AUTOR

Karol Trammer

urodzony w 1985 r. Absolwent Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego – praca licencjacka “Regionalizacja kolei. Kierunki reformy kolei regionalnych w Polsce” (2007), praca magisterska “Stacja Włoszczowa Północ. Studium lobbingu i rozwoju lokalnego” (2010). Założyciel i redaktor naczelny dwumiesięcznika “Z Biegiem Szyn” (http://www.zbs.net.pl/). Jego teksty i komentarze na temat transportu publicznego ukazywały się na łamach m.in. “Techniki Transportu Szynowego”, “Świata Kolei”, “Nowego Obywatela”, “Życia Warszawy”, “Gazety Stołecznej”, “Dziennika Gazety Prawnej”, “Wprost”, “Wspólnoty” oraz biuletynu Biura Analiz Sejmowych “Infos”. Nie posiada prawa jazdy.

W okresie trwania Marii Wasiak na wysokich stanowiskach w Grupie PKP liczba podróżujących koleją spadła o niemal 100 milionów.

– Dzisiaj chcemy powiedzieć Polakom: będziecie jeździć szybciej, będziecie jeździć wygodniej, będziecie jeździć po dobrych drogach. To wy jesteście świadkami tego, że ta osoba – ta drobna, ale jakże energiczna kobieta – to zagwarantuje – tak premier Ewa Kopacz przedstawiła Marię Wasiak, nową minister infrastruktury i rozwoju. Wasiak zastąpiła na tym stanowisku Elżbietę Bieńkowską.

Bieńkowska po otrzymaniu propozycji objęcia funkcji komisarza Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego, zdecydowała się bowiem po zaledwie dziesięciu miesiącach porzucić stworzony specjalnie dla niej giga-resort zajmujący się szeroką paletą spraw, takich jak fundusze unijne, sieć dróg i autostrad, kolej, lotnictwo, żegluga, gospodarka morska, planowanie rozwoju regionalnego, mieszkalnictwo czy nadzór budowlany.

Uczciwa i pracowita

Przed objęciem posady szefowej giga-resortu Maria Wasiak była członkiem zarządu PKP S.A. Pojawienie się nazwiska Wasiak wśród kandydatów na ministra było sporym zaskoczeniem. Dla opinii publicznej oraz dla dziennikarzy politycznych to osoba nieznana. Ale za to nowa szefowa resortu infrastruktury i rozwoju od dawna jest dobrze znana Ewie Kopacz. W latach 90. Wasiak i Kopacz działały w radomskich strukturach Unii Wolności.

Kluczowy dla karier obu pań był rok 1998. Wówczas Ewa Kopacz została radną sejmiku województwa mazowieckiego, w którym dojrzała do decyzji o przejściu z Unii Wolności do Platformy Obywatelskiej, co otworzyło jej drogę do zdobycia w 2001 r. mandatu poselskiego. Z kolei Maria Wasiak w 1998 r. została szefową gabinetu politycznego w ówczesnym Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej – na czele tego resortu stał wówczas wiceprezes Unii Wolności Tadeusz Syryjczyk.

Gabinet polityczny to zespół najbardziej zaufanych współpracowników ministra, dobieranych z wolnej ręki, a więc z pominięciem procedur rekrutacyjnych. Członkowie gabinetu tworzą dla ministra ekspertyzy, przygotowują go do wystąpień i spotkań oraz dbają o dobre kontakty z parlamentarzystami, samorządami czy związkami zawodowymi.

Członkiem kierowanego przez Marię Wasiak gabinetu politycznego był Adrian Furgalski, wówczas student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim i jednocześnie młody działacz Unii Wolności. Dziś Furgalski to wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”. Dodajmy, że obecnie jednym z ekspertów tej firmy doradczej jest Tadeusz Syryjczyk.

Adrian Furgalski na swoim profilu w portalu społecznościowym Facebook napisał o obejmującej stanowisko ministra znanej mu od 15 lat Marii Wasiak, że „jest osobą uczciwą, pracowitą i propaństwową”.

Okres załamania

Za czasów Syryjczyka, Wasiak i Furgalskiego powstał w ministerstwie „Program restrukturyzacji Polskich Kolei Państwowych”, na bazie którego następnie napisana została ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP, uchwalona we wrześniu 2000 r. Ustawa, która rozkręciła spiralę niekończących się przekształceń na kolei.

Dodajmy, że to w czasach Syryjczyka, Wasiak i Furgalskiego miał miejsce pamiętny 3 kwietnia 2000 r., kiedy to doszło do likwidacji ruchu kolejowego na niespotykaną skalę – pociągi pasażerskie jednego dnia zniknęły z 1028 km linii kolejowych w całej Polsce.

W publikacji „Biała Księga. Mapa problemów polskiego kolejnictwa”, napisanej pod koniec 2009 r. pod redakcją Tadeusza Syryjczyka, można przeczytać, że lata 1998-2000 były okresem „załamania transportu kolejowego”. Warto zauważyć, że Tadeusz Syryjczyk tę słabą cenzurkę wystawił swoim własnym rządom – bowiem w latach 1998-2000 to właśnie on pełnił funkcję ministra transportu i gospodarki morskiej w koalicyjnym rządzie Akcji Wyborczej Solidarność oraz Unii Wolności.

Choć Tadeusz Syryjczyk sam swoją kadencję nazywa okresem załamania, to według części mediów współpraca z nim w tym okresie stanowi jeden z głównych atutów Marii Wasiak. Tak pisał tygodnik „Polityka“: „Nie ma powodu, aby już na wstępie podważać kwalifikacje minister Marii Wasiak. Jej dorobek zawodowy i rekomendacje, choćby Tadeusza Syryjczyka, wskazują, że mamy do czynienia z osobą dobrze przygotowaną, merytoryczną, a nie »przyjaciółką pani premier z Radomia«, jak to z lubością powtarzają niektórzy panowie“.

Namawiamy do zaniechania

Gdy w czerwcu 2000 r. Unia Wolności opuszczała koalicję rządową, współpracownicy Tadeusza Syryjczyka, którzy musieli odejść z ministerstwa, szybko miękko wylądowali w przedsiębiorstwach państwowych. Adrian Furgalski został doradcą dyrektora Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze”, natomiast Maria Wasiak otrzymała posadę w centrali PKP – została dyrektorem projektu odpowiedzialnym za przeprowadzenie podziału Dyrekcji Przewozów Pasażerskich PKP na spółki PKP Intercity i PKP Przewozy Regionalne.

Maria Wasiak tak przygotowała ten podział, że spółki PKP Intercity i PKP Przewozy Regionalne ani nie zostały wyposażone w lokomotywy, ani nie zatrudniono w nich maszynistów. Przez co przewoźnicy ci przez pierwszych kilka lat działalności nie byli w stanie samodzielnie uruchomić żadnego pociągu – skazani byli na wynajmowanie lokomotyw i maszynistów od zajmującej się przewozem towarów spółki PKP Cargo. W efekcie PKP Przewozy Regionalne musiały za obsługę taborową płacić spółce PKP Cargo około 500 mln zł rocznie (tę kwotę ujawniła w 2003 r. Małgorzata Kuczewska-Łaska, ówczesna członkini zarządu spółki PKP Przewozy Regionalne ds. finansowych).

Choć Maria Wasiak nie zadbała o zapewnienie przewoźnikom PKP Intercity i PKP Przewozy Regionalne majątku niezbędnego do wykonywania podstawowej działalności, to nie zapomniała zadbać o swoją karierę w jednej z tych spółek. Gdy 1 października 2001 r. PKP Przewozy Regionalne rozpoczynały działalność, okazało się, że fotel prezesa spółki obejmie Maria Wasiak. Wkrótce zapowiedziała, że przyszłość zaczynającej działalność spółki PKP Przewozy Regionalne widzi w ograniczaniu działalności. – Usiłujemy namówić samorządy do zaniechania przewozów na liniach, gdzie są mierne wyniki ekonomiczne. Ale samorządy są pod tym względem bardzo oporne, gdyż działa tam siła przyzwyczajenia – powiedziała Maria Wasiak na konferencji „Kolej – transport przyjazny” odbywającej się w ramach gdańskich targów kolejowych Trako 2001.

Po około roku spędzonym w fotelu prezesa spółki PKP Przewozy Regionalne Maria Wasiak wróciła do centrali PKP S.A., by objąć tam stanowisko dyrektora biura prywatyzacji.

Degradacja, czyli awans

We wrześniu 2004 r. na stanowisko szefa PKP S.A. został powołany Andrzej Wach, wcześniej prezes spółki PKP Energetyka. W liście otwartym do kolejarzy Wach napisał: „Do współpracy zaprosiłem osoby znane już Państwu z ich dokonań na kolei”. Jedną zaproszonych osób okazała się Maria Wasiak – Wach powierzył jej funkcję członka zarządu odpowiedzialnego za sprawy społeczne i promocję.

W zarządzie PKP S.A. Wasiak zasiadała nieprzerwanie od 23 września 2004 r. do 22 września 2014 r. – do okrągłej, dziesiątej rocznicy zabrakło jej więc zaledwie jednego dnia. W bardzo długiej kadencji miały miejsce momenty, w których wydawało się, że Maria Wasiak straci swoje stanowisko, a ostatecznie jedynie umacniała swoją pozycję.

Tak było chociażby na przełomie 2010 i 2011 r., gdy wprowadzenie nowego rozkładu jazdy skończyło się chaosem. Posadę prezesa PKP S.A. stracił wtedy prezes Andrzej Wach. Premier Donald Tusk grzmiał: – Decyzje personalne powinny przynieść efekt bardzo szybki, jeśli chodzi o elementarne poprawienie sprawności kolei. Odwołanie szefa PKP to jest początek drogi – mówił na antenie telewizji TVN24, dodając, że sytuację na kolei chce zmienić w sposób radykalny i z nowymi ludźmi. Finał „radykalnych zmian” był taki, że stanowisko prezesa PKP S.A. objął nie kto inny, lecz Maria Wasiak – czyli dotychczasowa zastępczyni Wacha.

W 2012 r. ówczesny minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak powiedział, że zależy mu na „nowej jakości w zarządzaniu” w Grupie PKP i ściągnął do Grupy PKP ekonomistów związanych z Leszkiem Balcerowiczem. Wówczas prezesem PKP S.A. został Jakub Karnowski. Skład zarządu został całkowicie wymieniony – z jednym tylko wyjątkiem: miejsce udało się zachować… Marii Wasiak. Tyle tylko, że fotel prezesa zamieniła na fotel członka zarządu – ta niewielka degradacja oznaczała dla niej ogromny awans finansowy. Sławomir Nowak, ściągając na kolej ludzi Balcerowicza, podjął bowiem decyzję o ominięciu ograniczeń płacowych zawartych w tzw. ustawie kominowej. Z prezesem i członkami zarządu PKP S.A. zawarto lukratywne kontrakty menedżerskie. Wówczas dochody Marii Wasiak wzrosły z około 20 tys. zł do prawie 56 tys. zł miesięcznie – kwotę podajemy za oświadczeniem majątkowym złożonym przez Wasiak po objęciu teki ministra (w oświadczeniu podaje ona, że jej dochody z tytułu kontraktu w PKP S.A. za cały 2013 r. wyniosły 668 tys. zł).

Dekada dogadywania się

Była działaczka Unii Wolności posadę w PKP S.A. dostała w czasie rządów Akcji Wyborczej Solidarność. Do zarządu spółki awansowała w kadencji Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Następnie przetrwała rządy Prawa i Sprawiedliwości, a potem Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

To, że Maria Wasiak świetnie odnajduje się w różnych konstelacjach politycznych, pozwoliło „Gazecie Wyborczej“ niedawno napisać, że nowa minister infrastruktury i rozwoju „słynie z dogadywania się z ludźmi“. Wasiak, trwając na wysokich stanowiskach w Grupie PKP, dogadywała się z siedmioma kolejnymi ministrami. Następnym ministrem została już ona sama.

– Ona jest współautorem reformy kolei, przez kilkanaście lat zarządzała koleją. A skutki są takie, jakie widzimy – tak ministerialną nominację dla Marii Wasiak skomentował Bogusław Liberadzki z SLD. Z kolei Jerzy Polaczek z PiS w rozmowie z portalem wPolityce.pl stwierdził: – Była szefową rady nadzorczej PKP Intercity. Przypomnę, że PKP Intercity jako flagowa spółka dalekobieżna w ciągu ostatnich czterech lat straciła 50% pasażerów.

Politycy dzisiejszej opozycji oczywiście przemilczeli fakt, że gdy ich partie były u władzy, to pełnienie najwyższych stanowisk na kolei również powierzały Marii Wasiak.

100 milionów pasażerów mniej

Maria Wasiak przez więcej niż dekadę spędzoną z nadania różnych ugrupowań politycznych na wysokich stanowiskach w Grupie PKP nie dała się szerzej poznać opinii publicznej. Bardzo rzadko pojawiała się w mediach, a gdy już się na to decydowała, zwykle unikała konkretów. Raczej kończyło się na pustosłowiu – w 2011 r. Wasiak, przejmując po Andrzeju Wachu obowiązki prezesa PKP S.A., powiedziała „Gazecie Wyborczej”: – Damskie spojrzenie na kolej jest podobne jak na samochód. Kolei nie trzeba kochać. Ważne, żeby dobrze służyła do jeżdżenia.

Jednakże po przejściu Marii Wasiak z zarządu PKP S.A. na fotel ministra szybko zrobiło się o niej głośno. Wszystko za sprawą gigantycznej odprawy, jaką Wasiak otrzymała za to, że na własne życzenie odeszła ze stanowiska członka zarządu PKP S.A. Jak ustalili dziennikarze radia RMF, Marii Wasiak wypłacono ze środków PKP S.A. 510 tys. zł. Wywołało to jedną z medialnych burz towarzyszących inauguracji rządu Ewy Kopacz. Wasiak, chcąc jak najszybciej uspokoić sytuację, zdecydowała o przekazaniu całości odprawy na cel dobroczynny. Nowa minister przekazała pieniądze do stowarzyszenia Centrum Młodzieży „Arka” z Radomia.

„Proszę potraktować to jako wyraz mojego osobistego wsparcia dla Pani Premier w pełnieniu trudnej misji jakiej się Pani Premier podjęła przyjmując obowiązki Prezesa Rady Ministrów” – napisała minister Wasiak w specjalnym oświadczeniu, dodając nieskromnie: – „Moja decyzja nie oznacza podważenia sensowności i potrzeby zatrudniania w podmiotach gospodarczych, których udziałowcem jest Skarb Państwa, osób o wysokich kwalifikacjach z wynagrodzeniem odpowiadającym stawkom rynkowym. Według mojego głębokiego przekonania sprzyja to bowiem najlepiej rozumianej misji dobrego zarządzania majątkiem spółki”.

Gdyby otrzymanie odprawy było uzależnione nie od trwania na stanowisku, lecz od konkretnych efektów zarządzania, Wasiak raczej nie mogłaby liczyć na gratyfikację. Jak głoszą statystyki Urzędu Transportu Kolejowego, w 2000 r. – gdy Wasiak została zatrudniona w Grupie PKP – kolej przewiozła 360,7 mln pasażerów, którzy pociągami pokonali w sumie 24 mln km. Natomiast w 2013 r. z usług kolei skorzystało w sumie 270,4 mln podróżnych – pokonali oni łącznie 16,8 mln km.

Karol Trammer

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”, nr 6/74 (listopad-grudzień 2014)

W tym samym numerze między innymi:

NAGŁE HAMOWANIE
− Nie możemy liczyć na wymiar sprawiedliwości − powiedział szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek. I zaapelował do maszynistów o oddolną walkę o bezpieczeństwo ruchu na kolei: − Nie bójcie się zatrzymać pociągu, nie bójcie się opóźnić pociągu. Chodzi o to, by maszyniści – w obliczu wątpliwości dotyczących działania systemów sterowania ruchem kolejowym – nie obawiali się odmówić dalszej jazdy i żądać zwołania komisji, która wyjaśni sprawę.

POCIĄG DO STRAT
Szef Przewozów Regionalnych poinformował, że w tym roku połączenia InterRegio przyniosą 32 mln zł straty. Tymczasem przed czterema laty Małgorzata Kuczewska-Łaska, wówczas odpowiadająca za finanse Przewozów Regionalnych, powiedziała, że InterRegio to dla spółki połączenia najbardziej dochodowe. Jak pociągi InterRegio zepchnięto na boczny tor.

PENDOLINO NA KARTKI
Spółka PKP Intercity zapowiedziała, że w pociągach Pendolino wprowadzona zostanie całkowita reglamentacja miejsc. Oznacza to, że na każde połączenie sprzedawanych będzie tylko tyle biletów, ile jest miejsc siedzących w pociągu. Składy te będą też charakteryzować się brakiem możliwości zakupu biletu u drużyny konduktorskiej. To oznacza, że pasażer, który nie nabędzie biletu przed podróżą, a wsiądzie do pociągu Pendolino, będzie uznany za gapowicza. Problemy te nie są znane w Niemczech, gdzie nawet w pociągach najwyższej kategorii InterCityExpress − kursujących z prędkościami sięgającymi 300 km/h− nie tylko nie ma reglamentacji biletów, ale wręcz nie ma obowiązkowej rezerwacji miejsc.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *