AUTOR

Kinga Stańczuk

Absolwentka romanistyki i historii idei na London University. Tłumaczy z angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego. Naukowo zajmuje się teoriami państwa, francuską myślą nowożytną i filozofią prawa. https://twitter.com/KingaStanczuk

Były Prezydent Rzeczpospolitej, Kawaler Orderu Infanta Henryka, Kawaler amerykańskiego  Prezydenckiego orderu wolności, Medalu Wolności National Endowment for Democracy oraz 28 innych orderów narodowych, jeden ze stu najważniejszych ludzi stulecia, legenda „Solidarności” i laureat pokojowej nagrody Nobla wypowiedział się w ubiegły piątek (01.03.2013) „ostro o homoseksualistach”. Powiedział między innymi, że mniejszości są mniejszością, i muszą do mniejszych rzeczy się przystosować. Mały gej – w małym domku.  „Ja jestem demokratą sto procent, ale w każdej dziedzinie. A nie tak żeby ten jeden procent wchodził mi na głowę”. Dziennikarz starał się naciągnąć Wałęsę na nieco pikantnego absurdu, pytając czy posłowie homoseksualni powinni siedzieć dalej od sejmowej mównicy: nie docenił byłego Prezydenta. Poseł homoseksualista powienien zasiadać nie tyle w tylnym rzędzie, ale wręcz za murami sali plenarnej sejmu. Żeby była sprawiedliwość.

Na swój sposób straszne, na swój sposób zbawienne to słowa; żeby się zacytować Mistrza: „dobrze się stało, że źle się stało”  Dobrze, bo nareszcie mamy wypowiedź tak potworną, tak skarłowaciałą, że może nieco trudniej będzie salonowi upychać wałęsowskie trupy po szafach. Wypowiedź, która będzie do znudzenia powtarzana przez media krajowe i zagraniczne, będzie nagłaśniana. I będą się zagraniczni komentatorzy zastanawiać: „Ależ jak to możliwe? Żeby Wałęsa, bojownik o demokrację..?” Być może ten konkretny typ obelgi, mianowicie publiczne zakwestionowanie konstytucyjnej równości obywateli wobec prawa, wywoła jakiś odruch sprzeciwu nawet u tych, którzy poprzednie ekscesy byłego prezydenta przy innych okazjach woleli usprawiedliwiać. Już słychać oceny, że to była ‘niefortunna wypowiedź’; to określenie straciło jakikolwiek sens. W wypowiedziach Wałęsny nie ma nic niefortunnego, w tym szaleństwie jest metoda.

Status Wałęsy jako nadwornego mędrca zdawał się w ostatnich latach raczej krzepnąć, a humorystyczny folklor jego wypowiedzi media poczytywały na ogół za zaletę. Jego ‘niefortunne wypowiedzi’ stały się znakiem rozpoznawczym. Prezydent od lat niestrudzenie poucza, jak naprawić społeczeństwo, Polskę, Europę. Każdy powinien się przeprowadzać co piętnaście lat, dla zdrowia; społeczeństwa europejskie powinny być zbudowane jak klocki lego („uczmy się od klocków lego”). Pan Bóg też na początku miał anarchię, a potem wszystko uporządkował: tak samo będzie z internetem, który nauczymy się cenzurować. Etcetera, etcetEra. Jeśli sam Wałęsa podjąłby, we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, próbę wycofania się z bieżącej polityki i zamrożenia politycznej egzystencji na poziomie ikony Solidarności, wtedy może pewne błędy byłyby przez potomnych zrozumiane i rozgrzeszone. Ale Wałęsa na żadnych potomnych nie poczekał. Sam siebie ustawił w roli plemiennego kacyka, który orzeka o sprawiedliwości w imię bliżej nieokreślonych moralnych racji; niczym makiaweliczny książę stoi rzekomo ponad moralnością i poza oceną maluczkich. Jest zapraszany jako gość honorowy przez rozmaite czcigodne łama i instytucje, by następnie rzucać obelgi tak ciężkiego kalibru, że niejeden dziennikarz byłby za nie ciągany po sądach.

Choćby się ktoś chciał ‘odpieprzyć od Wałęsy’ (któż z nas nie czuł takiej pokusy, w końcu Wódz to Wódz!) trupów nie ma już gdzie chować. Fakty są faktami: Wałęsa od lat obraża, i swoimi obrazami swoimi nadal oddziałuje na polskie życie polityczne. Miesza z błotem całe grupy społeczne: Żydów, homoseksualistów, ubogich. Obraża wszelkich wrogów politycznych nie zważając na elementarne zasady współżycia społecznego. O śmierci Lecha Kaczyńskiego powiedział: „Na pewno zginął i to jest osiągnięcie, że zginął. Natomiast innych osiągnięć nie widzę i nie widziałem” O śmierci Anny Walentynowicz: „Ech, niech jej ziemia lekką będzie, ale miałem z nią więcej problemów, niż ze Służbą Bezpieczeństwa!” Te słowne konwulsje trwają, wyrasta na salonach wątły grzybek oburzenia, które znika jednak równie nagle jak się pojawiło.

W roku 1990 Adam Michnik napisał: „Lech Wałęsa jest politykiem obdarzonym wielkim talentem skłócania ludzi i dlatego jest tak bardzo niebezpieczny. Jego wielkie zasługi przeobrażą się w swoje przeciwieństwo – staną się przekleństwem dla Polski” oraz „Boli mnie, gdy śledzę kierunek ewolucji Wałęsy: od symbolu demokracji, do jej groteskowej karykatury”. Osiemnaście lat później napisał o oskarżających Wałęsę: „Organizatorów nagonek nie przekonam – ich nikt i nic nie przekona. Oni uparcie – wbrew logice, wbrew faktom – będą powtarzać swoje oskarżenia, pomówienia, insynuacje. Znam ten typ ludzi, znam ich mentalność i język. To język psów gończych, które ścigają ofiarę, by ją rozszarpać na strzępy.”  Rozgrzeszanie słów Wałęsy jego historyczną rolą jest usprawiedliwianiem trwania tej jaskrawej karykatury demokracji, którą sam Michnik przewidział w roku ’90.  Wszystko jedno, co teraz Wałęsa zrobi z tym co powiedział. Jak zauważył Adam Bielan, być może będzie Wałęsie zależało na tym, żeby odkręcić te słowa z racji na potencjalne reperkusje np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie Wałęsa zapraszany jest na lukratywne wykłady i odczyty. Życzę nam wszystkim, żeby mu za te wykłady już podziękowano; żeby tytuły i ordery za historię pozostały w podręcznikach, a oburzenie pozostało.

Trudno ocenić, na ile jeszcze Wałęsa ma moc realnej antagonizacji społeczeństwa tak mocno już podzielonego; na pierwszy rzut oka zdaje się że społeczeństwo radzi sobie z Wałęsą znacznie lepiej niż klasa polityczna: powstają blogi z jego cytatów o wędkarstwie, a tabloidy dają ludziom platformę do wyrażania rytualnego oburzenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego wyjątkowy status i oparta na oglądalności przychylność mediów są szkodliwe dla poziomu debaty publicznej, która za jego przewodem porusza się ruchem wahadłowym. Tym razem – wiele dekad wstecz.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *