Aleksandra Bilewicz

Filozofia rolnictwa: Van der Ploeg i nowe chłopstwo

AUTOR

Aleksandra Bilewicz

Zawodowo socjolożka, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowo interesuje się historią i socjologią spółdzielczości, antropologią ekonomiczną, socjologią wsi. Stara się oddzielać pracę naukową od publicystyki, co nie zawsze do końca się udaje. Trochę postępowa, trochę konserwatywna.

W rolnictwie obok wiedzy technicznej stoi żywa natura, którą człowiek nie może dowolnie kierować. Rolnik musi schlebiać żywej naturze, by chciała tworzyć. Stąd wynika to prymitywne poczucie wyższości, które cechuje przemysł. (…) Cechą rolnictwa o wielkim znaczeniu, zarówno dla rolników jak i dla społeczeństwa, jest zdolność do samoreprodukcji środków produkcji, czego nie ma w przemyśle. (…) Toteż rolnictwo ma duże możliwości ruszenia produkcji o własnych siłach.

Ryszard Manteuffel, „Filozofia rolnictwa”

Pomysł na cykl tekstów pod hasłem „Filozofia rolnictwa” zrodził się z naszego przekonania o braku reprezentacji rolnictwa – jako poważnego i wielowątkowego zagadnienia – w publicznej debacie. Jest ono zwykle przedstawiane jedynie jako (mało znacząca) gałąź gospodarki, stąd też za autorytety w tej dziedzinie najczęściej bezkrytycznie uznaje się ekspertów od ekonomii, często myślących o rolnictwie w stereotypowy sposób, sprowadzający się do wąsko rozumianej „opłacalności”. Tymczasem nasza – czytelników wysokonakładowej prasy, portali informacyjnych, słuchaczy radia czy odbiorców programów telewizyjnych – wiedza o rolnictwie, jego przyrodniczych, klimatycznych czy społecznych uwarunkowaniach jest raczej nikła, stąd też trudno podważyć wiadomości przedstawiane jako obiektywna ekspertyza.

Rolnictwo to nie tylko gałąź gospodarki, a i w tym aspekcie często rządzi się innymi prawami, niż by się z pozoru wydawało. To fundamentalna praca, wykonywana przez człowieka we współdziałaniu z przyrodą. Praca, na której charakter wpływają lokalny klimat i gleby, ukształtowanie terenu, formujące się przez stulecia tradycje i zwyczaje, a nawet przekonania religijne czy ideologie. To rolnictwo ukształtowało krajobraz, a w dużej mierze również przyrodę, jaką znamy. Praca rolników jest niezbędna do przetrwania każdego społeczeństwa. Dlatego też rolnictwo zasługuje na to, by stać się przedmiotem szerokiej i pogłębionej refleksji i dyskusji, przekraczającej ramy jednej dziedziny wiedzy. Aby taką dyskusję umożliwić, potrzebne jest zdobycie podstaw wiedzy na temat rolnictwa i społeczności parających się tym zajęciem – zarówno na świecie, jak i w Polsce. Chcąc się przyczynić do jej propagowania, inaugurujemy cykl krótkich tekstów poświęconych szeroko rozumianemu rolnictwu – jego aspektach społecznych, przyrodniczych, gospodarczych czy historycznych. Będzie tu miejsce zarówno na prezentacje różnych, także najnowszych koncepcji produkcji rolnej, jak i wyników różnych badań, związanych nie tylko z rolnictwem jako takim, ale np. także z socjologią i historią wsi, a także na prezentację sylwetek osób, które przyczyniły się do rozwoju refleksji i badań nad rolnictwem. Do pisania kolejnych odcinków „Filozofii rolnictwa” zaprosimy specjalistów i badaczy; będziemy prezentować także rezultaty naszych własnych poszukiwań.

Inspiracją dla cyklu stała się niepozorna i niewielka objętościowo, wydana w 1987 r. przez PWN w serii „Logos” książka pt. „Filozofia rolnictwa” autorstwa profesora Ryszarda Manteuffla-Szoege, zmarłego w 1991 roku kierownika Katedry Ekonomiki Gospodarstw Rolniczych SGGW, który karierę naukową związaną z rolnictwem rozpoczął w okresie międzywojennym. W tym swoistym podręczniku, który syntetycznie omawia najważniejsze zagadnienia związane z rolnictwem, Manteuffel, mimo że był specjalistą od ekonomiki rolnictwa, podszedł do problemu w sposób całościowy, ujmując rolnictwo jako zagadnienie nie tylko gospodarcze, ale i filozoficzne oraz moralne („Chcę w miarę mych możliwości zająć się przede wszystkim sprawami rolnictwa bardziej podstawowymi, a więc uogólnieniem jego cech i efektów, które ono przynosi: po prostu jego istotą” – pisał). W cyklu nazwanym na cześć autora tych słów zamierzamy podążać wytyczoną przez niego ścieżką.

Na „pierwszy ogień” proponujemy omówienie współczesnej koncepcji gospodarki chłopskiej autorstwa Jana Douwe van der Ploega, która odbiła się głośnym echem wśród światowych specjalistów zajmujących się studiami wiejskimi.

kaft_peasantries
****

„The New Peasantries: Struggles for Autonomy and Sustainability in an Era of Globalisation” – wydana w 2008 roku książka Jana Douwe van der Ploega, holenderskiego socjologa z uniwersytetu Wageningen, pracującego także na Chińskim Uniwersytecie Rolniczym w Pekinie, obiła się głośnym echem w kręgach socjologów zajmujących się tematyką wiejską. W Polsce, choć była czytana i komentowana w kręgu badaczy wsi, nie doczekała się, jak na razie, szerokiej recepcji w postaci badań powstałych w myśl oryginalnej teorii autora czy chociażby dłuższej polemiki z jego poglądami [1].

Główna myśl pracy van der Ploega, opierającej się na podsumowaniu trzydziestoletnich badań podłużnych prowadzonych w kilku rejonach świata, jest nieoczywista i kontrowersyjna z punktu widzenia dominującego, zwłaszcza w Polsce, spojrzenia na wieś i rolnictwo. Do jej wyrażenia autor posługuje się kategorią, która, zdawałoby się, opisuje raczej przeszłe czy odchodzące społeczności – kategorią chłopstwa. Twierdzi on mianowicie, że chłopi, definiowani poprzez specyficzny sposób uprawy roli i relacje, w jakich pozostają wobec rynku produktów rolnych, to grupa, która nie tylko nie znajduje się w odwrocie, lecz w ostatnich latach wzrasta na wielkości i znaczeniu. W latach, co trzeba podkreślić, dla rolnictwa niezwykle trudnych, gdyż naznaczonych stagnacją cen przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji. Chociaż globalny kapitalizm uderzył w tradycyjne społeczności chłopskie, zdaniem van der Ploega możemy obserwować obecnie proces repezantyzacji – okazało się bowiem, że to właśnie chłopski sposób gospodarowania jest odporny na kryzysy i pozwala na względną niezależność wobec zmiennych wymagań rynku.

Chłopi stanowią obecnie 2/5 całej ludzkości, a mimo „niewidzialności” ich znaczenie będzie rosło. Praca van der Ploega wypełnia istotną lukę w badaniach nad populacjami wiejskimi w ostatnich dekadach. Zarówno w paradygmacie nazywanym przez niego modernizacyjnym, jak i marksistowskim, chłopi przedstawiani są jako bierni i zmarginalizowani.

Van der Ploeg stwierdza, że chłopski sposób uprawy roli (peasant mode of farming) stanowi jeden z trzech współwystępujących ze sobą modeli rolnictwa – obok typu, dosłownie: przedsiębiorczego (entrepreneurial) i kapitalistycznego. Model gospodarstwa przedsiębiorczego (po polsku bardziej adekwatne wydaje się określenie „farmerskie”, więc proponuję w ten sposób tłumaczyć ten termin) opiera się na inwestycjach kapitałowych (kredycie, ale także państwowych programach modernizacji rolnictwa), wyspecjalizowanej produkcji i konieczności ciągłej ekspansji. Gospodarstwa te są zorientowane na rynek i od rynku zależne. Podczas gdy model farmerski opiera się wciąż przede wszystkim na pracy rodziny, model kapitalistyczny to rolnictwo korporacyjne – sieć „mobilnych przedsiębiorstw”, wielkie farmy nastawione przede wszystkim na eksport, posługujące się najemną siłą roboczą. Różnica między trzema typami rolnictwa nie polega jedynie na skali, ale na innej relacji wobec zasobów naturalnych oraz czasu.

Granice między rolnictwem chłopskim, farmerskim a kapitalistycznym bywają płynne, a poszczególne gospodarstwa czasami się pomiędzy nimi przemieszczają. Niemniej jednak autor utrzymuje, że chłopi wyróżniają się spośród innych rolników, przede wszystkim przez sposób, w jaki wykorzystują zasoby przyrody: „Chłopi, gdziekolwiek mieszkają, mają inny stosunek do przyrody niż ten, który zawiera się w pozostałych sposobach uprawiania rolnictwa; podobnie, kształtują i przekształcają procesy produkcji rolnej, kreując zupełnie inne realia, niż farmy przedsiębiorców czy kapitalistyczne; wreszcie, formują i rozwijają zasoby, będące w ich posiadaniu, zarówno przyrodnicze, jak i społeczne, w charakterystyczny dla siebie sposób” [2].

Aby wyjaśnić, na czym polega różnica między chłopskim sposobem gospodarowania a pozostałymi, van der Ploeg wprowadza pojęcie „kondycji chłopskiej” (peasant condition). Jej podstawą jest nieustanne dążenie do autonomii w warunkach mniejszej lub większej zależności od sił zewnętrznych. Środkiem do tego celu jest budowanie i rozwijanie bazy zasobów, którą chłopi są w stanie kontrolować i zarządzać (self-controlled and self-managed resource base). Własne zasoby zapewniają przetrwanie i pozwalają sprzedawać nadwyżki na rynku, a gdy warunki na to pozwalają, zwiększać produkcję. Istotą tego procesu jest ko-produkcja, czyli interakcja z przyrodą. Część zasobów jest wykorzystywana nie tylko do celów konsumpcyjnych, ale włączana ponownie w cykl produkcji w gospodarstwie.

Chłopi działają najczęściej w warunkach niedoboru ziemi, zwierząt czy innych zasobów niezbędnych do podtrzymania produkcji. Głównym bogactwem, które znajduje się w ich posiadaniu, jest własna praca, której trzeba włożyć więcej, aby uzyskać lepsze plony. Dlatego gospodarkę chłopską charakteryzuje intensyfikacja oparta na pracy (labor-driven intensification). Polega ona na stopniowym udoskonalaniu i zwiększaniu produkcji. Sama obserwacja dotycząca pracochłonności chłopskiego rolnictwa nie jest nowa – zjawisko to dobrze opisał rosyjski ekonomista i badacz wsi Aleksander Czajanow w swoim znanym modelu gospodarki chłopskiej. Według niego, podstawowym celem prowadzenia produkcji rolnej jest przetrwanie rodziny chłopskiej, która intensyfikuje pracę jedynie dopóty, dopóki nie zapewni sobie środków do życia. Nie oznacza to jednak, że gospodarstwa te, choć nie są nastawione na zysk, nie mogą z powodzeniem uczestniczyć w wymianie rynkowej. Van der Ploeg podobnie uznaje, że chłopski model rolnictwa opiera się na dystansie wobec rynku. Dowodzi on jednak, że gospodarstwa te zdolne są do stopniowego zwiększania produkcji i produkcji na rynek, choć w chwilach kryzysu mogą one wrócić do funkcji wyżywienia rodziny.

W konsekwencji socjolog stwierdza, że gospodarka chłopska jest zdolna do trwałego rozwoju – to właśnie intensyfikacji opartej na pracy przypisuje on w znacznej części sukces rolnictwa holenderskiego [3]. Ważny jest fakt, że „wielopoziomowe dystansowanie się” od rynku socjolog uznaje za zjawisko pozytywne – w przeciwieństwie do wielu polskich komentatorów, uznających „zbyt mały kontakt z rynkiem” gospodarstw rolnych za patologię i powód, dla którego powinny po prostu zniknąć. Ważna wydaje mi się także konstatacja autora, że podejmowanie aktywności zawodowej poza rolnictwem (pluriactivity) jest jedną ze stosowanych od dawna chłopskich strategii przystosowania się do sytuacji na rynku. Dzięki temu mogą oni utrzymać niewielką, ale stabilną produkcję rolną, podczas gdy wyspecjalizowane gospodarstwa nastawione na zysk łatwo mogą zbankrutować, gdyż są uzależnione od kredytów i zmiennego popytu na swój produkt. Chłopi osiągają swoje cele także poprzez wzajemną pomoc, jak również rozwijanie nowych, bezpośrednich kanałów dystrybucji swoich produktów, co możemy zaobserwować zwłaszcza w Europie (targi farmerskie, „paczka od rolnika” etc.).

Opisując ekspansję kapitału w rolnictwie, jego zdaniem niszczycielską, van der Ploeg posługuje się kategorią Imperium, zaczerpniętą z pracy Michaela Hardta i Antonio Negri’ego o tym samym tytule – nowej, transnarodowej formy władzy, która nie posiada wyraźnego centrum. Imperium to nie tylko transnarodowe korporacje, ale otoczenie instytucjonalne, które one generują – a więc również system norm i regulacji. W najogólniejszym zarysie, van der Ploeg przyjmuje, że korporacje agrobiznesowe same nie wytwarzają wartości, lecz reorganizują zasoby w taki sposób, żeby pracowały one na ich korzyść. Chłopi są wywłaszczani z ziemi lub jest ona skupywana ze bezcen, a lokalne zasoby wodne zasilają ogromne gospodarstwa, w których dawni samodzielni rolnicy pracują jako tania, prekarna siła robocza. Wbrew pozorom jednak, postępy Imperium spotykają się z oporem.

Van der Ploeg opisuje „walkę z Imperium” i proces repezantyzacji na podstawie trzech studiów przypadku – społeczności chłopskich, które badał bez mała 30 lat – w Peru (okolice miasta Catacaous, region Piura), we Włoszech (region Parma, obszar produkcji parmezanu) oraz Holandii. Wszystkie trzy regiony zmagają się z agresywną ekspansją agrobiznesu – w przypadku Włoch była to firma Parmalat, która m.in. wprowadziła 180-dniowe opóźnienia w opłatach za dostawę mleka. W reakcji na światowy kryzys i presję ze strony korporacji część gospodarstw uległo dezaktywacji. Autor zaobserwował jednak proces przemiany dawnych gospodarstw farmerskich w chłopskie, co okazało się adaptacyjnym mechanizmem. Uznaje on, że zarówno w krajach tzw. Trzeciego Świata, gdzie można zaobserwować próby powrotu na wieś mieszkańców wielkich, pełnych biedoty metropolii, jak i w Europie, gdzie rolnicy wynajdują nowe sposoby ekologicznego gospodarowania i sposoby na kontakt z konsumentami, możemy mówić o procesie repezantyzacji. Autor uznaje ten proces za pozytywny – co więcej, podkreśla, że należy stworzyć warunki do tego, żeby go wzmocnić, choć, jak pisze we wstępie – dla „ekspertów od rozwoju” stwierdzenie to brzmi jak „przeklinanie przed Papieżem” [4].

To, co charakterystyczne w podejściu van der Ploega do chłopów, to całkowite niemal ignorowanie kwestii dotyczących ich światopoglądu, mentalności, wierzeń czy usytuowania w społeczeństwie (jak zauważa Ruta Śpiewak, autor nie rozstrzyga, czy chłopi są klasą i jaka jest ich relacja do innych klas czy warstw społecznych) – a więc kwestii, które zwykle bardzo zajmują polskich badaczy czy publicystów zajmujących się tym zagadnieniem, zastanawiających się nad istotą kultury chłopskiej czy jej przemijaniem. Kondycję chłopską w tym ujęciu wyznacza przede wszystkim charakter wykonywanej pracy, relacja wobec ziemi, przyrody i sposób gospodarowania tymi zasobami. Jedyną charakterystyczną cechą zaznaczoną przez autora, która może odnosić się także do rozważań o kulturze chłopskiej, jest nieufność czy ostrożność, zazwyczaj uznawana za przeszkodę w rozwoju czy budowaniu kapitału społecznego.

W kontekście, który otwiera przed nami badacz, relatywna nieufność jest nie tylko zrozumiała, ale i w pewnym sensie zbawienna – pozwala ona bowiem utrzymać niezbędną dla przetrwania chłopów autonomię, względną niezależność od rynku, opierając się przede wszystkim na niespiesznym udoskonalaniu własnych zasobów i pracy. Takie ujęcie przydałoby się wielu analitykom, którzy przypisują chłopskie „przywiązanie do ziemi” i konserwatyzm irracjonalnym wyobrażeniom czy emocjonalnemu niedostosowaniu do zmieniającej się rzeczywistości. Tymczasem cechy te czy zachowania należałoby przypisać raczej – owszem, kulturowo ugruntowanej – obliczonej na długie trwanie strategii gospodarowania zasobami i relacji z otoczeniem, ostatecznie, jak pokazuje autor, skutecznej i adaptacyjnej. To właśnie chłopi, niekoniecznie posługując się innowacyjnymi technologiami, tworzą gospodarkę „zrównoważoną”, opartą na przetwarzaniu własnych zasobów i poszanowaniu środowiska.

Czytelnik zainteresowany sytuacją wsi i rolników w Polsce zapyta, na ile kategorie i procesy opisane przez van der Ploega znajdują odzwierciedlenie u nas – w kraju, w którym według często powtarzanego przekonania wciąż jeszcze jest „zbyt dużo” chłopów w porównaniu z rozwiniętymi w pełni krajami Zachodu. Obok ekspansji rolnictwa farmerskiego i kapitalistycznego, mamy, jak się zdaje, w dużym stopniu do czynienia z procesem dezaktywacji: wiadomo, że z roku na rok ubywa małych gospodarstw do 5 ha, a większość wsi, zwłaszcza w północnej części kraju, wyludnia się. O tym, czy możemy zaobserwować przeciwstawiające się temu procesowi zjawisko repezantyzacji, moglibyśmy się przekonać z dobrze zaprojektowanych badań empirycznych, najlepiej podłużnych (obserwacje danej wsi czy regionu w dłuższym okresie). Częściowej odpowiedzi mogłaby dostarczyć obserwacja rozwijających się alternatywnych sieci dystrybucji żywności produkowanej tradycyjnymi czy ekologicznymi metodami. Ciekawie byłoby także sprawdzić, jak polska polityka rolna (np. niedawno wprowadzona ustawa regulująca sprzedaż ziemi) wpływa na te procesy.

Zastanawiając się nad adekwatnością rozważań van der Ploega do polskich warunków, można wskazać także na wątpliwości i pytania, na które lektura „The New Peasantries” nie wydaje się dawać adekwatnej odpowiedzi. Wartość koncepcji socjologa polega na rzadko spotykanym spojrzeniu porównawczym, ukazującym także zmiany w czasie. Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że skupiając się na podobieństwach, autor zdaje się pomijać różnice w warunkach funkcjonowania różnych społeczności chłopskich. Wielkim nieobecnym w jego koncepcji jest także państwo i prowadzona w jego granicach polityka rolna – co z pewnością wiąże się z przyjęciem podstawowych tez „Imperium” Hardta i Negri’ego o słabnącej roli państw narodowych – często de facto podporządkowanych władzy międzynarodowych korporacji. Ledwo zarysowany jest także kontekst Unii Europejskiej, ogromnie wpływający przecież, za sprawą Wspólnej Polityki Rolnej, na warunki instytucjonalne rolnictwa. Wydaje się, że wiąże się to z przyjęciem koncepcji Imperium, w ramach której państwowe regulacje są jedynie częścią zglobalizowanego „sposobu porządkowania” i swoiste, anarchizujące nastawienie autora, który raczej pragnie widzieć zglobalizowany „chłopski opór” niż skupiać się na poziomie narodowym (czy międzypaństwowym). Niektórzy recenzenci książki van der Ploega wskazują na mglistość pojęcia Imperium i na to, że staje się ono swego rodzaju wytrychem. Przy takim podejściu umykają jednak istotne różnice, które mogą potencjalnie wpływać na różnice w przebiegu i intensywności procesów repezantyzacji, industrializacji i dezaktywacji.

Z horyzontu znika także podział na centrum i peryferie, który silnie wpływał i dotąd wpływa na los rolników w poszczególnych krajach. Znamienny jest w tym kontekście fragment „The New Peasantries”, w którym autor mimochodem nadmienia, że rolnicy holenderscy, dzięki importowi przez ten kraj zboża znad Bałtyku, mogli skupiać się na rozwoju innych obszarów produkcji. Chłopi z rejonów gospodarczego rdzenia mogli więc rozwijać się kosztem chłopów z rejonów peryferyjnych. Być może twórcze połączenie koncepcji gospodarki chłopskiej van der Ploega z teorią zależności okazałoby się płodnym podejściem, pozwalającym zarówno na uniwersalne spojrzenie na chłopstwo, jak i zrozumieć istotne różnice między chłopami z różnych rejonów świata i krajów. Wydaje się także, że podejście van der Ploega, które on sam uznaje za wypełnienie luki spowodowanej uprzedzeniami wobec chłopów, nie jest tak nowatorskie, jak by się wydawało – nie tylko Czajanow, ale i polscy socjologowie wsi spoglądali na gospodarkę chłopską przez pryzmat sposobu pracy i gospodarowania zasobami – przychodzą tu na myśl chociażby prace Władysława Grabskiego czy badania przedwojennego Państwowego Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Dokonania te zostały jednak w dużej mierze zapomniane.

Jedno jest jednak pewne: polskim badaczom wsi i rolnictwa, a także zajmującym się tym tematem dziennikarzom, publicystom, lektura van der Ploega jest potrzebna niczym woda spragnionym. Pozwoliłaby ona na rozbicie dogmatów, którymi od lat posługują się opiniotwórcze elity wobec wsi i chłopów. Miejmy nadzieję, że ta ważna i przełomowa pozycja ukaże się w polskim przekładzie.

[1] Jedną z nielicznych publikacji na ten temat jest recenzja dr Ruty Śpiewak: R. Śpiewak, Globalne siły nowa klasa chłopska, „Wieś i rolnictwo” nr 1. 1. (116.1) 2015, s. 197-204. Por także I. Bukraba-Rylska, W stronę rolnictwa nowoczesnego, czyli chłopskiego, „Wieś i rolnictwo” nr 3 (152) 2011, s. 200-204.

[2] J. Douwe van der Ploeg, „The New Peasantries: Struggles for Autonomy and Sustainability in an Era of Empire and Globalisation”, Earthscan: London, Sterling, VA 2008, s. 21.

[3] Tamże, s. 47.

[4] Tamże, s. xvi.

Zdjęcie główne: Wikipedia
Zdjęcie w tekście: http://www.jandouwevanderploeg.com/EN/the-new-peasantries/

drukuj

KOMENTARZE

  1. A przykłady jakieś z naszego podwórka?
    Toż sam znam kilku miastowych chłopów z wyboru.
    A co do knigi Holendra to jak zwykle mowi o procesach, o których w PL się nie slyszy i nie usłyszy przez kolejne 30 lat.
    My tu miedzy Bugiem a Odrą jak już w coś uwierzymy, to nie ma „zmiłuj się”.
    Identycznie jak z neoliberalizmen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *