenie skóry wokół dzioba ma jednak przede wszystkim walor praktyczny i stanowi przystosowanie do grzebania w ziemi: jednym z głównych gawronich przysmaków są pędraki.

Nasi bohaterowie nie szukają na ślepo, wbijając dziób na chybił trafił, jak czynią np. dudki. Gawrony obserwują rośliny. Jeśli więdną lub poruszają się inaczej, niż powodowałby to wiatr, ptak wbija dziób w korzenie lub wyrywa roślinę, by dostać się do pędraka. Zdarzało się, że potrafiły „opielić” całe pole świeżo posadzonych buraków, które są wówczas nieco przywiędłe. Innym gawronim przysmakiem są owoce, do czego odnosi się ich łacińska nazwa, Corvus frugilegus – drugi człon oznacza bowiem zbieracza owoców. Żywią się ponadto nasionami zbóż i chwastów, kiełkami, bulwami, wszelkimi bezkręgowcami, nieco rzadziej gryzoniami, jajami i pisklętami innych gatunków oraz padliną. W miastach sprzątają to, co zdarzy nam się zgubić lub wyrzucić.

Ptak towarzyski

Wspominana wyżej piosenka Młynarskiego w taki sposób opisuje śpiew gawrona:

Gdy rozdziawią dziób – wiedzą dokładnie,
Że ich głosy brzmią raczej nieładnie,
Lecz nie wstydzą się i nie tłumaczą,
Że brzydko kraczą…

I myśl w głowach nie świta im dzika,
By krakaniem udawać słowika,
By krakaniem nieść sobie pociechę –
I to jest w dechę!

Rzeczywiście, krakanie gawronów raczej nie przypada do gustu przedstawicielom naszego gatunku. Zresztą znane krakanie nie jest śpiewem, lecz mową. Czymś zgoła innym jest zaś piosenka gawrona.

Nawet ornitolodzy słabo ją znają, bowiem jest bardzo cicha i słyszalna tylko z naprawdę bliska. Zapewne dlatego, że choć gawron jest zwierzęciem towarzyskim, to jednak sprawy damsko-męskie wymagają zwykle pewnej dyskrecji. W marcu chłopaki zaczynają śpiewać swoim ukochanym żonkom cichutkie serenady, by wprowadzić nieco romantycznego nastroju. Prawdopodobnie dla jego zaakcentowania przymykają wówczas oczy i zaczynają piszczeć, ćwierkać, miauczeć, a nawet trelować. W ogóle w tym czasie gawrony okazują sobie nawzajem wiele czułości, przynoszą smakowite kąski, ale też różne przedmioty, często służące do zabawy. Nieprzypadkowo więc rodzina krukowatych jest oskarżana o złodziejstwo, np. kradzieże pierścionków. To prawda, a ja wyobrażam sobie zachwyt pani gawronowej, kiedy otrzymuje złoty pierścionek z diamentem. Gawrony mają niezwykłą słabość do zbierania i ukrywania w gniazdach lub innych kryjówkach błyszczących przedmiotów, np. biżuterii. Wynika to pewnie z niezwykłej inteligencji tych ptaków, przy czym wyjaśnijmy, że fascynują je nie tyle przedmioty błyszczące, ile obiekty wyróżniające się z otoczenia. Gdybyśmy na stosie złotych pierścionków położyli węgielek, to gawron zabrałby węgielek.

Gdy wspomnieliśmy już o pierścionkach i zaręczynach, zajmijmy się małżeńskim i społecznym życiem gawronów. Gawrony żyją w monogamicznych parach. Ich kolonie mogą liczyć od kilkunastu do kilkuset, a niekiedy nawet kilku tysięcy gniazd. Tak dużej kolonii nie sposób ukryć, więc w przeciwieństwie do dyskretnych przy gnieździe kuzynów, wron czy srok, panuje w nich potworny harmider. Gawronie gniazda, umieszczone na drzewach, niekiedy bardzo blisko siebie, przypominają luźno wypleciony koszyk. W gnieździe zawsze pozostaje jeden z ptaków, przeważnie samica, która pilnuje budowli, kiedy samiec krząta się za budulcem. Pozostawienie domu bez nadzoru kończy się jego natychmiastową rozbiórką przez sąsiadów, którzy korzystają z okazji do zdobycia „darmowego” materiału na własne lokum. Również wysiadywaniem jaj, których zwykle jest 4-5, zajmuje się żona, mąż zaś dba o to, by nie zabrakło jej jadła. Zdobywaniem pożywienia dla piskląt zajmują się oboje rodzice.

gawrony_srodek

Inteligent

Kiedy chodziłem do podstawówki, moim nauczycielom zdarzało się nazywać mnie ptasim móżdżkiem. Panował wówczas niesłuszny pogląd, że ptaki są mało bystre. Tymczasem jedynie określanie kogoś mianem żółtodzioba ma pewien sens. Młodociane osobniki z rzędu wróblowatych, do których należą gawrony, mają żółte „zajady”, określenie to oznacza więc kogoś niedoświadczonego, kto łatwo popełnia błędy. No i tak właśnie jest u ptaków: młodziki często postępują lekkomyślnie, co w naturze zwykle kończy się tragicznie, ale potrafią wyciągać wnioski. Wśród dorosłych ptak ptakowi nierówny, dlatego mówienie o ptasim móżdżku jest krzywdzącym uogólnieniem. Przykładowo kiedyś w moje ręce trafił jerzyk, którego szczęśliwie odchowałem. Niestety nie należał on do najsprytniejszych zwierząt, m.in. przez cały okres rekonwalescencji musiałem karmić go siłą. Dla odmiany ranna sroka w mig pojęła, o co chodzi. A jak jest z gawronem? To prawdziwy ptasi inteligent!

Ponadprzeciętną inteligencją może się pochwalić cała rodzina krukowatych, jednak nawet w tym towarzystwie gawrony pozytywnie się wyróżniają. Należą one do nielicznych zwierząt, które potrafią posługiwać się narzędziami. Najbardziej znanym przykładem jest używanie ludzkich aut jako dziadków do orzechów. Jeśli gawron (lub wrona, częściej spotykana w opisach) nie może rozbić orzecha zrzucając go na kamienie, to podkłada go pod koła samochodów czekających na czerwonym świetle. Światło zielone – auta ruszają, czerwone – stoją, a czarny jegomość ląduje i spokojnie zjada miąższ. Jednak w naturze gawrony dość rzadko używają bardzo wymyślnych metod.

Naukowcy z uniwersytetów w Londynie i Cambridge wykazali, że gawrony dorównują pomysłowością szympansom. Do badań wybrano osobniki niemające wcześniejszych doświadczeń z narzędziami. W czasie eksperymentu wkładano pędraki do przezroczystych, zamykanych schowków. Aby dostać się do smakołyku, trzeba było wrzucić kamień w rurkę i spowodować zwolnienie dźwigni. Gawrony przyglądały się pułapce, a następnie chwytały odpowiedni wielkością oraz kształtem kamień i dobierały się do „robala”. Następnie sytuację komplikowano i ukrywano schowek z „robalem”, odpowiedni kamyk był w innym schowku, a kilka kamieni, z których jednym można było otworzyć schowek zawierający „klucz” do kryjówki z przysmakiem – w jeszcze innym. Ptaki otwierały pierwszy z nich, by wydobyć „klucz” do kolejnego. Gawrony, niemające w naturze do czynienia z metalowymi narzędziami, potrafiły wykonać hak z drutu, by dobrać się do niewidocznych delicji ukrytych w pudełku, którego nie mogły otworzyć. Dodam, że zadania te ptaki wykonywały bez żadnego treningu.

O niezwykłych zdolnościach intelektualnych gawronów świadczy też skłonność do zabawy. Dlaczego my się bawimy, nawet jako dorośli ludzie? Bo jesteśmy inteligentnymi zwierzętami, a nuda nas zabija. Podobnie jest w świecie ptaków. Znane są przypadki, gdy gawrony popychały ku sobie nawzajem piłkę. Innym przykładem są zabawy w locie, który jest czynnością energochłonną, wykonywaną więc z reguły z konieczności. Tymczasem gawrony uwielbiają powietrzne akrobacje, takie jak zataczanie pętli czy lot do góry nogami, wykonywane w parach. Takie igraszki mają miejsce najczęściej w okresie godowym, choć nie są częścią rytuałów towarzyszących prokreacji (może to zadowolenie z nadchodzącej wiosny?), albo po sutej uczcie.

Jeśli chcecie sami się przekonać, na co stać gawrony, idźcie z jakimś kąskiem (np. kawałkiem mięsa) do parku. Połóżcie go tak, by zobaczył to tylko jeden ptak, najlepiej będący na skraju stada – najłatwiej wówczas o dyskrecję. Sami sprawdźcie, co się stanie! Ale uważajcie, bo gawrony pilniej obserwują Was niż Wy je, a żerującemu stadu zawsze towarzyszą strażnicy, gdzieś na drzewach.

Gawron z(a)mar(y)nowany, czyli Unia daje i odbiera

Władysław Taczanowski, uważany za ojca polskiej ornitologii, w wydanych w 1882 r. Ptakach krajowych pisał, że w Królestwie Polskim nie ma żadnego miejsca, w którym gawrony gnieździłyby się w sposób stały. Z kolei Jan Sokołowski w połowie ubiegłego wieku wspominał o gawronie jako ptaku, który powoli kolonizuje polskie wsie i miasta. Przy okazji nadmieniał, że w okresie międzywojennym było to niemożliwe, z powodu prześladowań. O jakie prześladowania chodzi? Gawrony po trosze obrywały rykoszetem za krewniaków, tj. kruki i sroki. Te pierwsze zaczęto tępić w dobie reformacji, najpierw w krajach protestanckich, potem również w katolickich. Protestanci, którzy zagłębili się w Stary Testament, doczytali się, że kruk wyleciał z arki Noego w poszukiwaniu lądu, a znalazłszy go nie wrócił na statek, w związku z czym stał się jednym z symboli diabła. Jednak głównym powodem prześladowań była bieda – rabowano jaja i podrośnięte pisklęta w celach konsumpcyjnych. Przywołany Taczanowski wspominał o jednej stałej kolonii tych ptaków na Litwie, na jednej z wysp na Dźwinie. Miejscowi bernardyni pozyskiwali stamtąd gawrony celem ich marynowania na użytek własnego i innych klasztorów.

Źródła milczą o kulinarnym pozyskiwaniu gawronów po II wojnie światowej, wiele zaś mówią o wzroście ich liczebności. Ptak ten długo nie cieszył się ludzką sympatią (i chyba do dziś nie ma licznych fanów), pod ochroną całkowitą znalazł się dopiero dwie dekady temu. W międzyczasie stał się nieodłączną częścią fauny miast i wsi. Wielu z nas wręcz nie wyobraża sobie, że kiedyś mógł być gatunkiem nielicznym. Niestety, ponownie grozi nam spadek jego liczebności. Od 15 lat gawronów ubywa w tempie 4% rocznie, co czyni tego ptaka drugim najszybciej zanikającym w Polsce (po czajce). Jeśli tempo zaniku się utrzyma, to za kolejne 15 lat stracimy połowę stanu, z jakim wkraczaliśmy w XXI w., a kolejne stulecie przywitamy bez gawronów.

Być może w pewnym momencie trend spadkowy wyhamuje, jednak na razie zebrane dane uzasadniają umieszczenie gawrona w… Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt!

Niedawno w „Nowych Peryferiach” ukazał się tekst o rolnictwie ekologicznym w Polsce i niewykorzystanych możliwościach, jakie oferuje w tej dziedzinie Unia Europejska. Wiele się dzieje na polskiej wsi za wspólnotowe pieniądze. Są np. Programy Rolno-Środowiskowe, które na wspominanych przeze mnie w poprzednim odcinku Pulwach pozwalają skutecznie chronić kulika wielkiego. Jednocześnie wejście Polski do Unii przyspieszyło zmiany struktury naszego rolnictwa: znikają małe, ekstensywne gospodarstwa, intensyfikuje się chów zwierząt itd. Na polach kukurydza, niezbędna dla przemysłowej produkcji mięsa, wypiera inne zboża, używa się też coraz więcej „chemii”. Wszystkie te zmiany nie służą naszym czarnopiórym sąsiadom, również miejskim, którzy w większości żerują poza miastem.

Od Redakcji: Polecamy stronę  Kultura i Natura, na której autor opowiada o prowadzonych przez siebie wycieczkach przyrodniczych oraz zajęciach dotyczących przyrody i dziedzictwa lokalnego.

Ilustracje: Wacław Marat

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *