Krzysztof Posłajko

Implozja neoliberalnego progresywizmu

AUTOR

Krzysiek Posłajko

Urodzony w 1981. Doktor filozofii i niedoszły socjolog ze stajni UJ. W idealnym świecie nauki interesuje się analityczną filozofią języka i ontologią. Używa słowa „socjolog” w liczbie pojedynczej na oznaczenie Pierre’a Bourdieu. Pracował jako tłumacz i leksykograf. W wolnych chwilach publicysta-amator. Nieuleczalny socjaldemokrata. Z lewackiego tłumu wyróżnia go negatywny stosunek do jazdy na rowerze, mieszkań w zapuszczonych kamienicach i psychoanalizy.

Oh, California, I tried to warn ya
The Earth is gonna quake before ya

Udawanie eksperta od sytuacji politycznej w kraju, w którym się nigdy fizycznie nie było, jest zadaniem niewdzięcznym. Jednak trudno nie mieć wrażenia, że ostatnie wybory w USA prezentują wzorzec polityczny, który ma szansę niestety stać się podręcznikowym.

Otóż liberalne centrum najpierw dławi rewoltę z lewej strony (rewoltę, dodajmy uczciwie, dość frenetyczną i słabo zorganizowaną), by następnie samemu zostać pożartym przez falę prawicowego, izolacjonistycznego populizmu. W tych wyborach ważne jest bowiem nie tylko to, kto wygrał (amorficzny, ksenofobiczny, regresywny społecznie populizm, widzący zbawienie w „silnym przywódcy”), ale też to, kto przegrał.

Na naszych oczach (a fenomen ten dotyczy w równym stopniu Europy i USA) rozsypuje się pewna konstrukcja polityczna, którą próbowano – z mniejszym lub większym powodzeniem – ustawić w roli hegemona w sferze publicznej. Konstrukcja ta polegała na próbie pożenienia neoliberalnego urządzenia sfery gospodarczej z pewnym słabym i w dużym stopniu werbalnym progresywizmem w sferze obyczajowej. Ów neoliberalizm – co warto zauważyć – był z jednej strony oparty na retoryce wolnego handlu i globalizacji, z drugiej zaś na silnym interwencjonizmie państwowym, umożliwiającym konsumpcję renty elitom finansowo-biznesowym.

Elity te przedstawiały globalizację jako proces niemalże przyrodniczy, z którym nie da się walczyć, i którego negatywne konsekwencje – dezindustrializację, prekaryzację, upadek welfare state – można jedynie z mniejszą lub większą ochotą akceptować. Jednocześnie prezentowano postęp obyczajowy (oczywiście w granicach rozsądku) jako pozytywną stronę tego procesu, który miał niszczyć zastane, konserwatywne formy społeczne. W ten sposób idea postępu społecznego stała się zakładniczką globalistycznych praktyk politycznych. To w praktyce prowadziło do wniosku, że idiomatyczna czarna lesbijka ma zawrzeć taktyczny sojusz z maklerami banku Goldman Sachs.

Wzrost prawicowego populizmu jest w tej sytuacji dość przewidywalną reakcją tych, którzy tracą i na globalizacji ekonomicznej (wielkoprzemysłowa klasa robotnicza, drobny, lokalnie uwarunkowany biznes), i na progresywizmie obyczajowym (white Christian males, którzy przestają być hegemoniczną grupą demograficzną). Ta koalicja niezadowolonych, dość cynicznie rozgrywana przez stojącą za ruchami populistycznymi część burżuazji, mogłaby być jakoś okiełznana, gdyby stojąca naprzeciw niej „liberalna” (z braku lepszego słowa) koalicja nie pękała w szwach. Niechęć własnego elektoratu do Hillary Clinton nie miała jedynie podłoża seksistowskiego (chociaż nie jest to czynnik bez znaczenia), ale też wynikła ze zmęczenia mainstreamowym progresywizmem, który nie oferował dużej zmiany na poziomie realnym.

W tej sytuacji przed lewicą stoi właściwie zadanie wymyślenia się na nowo – w jaki sposób zbudować koalicje w świecie postfordowskim i postglobalizacyjnym, gdy stare lojalności polityczne wyparowują (przypomnijmy sobie tu te wszystkie reportaże o robotnikach z Ohio głosujących na Trumpa). Nie ma tu łatwych odpowiedzi. Choć nie jestem krótkookresowym katastrofistą, to bez przełamania aktualnych paradygmatów tego, co w polityce jest możliwe, nie widać w średnim terminie możliwości radykalnej zmiany na lepsze.

Zdjęcie: Tony Webster

drukuj

KOMENTARZE

  1. Dziękuję za artykuł. Czy wzmiankowany sojusz neoliberalizmu i progresywizmu obyczajowego został gdzieś szerzej opisany?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *