AUTOR

Daria Gosek-Popiołek

Urodzona w 1985 w Sosnowcu. Absolwentka teatrologii UJ, doktorantka na Wydziale Filozoficznym UJ. Kierowniczka (nie menedżerka) klubu kultury działającego w Nowej Hucie. Współzałożycielka stowarzyszenia Zakład Usług Miejskich. Najczęściej czyta autobiografie, dzienniki, pamiętniki i listy.

Protestowali już górnicy, pielęgniarki, mundurowi, taksówkarze. Przed sejmem, na głównych ulicach, placach, przed urzędami. Na granicy. Żądania były różne, formy protestu także. W końcu przyszła pora na protesty artystów. Najpierw twórcy teatralni, teraz artyści wizualni. Nie będzie to może protest na miarę III Rzeczypospolitej – Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej – inicjator protestu wzywa „jedynie” do zamknięcia muzeów i galerii na 24 godziny. Mało spektakularna akcja, chciałoby się powiedzieć. W końcu jakiś miesiąc temu świat obiegła wiadomość o Antonio Manfredim,  dyrektorze CAM_Casoria Contemporary Art Museum, który chcąc zaprotestować przeciwko zmniejszaniu budżetu włoskich instytucji kultury spalił dwa dzieła znajdujące się w zbiorach muzeum. BBC nakręciło materiał o niepokornym dyrektorze (który zwrócił na siebie uwagę już w 2009 roku prosząc Angelę Merkel o azyl dla siebie i kolekcji – ze względu na mafię, która za Manfredim nie przepada), o jego proteście napisała prasa krajowa i zagraniczna, ale niestety akcja nie wywołała większego poruszenia wśród włoskich parlamentarzystów. Wszak włoscy parlamentarzyści już podskórnie przeczuwają nadchodzący kryzys, a cóż wobec widma kryzysu znaczyć może szalony artysta-dyrektor?

            W kraju nad Wisłą artysta też nie ma lekkiego życia. Wprawdzie nie zagraża mu mafia – nie zmienia to jednak faktu, że jego przyszłość rysuje się w nader ciemnych barwach. Zapowiedzi zlikwidowania lub ograniczenia ryczałtu przy umowach o dzieło,  brak przemyślanego systemu prawnego, który (uwzględniając specyfikę pracy artystów) dałby im możliwość uczestniczenia w systemie ubezpieczeń społecznych, brak perspektyw na rynku pracy sprawiają, że zjawisko prekaryzacji najczęściej chyba dotyka właśnie artystów. Co roku mury uczelni kształcących artystów opuszcza około tysiąca absolwentów.  Co na nich czeka? Etaty dydaktyczne na uczelni (w zdobycie których nikt już nie wierzy)? Rynek sztuki (chimeryczny, nieprzewidywalny i niestabilny)? Granty (nie dające poczucia bezpieczeństwa)? Stypendia? Zlecenia i chałtury? A może zmiana zawodu? Bo na pewno nie emigracja. Artyści nie znajdą w Europie żadnej „zielonej wyspy”. Przekonują o tym raporty  – jak choćby ten przygotowany przez Helenę Vaz Da Silva w raporcie „Report on the Situation and Role of the Artists in the European Union” w 1999 roku. Problemy, z jakimi borykają się zachodnioeuropejscy artyści są podobne: małe szanse na zatrudnienie, duża konkurencja na rynku pracy, niskie dochody, niestabilna sytuacja finansowa, olbrzymia zależność od pośredników (agencje, wydawnictwa, producenci, właściciele galerii), konieczność łączenia pracy artystycznej z innymi zajęciami, mobilność (wymuszona przez warunki ekonomiczne). Obok obserwacji Da Silvy mamy też liczby, które również nie napawają optymizmem. W opublikowanym w kwietniu 2011 roku raporcie Eurostatu (powołującego się na badania przeprowadzone w 2009 roku) pojawia się informacja, że z prawie półtora miliona twórców w 27 krajach EU zatrudnionych było jedynie 0,7 % .

            Pomimo kryzysu ilość instytucji kulturalnych wzrasta, powstają nowe przestrzenie dedykowane sztuce – także współczesnej. A jednak, paradoksalnie, dochody “statystycznego” artysty nie zwiększają się (Menger 2006, Alper and Wassall 2006). Nieubłagalne statystyki dowodzą, że trudno przeżyć będąc “artystą na cały etat”. Wyższych dochodów nie gwarantuje ani dyplom, ani talent, ani nawet znalezienie się w kolekcji prestiżowego muzeum czy centrum sztuki współczesnej. Trudnej sytuacji artystów nie poprawiają także liczne stypendia  czy granty. Można cenić sztukę nie ceniąc artystów ją tworzących – przekonuje Hans Abbing.  Powodów tego niedoszacowania poszukuje w “mitologii sztuki”, która determinuje nie tylko społeczny odbiór artystów i sztuki, ale także znacząco wpływa i kształtuje rynek sztuki. Do tych mitów zalicza choćby przekonanie o świętości sztuki, posłannictwie artysty, ale też przeświadczenie, że mówienie o finansach i wartości rynkowej dzieła sztuki dewaluuje je. Listę stereotypów uzupełnia wizja artysty całkowicie oddanego swojej sztuce, pozbawionego zmysłu praktycznego i żyjącego jedynie dla satysfakcji wynikającej z aktu tworzenia czy stereotyp artysty, który “powinien cierpieć”. Te mity często się wykluczają bądź konkurują ze sobą, wszystkie jednak sprawiają, że “standardowa ekonomia” zawodzi w przypadku świata sztuki, a opisywane przez ekonomistów mechanizmy nie są w stanie wyjaśnić rynku sztuki.[1]

             Mitologia wytworzona wokół postaci artysty często uniemożliwiała jakąkolwiek dyskusję na temat jego pozycji w społeczeństwie czy roli, jaką powinien pełnić. Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej wzywając do zamknięcia na dwadzieścia cztery godziny instytucji (galerii i muzeów) chce zwrócić uwagę społeczeństwa na te wszystkie dotąd nierozwiązane problemy. Na dwadzieścia cztery godziny zostaliśmy „odcięci” od sztuki.  Ta forma strajku ma pokazać, jak wyglądałaby codzienność pozbawiona sztuki i tworzących ją  artystów. W wezwaniu do protestu Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej stawiając określone żądania związane z podatkami czy systemem ubezpieczeń społecznych obala mit artysty żyjącego powietrzem i tworzącego dzieła na przekór warunkom materialnym.

Daria Gosek

Abbing, H. (2002). Why Are Artists Poor? The Exceptional Economy of the Arts. Amsterdam, Amsterdam University Press.

Elstad, J. I. (1997). Collective Reproduction Through Individual Efforts: the Location of Norwegian Artists in the Income Herarchy. European Journal of Culturral Policy(June 1997).

Menger, P.-M. (2006). Artistic Labor Markets: Contingent Work, Excess Supply and Occupational Risk Management. Handbook of the Economics of Art and Culture. V. A. Ginsburgh and D. Throsby. Amsterdam a.o., North-Holland.


[1]             Abbing rozwiązanie problemu widzi w ograniczeniu pomocy państwa wobec artystów (także poprzez ograniczenie ilości grantów czy stypendiów), co według niego spowoduje stopniowe zmniejszenie się liczby artystów, a także (w pośredni sposób) doprowadzi do zdemitologizowania artysty i ucywilizowania tym samym rynku sztuki. Jednak od rozwiązania jakie proponuje Abbing znacznie ważniejsza jest podjęta przez niego próba zrozumienia skomplikowanej sytuacji współczesnych artystów.

drukuj

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *