AUTOR

Łukasz Maślanka

urodzony w 1986 roku, romanista i niepraktykujący prawnik. Jego działalność publicystyczna polega na nieustannym odbijaniu się już to od prawicowej, już to od lewicowej ściany. Postrzeganie polskiej rzeczywistości przez pryzmat postkolonialny, związana z tym konieczność redystrybucji oligarchicznych fortun oraz relatywny obyczajowy permisywizm zbliżają go do lewicy, podczas gdy pragnienie silnego państwa, docenienie kulturotwórczej roli religii oraz znudzenie ideologią antydemokratycznych postępowców – do prawicy.

Wybór Andrzeja Dudy na najwyższy urząd w państwie uważam za bardzo dobrą wiadomość dla Polski. Komorowski był fatalnym prezydentem, a jego kadencja to nieustający ciąg kompromitacji. Gdyby wysocy urzędnicy – na wzór biskupów – wybierali sobie hasła, które powinny przyświecać ich służbie, motto ustępującej głowy państwa powinno brzmieć : „silny wobec słabych, słaby wobec silnych”. Cieszy mnie zapowiadany przez Dudę i PiS asertywny zwrot w polityce zagranicznej, duże nadzieje łączę z zapowiedziami korekty polityki społecznej, oczekuję na stanowczą walkę z patologiami, którą wiadome media określają złowrogim mianem „ziobryzmu”.

W natłoku dobrych wiadomości związanych z pierwszymi krokami prezydenta-elekta pojawiła się jedna, która mnie całkowicie zmroziła. Otóż doradcą ds. prawnych nowej głowy państwa ma zostać prof. Michał Królikowski. Gdyby ta zapowiedź okazała się prawdziwa, Andrzej Duda miałby u mnie pierwszego wielkiego minusa. Nie! Nie chodzi mi wcale o konserwatywne poglądy prof. Królikowskiego na temat początku ludzkiego życia. Jakkolwiek z dystansem patrzę na prowadzoną przez prawicę i Kościół katolicki wojnę kulturową w sprawach aborcyjno-prokreacyjnych, to zasada ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci jest mi bliska. Michał Królikowski w roli sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości za czasów Jarosława Gowina dał się jednak poznać jako reformator procedury karnej w kierunku, który najkrócej można określić jako przyznanie w sądzie racji tym oskarżonym, którzy mają pieniądze. Takie bowiem będą efekty ograniczenia inicjatywy dowodowej sędziego oraz zrównanie tzw. opinii prywatnych z tymi, które są sporządzane przez biegłych sądowych.

Pierwszy etap reformy Królikowskiego wszedł w życie dwa lata temu, dzięki głosom koalicji rządzącej i przy sprzeciwie PiS-u. Oto fragment depeszy PAP z tego okresu:

„Kaczyński przekonywał, że ustawa w dużej mierze gwarantuje bezkarność ludziom zamożnym, także zamożnym przestępcom, którzy będą mogli mieć dobrą ochronę prawną. Jako zły pomysł prezes PiS ocenił też przekazanie śledztw policji. – Uniezależnienie prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości uzasadniano tym, że śledztwa powinna prowadzić instytucja niezależna od władzy wykonawczej. A teraz śledztwa ma prowadzić policja, która jest organizacją paramilitarną całkowicie podporządkowaną ministrowi spraw wewnętrznych – stwierdził Kaczyński. – Chodzi o szukanie coraz to nowych metod, by zabezpieczać ogromną sferę nadużycia, która jest częścią systemu, a jednocześnie móc używać przemocy wobec tych, którzy ten system podważają – konkludował”.

Diagnoza prezesa PiS jest ostra jak brzytwa i nie trzeba do niej nic dodawać. Ta część elektoratu Dudy, która oddała głos na kandydata PiS w nadziei na to, że powstrzymana zostanie polityka uprzywilejowania bardzo wąskich grup, ma prawo czuć się zdradzona nominacją dla Królikowskiego. Pozostaję w przewrotnej nadziei, że w tej sprawie wpływ Jarosława Kaczyńskiego na nowego prezydenta będzie wystarczająco silny, by została ona cofnięta.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *