featured, Piotr Paziński

Paziński: O „Ruchu Odrodzenia Żydowskiego”

AUTOR

Piotr Paziński

ur. w roku 1973, redaktor naczelny miesięcznika Midrasz, autor książek: „Pensjonat”, „Dublin z Ulissesem. Wraz ze słownikiem bohaterów Ulissesa”, „Labirynt i drzewo. Studia nad Ulissesem Jamesa Joyce’a”, laureat Paszportu Polityki

Reakcje, jakie w polskich mediach wywołał projekt Yael Bartany „Ruch Odrodzenia Żydowskiego” każą przypuszczać, że mamy do czynienia z wielce doniosłym głosem w dyskusji o relacjach diaspora-Izrael, z niezwykle poważną debatą o żydowskiej kondycji, żydowskim losie, żydowskich wyborach. Czymś w rodzaju sporu Gershoma Scholema z Hannah Arendt, Jeszai Leibowica ze Szlomo Gorenem, Szlomo Awineriego z Tonym Judtem.

Obawiam się jednak – i w moim poglądzie nie jestem odosobniony – że nic takiego się nie odbywa. Powiedziałbym raczej, że Yael Bartana rozładowuje swoje negatywne emocje wobec własnego państwa. Jej prawo. Moim zdaniem jednak nie jest rzeczą roztropną robić to za granicą, wobec gromady klakierów. Izrael to nie Dania. Każda krytyka, nawet wypowiadana z idealistycznych pobudek, uderza w Izrael ze zdwojoną siłą. Za żydowski idealizm garstki żydowskich intelektualistów żydowskie masy już nie raz płaciły głową.
Dla całej reszty jest to happening, w którym Żydzi są rozgrywani i służą bądź to jako zabawka, bądź też punkt orientacyjny w debacie ideologiczno-tożsamościowej, z której wyłonić się ma nowa lewica. Są przedmiotem. Okazuje się bowiem, że pomimo Zagłady i powstania Państwa Izraela, do którego uciekła większość ocalałych Żydów tzw. kwestia żydowska jest wciąż w Europie jednym z węzłowych problemów. Zagadnieniem, wobec którego rozmaite siły polityczne czują się w obowiązku jakoś się wypowiedzieć. Już od dawna przeczuwałem, że również Krytyka Polityczna to uczyni, bo skoro kopiuje idee z Zachodniej Europy, to nie będzie mogła udawać, że kwestia żydowska nie istnieje.

W świadomości polskiej lewicy wygląda ona następująco: walczymy niekiedy z antysemityzmem, od święta tęsknimy za Żydami i dostrzegamy ich nieobecność (choć niekoniecznie wiemy wiele o ich kulturze), pochylamy się nad nimi i w paternalistycznym geście gotowi jesteśmy bronić ich prawa do kulturalnego samostanowienia – ale z drugiej strony – aktywnie nie lubimy Izraela i nie tylko krytykujemy działania takiego bądź innego izraelskiego rządu, ale zaczynamy działać na rzecz jego historycznej delegitymizacji.

Czymże miałby być, choćby symboliczny, powrót Żydów do diaspory? Skąd mieliby się wziąć? Czy w happeningach jest mowa o symbolicznym powrocie zamordowanych? Ich prochy z Treblinki mają ożyć i zaludnić pożydowskie miasteczka, żeby Sławomir Sierakowski przestał tęsknić? Otóż nie: ten projekt poszedł dalej, dotknął innych symboli i postanowił je rozmontować. Do diaspory mają powrócić jak najbardziej żywi Żydzi. A przyjechać mają z jednego tylko miejsca – z Izraela. Pomijam czy jest to pomysł sensowny (we mnie budzi pewną odrazę), ale pozostaje kwestia: na jakich warunkach miałoby się to odbyć? Na mocy łaski Sierakowskiego wraz z Arturem Żmijewskim (który z wielkim entuzjazmem wypowiada się o projekcie Bartany)? O ile zdobędą władzę. Dzięki rewolucji społecznej, z Żydami jako jej drożdżami, a później kozłem ofiarnym (to już przerabialiśmy). Kosmopolitycznej utopii? Ona nie wyszła, a próby jej stworzenia zakończyły się dla Żydów tragicznie.

Kolejnym problem jest kwestia diaspory żydowskiej w Polsce. Projekt Bartany całkowicie ją ignoruje, zupełnie jej nie dostrzega (na co zwracali uwagę nawet życzliwi uczestnicy jej projektu, jak Izraelczycy z Polski Alek Dancyg czy Alona Frenkel). Jako proizraelska diaspora nie mam z tym projektem nic wspólnego, aczkolwiek wolałbym mieć coś wspólnego z dyskusją na temat europejskich Żydów, bo mam poczucie, że ociupinkę mnie dotyczy.

Można się na przykład zastanawiać, czy polscy Żydzi – i ich odrodzenie kulturalne – mogą być przykładem dla Polski? Mogą – ale pod warunkiem, że Polska nie tylko dostrzeże w nich malutką odradzającą się grupkę, lecz uzna cywilizacyjną stratę i metafizyczną dziurę po swoich wymordowanych obywatelach narodowości żydowskiej. Ponieważ ta strata nie jest odczuwana (owszem, istnieje poczucie dyskomfortu z powodu Zagłady, ale to nie to samo). Co więcej: wielu Polaków wciąż uważa, że Polska zyskała na wymordowaniu Żydów. Dlatego przykład, jaki mogliby dać Polsce Żydzi żyjący, jest raczej wirtualny.

Nie ma powrotu do II Rzeczypospolitej. Przyjazd nawet dziesiątków tysięcy Białorusinów i Ukraińców nie będzie oznaczał wielonarodowego społeczeństwa. A poza tym kto ich wpuści, skoro Polska nie potrafiła załatwić repatriacji garstki etnicznych Polaków z Kazachstanu i nie umie zaabsorbować grupki Czeczeńców mimo buńczucznych frazesów?

Podsumowując – akcja Bartany jest szkodliwa i niemądra z następujących powodów:

  • jej nieskrywanej antyizraelskości. Izrael traktowany jest jako pomyłka historii, którą trzeba naprawić, sprowadzając Żydów z powrotem do Europy. Pytanie, co zrobić z Żydami z Bliskiego Wschodu? Czy uznać ich obecność nad Jordanem również za efekt europejskiego kolonializmu oraz rasizmu i wysłać z powrotem do Iranu, Iraku, Maroka i Jemenu? A może zostawić w spokoju, uznając, że nie są to Żydzi, na których nam zależy, niech ich wobec tego szlag trafi tam, gdzie mieszkają;
  • przedmiotowego traktowania Żydów. Oto grupka artystów postanawia wykorzystać temat żydowski na potrzeby politycznego happeningu, całkowicie ignorując uczucia żywych Żydów, gdziekolwiek by nie mieszkali. Traktuje ich jak przedmioty, które można przesunąć z miejsca na miejsce, o ile stoją za tym racje polityczne i wymaga tego interes stęsknionego społeczeństwa polskiego, rzekomo wyjałowionego duchowo z powodu nieobecności Żydów w Polsce. Skąd się wzięła ta nieobecność – to raczej retoryczne pytanie;
  • cynizmu. Żydzi są modni. I wobec Żydów trzeba jakoś się politycznie zorientować. Wymyślamy więc Ruch Odrodzenia Żydowskiego, który będzie premiował pewną orientację polityczną – Żydów diasporowych, piętnując inną – Izraelczyków;
  • wielkopańskości i paternalizmu. Tak naprawdę to, co mówi Żmijewski z Sierakowskim jest podszyte niebywałą łachą: oto my, polski artycha i lider nowej polskiej lewicy, postanawiamy, niczym Kazimierz Wielki, zaprosić Żydów do Polski, niech się tu osiedlają, niechaj nas ubogacą, niech rozproszą naszą poholokaustową monotonię, my się za nimi stęskniliśmy i gwarantujemy, że będzie im u nas dobrze, wszelako pod kilkoma warunkami, niechaj przestaną błądzić, niech dadzą sobie spokój z tym okropnym  Izraelem, z kolonializmem, niech będą postępowi, a choćby i nie będą – mogą nawet nosić kapoty i chodzić do bóżnicy – byle tylko dali się sobą opiekować i uznali naszą szlachetność;
  • kolonializmu. To właśnie Bartana, Żmijewski i Sierakowski zachowują się jak kolonizatorzy, czyli robią to, o co stale oskarżają swoich przeciwników politycznych. Można odnieść wrażenie, że Ruch Odrodzenia Żydowskiego powstaje na pustyni, gdzie żadnych Żydów nie ma i trzeba dopiero Żmijewskiego, żeby jakichś Żydów z zagranicy sprowadził (a może wymyślił – w końcu każdy może być Żydem, choć tylko samozwańczo wybrani będą decydować, kto się na Żyda nadaje) i zaprowadził tutaj żydowskie odrodzenie, rzecz jasna na własnych warunkach. Jak się już Żydów sprowadzi, podsypie im paciorków i da trochę perkalu, to tylko patrzeć, jak się rozwiną i wysławiać będą swoich dobrodziejów;
  • nieskrywanej arbitralności. Żydem jest ten, kogo uznamy za Żyda, byle pasował do projektu;
  • głębokiej ignorancji. Dotyczy ona nie tylko samej kultury żydowskiej (cokolwiek miałoby to znaczyć), ale także tego, co w tej sprawie dotychczas w Polsce zrobiono. Jakby Polska była podwójną pustynią, jakby nie było w niej ani Żydów, ani ludzi od żydowskich festiwali, tłumaczy, naukowców, speców od judaistyki, jidyszystów, hebraistów, historyków, animatorów żydowskiej kultury. No nikogo. Bez Krytyki Politycznej i jej światłego kierownictwa wszyscy pogrążamy się w niebycie. Właściwie w ogóle nas nie ma.

A niech to szlag trafi!

KOMENTARZE

  1. Dobry tekst – trudno się z autorem nie zgodzić. Niemniej jednak percepcja akcji Bartany jest przede wszystkim związana z uwarunkowaniami medialnymi – Krytyka Polityczna jest mocnym środowiskiem młodej inteligencji (nieważne jakiej jakości) podczas gdy Midrasz jest wydawnictwem tyleż szacownym, co niszowym. Niestety – relacje kultury żydowskiej z polską są trudne także z tej przyczyny, że młodzi Żydzi aktywnie działający w kulturze trochę się snobują na swoją żydowskość i sami się w niej zamykają. Poza kilkoma nagłośnionymi akcjami w rodzaju Festiwalu Kultury Żydowskiej są niewidoczni a ich poglądy na omawiane tematy – szerzej nieznane.

  2. „Niemniej jednak percepcja akcji Bartany jest przede wszystkim związana z uwarunkowaniami medialnymi”

    Ma Pan niestety rację, dlatego też warto próbować przełamywać ten medialny monopol, który bezrefleksyjnie narzuca ogląd wielu spraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *