Filip Białek
featured, headline

O odpowiedzialności – tekst naiwny

AUTOR

Filip Białek

ur. 1984, członek redakcji Nowych Peryferii, czasem pisze też gdzie indziej

Załóżmy, że tą notkę z jakimkolwiek zrozumieniem przeczyta trzydzieści osób. Niech choćby dwie zapamiętają ją na dłużej niż pięć minut. Znaczy to, że tekst ten może mieć jakiś, choćby minimalny wpływ na wybory przynajmniej dwóch ludzi. Mało? Pewnie, że mało. Ale skoro słowa te mogą mieć jakikolwiek wpływ na rzeczywistość, to obowiązkiem jest ważyć je i myśleć o wpływie, jaki mogą na świat wywrzeć.

Agresja prowadzi tylko do większej agresji. Cynizm nie jest przejawem inteligencji i krytycznego oglądu. Cynizm to oznaka bezradności. Każdy spór można wygrać mocniej kopiąc przeciwnika, ale zwycięstwo takie jest nic nie warte, bo nigdy nie prowadzi do zmiany myślenia – raczej tylko umacnia przekonanie kopanego, że to on ma rację, a ci, którzy kopią są źli.

Musimy wziąć odpowiedzialność za to, co piszemy. Politycy tak nie robią, więc my też nie musimy? Właśnie dlatego musimy. „Oni już swoją grę przegrali” – by zacytować utwór, na który powoływałem się w ostatniej notce. Trzeba być dobrym i rozumnym, bez tego nie ma żadnej wspólnoty, a tylko razem możemy zmienić Polskę. Niech inni robią, co chcą. My starajmy się działać szlachetnie.

Przecież pisząc dobrowolnie wkraczamy w przestrzeń publiczną. Nikt nas do tego nie zmuszał. Zastanówmy się więc, czy piszemy, by choć trochę polepszyć świat, czy po to, aby wygrywać erystyczne spory, upokarzać tych , co myślą inaczej, eskalować konflikty etc. Pomyślmy o tym, że pisząc możemy być dużo lepsi niż jesteśmy naprawdę. Pisanie bez agresji jest dużo łatwiejsze, niż wyzbycie się agresywnych zachowań na co dzień. Hipokryzja? Chyba nie. Pamiętajmy, że to, co piszemy wpływa też na nas samych.

Wiem, że piszę teraz banały i naiwności. Ale co w tym złego? Warto mówić banały, gdy są prawdziwe. Jednym z przekleństw naszych czasów jest lęk przed naiwnością. Skąd się on bierze? Między innymi z obawy przed atakiem: „patrzcie jaki naiwniak”. Obecnie nie można być naiwnym, należy być cynicznym, samoświadomym do bólu i ironicznym. To wszystko głupoty skrywające lęk.

Pisząc te słowa cały czas myślę: Bożę, co za patos, co ja gadam, kim ja jestem, żeby pisać takie rzeczy. Mam chęć złamać to wszystko jakimś żartem, żeby pokazać, że jestem świadomy śmieszności całej sytuacji. Ale to jest właśnie ów lęk przed tym, że ktoś pomyśli o mnie: naiwny. Niech będzie, jestem naiwny.

Kończąc: nie nawołuję tutaj do zaprzestania sporu politycznego, ale chyba każdy dobrze czuje różnicę między rzeczową wymianą racji, a „pociskaniem misiaczków”. Więc starajmy się. Oczywiście nic od razu się nie stanie, ale jeśli przynajmniej raz powstrzymamy się od złośliwości, wyzwiska, czy arogancji, to będzie lepiej.

Więc za Flavor Flavem zapytam:

Now the question is – are you ready for the real revolution, which is the evolution of the mind?

Filip Białek